Blog / Nowości

Mleko następne 2019, czyli co po 125cc.

"Człowiek przejmuje zawsze coś od środowiska, w którym żyje. Bez ustanku w walce z Turkami, Polacy wzięli od nich upodobanie we wschodnim przepychu; nieraz poświęcają pierwsze potrzeby dla chęci błyszczenia[...]"

Mleko następne 2019, czyli co po 125cc.

˙

Jadąc na Warszawskie Targi Motocyklowe, miałem wreszcie okazję sięgnąć po dobrą książkę, w końcu jechałem PKP. I tak sobie czytam, że w 1847 roku Honore de Balzac napisał:

„Człowiek przejmuje zawsze coś od środowiska, w którym żyje. Bez ustanku w walce z Turkami, Polacy wzięli od nich upodobanie we wschodnim przepychu; nieraz poświęcają pierwsze potrzeby dla chęci błyszczenia[…]”

Już 172 lata temu Polacy byli znani z tego, że lubią „litry” aby błyszczeć, czy ich na to stać czy nie, czy tego potrzebują czy nie. Ale nie mnie oceniać co kto potrzebuje, natomiast myślę, że tak jak w artykule sprzed roku przybliżę wam kilka rozsądnych motocykli, niektóre z nich miałem okazję zobaczyć na targach w Nadarzynie. Wszystkie będą za relatywnie niewielkie pieniądze i w zupełności wystarczą wam moim zdaniem jako motocykl po 125-tce w codziennym użytkowaniu oraz mniejszych lub większych wyprawach.

Benelli – TRK 251

Nareszcie pojawił się zapowiadany mały turystyk od Benelli. Silnik znany już z modelu BN251, 24,5 KM da sporo frajdy a maksymalna prędkość ponad 140km/h w połączeniu z 6-biegową skrzynią biegów pozwoli na przepisowe podróżowanie nawet autostradami. Spalanie na poziomie 3,7litra na 100km zapewni ekonomiczne dojazdy do pracy. W standardzie otrzymujemy też dobre gumy na kołach -Metzelera oraz system hamowania ABS. Muszę przyznać że z wzrostem 182 cm siedziało mi się na nim całkiem wygodnie, o wiele wygodniej niż na moim BN251. Cena też całkiem przyjemna bo tylko 14 600zł.

Benelli – Leoncino 250

Doczekaliśmy się też zapowiedzi neoklasyka modelu Leoncino 250. Ten model również będzie napędzany 24,5 konną jednostką znaną już z modelu BN251. Ten model wyceniono również na 14 600zł.

˙

Benelli -BN251

Model dostępny w Polsce od roku 2017, którego jestem zadowolonym właścicielem. Napędzany jednocylindrową ćwiartką o mocy 25,5 KM, zaprojektowany do pokonywania miejskich arterii jak również krętych górskich zakrętów. Włoska stylistyka tego motocykla nie pozwala przejść obojętnie. Na pewno można też wybrać się nim w dalszą trasę, choć część wagi jeźdźca opiera się na nadgarstkach – można to skorygować nieznacznymi riserami kierownicy. Maksymalna prędkość deklarowana przez producenta, czyli 146 km/h w zupełności wystarczy na sprawne poruszanie się nawet po autostradzie. Motocykl w standardzie oferowany jest na oponach Metzelera oraz oczywiście z systemem ABS. Cena? Fantastyczna 12 500zł. Włoski smaczek historyczny sięgający 1911roku bezcenny :-).

Benelli BN302 i 302R

Przepiękny motocykl w stylu Naked, lub w wersji ubranej w owiewki, to pojazd dla tych którzy lubią dobre brzmienie tłumika i lubią czasem odkręcić manetkę. Motocykl napędzany jest dwucylindrowym silnikiem o mocy 37,5 KM oddającym moment obrotowy od samego dołu. To w połączeniu z nieco twardym zawieszeniem zachęca do agresywnego pokonywania zakrętów. Prędkość maksymalna deklarowana przez producenta to 160km/h. W utrzymaniu dobrej przyczepności pomogą montowanie w standardzie opony Pirelli Angel. Niestety koniki trochę kosztują i za wersję naked trzeba zapłacić 16 990zł (Uwaga! można upolować jeszcze rocznik 2018 za 14 800zł).

˙˙

˙

Bajaj Pulsar NS200 i RS200

O ile wersja NS200 (naked) nie powala stylistyką to zachęca ceną i osiągami. Indyjski producent, notabene współwłaściciel KTMa z dwusetki wycisnął 23,5 KM i wycenił sprzęt na jedyne 10 999zł. Maksymalna prędkość podana przez producenta to 136km/h, w połaczeniu z 6 biegową skrzynią biegów powinna wystarczyć na swobodne pokonywanie dróg krajowych i wojewódzkich, na autostradzie motocykl mógłby dostać lekkiej zadyszki. Nie dajcie się zwieść rowerowym wyglądem opon, na przedzie mamy co prawda 100/80 ale na tyle już 130/70. Wersja z owiewkami prezentuje się moim zdaniem o wiele lepiej, ma też nieco większą tarczę przednią tarcze hamulcową (300mm). Producent deklaruje maksymalną prędkośc na nieco ponad 140 km/h. Motocykl wyceniony został na 12 999zł. Oczywiście oba motocykle w standardzie wyposażone są w system hamulcowy ABS.

Bajaj Dominar 400

Flagowy model marki Bajaj, napędzany silnikiem znanym z KTM 390, osiągający 35KM i 35Nm momentu obrotowego wróży naprawdę sprawne poruszanie się po drogach całej Europy. Choć wielu z Polskich motocyklistów się ze mną nie zgodzi, ale uważam że Hindusi mają sporo racji nazywając ten model Sport Tourer – on naprawdę nada się do dynamicznego i wygodnego podróżowania. Cena 14 999zł kusi i to bardzo, szczególnie że możemy się w tym motocyklu spodziewać jakości KTM-a. Maksymalna prędkość deklarowana przez producenta to 148km/h.

Zontes 310X i 310R

Zontes zrobił niesamowicie wielki krok od czasu produkcji znanego, solidnego i lubianego u nas Junaka 123 (Zontes Tiger). Budżetowe 125-tki przesunął do własnej marki Kiden (Junak Racer, RZ, Zipp Cafe) i zajął się zaprojektowaniem wysokojakościowego motocykla klasy 310cc. Wyszło mu to doskonale, za około 16 100zł dostajemy kawał pięknej i wygodnej maszyny za którą obejrzy się każdy motocyklista. I to maszyny naszpikowanej bajerami – mamy tutaj oczywiście seryjny ABS, ale również duży wyświetlacz LCD, elektronicznie otwierany wlew paliwa, a w wersji 310X nawet elektroniczne regulowaną szybę. Najciekawszy jest jednak bez kluczykowy system odpalania motocykla. Pojazd napędza silnik o pojemności 310cc i podobno nie jest on kopią silnika BMW 310, silnik zontesa dysponuje większym momentem obrotowym niż BMW (30Nm do 28Nm). Producent deklaruje spalanie 3,2 litra / 100km. Za dystrybucję tego motocykla w Polsce odpowiedzialny jest Junak (Almot). Dziwicie się zapewne czemu więc motocykl nie jest brandowany logiem Junaka? Ano bo Chińczycy się na to nie chcieli zgodzić, co raczej świadczy o dobrej jakości sprzętu – w końcu ryzykują utratą dobrego imienia w razie słabej jakości sprzętów. Pytanie tylko czy Polacy pozbyli się już na tyle uprzedzeń aby kupić 100% Chińczyka?

Na koniec nasuwa mi się jedno pytanie, czy z nami Polakami jest coś nie tak? Wszystkie marki motocyklowe łącznie z wielką Japońską czwórką wypuszczają modele o pojemnościach 200-400cc, nie robiłyby tego gdyby nie było zbytu na takie motocykle. I z tego co widzę to ludzie w innych krajach europejskich często sięgają po takie motocykle aby korzystać z nich na co dzień, bo są praktyczne i ekonomiczne. A to że nie mają 600cc+ pojemności przeszkadza chyba tylko nam, bo u nas klasa 250cc jest praktycznie niesprzedawalna -tak przynajmniej twierdzą rodzimi importerzy. Ja osobiście jednak widzę że pojawiają się i u nas osoby które myślą racjonalnie i kupują to co potrzebują i to co naprawdę wykorzystają.

Udostępnij ten post

Beniamin to specjalista od "chińczyków". Członek Klubu Chińskich Motocykli. Na co dzień pracuje jako koordynator d.s. produkcji i sprzedaży. Z wykształcenia technik elektronik systemów komputerowych, inżynier elektrotechniki, magister automatyki i metrologi.

REKLAMA

134 komentarze

  1. To chyba kwestia uprzedzeń a właściwie doświadczeń z brakiem profesjonalnych serwisów i słabym dostępem do części zamiennych.
    Ponadto polityka dystrybutorów, którzy nie dbają o użytkowników modeli, które przestały być sprzedawane ( nie mówię już o markach, które żyją rok, dwa).
    lwg

    Odpowiedz
  2. Dlaczego w Polsce zbyt na 150-499cc jest minimalny, odpowiedzi jest kilka.
    1. Polacy to nadal biedny naród i nie stać ich na motocykl „na co dzień” i drugi „od święta”
    2. Głęboko zakorzeniona w narodzie „Co ja nie dam rady”
    3. Niska samoocena wielu Polaków, którzy przedmiotami typu motocykl, telefon, samochód, itp. muszą wszystkim pokazać, że są kimś
    4. Marketing dużych graczy na rynku
    5. Opieranie swojego wyboru w oparciu o Fora internetowe najeżone specjalistami o niskiej samoocenie
    itp., itd., etc.

    Odpowiedz
    • Jas13 Pomijam skrajną tendencyjność autora „artykułu” i jego dziwną niechęć do wszystkiego co ma więcej niż te 300cc, bo tu nie warto nawet czasu tracić na dyskusje. Dlatego nawiąże do Twojej wypowiedzi, jest inaczej niż sugerujesz, po prostu tego typu motocykle nie nadają się na dalsze wyprawy, a jazda nimi na autostradach i drogach szybkiego ruchu po Europie jest po prostu męcząca i niebezpieczna. Kolejna rzecz takie motocykle są bardzo kiepsko wyposażone, mają bardzo prymitywne zawieszenia i elektronikę. Po co kupować coś, co nie dość że jest słabo wykonane vide Benelli ( znam TRK 500 i takiego drugiego dziadostwa próżno szukać) to jeszcze ma rozwiązania techniczne na poziomie japońskich motocykli sprzed circa 20 lat.. Na miasto jako drugi motocykl ok, tylko po co jak większy też się dobrze spisuje.

      Odpowiedz
      • Trafiłeś w sedno. Znam wypowiedź „autorytetu” który potwierdza Twoje zdanie. Jak znajdę chwilę to piszukam.Zamieszczenie cytat i autora.

        Odpowiedz
      • To nie niechęć, ale racjonalość. Zresztą tak jak napisałem, nie mnie oceniać kto co potrzebuje. Ja chciałbym aby wszyscy kierowcy jeździli zgodnie z przepisami, ale to moje życzenie tylko.
        Byłem 250tką która miała 18KM we Włoszech, i po tej wyprawie przekonałem się że nie potrzebuję nic większego do podróżowania.

        Teraz mam kilka pytań do Ciebie?

        1)Szukając auta szukasz 200 konnego? Czy może jeździsz na codzień Porsche bo wszystko co ma mniej koni niż 200 nie nadaje się na autostrady?

        2)Podaj mi model motocykla 500cc plus który pali 3-3,7litra/100km i to w cenie do 15tyś. złotych za nowy.

        3)Dlaczego większość motocyklistów których znam po przesiadce z 125/250 na 500cc i więcej nagle przestaje jeździć?
        Znam nawet takich którzy kupili większy motocykl a potem odkupili znowu 250cc, żeby nią jeździć a 500cc wkoło komina.

        4) Czy z punktu widzenia przepisów o ruchu drogowym widzisz sens posiadania motocykla który nie wykorzysta ponad połowy swoich możliwości? Lubisz kupować coś czego nie potrzebujesz bo taki jest trend?

        5)Czy potrafisz określić czego oczekujesz od motocykla?

        6) Czy my Polacy musimy dziadować i jeździć pełnoletnimi używkami (Honda ntv), tylko po to żeby mieć litrową Japonię.

        7) Gdzie najdalej byłeś swoim motocyklem?

        Odpowiedz
        • @ Beniamin: Ekhm… pozwolisz że sprostuję Twój punkt nr 6: Honda NTV to pojemności od 600 do 700, zależnie która generacja, a nie „lyter” a produkcję nt 700 v rozpoczęli w 2006 r, i zdaje się że produkowali je póki nie weszło euro 4 (były przynajmniej dostępne w Hiszpanii) , więc „piwa jeszcze w sklepie nie kupi” 😉
          W pozostałych punktach masz mniej lub bardziej rację, moto powyżej 500ccm ma sens jedynie wtedy gdy musisz często i nie dla przyjemności, a z dobrym tempem podróżować autostradami (choć może Zontes 310x da radę cisnąć przez 3 godziny non stop po 140? … czekam z utęsknieniem na rzetelne testy)

          Odpowiedz
          • Ja pisałem o Honda NTV a ty piszesz o Honda NT 650V. Ale spoko to tylko przykład.

          • @ Beniamin, zwyczajowo mianem NTVek nazywa się wszystkie trzy: Revere i obydwa „dewolaje”, ba powiem więcej, nawet posiadacze Hawka pędzonego łańcuchem się do posiadania NTVki poczuwają 😉

        • @Beniamim Mucha odpowiadam:
          Przejrzyj na oczy okres PRL-u już dawno minął..
          3) Piszesz brednie, nie znam nikogo kto po zakupie motocykla klasy 500cc wzwyż wrócił do mniejszej pojemności (ja nigdy nie jeździłem czymś o mniejszej pojemności niż >600cc) przesadzasz mocno. Ja moim motocykle jeżdżę na co dzień, także w ruchu miejskim – do pracy.
          7) od ładnych kilku sezonów pokonuję trasy po Europie (byłem też w USA-Tennesee, Missouri-rzecz jasna motocykl pożyczony na miejscu). Dziennie często pokonuję trasy po 1000-1100 km. Najdalej? Norwegia, Finlandia, Hiszpania, Portugalia, Grecja, Włochy, Niemcy. Prędkości podróżne 120-160 km/h (pomijam chwilowe przy np. wyprzedzaniu) , w Niemczech zdarza się czasem trochę bardziej pognać skrajnym lewym pasem (pomijam chwilowe przy np. wyprzedzaniu).
          1) Puszka to dla mnie środek komunikacji z punktu A do punktu B ma być jedynie jak najbardziej wygodny i bezpieczny (przyspieszenie to też bezpieczeństwo), jeżdżę 240 konnym rodzinnym sedanem w dieslu. Na autostradzie ustalam tempomat na licznikowe 150 km/h i jadę bezpiecznie do celu.
          4) Kupuję taki motocykl i wykorzystuję jego możliwości -bezpieczne wyprzedzanie, bezpieczna jazda z prędkościami autostradowymi, bo konstrukcyjnie ten sprzęt spokojnie pojedzie 300km/h, więc 140km/ nie jest odczuwalne bardziej niż 90..
          5) Oczekuję wygodnej bezpiecznej jazdy, jak najlepszego przyspieszenia, stabilności i hamulców-b. ważne są dla mnie też systemy elektroniczne ABS-aktywny w zakrętach, kontrola trakcji, uślizgu, unoszenia przodu etc. oraz moc aby to dawało radę (im bliżej 200km tym lepiej),
          2) nie żyjemy na dalekim wschodzie, motocykl to nie środek transportu tylko zabawka-pasja, kto w Europie zwraca uwagę na spalanie motocykla?! Z resztą koszty paliwa zawsze można odliczyć a motocykle dobrze się leasinguje 🙂

          Odpowiedz
          • Łysy z Motobandy, 650, 750, 400, potem większe dopiero 😛 Z odcinka „Jaki pierwszy motocykl kupić”, 9 minuta (jak byś mi nie wierzył).

            A co do puszki, to mam jeszcze więcej koni, ale dla mnie to puszka jest czymś wyjątkowym, a moto ma być na tanie, szybkie, łatwe przejażdżki po mieście i parkowanie gdzie chcę za darmo (5 zeta za godzinę we Wrocku nie zachęca).

            Z motocyklem mocnym się zgodzę, mocna maszyna to zabawka i nie musi mieć racjonalnego prawa bytu. I tak znajdą się chętni.

            A co do spalania w motocyklu, to jest przynajmniej jedna osoba, która zwraca na to uwagę 😉 Inaczej bym robił pełne A.

            Czy my rozmawiamy o osobistych preferencjach, próbując narzucić jedne słuszne?

          • Kto bogatemu zabroni mieć drogiej zabawki. Dla mniej zamożnych są mniejsze pojemności a dla tych co im się prawka robić nie chce a chcą latać na moto są 125. Dla niektórych motocykl jest środkiem transportu czy tego chesz czy nie, ale czy to przeszkadza mu też być zabawką?
            Chyba za bardzo próbujesz narzucać innym swoje zdanie. Więcej luzu i zrozumienia dla innych którzy mają prawo mieć swoje zdanie.

          • Nie będę się kłócił z osobistymi preferencjami i odczuciami, ale nie zgodzę się z Pana komentarzem, Panie @ZZR1400. To, że nie żyjemy na dalekim wschodzie nie oznacza, że ludzie nie patrzą na takie rzeczy jak spalanie. To tak, jakby powiedzieć, że nie patrzą też na cenę swojego pojazdu – inaczej sekcja motocykli 125 nie miałaby racji bytu, a tymczasem to znaczna część polskiego rynku motocyklowego.

            To, że Pan i Pana trzech kumpli nie zmieniło motocykla na mniejszy nie oznacza, że tak się nie dzieje, wypowiada się Pan bowiem z doświadczeń i informacji wyciągniętych z własnego środowiska, które nie jest reprezentatywne – tak samo jak moje doświadczenia z ludźmi, którzy jeżdżą małymi skuterami i motocyklami max 250cc.

            Osobiście kupuję motocykl właśnie dlatego, że jest to oszczędność i większość osób z tej strony robi podobnie. Pasja wchodzi tutaj w romans z ekonomiką. Jeżeli w cenie do 10000zł mogę kupić nową maszynę, której spalanie waha się w granicach 2,5-3,5l na każdą pokonaną setkę i mogę przebijać się nią spokojnie między autami w zakorkowanym mieście, to tym lepiej, jeżeli mogę realizować w tym również moją zajawkę.

            Nie każdy tłucze się po świecie. Niektórzy chcą po prostu dojechać do pracy/uczelni i zaoszczędzić nieco czasu, przy tym zażywając odrobiny relaksu, a dodatkowo nie szukać wszędzie miejsc parkingowych. Wtedy maszyna za 20/30 tysięcy wzwyż (nie obchodzi mnie za ile można dostać używane ulepy od mechanika Mietka spod trzynastki) paląca 5-7 litrów wzwyż nie wchodzi w grę.

            Pragnę w tym miejscu zauważyć, że nie jesteśmy państwem dalekiego zachodu. Pasja i zabawa swoją drogą. Ekonomika wciąż swoją.

          • Nie każdy pracuje na samozatrudnieniu, ma kupę kasy i wolnego czasu. Ale tak to jest jak się widzi tylko czubek swojego nosa i nie dostrzega innych i ich potrzeb. Otóż informuję że są też tacy którzy dojeżdżają ze wsi do roboty w mieście (nierzadko ponad 30 km). Bo atrakcyjnej pracy na prowincji nie ma – ta jest tylko w miastach.
            Sęk w tym że dojazd do miasta to kompletna transportowa patologia: niewydolny, często nieistniejący transport zbiorowy, albo korki i brak miejsc parkingowych. Wszystko to powoduje że motocykl czy skuter jest bardzo dobrą alternatywą transportową. I coraz więcej osób tak to traktuje. Ale państwo nowobogaccy tego nie raczyli zauważyć bo w swoich klapkach przy oczach widzą tylko że motocykl to zabawka-pasja.
            Jeśli tyle jeździsz po świecie to może widziałeś kraje południowej Europy? Ale tam muszą mieć PRL bo jednośladami do pracy jeżdżą…

          • ad. 2 – Nie każdy ma to szczęście posiadania działalności gospodarczej, umożliwiającej wpuszczanie w koszty zakup/leasing i eksploatację motocykla. Leasing konsumencki jako produkt finansowy zniknął z rynku parę lat temu.
            ad.

          • @ZZR1400, nurtuje mnie jedna kwestia. Jaki sens wkładać kij w mrowisko, próbą wykazania słuszności tylko dużych pojemności. Ludzie są różni, różne mają potrzeby i dlatego wachlarz dostępnych pojazdów jest szeroki. Ty masz potrzebę 250kucy w sedanie, mi wystarcza liftback z drobnym stadkiem 100kucyków, ale za to z ogromnym bagażnikiem.
            Biorąc pod uwagę popularność motocykli poniżej 600cc w tzw. Europie Zachodniej, to nasze dywagacje nie mogą być tak do końca błędne..

      • Znalazłem wypowiedź Dawida Parusa z 2014 roku. Chodzi o motocykle 125 jednak jak już straciłem trochę czasu na szukanie to zamieszczę.
        „21 października 2014 at 10:56
        Ciekawy jestem czy są maniacy podróżujący 125-tką za granicę. Przecież to jest męka a nie przygoda.”
        Odpowiedź była taka:
        „21 października 2014 at 15:39 Weronika Kwapisz [mod] zanim pojechała Bonnim po USA, przejechała Europę na Van Vanie.”
        Więc nasuwa się wniosek że wszystko zależy od tego co kto lubi i na co go aktualnie stać.

        Poszukam jeszcze jeden przykład.

        Odpowiedz
      • A tu drugi przykład. Dziewczyna na 250 przejechała dookoła świata. Więc jak ktoś chce, lubi, potrafi to po co mu udowadniać że się nie da. To tak jak udowodnić że czarnego koto nie złapiesz w ciemnym pokoju, jeśli go tam nie ma.
        https://www.motocaina.pl/artykul/motocyklowa-kobieca-podroz-dookola-swiata-one-step-beyond–7180.html

        Odpowiedz
      • W Polsce na dzień dzisiejszy autostrady i drogi ekspresowe to nadal rzadkość, a po tych co są to strach jechać, bo co chwila goni banda domorosłych ścigantów, którzy później demolują oznakowanie na odcinkach remontowanych (19.03 Audi S4 bramki na A2). W większości skazani jesteśmy na krajówki z dopuszczalną 90km/h i terenem zabudowanym co 5km.
        Do czego Ci zaawansowane zawieszenie skoro logiczny max na typowej polskiej krajówce to 110km/h, wyżej dla „domorosłych kaskaderów”
        Na dalsze wyprawy ludzie jeżdżą motocyklami 125-500cc, często są to wyprawy po parę tysięcy km, np. IŻ-em 350 z koszem przez Rosję.

        Odpowiedz
        • Tak naprawdę powyżej 120 km/h to kończy się przyjemna „turystyczna” jazda na moto, a zaczyna walka z naporem wiatru i szumem powietrza wokół kasku. Oczywiście nie można nikomu narzucać czym ma jeździć, ale należy uświadamiać ludzi, jak naprawdę wygląda jazda na ciężkim, mocnym motocyklu, i czy na pewno jest nam potrzebny 200 kg motocykl o dużej mocy, gdzie problematyczne będą zwykle manewry parkingowe, a glebę można zaliczyć nawet podczas wsiadania/zsiadania, czy przepychania motocykla. Ja też zauważyłem, że moi znajomi po nabyciu większego motocykla jeżdżą mniej (albo wcale).

          Odpowiedz
  3. Dopisał bym jeszcze brak tak rygorystycznego prawa jak np. w Francji.
    Gdzie za przekroczenie prędkości w mieście jest kara konfiskaty sprzętu.
    To działa prewencyjnie. I decyzja o kupnie miejskiego motocykla powoli staje się koniecznością.

    Odpowiedz
  4. Fajnie by było jakby nasi importerzy najpierw postarali się o naprawdę fajne 125cc.
    https://www.motoroland.com/moto/461-sym-nht-trazer-125-cbs-moto-euro-4.html?search_query=Sym&results=67
    Chociażby jak ten SYM. W tym roku już się coś ruszyło jednak nadal to kilka modeli fajnych 125tek na czterdziestomilionowy rynek.

    Odpowiedz
    • Sym nhx czyli naked z tym samym silnikiem też fajny ale tych 125 chyba jeszcze nie ma w sprzedaży. Nawet pełnych danych nie ma. Na angielskiej stronie pisze o 7,5 kw mocy i 9,5 nm momentu i 6 biegowej skrzyni w co mi się jakoś wierzyć nie chce tym bardziej że taką mocą i momentem dysponuje bodajże sym wolf 125. Ciekawe czy te motorki kiedyś i do nas dotrą.

      Odpowiedz
      • Przy poprzednim dystrybutorze były w ofercie Wolf 125 i Wolf 250 i głównie kwitły w punktach sprzedaży.
        Obecnie importerem jest Intercars, ale wariactwo, że w np. Wawie nie da się kupić Sym-a w salonach InterMotors (Intercars).

        Odpowiedz
        • Intercars to jest gigand na naszym rynku. Też ich nie rozumiem czemu tylko skutery sprowadzają. Do sym mam sentyment. Kiedyś to było moim marzeniem.
          https://www.alliancepowersports.com/models/wolf_gallery.html
          No ale się niedoczekałem.

          Odpowiedz
          • Niby gigant, a Triumpha stracili na rzecz Almotu

  5. We Włoszech już go można rezerwować. Nie ma co się ograniczać do naszego kraju. Wszystko załatwisz i ustalisz e-mailem. A firm które go Tobie przywiozą pod dom i pomogą w formalnościach jest multum. Koszt w granicach do 1000zł. Do tego jeśli kupujesz na”export” to często możesz liczyć na większy upust u dilera. Praktycznie pokrywa taki upust koszt transportu.

    Odpowiedz
    • Rezerwacja to nie kupno. Dziwne że już sklepy internetowe go mają w ofercie jak jeszcze nawet danych technicznych brak.
      Plus może i da się kupić przez internet ale już przez internet go serwisować się nie da.

      Odpowiedz
  6. Serwisować przez internet. Hihihi. Przecież serwisować możesz tam gdzie chcesz. W całej Europie.

    Odpowiedz
    • Pytanie czy nasze serwisy syma będą taki motorek serwisować. Jeśli tak to fajnie choć pewnie i tak większość by wolała mieć możliwość kupna u nas niż bawienia się w całe sprowadzanie z zagranicy. Co ciekawe z tymi motorkami są jakieś nieścisłości. Na filmach z końca 2018 miały silniki z syma wolfa chłodzone powietrzem a w tych sklepach są z silnikami chłodzonymi cieczą. Nawet na stronie angielskiej główne zdjęcie nhx pokazuje model z silnikiem chłodzonym powietrzem a dopiero dalej w galerii widać z silnikiem chłodzonym cieczą. Niemniej motocykle na prawdę ładne i pewnie nawet z silnikiem z wolfa nie byłyby złe o ile cena byłaby fajna. Wydają się też duże jak na 125.

      Odpowiedz
    • Teoretycznie masz rację, praktycznie polskie serwisy różnych marek potrafią robić problemy z respektowaniem europejskiej karty gwarancyjnej. Słyszałem o takich cyrkach w japońskiej 4-ce. Intercars nie ma aktualnie w ofercie motocykli SYM, a jedynie skutery, więc mogą powiedzieć, że nie są w stanie zapewnić serwisu, z uwagi na brak części.

      Odpowiedz
      • Włosi to lenie. Pewnie jeszcze im się nie chce danych skopiować na stronę sklepu. 125tka będzie wiaterkiem chłodzona. Ale i tak taka wersja przewróciła by do góry nogami konkurencję J i R z ADV. Wodniak to 200cc , 18.5 KM.

        Odpowiedz
        • Cena 2450 euro czyli po przeliczeniu około 10,5 tys zł. Plus koszty ściągnięcia takiego do nas więc cenowo przegrywa z junakiem i rometem. Wyposażeniem też bo w junaku i romecie ma się 3 kufry w cenie.
          Na pewno sym bije te motorki wyglądem plus jakościowo też powinien być lepszy. Zarówno nht jak i nhx powinny być dobre dla wyższych osób. Wysokość kanapy to 787 mm w nhx i 818 mm w nht.

          Odpowiedz
  7. Mnie się wydaje że SYM jest już na poziomie i nie będzie robił żadnych problemów. Ewentualnie może się zdarzyć tak że na części poczekamy, bo tego się nie przeskoczy. Z mojego doświadczenia wiem że czasem jest problem. Kupowałem już w ten sposób samochód i nie miałem najmniejszego problemu z serwisem i gwarancją. Ale też kupiłem tak rower za 2tyś euro. I zdążyło się tak że w amortyzatorze który u nas kosztuje 2000zł był jeden z gwintów zerwany. Polski serwis i też importer nie uznali gwarancji stwierdzili że to moja wina. Po opisaniu sprawy i przesłaniu zdjęć, zagraniczny serwis przez internet uznał reklamację. Przesłał mi amortyzator wyższej klasy i pokrył fakturę wymiany amortyzatora w polskim serwisie. Zdążą się tak że nawet lepiej kupić za granicą.

    Odpowiedz
  8. Jest na oficjalnej stronie SYM.
    https://sym-italia.it/nh-trazer-2019/

    Odpowiedz
  9. Beniamin, dwa pytania:
    1) co to są „risery kierownicy”? Jakieś nakładki? Rozumiem, że idea jest taka, żeby mniej pochylać się do przodu.
    2) Zontes. Siedziałeś na tym? Jakie wrażenia? Czy wiadomo, ile KM ma ten silnik?

    Odpowiedz
    • 1) Risery kierownicy,to takie metalowe części umożliwiające podniesienie kierownicy. Są różne rozwiązania, niektóre podnoszą tylko do góry inne do góry i po skosie w kierunku kierowcy.
      2) Siedziałem na Z310X, bardzo wygodnie było, jakość wykonania też wyglądała nieźle. Ale wiesz siedziałem z 30 sekund a oglądałem może z 5 minut. Wygląd robi bardzo dobre wrażenie, jak pisałem będzie zwracał na siebie uwagę innych motocyklistów.

      Odpowiedz
      • pod warunkiem, że ktoś go kupi 🙂

        Odpowiedz
        • Ja poważnie myślę o tym Zontesie ale w wersji naked to jest R310. Czy ktoś wie jaka będzie cena ??? To drugi naked który mi się naprawdę podoba. Mogę nim jeździć …. (pierwszy to Duke 390)

          Odpowiedz
          • Seba, chyba nie czytasz na bieżąco wpisów. Spójrz niżej – podałem ceny.

          • Andrzej fakt. Teraz zobaczyłem. Dzięki. Hmm , czyli to będzie problem bo jest w porownywalnej cenie do Benelli 302 a tamten ma 2 cyl. I niesamowity dźwięk. Ten Zontes wygląda jak milion $ a wiadomo że klient kupuje oczami. Ja nie byłem niestety na targach ale z tego co widzę to jakość jest wysoka , porownywalna z Japonią. Muszę go gdzieś zobaczyc na żywo.

          • Andrzej nie wykluczam aczkolwiek prawdopodobnie będę w DE. Jeśli bede w PL to zadzwonie i sie umowimy.

    • Przy tak mocnym przesunięciu mocowania kierownicy w stronę szofera w NH-T 125 jazda na stojąco będzie niemożliwa. Na siedząco pozycja a’la choper do turystyki na pewno wygodna. Taka miniatura Big’a 800 z lat 90tych.

      Odpowiedz
  10. Dane techniczne Zontesów 310:
    Silnik 1 cyl LC, wtrysk Delphi, poj. 312 ccm
    Moc 35 KM przy 9500 obr/min, moment 30 Nm przy 7500 obr/min
    Prędkość max. 160 km/godz
    Dł/szer/wys. 2034/755/1096 mm
    Zużycie paliwa 3,2 l/100 km
    Koło p , t: 110/70-R17, 160/60-R17 ABS: Bosch
    Zawieszenie przednie: USD, tylne monoabsorber
    Ceny:
    Z310R: 15999 zł, Z310X: 16499 zł.
    Zamówienia na Zontesy przyjmują dilerzy Almotu:
    http://www.junak.com.pl/dealerzy/

    Odpowiedz
    • To już lepiej kupić Dominara 400, Benelli 250-300, albo dołożyć do Hondy CB300R.

      Odpowiedz
      • e46 zależy co sie komu podoba. Na pewno będe chciał wszystkie te motocykle zobaczyć. Ktm duke 390 to jest top i z tych markowych ma najlepszy stosunek jakosci , mocy do ceny. No i ten wygląd. Siedziałem na nim na targach w Lipsku. Rozmiar jest mój mogę brać w ciemno 🙂

        Odpowiedz
        • Problem Duka 390 jest taki, że jego silnik wymaga kręcenia, bo na niższych obrotach ta jednocylindrówka pracuje mało kulturalnie. Dlatego Dominar w tej samej pojemności ma silnik odprężony, słabszy, ale przyjemniej nim się jeździ w niższych partiach obrotów. Ogólnie przy pojemności powyżej 250 lepiej sprawują się dwucylindrowce, np. Benelli BN 302, Kawasaki 300-400, Yamaha MT-03, ponieważ dwa cylindry zapewniają lepszą elastyczność w szerszym paśmie obrotów i spokojniejszą pracę przy niższych obrotach. A sama klasa motocykli 250-400, to faktycznie niedoceniony u nas segment, a szkoda, bo to idealne połączenie poręczności nie za ciężkiej maszyny z silnikiem zapewniającym wystarczającą moc do sprawnego poruszania się, plus niskie koszta eksploatacji.

          Odpowiedz
        • CB300R jest fajną alternatywą dla Duke-a, szkoda tylko, że w przeciwieństwie do 125 wydech nie jest pod silnikiem, a z boku i podobnie do innych Hond zdecydowanie za blisko podnóżka.

          Odpowiedz
          • CB300R fajne moto. Siedziałem na nim. Dużo lżejszy od Dominara i Benelli 302. Te 30 kg różnicy to jest przepaść odczuwalna nawet przy przetaczaniu moto, a co dopiero przy wszelkich manewrach. Jest jeszcze nowość od Kawasaki Z400. Dla mnie w tej chwili ideałem byłby Kawaski Versys 300 z silnikiem od Z400 przy zachowaniu obecnej wagi.

    • Mnie zastanawia dlaczego zontes może w Polsce i krajach Afryki czy Ameryki południowej kosztować porównywalnie. A inne chinole u nas są 100 procent droższe niż na wymienionych rynkach. Dlatego ktoś to jednak kupi, cena robi robotę. I tak powinno z chinolami być. Chociaż będą też tacy którzy dołożą piątkę do KTM Duke 390 i też będą mieli rację. Dobrze że zontes nie pozwolił zmienić nazwy na Janak i pewnie zontes ustalił politykę cenową. Jakby junak swoją naklejkę dołożył to myślę że kosztowało by to klienta co najmniej dwójkę dodatkowo.

      Odpowiedz
      • Cena może i robi robotę ale konkurencje też ma mocną. Bajaj dominar 400 jest o tysiąc tańszy a dokładając 2 tys można mieć benelli bn302 z dwucylindrowym silnikiem i markowymi oponami. Fajnie jednak że w segmencie tanich moto o mniejszej pojemności jest w końcu jakiś wybór.

        Odpowiedz
        • Przemysław, napisałem do importera sym, z kilkoma pytaniami. To odpowiedź na temat motocykli 125. ”
          Co się tyczy motocykli SYM o pojemności 125 które planujemy wprowadzić do sprzedaży to ich dostępność przewiduję na drugą połowę kwietnia”.
          Czekam jeszcze na odpowiedź czy adv sym będzie też już w kwietniu. Ogólnie dzieje się w tym roku w segmencie małych motocykli.

          Odpowiedz
          • Byle tylko nie walneli jakiejś zaporowej ceny jak kiedyś z sym wolfem. Wtedy dopłacając trochę można było kupić ybr a chińczyki były sporo tańsze. Kiedyś mi się mażył wolf ale zawsze wychodziły inne wydatki a później te motorki znikły z naszego rynku. Pewnie nht będzie dostępny razem z nhx więc może i w kwietniu o ile nie mają na myśli wolfa 125. Sym ma też fajnego cafe racera 300.

          • Akurat u poprzedniego importera Wolf 125 był za 8-9tys. (zależnie czy wtrysk czy gaźnik), a Wolf 250 za coś koło 10-12tys. Ale kto kupi markę której nie zna.

          • Dziwne bo ja pamiętam że na gaźniku były za ponad 9 a na wtrysku ponad 10 tys. Na pewno kymco ck1 był wtedy tańszy a kosztował chyba ponad 8 tys. Przynajmniej wtedy gdy na nie zwracałem uwagę były takie ceny.

          • Jak Kymco CK1 weszło na rynek to SYM się zwijał, zresztą zbyt CK1 był na podobnym poziomie. Sprzedają się marki znane na rynku, wszelkiej maści rodzynki kwitną w salonach. W hiszpańskiej prasie trafiłem na porównanie Wolf-a z RKV i konkluzja była, że są porównywalne, i warte uwagi. U nas o Keewayu słyszało wielu, o SYM-ie niekoniecznie.

          • Bo sym był porównywalny z rkv tylko chyba nieco większy i droższy. Ck1 też był fajny a mimo to też się nie przyjął. Choć tam akurat ten skuterowy licznik niszczył cały wizerunek tego motorka. Miejmy nadzieję że teraz będzie inaczej i te motorki się dobrze przyjmą.

  11. Teraz w Europie jest tylko dostępny nht i nhx w granicach 10 tyś. Oraz Wolf 300 za 18tyś. Logiczne jest że polski importer będzie też sprowadzał tylko nht i nhx. Druga połowa kwietnia już za miesiąc. Czemu SYM nikt nie zna? Nie są może tak reklamowane ja chińskie. Ale jak coś jest naprawdę dobre to nie potrzebuje takiej reklamy.

    Odpowiedz
  12. Dla mnie zawsze sym i Kymco to był top. Prawie Japonia. A nawet jak niektórzy mówią że Japonie i tak w Chinach produkują to można dojść do wniosku że sym i Kymco jest lepszy od japoni. Hihihi. Wystarczy spojrzeć na skutery sym. To jest bajka porównując np. z tym nowym junakiem 711. Tajwan jest naprawdę super. Ja mam takie skrzywienie na ten temat ponieważ najlepsze ramy rowerowe są produkowane właśnie na Tajwanie. A też tym się interesuje. A że mniej jest na temat sym artykułów sponsorowanych to dla mnie znaczy tylko tyle że jak coś jest dobre to nie trzeba tak nachalnie reklamować.

    Odpowiedz
    • Mam już odp. importera ci do wersji adv.
      „Jak najbardziej będziemy posiadać taki motocykl.

      Cena będzie oscylowała około 10 tyś zł lub mniej”

      Odpowiedz
      • No to szykuje się konkurencja dla rometów i junaków. I bardzo dobrze bo im większy wybór tym lepiej dla kupujących. Ja już swoją 125 mam ale chętnie na żywo bym te motorki zobaczył.

        Odpowiedz
        • Hehe, a ile do testowania 🙂

          Odpowiedz
          • Fajnie jest mieć możliwość testowania tych wszystkich motorków 🙂
            Też bym tak chciał.

          • U niektórych dealerów (zwłaszcza markowych) jest możliwość 1h+ jazdy testowej

          • Mnie osobiście z markowych nic się zbytnio nie podoba albo jak się podoba to cena mnie odrzuca. Dla takich biednych ludzi jak ja chińczyki są idealne ba w przystępnych pieniądzach zawsze znajdę coś co mi się spodoba, a że tym 100 tys km nie zrobię, będzie nieco słabsze i będę musiał trochę grzebać to mi nie przeszkadza. Już 2 chinole na koncie i pewnie jak za parę lat postanowię zmienić to też chinol wleci. A czy to będzie po prostu mocna 125 czy jednak prawko i coś większego to się zobaczy.

  13. Mnie osobiście w tym zestawieniu bardzo brakuje 400-tek od Rometa, szczególnie Classica. Pod względem osiągów i gabarytów i cenowo łapie się do klasy 250-300. Rozumiem jednak, że nie każdemu podoba się taki styl, poza tym nie wiadomo, czy Romet będzie dalej sprowadzał te sprzęty bo dostępne są tylko roczniki 2016 i 2017.

    Odpowiedz
    • To prawda. Nie byliśmy gotowi na takie moto w 2016 roku. Wszyscy się podniecali tymi Klasykami ale nie wiem ile sztuk się sprzedało.. Może na eksport poszły bo to to samo co Mash było. Lepiej było z scrmb 250 widzę używki za 7000 zł. Nie jest to demon prędkości ale ma coś w sobie.

      Odpowiedz
      • Sebastianie, naród nadal się ekscytuje Rometami 250cc i 400cc, tylko jak zobaczyli ile Romet sobie za 250-400cc winszuje, to poszli kupić używane Suzi, Yamę, Kawe lub Hondę. Nie oszukujmy się konkurencją dla nowych motocykli 125-500cc są używane 600+. Jest to bardzo trudny przeciwnik, dlatego Ci importerzy, którzy raz się na tym segmencie sparzyli, niechętnie wracają z ofertą kolejnych. Najlepszy przykład M16, na początku był szał, potem coraz bardziej słabł, a jak wejdziesz na forum junakdaytona, to spora grupa forumowiczów przesiadła się już na japonię albo H-D

        Odpowiedz
    • SCRMB 250 nowy kosztuje 8400zł. Może taki sobie kup? Bo trochę Ciebie nie rozumie. Masz 600tkie, chcesz kupić 300tkie, a opisujesz te dylematy na forum 125tek? Wszystko się Tobie podoba, od KTM do rometa. Od skutera do clossica. To masz pewnie taki mętlik w głowie że nawet za 3 sezony nic nie kupisz.
      https://allegro.pl/ogloszenie/romet-scrambler-scmb-250cc-raty-transport-0zl-7673343207

      Classic 400 miał fatalne przednie zawieszenie. To był chyba główny problem.

      Odpowiedz
      • Poniekąd tak jest, ale jestem już blisko. Dopóki kasa jest na moim koncie jestem na wygranej pozycji. To że napisałem że scrmb 250 ma coś w sobie nie oznacza że polecę i go kupię … po prostu naturalną ewolucją jest wyższa pojemność. Sądziłem że gdy zrobię prawko A to będę śmiagał Hayabusą a tymczasem przy 200km/h poczułem jakby to ująć…. niepokój. Morał z tego taki że nie należy podniecać się pojemnością mocą i prędkością , dlatego szukam czegoś w tej klasie. I nie chodzi tutaj o zużycie paliwa tylko o zwyczajny rozsądek. To wszystko co mam do powiedzenia w tym temacie.

        Odpowiedz
        • Jestem podobnego zdania. Większe moto wcale nie oznacza większej przyjemności z jazdy. Dlatego wszystkim użytkownikom klasy 125 myślącym o zmianie moto na większe polecam właśnie takiego średniaka, zamiast 200 kg kloca o mocy, ktorej i tak nie wykorzystamy przy rozsądnej jeździe.

          Odpowiedz
        • Seba kierowcy motocykli, które robią setkę w 3-4 sekundy, zapominają często o tym, że pozostały ruch ma znacznie gorsze przyśpieszenie. I wykorzystując 100% możliwości takiego motocykla, można bardzo szybko wylądować w czyimś bagażniku lub na błotniku.

          Odpowiedz
      • Po czym wnosisz, że ma fatalne zawieszenie? To nie jest moto do schodzenia na kolano na winklach tylko wygodny sprzęt do jazdy na codzień . Moim zdaniem problemem raczej jest to, że na baku widnieje znaczek Rometa. Ludzie myślą „fajny, ale chinol” i idą dalej. Szkoda, bo maszyna broni się sama, a dzięki prostocie jest niezawodna i ma dobre opinie za granicą. Myślę też, że gdyby Junak miał takie moto w ofercie, miałby łatwiej, przez wzgląd na sentyment do marki i podobieństwo do M07 czy M10

        Odpowiedz
        • Ten Romet 400 może fajnie wygląda, jako klasyk, ale mechanicznie to już nie jest różowo. Sam byłem mocno zainteresowany tym modelem, ale wystarczyło poczytać forum francuskie Masha, gdzie sprzedają ten sam motocykl z inna naklejką, żeby się zniechęcić http://www.mash70-75.com/f6-M-canique-et-entretien.htm Poza tym myślę, że nadchodząca norma euro5 i tak by wykruszyła Classica 400 z oferty. Teraz bardziej się skłaniam ku nowej Jawie 300 https://www.jawamotorcycles.com/

          Odpowiedz
          • Nie znam francuskiego, mógłbyś sprecyzować jakie usterki zgłaszają tam użytkownicy? o ile pamiętam to były problemy w pierwszych egzemplarzach z wtryskiem Siemensa. Na Youtube jest też film z Mash 500 z przebiegiem ponad 16 tys. km. Przy takim stanie licznika w motocyklu w kilku punktach pojawiła się korozja, wyłamany był kopniak, a prędkościomierz trochę się przycinał ze wskazaniami. Czy dyskwalifikują one ten sprzęt? Moim zdaniem nie, ale może po prostu dlatego, że mimo wszystko podoba mi się 🙂
            Nowe Jawy rzeczywiście są bardzo ładne, ale nie wiadomo kiedy pojawią się u nas. Ja czekam na bulwarówkę 400cc od Benelli. Może w przyszłym roku trafi na listę „co po 125cc” 😉

          • To na tej samej zasadzie można zniechęcić się do M16/M11 czytając forum „junakdaytona”. Podobnie na rynku niemieckim jadą po SCMB250, a jednocześnie w Indiach ten motocykl jest uważany za całkiem ciekawy.
            Tj. trochę tak jak z wieloletnim kasiastym właścicielem Mercedesów, który kupił Dacię Duster i ganiał do serwisu z pretensjami o hałasy, wibracje i niższą wytrzymałość podzespołów niż w Mercedesie. Po roku sprzedał Dustera i kupił….Mercedesa.

      • SCMB za 8400 tj. wyprzedaż rocznika/chyba 2 letni leżak.
        To nie jest forum, tylko komentarz pod artykułem, natomiast nie widzę nic złego, że były właściciel 125-ki wypowiada się na portalu, zwłaszcza jeśli nie próbuje nikogo nawracać na 600+
        Nie rozumiem, co to za problem się podpisać, jeśli aktywnie uczestniczy się w dyskusji.

        Odpowiedz
  14. Na przykładzie tych motocykli widać że ceny tzw.markowych 125 są mocno wygórowane !!!!! Za takie Kawasaki 125 chcą prawie 23tyś.

    Odpowiedz
    • Firma stratna być nie może i gdyby się za takie pieniądze te motocykle nie sprzedawały, to by na pewno były tańsze. Podstawa biznesu.

      Odpowiedz
  15. Szkoda, że M20 i M25 wypadły z oferty

    Odpowiedz
  16. A co byście powiedzieli na motocykl naszych sąsiadów – M1SK X 250. Na Białorusi ten motocykl kosztuje niecałe 3 tysiące rubli. Jeden rubel białoruski to około 1.8 złotych, czyli jakieś niecałe 6 tysięcy złotych kosztuje taki motocykl z mińskiej fabryki.
    Jakby Białorusini założyli zamiast gaźnika wtrysk i przeprowadzili homologację, to w Polsce mógłby kosztować 8 tysięcy, czyli tyle ile nieco droższe chińskie 125-ki. To byłoby najtańszy motocykl o poj. 250 cm3 na polskim rynku i znalazłby nabywców w naszym kraju. Jakość białoruskich traktorów i innych wyrobów jest do zaakceptowania i stoi wyżej od chińskich. Niech się zainteresuje jakiś sprzedawca w Polsce np. Langer. I niech sprowadzi próbną partię z Mińska.
    https://motoveloshop.by/motocikly-i-skutery/m1nsk/

    Odpowiedz
    • Białoruskie motocykle ,,z Mińska” też są chińskie. Większość z tych, jakie są na podanej przez Ciebie stronie można kupić w Polsce i to całkiem tanio, np. prezentowane skutery wiesna sprzedaję jako Zipp Appia, inne modele też wydają się mi znajome.
      Motocykli o pojemności 250 było mnóstwo w ofercie wszystkich firm działających w PL, ale … mało kto je kupował pomimo niskiej ceny, więc mało jest teraz ryzykantów chętnych do utopienia dużej kasy w niechcianą pojemność.
      Ja sam oferowałem Hypery z silnikiem 250 za cenę sporo niższą niż 10 tys. zł i ani jeden klient przez kilka miesięcy nie znalazł się.

      Odpowiedz
      • Może i tak, Białorusini współpracują z Chińczykami w tej kwestii. Te białoruskie motocykle nie wyglądają jak identyczne kopie motocykli chińskich. Chyba na Białorusi coś się jeszcze produkuje, a nie przykręca się tylko kółka i silnik do ramy, jak to robi „firma” Romet i Junak.
        W białoruskich motocyklach oczekiwałbym lepszych łańcuchów, trwalszych elementów plastykowych, i innych rzeczy mających wpływ na eksploatację i niezawodność, niż w chińskich odpowiednikach.

        Odpowiedz
      • Poza tym, jak jesteś handlowcem, wystosowałbyś z ciekawości pismo do białoruskiej fabryki z pytaniem, że chciałbyś zostać generalnym importerem ich wyrobów na Polskę. I czy nie zechcieli by ci na początek przysłać 50 motocykli na wtrysku i dostosowanych do przepisów unijnych.
        Wszak motocykle Mińsk 125 sprzedawane za komuny w latach 80-tych w Polsce cieszyły się dobrą opinią użytkowników.

        Odpowiedz
        • To se ne vrati, zapomnij. Polak nie zapłaci za taniego chińskiego sprzęta (nawet jeśli to będzie Mińsk) więcej niż za przysłowiową ,,czapkę gruszek”. Jeśli jednak będzie na baku chińczyka tzw. ,,marka”, to da duuuużo i jeszcze więcej, bo najczęściej liczy się zasada: zastaw się, a postaw się.

          Odpowiedz
          • Jakie to motocykle chińskie które mają znaczek markowy na baku i przez to kosztują duuuużo więcej.
            Podaj choć trzy przykłady?
            Bo nie sposób zrozumieć o co ci chodzi?
            Może o cb125f lub ys125 ale czy kosztują dużo więcej?
            Junak, Romet trochę lepszy to 9 do 11 tys.
            To chyba nie jest duża różnica jak Yamaha i Honda może i montowana w Chinach kosztuje 12tys.

          • Trochę podobnych modeli znalazłoby się. Peugeot Keesbee 50 ccm z chińskiej fabryki kosztował ok. 6 tys, niemal identyczny skuterek dowolnej taniej marki – 3,5-4 tys, Barton B-max i bliźniacze skutery 125 od Zippa, Benyco i Junaka to koszt poniżej 9 tys, a gabaryty, wygląd i osiągi niewiele odstają od X-maxa za 20 tys. Już niedostępny Junak RS 125 był sporo tańszy do bliźniaczej Yamahy. Vespa Primavera za kilkanaście tys ma tańsze odpowiedniki w postaci Appii, Memory, Vintage,a za 1/3 jej ceny. A chyba większość modeli od Zongshena sprzedawanych jest pod różnymi logami, ale wyżej cenią się te ,,markowe” (Barton Blade / Piaggio Robinson np.).

          • Langer Andersen porównuje Batona bmaxa do Yamahy xmax. Proszę cie, nie ośmieszaj się do końca, bo bredzisz straszne glupoty.

          • Oj Langer. Sam się gubisz. Np. pokaż mi te zongsheny z markowymi naklejkami . Za które Polacy zapłacą duuuużo więcej by się pokazać przed sąsiadem.
            Takie to właśnie pierdoły piszesz żeby zachwalać chinole. Mniejsza o to. Już chyba każdy wie że jesteś bajkopisarz .
            Co do spornego motorka. Chyba jest duży porównując rozstaw i wielkość kół , wysokość kierownicy i siodełka.
            Ale jest też wątły. Groteskowo motorowerkowy, na wąskich oponach.
            Jak na motorek 125 ( taki większy motorower ok) . Ale dorosły facet który myśli że kupił sobie motocykl wygląda na nim zabawnie.
            Mi się to kojarzy z Panem Rysiem , Zdzisiem, Zbysiem pod wąsem z pianką z piwa. Który rano jedzie na ryby z wędkami na plecach w poprzek drogi.
            Taki zwykły osiołek.
            A ty masz jakieś skłonności do opowiadania że chinol to jak Japonia.
            Tak samo jas13 , Matiz pełnoletni to to samo co VW up.
            Dziwne takie porównania .
            Sorry za długi tekst .
            Starałem się wytłumaczyć .

          • @Anonim, ludzie kiedyś przesiadali się z PF126p, na CC700, czyli nowszą wersję małego miejskiego auta. Teraz przesiadają się z Matiza na Up-a, bo Daewoo nie ma już na rynku. Zresztą gość, który kupił tego Up-a, poszedł do salonu VW, bo ma go 3 kroki od domu, jakby tam był salon Fiata wziąłby Pandę.

          • Jas13, sam przesiadłem się z 126p na cc później przez kilka lat nie potrzebowałem auta miejskiego. Teraz od kilku lat mam do miasta Aygo.
            I nigdy bym nie powiedział że to wszystko to samo.
            Miejskie pudełko i tyle. Ok, nawet dla mnie spełnia to taką funkcję. Ale każdy jest nowszy, nowocześniejszy, bezpieczniejszy , wygodniejszy itd.
            Więc nie rozumie jak Langer może uważać że B-Max za 9 to jest to samo co X-MAX za 20. To ja bym musiał powiedzieć że cc700 to jest to samo co Aygo.
            Jak on swoim klientom taki kit wciska to nic dziwnego że mu się nic nie opłaca.

          • @Anonim, sam już zapomniałeś z czego temat miejskich toczydeł wyszedł. Zarzuciłeś bezsens zmieniania chińskiej 125, na chińską 125. Prawda jest taka, że jak komuś nie potrzeba więcej niż 125 to zmienia na 125cc, nawet jeśli mechanicznie to prawie to samo, ale buda inna.

        • @Stan, fabryka motocykli Mińsk nie istnieje, została parę lat temu zamknięta. Prawo do marki Mińsk jest zastrzeżone i nie ma możliwości go zakupić. Dlatego białoruski importer motocykli z Chin stworzył markę M1NSK. Czyli prawie jak polski Romet, z tą różnicą, że Arkus kupił prawa do marki, podobnie jak Almot do Junaka.

          Odpowiedz
          • Jas13, to chyba był inny anonim bo ja mam akurat inne zdanie.
            Takie że są chińczyki najtańsze , średniej klasy i też takie top np. benelli. A później mamy markowe np. mt125.
            Cena wzrasta proporcjonalnie do jakości i warto zmieniać na lepsze jak kogoś stać albo chce fajne drugie moto.
            Mnie właśnie wkurza porównywanie moto za 9 i 20 tyś i mówienie że to to samo tylko że z markowym znaczkiem. To zdanie Langera.

          • @Anonim, I właśnie złapałeś się we własne sidła. Jakbyś miał zarejestrowany nick, nie byłoby problemu z identyfikacją tego co Ty napisałeś, a tego co napisała inna osoba. A tak każdy wpis podpisany Anonim, jest kojarzony z jedną i tą samą osobą 😉

          • Jas13, mi to nie przeszkadza. Ale ty piszesz jako zalogowany lub nie.
            Więc może zacznij od siebie?

      • Mógłbyś też osobiście pojechać do Mińska i na własne oczy zobaczyć, co oni produkują w tej fabryce, i czy by była możliwa jakakolwiek współpraca z nimi. Stolica Białorusi nie leży przecież na innym kontynencie jak Pekin.

        Odpowiedz
  17. To jest chińczyk z fabryki fuego z silnikiem chińskim firmy loncin.
    Części niektóre tę samą co w Benyco tekken, Zipp vz-5, Barton hyper .
    Jednak cena bardzo dobra.
    U nas byłby sprzedawany za 10tys.
    Tak to wszystko kosztuje żeby w eu coś sprzedać.
    Szkoda.

    Odpowiedz
    • Gdzie te markowe loga na chińczykach.
      Co to ma wspólnego z zasadą zastaw się, a postaw się?
      Straszne głupoty piszesz.
      Zongshen sprzedawany z markowym logo
      Chyba junaka?
      Jaka Yamaha jest bliźniacza do rs a?
      A z x- maxem to mnie rozbawiłeś.

      Odpowiedz
      • Proponuję byś sam zrobił sobie ćwiczenie, przejdź się po salonach motocykli markowych i sprawdź po numerze VIN, gdzie są one produkowane.

        Odpowiedz
  18. Lager ? I to ćwiczenie udowodni mi że X-MAX to jest to samo co B-MAX?
    Śmieszne.

    Odpowiedz
    • To udowodniłoby Ci, że w Chinach produkuje się nie tylko tanie, ale i markowe motocykle. Czytaj ze zrozumieniem: markowe bardzo często też są chińskie podobnie jak te tanie. Nie możesz twierdzić, że ,,chińszczyzna” to samo badziewie, gdyż dobre i markowe też pochodzą z Chin, Tajwanu, Tajlandii, Indii itd.
      I jeszcze jedno: nigdzie nie napisałem, że B-max i Xmax to to samo.

      Odpowiedz
  19. Lenger .Dokładnie tak. Tylko że ty mówisz że tani chińczyk to jest to samo co droga japonia. A różnica jest tylko taka że na tego chinolo nakleja się firmową naklejkę.
    I takie chinole z markową naklejką kupują tumoki w Polsce by chwalić się przed sąsiadami.
    Ja tobie proponuje pisać ze zrozumieniem.

    Odpowiedz
  20. Langer napisałeś:
    „To se ne vrati, zapomnij. Polak nie zapłaci za taniego chińskiego sprzęta (nawet jeśli to będzie Mińsk) więcej niż za przysłowiową ,,czapkę gruszek”. Jeśli jednak będzie na baku chińczyka tzw. ,,marka”, to da duuuużo i jeszcze więcej, bo najczęściej liczy się zasada: zastaw się, a postaw się.”

    Zapytałem jakie to są chinole z japońskimi naklejkami.
    Podałeś też wtedy przykład B-MAX.
    Nie pamiętasz?

    „Trochę podobnych modeli znalazłoby się. Peugeot Keesbee 50 ccm z chińskiej fabryki kosztował ok. 6 tys, niemal identyczny skuterek dowolnej taniej marki – 3,5-4 tys, Barton B-max i bliźniacze skutery 125 od Zippa, Benyco i Junaka to koszt poniżej 9 tys, a gabaryty, wygląd i osiągi niewiele odstają od X-maxa za 20 tys. Już niedostępny Junak RS 125 był sporo tańszy do bliźniaczej Yamahy. Vespa Primavera za kilkanaście tys ma tańsze odpowiedniki w postaci Appii, Memory, Vintage,a za 1/3 jej ceny. A chyba większość modeli od Zongshena sprzedawanych jest pod różnymi logami, ale wyżej cenią się te ,,markowe” (Barton Blade / Piaggio Robinson np.).”

    Odpowiedz
    • Langer? Junak RS to bliźniak której Yamahy?
      Który zongshen jest sprzedawany z markowym znaczkiem?
      To są właśnie twoje wypowiedzi.

      Odpowiedz
  21. Zacytuję siebie: ,,gabaryty, wygląd i osiągi niewiele odstają od X-maxa ” . Gdzie tu napisałem , że B-max i X-max to to samo?

    Odpowiedz
  22. Langer. Ty to napisałeś w odpowiedzi na pytanie : jakie chinole z markową naklejką kosztują „duuuużo” więcej. I Polak za to da tyle by przed sąsiadem się pochwalić.
    Dałeś przykład B-MAX i X-MAX.
    Przeczytaj co wcześniej pisałeś .
    Nie chce mi się tłumaczyć jak dziecku osobie udającej że nie rozumie.

    Odpowiedz
  23. Drogi anonimie -nadal nie rozumiesz o czym piszesz. Daleki Wschód, w tym przede wszystkim Chiny to obecnie rejon świata, w którym produkuje się najwięcej wszelkiego asortymentu produktów, w tym motocykli, również markowych. Więc w końcu dopuść do siebie myśl, że te wszelkie: najlepsze, najtańsze, drogie, małe, duże, szybkie i wolniejsze są też chińskie, bez względu na markę. No bo są ,,Made in China” .
    Bez sensu jest przekomarzanie się, czy coś chińskiego jest lepsze czy gorsze, należałoby raczej pytać czy za daną cenę da się kupić takiego sobie, dobrego czy jeszcze lepszego ,,chińczyka”. Z reguły im coś jest droższe, tym powinno być w jakimś stopniu lepsze od tego co tańsze.
    Chyba się zgodzisz ze mną, albo znów sam sobie zaprzeczysz tak jak podczas dyskusji o gabarytach Travela…

    Odpowiedz
    • Langer , przecież właśnie tobie to tłumacze . Uwierz mi że wiem 100 razy więcej od ciebie co Chińczycy produkują .
      Ale ty jak zwykle odwracasz kota ogonem.
      Bo ty napisałem że bliźniacze modele.
      Marki chińskiej i takie same chińskie tylko z naklejką markową kosztują odpowiedni 9 tys chinski a ten sam bliźniaczy model z naklejka markową 20 tys.
      I głupi Polacy zapłacą za tą naklejkę tyle kasy.
      Nie wspominałem że zapłacą za lepszy, nowocześniejszy i staranniej wykonany motocykl więcej .
      Napisałeś że zapłacą duuuużo za samą naklejkę . Dotarło?
      Sam to pisałeś a teraz zmieniasz zdanie i nie potrafisz się do tego przyznać.

      Odpowiedz
      • Znowu się zacytuję: ,, Jeśli jednak będzie na baku chińczyka tzw. ,,marka”, to da duuuużo i jeszcze więcej, bo najczęściej liczy się zasada: zastaw się, a postaw się.”’
        Czego tu nie rozumiesz?
        Skoro te ,,markowe” też są chińskie, to klient zapłaci więcej niż za te mniej markowe. Zapłaci za naklejkę, legendę, jakość, nowoczesność, jakość produkcji itd. Za chińskiego ,,mińska” nikt nie da tyle, ile za chińską Yamahę czy Hondę, prawda?
        Konkludując – nie widzę sensu w sprowadzaniu chińskich ,,mińsków” jak mi to ktoś proponował, i taki miał być wydźwięk mojego pierwotnego wpisu, który zrozumiałeś zupełnie opatrznie.

        Odpowiedz
        • Langer. Tylko że ty napisałeś że klient płaci TYLKO za naklejkę.
          Podałeś kilka przykładów dla mnie bezsensownych.
          Np. taki że junak rs to bliźniaczy model Yamahy.
          Jakiej Yamahy już nie potrafisz napisać.
          Mniejsza o to.
          Ważne jest to że zmieniłeś zdanie.
          I też teraz masz zdanie takie że to nie tylko naklejka. Ale też jakość, technologia, nowoczesne rozwiązania, trwalość i bezpieczeństwo. Oczywiście też jakość obsługi sprzedażowej i po sprzedażowej, warunki serwisu.
          No i nielubiany temat ceny serwisu.
          Chińczyk nie raz 300 zł co 1500- 2000 km.
          Japonia maksymalnie 450 zł co 4000 lub 6000 a nawet 8000km. Lub raz w sezonie.

          Odpowiedz
  24. Miało być — niewspominałeś—

    Odpowiedz
  25. Szanowny Panie anonim zdaje się że już kiedyś mi pomogles padł mi modul zapłonowy w raven lux ponieważ się morduje dalej z zipp raven lux do którego niema części i serwisów może ktoś ma wiedzę z czego dopasować modul do rawen lux w sprzedaży jest ich mnóstwo te same piny i ceny różne ale żaden sprzedawca nie umie doradzić byłbym wdzięczny za pomoc

    Odpowiedz
    • Jest na module numer?
      Np:
      NX1608-DC

      Odpowiedz
      • Ale ten nr H 17941509 jak się wpiszę to nic nie wyszuka co by było związane z Moto

        Odpowiedz
      • Myślę że romet rcr 2015 pasował by na pewno ale też nie można kupić silnik to samo co romet rcr inne części pasują ale tylko do silnika i chłodzenia olejem reszta to już co innego

        Odpowiedz
  26. Jest nr H 17941509 to jest raven lux jeszcze na gaźnik

    Odpowiedz
    • Nr modułu H 17941509 raven lux na gaźnik

      Odpowiedz
  27. Stare Miński z lat 80-tych miały silniki skopiowane z niemieckiej MZ-ETZ. To były bardzo udane konstrukcje. Kiedy była luka na rynku po zamknięciu WSK to się w Polsce sprzedawały – Romet nawet montownię w Bydgoszczy uruchomił. Czasy się zmieniły i w latach 90-tych wszystko zaczęło upadać – nie ma już Rometa, Mińska, MZ ani Jawy. Pozostały tylko budzące sentyment naklejki na chińskich motocyklach – i wielu się na to łapie – w swojej świadomości użytkują polski produkt. (Zresztą tak samo to działa z innymi wyrobami – patrz: Łucznik, Zelmer, Diora czy Unitra).

    Zatem na Białorusi tak jak w innych krajach sprzedają chińczyki – oczywiście z naklejkami i drobnymi „customalizacjami” zamawiającego. A że są tańsze – na rynek europejski trzeba mieć model z homologacją EURO 4 co powoduje zwiększenie ceny. Jeszcze 4 lata temu nowe motorki u nas też były do kupienia poniżej 3 tys PLN…

    Numer VIN nie koniecznie musi być chiński co nie zmienia faktu że konstrukcja i podzespoły i tak pochodzą z Chin. To sposób na ominięcie cła. Arkus-Romet też to stosował (zaprzestali bo montaż w PL był podłej jakości).

    Odpowiedz
  28. Kilkanaście lat temu polska firma Pronar sprowadzała do Polski Miński w dwóch wersjach. Z dwusuwowym silnikiem Mińska oraz droższą z czterosuwowym silnikiem Zongshena typ CB-125 na łańcuszku. W 2006 roku nabyłem takiego Mińska z silnikiem 4T. Motocykl bardzo dobrze łączył dwa światy. Solidna, trochę toporna rama i bardzo fajny, oszczędny silniczek. Jedyną wadą mojego egzemplarza było bijące przednie koło. ale po poprawieniu centrowania szprych już było ok. Motorek ten wspominam bardzo miło. Później żałowałem, ze go sprzedałem, bo naszło mnie na chińskiego choppera 250, który tylko ładnie wyglądał.

    Odpowiedz
    • Około 2003 roku Pan Gąsiorek z Warszawy wraz ze stowarzyszeniem Moto Klub Wawer, w oparciu o motocykle Minsk stworzył małą montownię motocykli 50cc, 125cc i 175cc pod marką WFM. Niestety mimo artykułów w prasie specjalistycznej i atrakcyjnej ceny, praktycznie nikt spoza stowarzyszenia nie został użytkownikiem tych motocykli. Czyli jednak w Polsce nie ma szans na sprzedaż wyprodukowanego w Polsce, polskiego motocykla 😉

      Odpowiedz
  29. Kiedy Dominar 2019 w PL?

    Odpowiedz
    • Nie szybciej, jak w 2020 roku, no i po wyprzedaży obecnej wersji. Tylko, że cena będzie chyba około 17 tyś.

      Odpowiedz
    • Sklep w którym kupowałem swojego rkv ma dominary 2018 za 15 tys i 2019 za 16 tys. Te z 2019 roku były na złotych felgach i mają czarny silnik. Ciekawe czy to już te nowsze.

      Odpowiedz
      • Te droższe o tysiaka, to tylko zmiany wizualne, inna kolorystyka. Nowszy Dominar ma przede wszystkim przedni zawias USD, silnik z dwoma wałkami rozrządu i szklankowymi popychaczami (co daje 40 KM mocy), większą chłodnicę, zredukowane wibracje silnika, zmodyfikowane wskaźniki z wyświetlaczem biegów, inny wydech, i parę innych zmian.

        Odpowiedz
        • Tamte mają zwykłe zawieszenie z przodu czyli te starsze. Co ciekawe różnic w wyglądzie między nimi a tymi z 2018 jest sporo. Tak jak piszesz raczej już w tym roku nowej wersji nie zobaczymy skoro na ten rok dali już starszą wersję ale z poprawiony wyglądem.

          Odpowiedz
  30. Ciekawy patent w NS200/RS200 z ABS-em tylko na przód.

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany

Możesz używać tagów HTML i następujących atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>