Blog / Porady

Mleko następne, czyli co po 125cc

Mleko następne, czyli co po 125cc

˙

Wiecie jak to jest? Jak jest w domu dzidzia to dostaje mleko od mamy, a jak podrośnie to często dostaje tak zwane mleko następne, aż w końcu dorasta i pije mleko krowie. Podobnie jest z motocyklami 125/250/600+.

Może to i trochę dziwne porównanie ale właśnie takie nasunęło mi się ostatnio a propos motocykli 250cc. No bo w Polskim świecie motocyklistów takie pojemności są traktowane  po macoszemu, czyli właśnie jak mleko następne, i raczej wywołują lekki uśmiech politowania. Ale czy powinny?

Sam od wielu lat poruszam się po Polskich drogach 250-tką, i jest to moim zdaniem rozsądne rozwiązanie dla tych którzy w 125-tkach cenią sobie niskie spalanie, lekkość i zwinność motocykla, a jednocześnie robią prawo jazdy kat A, by móc wreszcie bezpiecznie wyprzedzić TIR-a, czy skrócić czas przejazdu lecąc autostradą. Niestety często kupują oni, za poradą kolegów, którzy nigdy nie mieli 125cc, przysłowiowego „litra” bo mogą już nim jeździć.

Później zderzają się z rzeczywistością, że taką „krowę” ciężko się prowadzi w mieście, pomykanie na winklach staje się trudniejsze, a i nakarmić ją już sporo trudniej w niskim budżecie. Wiadomo, że koniki lubią pić. Zaczynają więc wracać do dojazdów do pracy samochodem, a motocykl używają w trasach i do latania w koło komina. Później dochodzą synchronizacje gaźników, zawory na płytkach, że o cenach części zamiennych nie wspomnę. Z nostalgią wspomina się wtedy wdzięczną 125-tkę, której szybko na liczniku przybywało przejechanych kilometrów bez drenowania kieszeni, w mieście dawała  świetnie radę,  klocki hamulcowe na pojedynczą tarczę kosztowały maks 60 zł, a silnik pochłaniał 1 litr oleju na wymianę.

Oczywiście, że motocykle o pojemności 600+ dają sporo frajdy szczególnie na przyspieszeniach a i na zlotach jest co pokazać (np. palenie gumy).  W trasie też całkiem inaczej się nimi podróżuje, ale przecież niewielu z nas, Polaków, kupuje auta o mocy ponad 200 KM. Weźmy na przykład moje auto, rodzinny Van, Opel Zafira 2002r, 125 KM i 1560 kg masy. współczynnik mocy do masy 0,08 KM na kg. Samochodem tym jeździmy na urlop, często po 2000 km autostradami i jedzie się całkiem komfortowo. Spalanie 9-10 litrów LPG na 100 km.

Posiadany przeze mnie Benelli BN251, 25,5 KM, masa własna z paliwem 161 kg + 90kg mojej wagi daje nam 251 kg, współczynnik mocy do masy 0,1KM na kg. I rzeczywiście motocykl ten lepiej przyspiesza niż moje auto, prędkości większej niż zafira nie osiągnie bo brak mu opływowego kształtu, ale do 120 km/h oba pojazdy poruszają się podobnie. I tutaj nasuwa mi się pytanie, czy potrzebny mi mocniejszy motocykl, który zamiast 3,5 litra/100km wypije 6-7litrów? Gdybym jeszcze latał na tor wyścigowy, no to inna gadka, ale na dojazdy do pracy?

W Europie zachodniej reaktywacja niegdyś najpopularniejszej klasy pojemnościowej czyli 250cc zaczęła się od KTM Duke 200. U nas w Polsce bum na 250 tki był dużo słabszy ale chyba Keeway Cruiser i Jinlun 250 (Romet R250) odniosły jakiś sukces, a do dziś w dobrych cenach można kupić je na portalach ogłoszeniowych. W ostatnim czasie  na rynku Europejskim pojawiło się sporo motocykli o pojemności 250-300cc.  Jest w czym wybierać, na smaczek opiszę kilka najtańszych propozycji, które sam brałem pod uwagę na następcę mojego wysłużonego Keeway Cruisera.

Romet SCMB 250 kraj pochodzenia wg.VIN:Chiny.

Firma Longjia nie jest Chińską marką Premium, ale nie jest też najgorszym producentem, mimo że nie znajduje się w pierwszej 50-tce exporterów Chińskich motocykli. Osobiście umieściłbym ją na poziomie Senke (np.Romet K125) czy Zontes (np.Junak 123) Motocykle z tej fabryki są dostępne w wielu Europejskich krajach (SCMB jest sprzedawany we Włoszech jako Italjet Bucanner 250). W Polsce o jakości tej fabryki możemy dowiedzieć się czytając opinie o skuterach Romet White/Black City. Nowy Scrambler Rometa jest napędzany fajnym silnikiem, bo dwucylindrową V-ką. Daje nam to przyjemny dzwięk, i dobre oddawanie mocy, tak zwane od dołu, czyli od niskich obrotów. Podobno użytkownicy narzekają na drgania, ale tych podczas 100 km testu nie odczułem jakoś strasznie, szczególnie, że miałem porównanie do Keeway Cruisera, który wibrował podobnie. Kupując SCMB cieszyć nas będzie niskie spalanie, bo te silniki potrafią zejść do 2,8litra/100km. Motocykl dysponuje mocą 17 KM, co raczej jest maksem dla tego silnika. Przy jego masie własnej wynoszącej 149 kg można nim bardzo sprawnie poruszać się w ruchu miejskim. Niestety dostępne w sprzedaży motocykle są z rocznika 2016 i nie posiadają ABS-u. Rocznik 2017 musi taki system otrzymać aby spełnić normę EURO IV, ale jak na razie producent pracuje nad jego wdrożeniem, mamy luty 2018 a na stronie Rometa czytamy „dostępny wkrótce”. Motocykl w cenie 11999PLN oferowany jest na nie najgorszych Chińskich oponach CST.

Benelli BN251, producent Benelli (grupa Qjian Jiang, Keeway), kraj pochodzenia wg. VIN: Włochy

Qjian Jiang to duża Chińska korporacja, produkująca oprócz motocykli także motopompy i mechaniczny sprzęt ogrodniczy. W skład tej korporacji wchodzi między innymi znany z bardzo dobrej jakości Keeway oraz Benelli który, z założenia ma być marką motocykli premium w grupie QJ. Sama grupa QJ należy do tej samej grupy motoryzacyjnej co Volvo (Cars). W statystyce największych Chińskich eksporterów motocykli, QJ w roku 2016 znajdowała się na 18 miejscu, jedno miejsce przed Kymco. W odróżnieniu od innych producentów QJ sprzedaje motocykle pod własnymi markami (za wyjątkiem Austriackiej KSR-Group).

Model BN251 napędzany jest  jednocylindrowym, czterozaworowym silnikiem generującym 25,5 KM co przy jego masie wynoszącej niewiele ponad 160 kg daje mnóstwo frajdy jeżeli zdecydujemy się pojeździć agresywnie. Jeżeli zaś wolimy spokojniejszą jazdę możemy skorzystać z szóstego biegu, na którym możemy w połowie obrotów silnika jechać około 100km/h. Prędkość maksymalną prodocuent podaje na 145km/h, spokojnie więc w trasie da się trzymać 120km/h. Jednocylindrowa jednostka z podwójnym wałkiem rozrządu jest średnioobrotowa, moc maksymalną osiąga przy 9 tysiącach obrotów. Wtrysk paliwa firmy Delphi zapewnia spalanie na poziomie 3,3-3,7litra/100km, w zależności od stylu jazdy. Motocykl z rocznika 2017 wyposażony jest w układ ABS na obu kołach. W cenie 12500PLN otrzymujemy motocykl na markowych oponach Metzeler.

Benelli ma w roku 2018 wprowadzić również model Leoncino oraz TRK z tym samym silnikiem.

Suzuki Inazuma 250, producent  Jiangmen Dachangjiang Group Co Ltd  kraj pochodzenia wg.VIN:Chiny.

Jiangmen czy jak kto woli Haouje od wielu lat produkuje dla Suzuki, nawet na oficjalnej stronie prezentuje motocykle z tym logo na baku, nic więc dziwnego, iż chcąc konkurować na rynku głównie ceną zdecydowano się na produkcję Inazumy w Chinach.  Dwucylindrowy silnik tego motocykla oferuje 24 KM osiągane przy 8500 obrotów na minutę, co zwiastuje nam kolejny silnik średnioobrotowy, również aby uzyskać najwyższy moment obrotowy należy motocykl kręcić do 6500obr. Spalanie tego motocykla to 4,5l/100km, choć myślę że przy ekonomicznej jeździe powinno się zejść poniżej 4litrów. Rocznik 2016 oferowany był za 17900PLN.

Romet ADV 250, producent Zongshen motor kraj pochodzenia wg.VIN: Chiny

 

Zongshen to firma posiadająca 8 fabryk (w tym jedną w Brazylii oraz jedną w RPA). Firma silnie współpracuje z Piaggio (Spółka Joint-Venture) oraz z Brytyjskim Nortonem (umowa na przekazanie technologii produkcji silników). Jest też dosyć lubiana w USA (http://www.cscmotorcycles.com/2018-RX3-Adventure-p/zrx3-2018.htm). w 2016 roku na targach motoryzacyjnych w Chinach, prezes Zongshena zapowiadał powołanie własnej marki Cyclone (na wzór Keewaya przyp. autora), ale do tej pory to nie nastąpiło, firma nadal bazuje na importerach lokalnych. Dostępny u nas motocykl ADV 250 cieszy się dosyć dobrymi opiniami. Silnik oferuje 24,8 Km przy 9tyś. obr.. Motocykl waży jednak 188kg co powoduje że prędkość maksymalna to 120km/h. Zużycie paliwa podawane przez polskiego importera to 3,3 litra na 100km (amerykanie podają 3,62). Motocykl jest wygodny w trasie, ale można nim też zjechać na polne drogi bez obawy o urwanie czegokolwiek. Pewien Chińczyk tym motocyklem pojechał z Chin do Barcelony, bez większych problemów. I jeżeli tylko komuś nie przeszkadza że, lampa nie skręca wraz z kierownicą  a planuje dalekie niespieszne wyprawy, to motocykl jest godny rozważenia. Cena za rocznik 2017 to 15999PLN.

Oczywiście motocykli w segmencie do 300 cc pojawia się coraz więcej, bo i BMW i KTM i Honda idą w tym kierunku. I jeżeli tylko będzie wśród was, czytelników zainteresowanie tym segmentem to będziemy co jakiś czas wrzucać zajawkę o kolejnym motocyklu.

Moja rada? Przed zakupem kolejnego motocykla zastanówcie się do czego będzie wam potrzebny, do lansu na zlotach, do ścigania na torze, czy może do dalszego ekonomicznego dojeżdżania do pracy z możliwością wyskoczenia gdzieś dalej bez obaw o trąbienie ze strony tira. I pamiętajcie, nie ważne jak szybko się będziecie poruszać, zawsze może znaleźć się ktoś kto będzie chciał was wyprzedzić.

 

 

 

Udostępnij ten post

Beniamin to specjalista od "chińczyków". Członek Klubu Chińskich Motocykli. Na co dzień pracuje jako koordynator d.s. produkcji i sprzedaży. Z wykształcenia technik elektronik systemów komputerowych, inżynier elektrotechniki, magister automatyki i metrologi.

REKLAMA

25 komentarzy

  1. 1. Romet SCMB brałem pod uwagę, ale znalazłem testy niemieckie, że z jakością nie jest różowo, a i zaufanie do Rometa jako gwaranta dostępności części niespecjalnie. ADV przegięcie z ceną i podobnie niepewność co do importera.
    2. BN251 mimo usilnych prób najnormalniej w świecie się nie mieszczę, BN302 jest ok, ale budżet już nie ten.
    3. Nie wie skąd masz cenę Inazumy, za tyle chodziły wyprzedażówki rocznika, normalna cena była 23tys., pośrednio dlatego motocykl wypadł z oferty, zresztą nawet jak był w ofercie ciężko go było w Polsce obejrzeć.
    4. Fajna była CBR250R, ale niestety przestali produkować, a 300R zniknęła z salonów, po tym jak Honda przyznała się do usterki wału. Potem miała wrócić do oferty, ale jakoś Honda w Polsce nie uważa rynku 250-300 za warty uwagi, no może poza CRF L/Rally.
    5. Kawasaki Z250 jest małe i drogie, wypadło z rynku z uwagi na małą sprzedaż. KLX i Versys fajne, ale drogie.
    Poza tym rynek 250 nie istnieje. W używkach czasem się trafi jakaś sztuka, ale w morzu 500+ ginie, zresztą często stan pozostawia wiele do życzenia.

    Odpowiedz
  2. Jak się pojawia w domu dzidzia, to obserwuję dziwne zjawisko, tj. pozbywania się motocykli przez rodziców tej dzidzi. A mi się wydawało, że wystarczy jeździć z głową i przytrzymać lejce szalonym mechanicznym konikom.

    Odpowiedz
    • Na szczęście niektóre żony rozumieją że motocyklista bez motocykla popada depresję i jest drażliwy…szczególnie gdy w lutym nie da się jeździć. 🙂

      Odpowiedz
  3. Nie za bardzo widzę sens kupowania 250tki skoro za połowę albo i mniej wartości nowego pojazdu tej klasy można kupić używane moto 500-700, które będzie palić niewiele więcej, albo i tyle samo, będzie równie poręczne, a do wyboru mamy już inne napędy niż tylko łańcuch. Suzuki XF czy „Cebula” na łańcuchu, Hondy NTV pędzone wałem, czy też BMW CS na pasku. Motocykle bardzo poręczne łagodne, zupełnie nie narowiste, dużo sprawniejsze przy przyspieszaniu niż „ćwiartki” i z dużo większym rynkiem co pozytywnie wpływa na ceny części zamiennych i wszelakich gadżetów

    Odpowiedz
    • 1)Szukając auta szukasz 200 konnego?

      2)Podaj mi model motocykla 500cc plus który pali 3-3,7litra/100km i to w cenie do 15tyś. złotych.

      3)Dlaczego większość motocyklistów których znam po przesiadce z 125/250 na 500cc i więcej nagle przestaje jeździć? Znam nawet takich którzy kupili większy motocykl a potem odkupili znowu 250cc, żeby nią jeździć a 500cc wkoło komina.

      4) Czy z punktu widzenia przepisów o ruchu drogowym widzisz sens posiadania motocykla który nie wykorzysta ponad połowy swoich możliwości? Lubisz kupować coś czego nie potrzebujesz bo taki jest trend?

      5)Czy potrafisz określić czego oczekujesz od motocykla?

      6) Czy my Polacy musimy dziadować i jeździć pelnoletnimi używkami (Honda ntv), tylko po to żeby mieć litrową Japonię.

      Odpowiedz
      • Beniamin, zostaw takich ludzi jak PeterP bo ich nie przekonasz, zresztą nie warto, Tego świata, takich ludzi nic nie przekona… nie warto.
        Ja znam paru takich, którzy nie mając kat. A wychwalali swoje 125 pod niebosa. Już w następnym dniu po zdobyciu tego A – zrobili się to zupełnie inni ludzie , ot tacy jak… zostaw nie warto.

        Odpowiedz
        • tutaj masz rację, ludzie tego Świata ciężko przekonać…ale jakoś próbuję. Od lat już muszę tłumaczyć się że nie jestem Jeleniem.

          Odpowiedz
      • Kiedyś trafiłem w internecie podsumowanie rocznej eksploatacji Yamahy 600 i nie wiedziałem czy śmiać się czy płakać. Gość stwierdzał, że padła pompa hamulcowa, zacisk, zużyły się tarcze, sprzęgło, ale nie ma problemu można kupić używane. A mnie zawsze uczyli, że nie zakłada się takich używanych części, które mają bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo.
        Na próżność nie ma lekarstwa. O czym można się przekonać patrząc na ilość aut z czterema zerami, gwiazdką, czy flagą Bawarii na masce, jeżdżących po naszych drogach. Mają one w metryce zwykle powyżej 10lat, często pozostawiają za sobą zasłonę dymną, a na asfalcie plamy, ale ich właściciele chełpią się wyimaginowaną przynależnością do wyższej kasty.

        Odpowiedz
      • Zasadniczo zgadzam się z Benjaminem, choć należę do tych, którzy po zrobieniu kat. A sprzedali swoją 125-tkę i nabyli wyższą pojemność. Sam też kalkulowałem, na ile wykorzystam realnie możliwości maszyn o dużej mocy i rozważałem pojemności 250-400, w tym klasyka od Rometa, Royala Enfielda czy Yamahy. Jednak z różnych względów, poszukując także kompromisu między motocyklem a skuterem, zakupiłem ostatecznie Hondę NC700S DCT. M.in. dlatego, żeby silnik był wytrzymały na dużą ilość km (a nie po 50-70 tys. już wymagał generalnego remontu), a także, żeby nie zmieniać sprzętu kilka razy i za każdym razem przekonywać małżonkę, tylko zrobić zakup raz a dobrze na dłuższy czas.
        Moto prowadzi się wyśmienicie, przyspiesza nieźle, pali mało jak na taką pojemność, jednak przy przetaczaniu go albo parkowaniu na kiepskim gruncie czy podjeżdżaniu pod wysoki krawężnik są już problemy, bo masa 220 plus robi swoje… Przy 125 o masie 100-140 kg było luz, przy 300-500 o masie 150-180 kg też uszło, ale od 200 kg wzwyż robi się problematycznie, nie wspominając o kobyłach ważących 300-400 kg.
        Tu jeszcze odnośnie ad. 2 – są takie motocykle, które palą między 3 a 3,75 litra, np. wspomniane przeze mnie Honda NC700/750/Integra/ADV albo Honda CB500F/X. Co więcej, one potrafią spalić mniej od niejednej 250-300, lepiej przyspieszając. Tyle że nówki nie kupi się do 15 tys. zł, a z używanymi w takim budżecie może być bardzo różnie.
        W każdym razie „ćwiartki” czy nawet „połówki” mają jak najbardziej sens i nie muszą być traktowane jako pojemność przejściowa czy gorszej kategorii od 600 plus. Ktoś kiedyś mądrze napisał, że do niższej pojemności trzeba dorosnąć.

        Odpowiedz
      • 1) Ja o d..ie Ty o Maryni, co ma 200 konne auto do motocykla?… 200 kucy przydaje się przy wyprzedzaniu by the way.
        2) Nowych takich nie ma (chyba?)… a szkoda ;), ale każdy w tych o których napisałem używkę kupisz do 15000 zł w naprawdę niezłym stanie i nie piłowany spali właśnie poniżej 4l … nawet „klocek” Deauville z NTVałek tyle spali jak w trasie jedziesz ligtowo 100-110 km/h (wiem bo mam)
        3) Bo kupili za duży motocykl, albo po prostu niedopasowany do swoich potrzeb, albo im się odwidziało.
        4) Taa nie wykorzystujesz jasne :))) , polecam wyprzedzanie tirów na 250tce jak jedziesz z „plecaczkiem”, bezpieczniej jest mieć 60 „niutków”
        niż 20 jeżeli chcesz wyprzedzać cokolwiek większego na trasie
        5) Funkcjonalności, użyteczności … i niewielkiej utraty wartości w czasie
        6) C`mon to jest portal motocyklowy a nie „dupelek” NTVka i litr 🙂 … a tak na marginesie to NTVka od swoich 18tych urodzin przeżyje każdą chińską ćwiartkę prosto z fabryki (przebiegi rzędu 300 tyś km bez kapitalki pieca nie są niczym nadzwyczajnym dla niewysilonego Vtwina 600-700) nie mówiąc już o tym że nie kupisz w klasie 250-500 nic na pasku albo na wale, a nie każdy wykorzystuje moto tylko rozrywkowo, ja od wiosny do jesieni robię po Warszawie codziennie do 200km czy pada czy nie i nie wyobrażam sobie smarowania łańcucha po każdych opadach, wiem wiem są olejarki.
        No i jeszcze jedno swojego 10 letniego japońca oddaję po sezonie do serwisu raz wydaję 500 złotych za rok 1500, w sezonie robię 15tyś-18tyś km i mechanika w trakcie nie odwiedzam 🙂

        Odpowiedz
        • Każdy ma prawo za swoją ciężko zarobioną kasę kupować co mu się żywnie podoba.
          @PeterP czytaj ze zrozumieniem, jeśli ktoś Cię pyta o nowy, to nie proponuj nastoletniej używki, bo jakbyś nie kombinował, nigdy w życiu nie będzie już nówką.
          Co do przepału, to 125-ka pali mi poniżej 3l w Wawie, przy czym kompletnie nie staram się jeździć delikatnie, czy oszczędnie.
          Nie obraź się, ale Deauville mimo swoich zalet to straszny mastodont

          Odpowiedz
          • Pozwolę sobie na małe wtrącenie odnośnie czytania ze zrozumieniem. W pytaniu nr 2 nie ma żadnej wzmianki, iż chodzi o nowy sprzęt 😀

          • @Jakman słuszna uwaga
            @PeterP zwracam honor, coś mnie oko zawiodło

          • @jas13 E tam mastodont, zależy gdzie głównie jeździsz (mastodont to jest gs 1150 albo duże Varadero), choć fakt faktem dokupiłem mniejszą zabawkę do jazdy po wawie, ale mniejszą gabarytowo a nie silnikowo. Cały paradoks odnośnie oszczędnej jazdy polega na tym że aby osiągnąć taki sam efekt w postaci prędkości i przyspieszenia 650tkę dużo łagodniej będziesz kręcił niż 125 czy „ćwiartkę” i dzięki temu różnica w spalaniu nie będzie duża (o ile to łagodnie zestrojona turystyczna sześćseta). ale tak jak napisałeś na początku: niech każdy jeździ czym chce i ma własne zdanie co ma sens, a co sensu za bardzo nie ma; jedni lubią pędzić 90 autostradą i być wyprzedzanym przez tiry a inni wolą poczuć ból pleców od jazdy „Cebrą” po mieście, ot wolny wybór 😉

  4. Reguła ,,mleka następnego” dotyczy motocyklistów do pewnego tylko czasu. Po kilku dziesiątkach lat ujeżdżania sprzętów o coraz większych pojemnościach wróciłem do słabszych. Teraz doceniam ich wygodę, praktyczność, bezpieczeństwo i ekonomikę, a emocje i szpan zostawiłem za sobą daleko w tyle. Wynika to zarówno z ,,mądrzenia” wraz z upływającym czasem jak też ze względów bardziej przyziemnych, związanych z ,,siątkami”.

    Odpowiedz
  5. Ujeżdżałem wszelkie pojemności i moje zdanie jest takie, że moto należy dobrać do swoich oczekiwań, preferencji, i okolicznego terenu, bo bez sensu jest, np. kupować ścigacza, gdy w pobliskim promieniu mamy tylko leśne dukty. Poza tym trzeba pojeździć na kilku rodzajach moto, żeby wiedzieć, czego się chce, tzn. czy ma to być chopper, naked, cross, ADV, ścig, a może wygodny maksiskuter. Co ciekawe. wraz z wiekiem to się potrafi zmienić. Mniejsze motocykle mają swoje wielkie zalety, które docenimy, dopiero, gdy przesiądziemy się na większy motocykl klasy 600+. Chodzi przede wszystkim o poręczność. Gdy jeździmy motocyklem o masie ok. 130 kg, to my panujemy nad nim, natomiast ok. 200 kg i więcej moto potrafi zrobić nam krzywdę przy zwykłym przetaczaniu i parkowaniu. Do tego dochodzą koszty eksploatacji, serwisu, itp. Beniamin słusznie zauważył, że często, gdy ludzie przesiadają się na większy motocykl, to przestają jeździć. Nagle okazuje się, ze jazda takim mocnym, ciężkim sprzętem wcale nie sprawia super frajdy, a wręcz odwrotnie, potrafi porządnie zestresować, gdy zetkniemy się z rzeczywistością polskich dróg. Wielu moich znajomych jest teraz posiadaczami moto na pokaz, bo sprzęt zalega pod kocem w garażu, no ale w towarzystwie błyszczą jako „motocykliści”. Mniejsze-średnie pojemności wracają do łask, i daje się to zauważyć po nowych modelach znanych firm. Kończąc, nie popadajmy manii mocy, wielkości i pozornego lansu, tylko cieszmy się tym, co naprawdę potrafi dać nam radość. Pisze to posiadacz moto o mocy ponad 100KM, który śmiga też 125.

    Odpowiedz
  6. Każdy ma swoją rację, jednak nie rozumiem tej krucjaty i nawracania innych na swoją pojemność. Skoro większość ludzi mając kat. A chce sobie jeździć pojemnościami 600+ to niech sobie jeżdżą. Może więcej by jeździło 250-tkami gdyby istniał taki rynek, ale te kilka chińskich propozycji nie każdemu musi odpowiadać. Mnie wystarcza 125. Ktoś woli Hayabusę? Proszę bardzo.

    Odpowiedz
    • Podstawowy problem z brakiem rynku ~250 to mentalność. Kiedyś motocykl był etapem przejściowym pomiędzy rowerem a samochodem. Samochody były wówczas drogie i mało dostępne. Kiedy samochody spowszechniały to motocykle używane do transportu zanikły.
      Mimo że po latach zapaści ilość motocykli wzrosła, to nadal nie są on postrzegane jako pełnoprawne pojazdy użytkowy. Społecznie akceptowalne są jeśli służą dla lansu albo dla rekreacji – turystyki lub adrenaliny (wtedy na koszta się nie zważa). Lub jako zabawki – 125 (ale mają być stosunkowo tanie). Ale nowy 250 za 20-30 tys. – to się nie wpisuje w schemat.

      Odpowiedz
  7. Większość cech które tutaj podajecie ma dobry skuter o poj do 300 cc.
    Każdy ma swoją drogę którą musi przejść.
    Jeśli ktoś jeździ koło komina to generalnie brakuje mu czasu …..
    Nie ważne czy ma 600 czy 125 – po prostu nie ma czasu na jazdę motocyklem.
    Idealnie jest gdy Moto traktujesz jak środek transportu…wtedy każdy dzień staje się przygodą , nawiązuje się więź pomiędzy Tobą a maszyną która stanowi początek wspólnej przyjaźni. Ty dbasz o niego , wymienisz filtry olej a on niczym wierny twój rumak wiezie Cię do pracy. Aha…. może czasami mieć humory ( nie odpali ) ale nigdy nie będzie Cię obgadywał . Prawdziwy przyjaciel.

    Odpowiedz
  8. Trzy lata temu kupiłem bartona classica 125 z myślą, że zamienię go na coś większego po roku. Plan był taki, ze kupuję, uczę się jeździć a w międzyczasie robię prawo jazdy kat.A. Efekt jest taki, ze rok temu wymieniłem go na innego bartona, bmaxa, bo stwierdzilem ze nie potrzebuję większej mocy, tylko większy kufer i obszerniejszą kanapę 🙂 Myślę ze warto xzaczać od 125 przed zrobieniem prawa jazdy, bo ja bym tylko stracił niepotrzebnie pieniądze i czas. Nie każdy rodzi się łowcą adrenaliny 😀

    Odpowiedz
    • Ło matko! Znowu jakiś handlowiec Batona.

      Odpowiedz
    • Wiosna idzie więc jak zwykle jakiś handlowiec Bartona przypomina o sobie 🙂

      Odpowiedz
      • Nie o markę chodzi, tylko o podejście. Ja np. kupiłem Rometa 50 ccm (motorower), zmieniłem na 125 ccm (Junak) i szczerze mówiąc więcej nie trzeba mi na miasto i małe wyjazdy poza miasto.

        Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany

Możesz używać tagów HTML i następujących atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>