Blog / Porady

Mleko następne, czyli co po 125cc

Mleko następne, czyli co po 125cc

˙

Wiecie jak to jest? Jak jest w domu dzidzia to dostaje mleko od mamy, a jak podrośnie to często dostaje tak zwane mleko następne, aż w końcu dorasta i pije mleko krowie. Podobnie jest z motocyklami 125/250/600+.

Może to i trochę dziwne porównanie ale właśnie takie nasunęło mi się ostatnio a propos motocykli 250cc. No bo w Polskim świecie motocyklistów takie pojemności są traktowane  po macoszemu, czyli właśnie jak mleko następne, i raczej wywołują lekki uśmiech politowania. Ale czy powinny?

Sam od wielu lat poruszam się po Polskich drogach 250-tką, i jest to moim zdaniem rozsądne rozwiązanie dla tych którzy w 125-tkach cenią sobie niskie spalanie, lekkość i zwinność motocykla, a jednocześnie robią prawo jazdy kat A, by móc wreszcie bezpiecznie wyprzedzić TIR-a, czy skrócić czas przejazdu lecąc autostradą. Niestety często kupują oni, za poradą kolegów, którzy nigdy nie mieli 125cc, przysłowiowego „litra” bo mogą już nim jeździć.

Później zderzają się z rzeczywistością, że taką „krowę” ciężko się prowadzi w mieście, pomykanie na winklach staje się trudniejsze, a i nakarmić ją już sporo trudniej w niskim budżecie. Wiadomo, że koniki lubią pić. Zaczynają więc wracać do dojazdów do pracy samochodem, a motocykl używają w trasach i do latania w koło komina. Później dochodzą synchronizacje gaźników, zawory na płytkach, że o cenach części zamiennych nie wspomnę. Z nostalgią wspomina się wtedy wdzięczną 125-tkę, której szybko na liczniku przybywało przejechanych kilometrów bez drenowania kieszeni, w mieście dawała  świetnie radę,  klocki hamulcowe na pojedynczą tarczę kosztowały maks 60 zł, a silnik pochłaniał 1 litr oleju na wymianę.

Oczywiście, że motocykle o pojemności 600+ dają sporo frajdy szczególnie na przyspieszeniach a i na zlotach jest co pokazać (np. palenie gumy).  W trasie też całkiem inaczej się nimi podróżuje, ale przecież niewielu z nas, Polaków, kupuje auta o mocy ponad 200 KM. Weźmy na przykład moje auto, rodzinny Van, Opel Zafira 2002r, 125 KM i 1560 kg masy. współczynnik mocy do masy 0,08 KM na kg. Samochodem tym jeździmy na urlop, często po 2000 km autostradami i jedzie się całkiem komfortowo. Spalanie 9-10 litrów LPG na 100 km.

Posiadany przeze mnie Benelli BN251, 25,5 KM, masa własna z paliwem 161 kg + 90kg mojej wagi daje nam 251 kg, współczynnik mocy do masy 0,1KM na kg. I rzeczywiście motocykl ten lepiej przyspiesza niż moje auto, prędkości większej niż zafira nie osiągnie bo brak mu opływowego kształtu, ale do 120 km/h oba pojazdy poruszają się podobnie. I tutaj nasuwa mi się pytanie, czy potrzebny mi mocniejszy motocykl, który zamiast 3,5 litra/100km wypije 6-7litrów? Gdybym jeszcze latał na tor wyścigowy, no to inna gadka, ale na dojazdy do pracy?

W Europie zachodniej reaktywacja niegdyś najpopularniejszej klasy pojemnościowej czyli 250cc zaczęła się od KTM Duke 200. U nas w Polsce bum na 250 tki był dużo słabszy ale chyba Keeway Cruiser i Jinlun 250 (Romet R250) odniosły jakiś sukces, a do dziś w dobrych cenach można kupić je na portalach ogłoszeniowych. W ostatnim czasie  na rynku Europejskim pojawiło się sporo motocykli o pojemności 250-300cc.  Jest w czym wybierać, na smaczek opiszę kilka najtańszych propozycji, które sam brałem pod uwagę na następcę mojego wysłużonego Keeway Cruisera.

Romet SCMB 250 kraj pochodzenia wg.VIN:Chiny.

Firma Longjia nie jest Chińską marką Premium, ale nie jest też najgorszym producentem, mimo że nie znajduje się w pierwszej 50-tce exporterów Chińskich motocykli. Osobiście umieściłbym ją na poziomie Senke (np.Romet K125) czy Zontes (np.Junak 123) Motocykle z tej fabryki są dostępne w wielu Europejskich krajach (SCMB jest sprzedawany we Włoszech jako Italjet Bucanner 250). W Polsce o jakości tej fabryki możemy dowiedzieć się czytając opinie o skuterach Romet White/Black City. Nowy Scrambler Rometa jest napędzany fajnym silnikiem, bo dwucylindrową V-ką. Daje nam to przyjemny dzwięk, i dobre oddawanie mocy, tak zwane od dołu, czyli od niskich obrotów. Podobno użytkownicy narzekają na drgania, ale tych podczas 100 km testu nie odczułem jakoś strasznie, szczególnie, że miałem porównanie do Keeway Cruisera, który wibrował podobnie. Kupując SCMB cieszyć nas będzie niskie spalanie, bo te silniki potrafią zejść do 2,8litra/100km. Motocykl dysponuje mocą 17 KM, co raczej jest maksem dla tego silnika. Przy jego masie własnej wynoszącej 149 kg można nim bardzo sprawnie poruszać się w ruchu miejskim. Niestety dostępne w sprzedaży motocykle są z rocznika 2016 i nie posiadają ABS-u. Rocznik 2017 musi taki system otrzymać aby spełnić normę EURO IV, ale jak na razie producent pracuje nad jego wdrożeniem, mamy luty 2018 a na stronie Rometa czytamy „dostępny wkrótce”. Motocykl w cenie 11999PLN oferowany jest na nie najgorszych Chińskich oponach CST.

Benelli BN251, producent Benelli (grupa Qjian Jiang, Keeway), kraj pochodzenia wg. VIN: Włochy

Qjian Jiang to duża Chińska korporacja, produkująca oprócz motocykli także motopompy i mechaniczny sprzęt ogrodniczy. W skład tej korporacji wchodzi między innymi znany z bardzo dobrej jakości Keeway oraz Benelli który, z założenia ma być marką motocykli premium w grupie QJ. Sama grupa QJ należy do tej samej grupy motoryzacyjnej co Volvo (Cars). W statystyce największych Chińskich eksporterów motocykli, QJ w roku 2016 znajdowała się na 18 miejscu, jedno miejsce przed Kymco. W odróżnieniu od innych producentów QJ sprzedaje motocykle pod własnymi markami (za wyjątkiem Austriackiej KSR-Group).

Model BN251 napędzany jest  jednocylindrowym, czterozaworowym silnikiem generującym 25,5 KM co przy jego masie wynoszącej niewiele ponad 160 kg daje mnóstwo frajdy jeżeli zdecydujemy się pojeździć agresywnie. Jeżeli zaś wolimy spokojniejszą jazdę możemy skorzystać z szóstego biegu, na którym możemy w połowie obrotów silnika jechać około 100km/h. Prędkość maksymalną prodocuent podaje na 145km/h, spokojnie więc w trasie da się trzymać 120km/h. Jednocylindrowa jednostka z podwójnym wałkiem rozrządu jest średnioobrotowa, moc maksymalną osiąga przy 9 tysiącach obrotów. Wtrysk paliwa firmy Delphi zapewnia spalanie na poziomie 3,3-3,7litra/100km, w zależności od stylu jazdy. Motocykl z rocznika 2017 wyposażony jest w układ ABS na obu kołach. W cenie 12500PLN otrzymujemy motocykl na markowych oponach Metzeler.

Benelli ma w roku 2018 wprowadzić również model Leoncino oraz TRK z tym samym silnikiem.

Suzuki Inazuma 250, producent  Jiangmen Dachangjiang Group Co Ltd  kraj pochodzenia wg.VIN:Chiny.

Jiangmen czy jak kto woli Haouje od wielu lat produkuje dla Suzuki, nawet na oficjalnej stronie prezentuje motocykle z tym logo na baku, nic więc dziwnego, iż chcąc konkurować na rynku głównie ceną zdecydowano się na produkcję Inazumy w Chinach.  Dwucylindrowy silnik tego motocykla oferuje 24 KM osiągane przy 8500 obrotów na minutę, co zwiastuje nam kolejny silnik średnioobrotowy, również aby uzyskać najwyższy moment obrotowy należy motocykl kręcić do 6500obr. Spalanie tego motocykla to 4,5l/100km, choć myślę że przy ekonomicznej jeździe powinno się zejść poniżej 4litrów. Rocznik 2016 oferowany był za 17900PLN.

Romet ADV 250, producent Zongshen motor kraj pochodzenia wg.VIN: Chiny

 

Zongshen to firma posiadająca 8 fabryk (w tym jedną w Brazylii oraz jedną w RPA). Firma silnie współpracuje z Piaggio (Spółka Joint-Venture) oraz z Brytyjskim Nortonem (umowa na przekazanie technologii produkcji silników). Jest też dosyć lubiana w USA (http://www.cscmotorcycles.com/2018-RX3-Adventure-p/zrx3-2018.htm). w 2016 roku na targach motoryzacyjnych w Chinach, prezes Zongshena zapowiadał powołanie własnej marki Cyclone (na wzór Keewaya przyp. autora), ale do tej pory to nie nastąpiło, firma nadal bazuje na importerach lokalnych. Dostępny u nas motocykl ADV 250 cieszy się dosyć dobrymi opiniami. Silnik oferuje 24,8 Km przy 9 tys. obr.. Motocykl waży jednak 188kg co powoduje że prędkość maksymalna to 120km/h. Zużycie paliwa podawane przez polskiego importera to 3,3 litra na 100km (amerykanie podają 3,62). Motocykl jest wygodny w trasie, ale można nim też zjechać na polne drogi bez obawy o urwanie czegokolwiek. Pewien Chińczyk tym motocyklem pojechał z Chin do Barcelony, bez większych problemów. I jeżeli tylko komuś nie przeszkadza że, lampa nie skręca wraz z kierownicą  a planuje dalekie niespieszne wyprawy, to motocykl jest godny rozważenia. Cena za rocznik 2017 to 15999PLN.

Oczywiście motocykli w segmencie do 300 cc pojawia się coraz więcej, bo i BMW i KTM i Honda idą w tym kierunku. I jeżeli tylko będzie wśród was, czytelników zainteresowanie tym segmentem to będziemy co jakiś czas wrzucać zajawkę o kolejnym motocyklu.

Moja rada? Przed zakupem kolejnego motocykla zastanówcie się do czego będzie wam potrzebny, do lansu na zlotach, do ścigania na torze, czy może do dalszego ekonomicznego dojeżdżania do pracy z możliwością wyskoczenia gdzieś dalej bez obaw o trąbienie ze strony tira. I pamiętajcie, nie ważne jak szybko się będziecie poruszać, zawsze może znaleźć się ktoś kto będzie chciał was wyprzedzić.

 

 

 

Udostępnij ten post

Beniamin to specjalista od "chińczyków". Członek Klubu Chińskich Motocykli. Na co dzień pracuje jako koordynator d.s. produkcji i sprzedaży. Z wykształcenia technik elektronik systemów komputerowych, inżynier elektrotechniki, magister automatyki i metrologi.

REKLAMA

55 komentarzy

  1. 1. Romet SCMB brałem pod uwagę, ale znalazłem testy niemieckie, że z jakością nie jest różowo, a i zaufanie do Rometa jako gwaranta dostępności części niespecjalnie. ADV przegięcie z ceną i podobnie niepewność co do importera.
    2. BN251 mimo usilnych prób najnormalniej w świecie się nie mieszczę, BN302 jest ok, ale budżet już nie ten.
    3. Nie wie skąd masz cenę Inazumy, za tyle chodziły wyprzedażówki rocznika, normalna cena była 23tys., pośrednio dlatego motocykl wypadł z oferty, zresztą nawet jak był w ofercie ciężko go było w Polsce obejrzeć.
    4. Fajna była CBR250R, ale niestety przestali produkować, a 300R zniknęła z salonów, po tym jak Honda przyznała się do usterki wału. Potem miała wrócić do oferty, ale jakoś Honda w Polsce nie uważa rynku 250-300 za warty uwagi, no może poza CRF L/Rally.
    5. Kawasaki Z250 jest małe i drogie, wypadło z rynku z uwagi na małą sprzedaż. KLX i Versys fajne, ale drogie.
    Poza tym rynek 250 nie istnieje. W używkach czasem się trafi jakaś sztuka, ale w morzu 500+ ginie, zresztą często stan pozostawia wiele do życzenia.

    Odpowiedz
    • Ad 4.
      Honda właśnie włączyła do oferty dwa bliźniacze modele:
      cb125r:
      http://www.honda.pl/motorcycles/range/street/cb125r/overview.html
      oraz cb300r:
      http://www.honda.pl/motorcycles/range/street/cb300r/overview.html
      Zatem w segmencie „średniolitrażowym” coś się jednak dzieje…
      Tylko te ceny…

      Odpowiedz
      • cb125r – 13KM przy 10tys.obr/min, moment przy 8tys.obr/min, czyli kręcimy do oporu, cena 18200 czyli poziom MT/YZF
        cb300r – jeden gar, 31kucy przy niższych obrotach niż w 125, ale cena 21tys. troszkę dużo, tak wiem MT-03 kosztuje podobnie, ale jakoś rzadko ją widać na ulicy

        Odpowiedz
        • Fakt są ładne dla oka ale z cenami odlecieli. Za znacznie niższą sumę można mieć Benelli BN 302 z dwoma garami i rasowym brzmieniu. Alternatywnie, w podobnej cenie jak CB300R, Leonicno z większym i mocniejszym silnikiem – bardzo miły dla oka.

          Odpowiedz
  2. Jak się pojawia w domu dzidzia, to obserwuję dziwne zjawisko, tj. pozbywania się motocykli przez rodziców tej dzidzi. A mi się wydawało, że wystarczy jeździć z głową i przytrzymać lejce szalonym mechanicznym konikom.

    Odpowiedz
    • Na szczęście niektóre żony rozumieją że motocyklista bez motocykla popada depresję i jest drażliwy…szczególnie gdy w lutym nie da się jeździć. 🙂

      Odpowiedz
  3. Nie za bardzo widzę sens kupowania 250tki skoro za połowę albo i mniej wartości nowego pojazdu tej klasy można kupić używane moto 500-700, które będzie palić niewiele więcej, albo i tyle samo, będzie równie poręczne, a do wyboru mamy już inne napędy niż tylko łańcuch. Suzuki XF czy „Cebula” na łańcuchu, Hondy NTV pędzone wałem, czy też BMW CS na pasku. Motocykle bardzo poręczne łagodne, zupełnie nie narowiste, dużo sprawniejsze przy przyspieszaniu niż „ćwiartki” i z dużo większym rynkiem co pozytywnie wpływa na ceny części zamiennych i wszelakich gadżetów

    Odpowiedz
    • 1)Szukając auta szukasz 200 konnego?

      2)Podaj mi model motocykla 500cc plus który pali 3-3,7litra/100km i to w cenie do 15tyś. złotych.

      3)Dlaczego większość motocyklistów których znam po przesiadce z 125/250 na 500cc i więcej nagle przestaje jeździć? Znam nawet takich którzy kupili większy motocykl a potem odkupili znowu 250cc, żeby nią jeździć a 500cc wkoło komina.

      4) Czy z punktu widzenia przepisów o ruchu drogowym widzisz sens posiadania motocykla który nie wykorzysta ponad połowy swoich możliwości? Lubisz kupować coś czego nie potrzebujesz bo taki jest trend?

      5)Czy potrafisz określić czego oczekujesz od motocykla?

      6) Czy my Polacy musimy dziadować i jeździć pelnoletnimi używkami (Honda ntv), tylko po to żeby mieć litrową Japonię.

      Odpowiedz
      • Beniamin, zostaw takich ludzi jak PeterP bo ich nie przekonasz, zresztą nie warto, Tego świata, takich ludzi nic nie przekona… nie warto.
        Ja znam paru takich, którzy nie mając kat. A wychwalali swoje 125 pod niebosa. Już w następnym dniu po zdobyciu tego A – zrobili się to zupełnie inni ludzie , ot tacy jak… zostaw nie warto.

        Odpowiedz
        • tutaj masz rację, ludzie tego Świata ciężko przekonać…ale jakoś próbuję. Od lat już muszę tłumaczyć się że nie jestem Jeleniem.

          Odpowiedz
          • A ja uważam że jest to naturalny porządek rzeczy i tak powinna wyglądać ewolucja motocyklizmu u każdego 50>125>250>potem wedle uznania. Ja osobiście miałem 250-tke (no 223-kę jeśli już) i bardzo fajnie się bawiłem ym motocyklem, wszędzie wjechał, wywrotki w lesie nie bolały i nie miałem najdrobniejszych problemów żeby go podnieść. Bardzo chętnie kupił bym sobie takiego Trackera na drugie moto do latania po okolicznych szuterkach, przesiadka na 500-tkę natomiast to był w moim przypadku dobry krok, kupiłem świeże Kawasaki KLE500 z ostatniego roku produkcji, motocykl świetny, spalanie ciut ponad 4 litry ale zdecydowanie poniżej 5, niskie koszta eksploatacji i tylko około 50 kucy, prędkości komfortowe to 130-140 i starczy, pewnie , mógł polecieć i 170 ale komfort spadał do zera.

      • Kiedyś trafiłem w internecie podsumowanie rocznej eksploatacji Yamahy 600 i nie wiedziałem czy śmiać się czy płakać. Gość stwierdzał, że padła pompa hamulcowa, zacisk, zużyły się tarcze, sprzęgło, ale nie ma problemu można kupić używane. A mnie zawsze uczyli, że nie zakłada się takich używanych części, które mają bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo.
        Na próżność nie ma lekarstwa. O czym można się przekonać patrząc na ilość aut z czterema zerami, gwiazdką, czy flagą Bawarii na masce, jeżdżących po naszych drogach. Mają one w metryce zwykle powyżej 10lat, często pozostawiają za sobą zasłonę dymną, a na asfalcie plamy, ale ich właściciele chełpią się wyimaginowaną przynależnością do wyższej kasty.

        Odpowiedz
      • Zasadniczo zgadzam się z Benjaminem, choć należę do tych, którzy po zrobieniu kat. A sprzedali swoją 125-tkę i nabyli wyższą pojemność. Sam też kalkulowałem, na ile wykorzystam realnie możliwości maszyn o dużej mocy i rozważałem pojemności 250-400, w tym klasyka od Rometa, Royala Enfielda czy Yamahy. Jednak z różnych względów, poszukując także kompromisu między motocyklem a skuterem, zakupiłem ostatecznie Hondę NC700S DCT. M.in. dlatego, żeby silnik był wytrzymały na dużą ilość km (a nie po 50-70 tys. już wymagał generalnego remontu), a także, żeby nie zmieniać sprzętu kilka razy i za każdym razem przekonywać małżonkę, tylko zrobić zakup raz a dobrze na dłuższy czas.
        Moto prowadzi się wyśmienicie, przyspiesza nieźle, pali mało jak na taką pojemność, jednak przy przetaczaniu go albo parkowaniu na kiepskim gruncie czy podjeżdżaniu pod wysoki krawężnik są już problemy, bo masa 220 plus robi swoje… Przy 125 o masie 100-140 kg było luz, przy 300-500 o masie 150-180 kg też uszło, ale od 200 kg wzwyż robi się problematycznie, nie wspominając o kobyłach ważących 300-400 kg.
        Tu jeszcze odnośnie ad. 2 – są takie motocykle, które palą między 3 a 3,75 litra, np. wspomniane przeze mnie Honda NC700/750/Integra/ADV albo Honda CB500F/X. Co więcej, one potrafią spalić mniej od niejednej 250-300, lepiej przyspieszając. Tyle że nówki nie kupi się do 15 tys. zł, a z używanymi w takim budżecie może być bardzo różnie.
        W każdym razie „ćwiartki” czy nawet „połówki” mają jak najbardziej sens i nie muszą być traktowane jako pojemność przejściowa czy gorszej kategorii od 600 plus. Ktoś kiedyś mądrze napisał, że do niższej pojemności trzeba dorosnąć.

        Odpowiedz
      • 1) Ja o d..ie Ty o Maryni, co ma 200 konne auto do motocykla?… 200 kucy przydaje się przy wyprzedzaniu by the way.
        2) Nowych takich nie ma (chyba?)… a szkoda ;), ale każdy w tych o których napisałem używkę kupisz do 15000 zł w naprawdę niezłym stanie i nie piłowany spali właśnie poniżej 4l … nawet „klocek” Deauville z NTVałek tyle spali jak w trasie jedziesz ligtowo 100-110 km/h (wiem bo mam)
        3) Bo kupili za duży motocykl, albo po prostu niedopasowany do swoich potrzeb, albo im się odwidziało.
        4) Taa nie wykorzystujesz jasne :))) , polecam wyprzedzanie tirów na 250tce jak jedziesz z „plecaczkiem”, bezpieczniej jest mieć 60 „niutków”
        niż 20 jeżeli chcesz wyprzedzać cokolwiek większego na trasie
        5) Funkcjonalności, użyteczności … i niewielkiej utraty wartości w czasie
        6) C`mon to jest portal motocyklowy a nie „dupelek” NTVka i litr 🙂 … a tak na marginesie to NTVka od swoich 18tych urodzin przeżyje każdą chińską ćwiartkę prosto z fabryki (przebiegi rzędu 300 tyś km bez kapitalki pieca nie są niczym nadzwyczajnym dla niewysilonego Vtwina 600-700) nie mówiąc już o tym że nie kupisz w klasie 250-500 nic na pasku albo na wale, a nie każdy wykorzystuje moto tylko rozrywkowo, ja od wiosny do jesieni robię po Warszawie codziennie do 200km czy pada czy nie i nie wyobrażam sobie smarowania łańcucha po każdych opadach, wiem wiem są olejarki.
        No i jeszcze jedno swojego 10 letniego japońca oddaję po sezonie do serwisu raz wydaję 500 złotych za rok 1500, w sezonie robię 15tyś-18tyś km i mechanika w trakcie nie odwiedzam 🙂

        Odpowiedz
        • Każdy ma prawo za swoją ciężko zarobioną kasę kupować co mu się żywnie podoba.
          @PeterP czytaj ze zrozumieniem, jeśli ktoś Cię pyta o nowy, to nie proponuj nastoletniej używki, bo jakbyś nie kombinował, nigdy w życiu nie będzie już nówką.
          Co do przepału, to 125-ka pali mi poniżej 3l w Wawie, przy czym kompletnie nie staram się jeździć delikatnie, czy oszczędnie.
          Nie obraź się, ale Deauville mimo swoich zalet to straszny mastodont

          Odpowiedz
          • Pozwolę sobie na małe wtrącenie odnośnie czytania ze zrozumieniem. W pytaniu nr 2 nie ma żadnej wzmianki, iż chodzi o nowy sprzęt 😀

          • @Jakman słuszna uwaga
            @PeterP zwracam honor, coś mnie oko zawiodło

          • @jas13 E tam mastodont, zależy gdzie głównie jeździsz (mastodont to jest gs 1150 albo duże Varadero), choć fakt faktem dokupiłem mniejszą zabawkę do jazdy po wawie, ale mniejszą gabarytowo a nie silnikowo. Cały paradoks odnośnie oszczędnej jazdy polega na tym że aby osiągnąć taki sam efekt w postaci prędkości i przyspieszenia 650tkę dużo łagodniej będziesz kręcił niż 125 czy „ćwiartkę” i dzięki temu różnica w spalaniu nie będzie duża (o ile to łagodnie zestrojona turystyczna sześćseta). ale tak jak napisałeś na początku: niech każdy jeździ czym chce i ma własne zdanie co ma sens, a co sensu za bardzo nie ma; jedni lubią pędzić 90 autostradą i być wyprzedzanym przez tiry a inni wolą poczuć ból pleców od jazdy „Cebrą” po mieście, ot wolny wybór 😉

      • Artykuł tak tendencyjny że aż strach, napisany chyba na „usprawiedliwienie” nietrafionego wyboru autora. Nie znam nikogo, kto po przesiadce z 125cc na 600cc-1000cc i więcej przestał jeździć! Wręcz przeciwnie jeździ się dużo więcej.
        Motocykl klasy 250-400cc to nieporozumienie. Na autostradzie i każdej drodze szybkiego ruchu jeździ się tym niebezpiecznie, bo jest się spychanym przez wszystkie osobówki i „dostawczaki”. Bardzo mocno konfabulujesz twierdząc że takim motocyklem (250cc) lepiej się jeździ po mieście.. niby dlaczego?! Zwinna szybka 600-tka radzi sobie o wiele lepiej. Każdy kto podróżuje po Polsce i Europie wie doskonale że realna, do przyjęcia prędkość podróżna na autostradach to minimum circa 140-150 km/h jadąc wolniej wyprzedza cię wszystko prócz TiR-ów.. Wszystkie Twoje artykuły w tematyce motocykli 125cc są bardzo ciekawe i widać ze starasz się być jak najbardziej obiektywny. Ten artykuł to dno totalne.

        Odpowiedz
        • Dlaczego nietrafionego wyboru? Poprzednią 250tką zrobiłem ponad 35tyś.km i wiem że była akurat na moje potrzeby.
          Nawet byłem nim we Włoszech, co utwierdziło mnie w przekonaniu że na dalekie podróże również nie potrzebuję nic więcej.
          Kupiłem coś co spełnia moje wymagania. I nie pierwszy raz muszę tłumaczyć się że mi jest z tym dobrze.
          Artykuł wypływa z mojego doświadczenia, a także przekonania że wielu ludzi kupuje coś czego nie potrzebuje / nie wykorzysta. I mogą oczywiście to robić, to ich pieniądze.
          Ja chciałem motocykl nowy, w przystępnej cenie i taki który pali poniżej 4 litrów. Motocykl którym mogę utrzymywać dopuszczalne w Polsce prędkości 50/90/130.
          Dodatkowo motocyklem ważącym 160kg lepiej pomyka się w korku niż czymś co waży 200+.

          Artykuł był przekazaniem mojego spojrzenia na to co widzę, a widzę to co widzę. Wielu moich znajomych, którzy jeździli sporo na 125, jeździło na wszelkie zloty, bo było ich stać.
          Teraz gdy mają motocykl który pali podobnie jak samochód, jeżdżą na zloty te najbliżej nich. Bo koszt…

          Odpowiedz
        • Zwinna i szybka 600-ka może i sobie radzi, czasem nawet lepiej od jej kierowcy, którego percepcja działa wolniej, ale kupił zwinną 600-kę, bo tak mu poradzili koledzy.
          140-150km/h, sorry mój Anioł Stróż lata wolniej, a z ekspresówek i autostrad nie korzystam, bo na tak monotonnych drogach zazwyczaj zasypiam.
          A co do miasta jakbyśta się nie pchali wszędzie tymi mastodontami 600+, to by można przejechać przez korek, a tu trzeba stać bo się sakwy nie mieszczą 🙁

          Odpowiedz
          • jas13 nie pisz o czymś o czym nie masz pojęcia. Widzę że zachowujesz się jak typowy puszkarz, który nie ma zielonego pojęcia o jeździe motocyklem, ale krytykuje udając że wie o co chodzi. Dorośnij.

          • Szanowny Jeżdżący motocyklem – zmień portal, bo zbłądziłeś. To Ty nie masz pojęcia, o czym piszesz.

          • Drogi Jeżdżący motocyklem,
            Dorosły człowiek zna swoje możliwości i ograniczenia oraz potrafi rzeczowo ocenić poziom ryzyka. Gonitwa za wyższą prędkością i atomowym startem, świadczy raczej o młodzieńczej brawurze, niż o dojrzałym podejściu do życia.

        • Szybka i zwinna? Sorry ale jedno wyklucza drugie. I nikt mi nie wmówi, że ponad 200 kg klocek sprawdza się lepiej w korku. Nieraz widzę jak chłopaki na litrach po prostu męczą się przeciskając między samochodami. Jakieś rzeczowe argumenty, że 600-tka radzi sobie lepiej w mieście niż 250-tka? Bo oprócz lepszego startu spod świateł nie widzę żadnych.
          Co do autostrad i dróg ekspresowych – o ile nie masz napakowanego owiewkami turystyka albo ścigacza to jazda powyżej 120 przestaje być jakąkolwiek przyjemnością.

          Odpowiedz
  4. Reguła ,,mleka następnego” dotyczy motocyklistów do pewnego tylko czasu. Po kilku dziesiątkach lat ujeżdżania sprzętów o coraz większych pojemnościach wróciłem do słabszych. Teraz doceniam ich wygodę, praktyczność, bezpieczeństwo i ekonomikę, a emocje i szpan zostawiłem za sobą daleko w tyle. Wynika to zarówno z ,,mądrzenia” wraz z upływającym czasem jak też ze względów bardziej przyziemnych, związanych z ,,siątkami”.

    Odpowiedz
  5. Ujeżdżałem wszelkie pojemności i moje zdanie jest takie, że moto należy dobrać do swoich oczekiwań, preferencji, i okolicznego terenu, bo bez sensu jest, np. kupować ścigacza, gdy w pobliskim promieniu mamy tylko leśne dukty. Poza tym trzeba pojeździć na kilku rodzajach moto, żeby wiedzieć, czego się chce, tzn. czy ma to być chopper, naked, cross, ADV, ścig, a może wygodny maksiskuter. Co ciekawe. wraz z wiekiem to się potrafi zmienić. Mniejsze motocykle mają swoje wielkie zalety, które docenimy, dopiero, gdy przesiądziemy się na większy motocykl klasy 600+. Chodzi przede wszystkim o poręczność. Gdy jeździmy motocyklem o masie ok. 130 kg, to my panujemy nad nim, natomiast ok. 200 kg i więcej moto potrafi zrobić nam krzywdę przy zwykłym przetaczaniu i parkowaniu. Do tego dochodzą koszty eksploatacji, serwisu, itp. Beniamin słusznie zauważył, że często, gdy ludzie przesiadają się na większy motocykl, to przestają jeździć. Nagle okazuje się, ze jazda takim mocnym, ciężkim sprzętem wcale nie sprawia super frajdy, a wręcz odwrotnie, potrafi porządnie zestresować, gdy zetkniemy się z rzeczywistością polskich dróg. Wielu moich znajomych jest teraz posiadaczami moto na pokaz, bo sprzęt zalega pod kocem w garażu, no ale w towarzystwie błyszczą jako „motocykliści”. Mniejsze-średnie pojemności wracają do łask, i daje się to zauważyć po nowych modelach znanych firm. Kończąc, nie popadajmy manii mocy, wielkości i pozornego lansu, tylko cieszmy się tym, co naprawdę potrafi dać nam radość. Pisze to posiadacz moto o mocy ponad 100KM, który śmiga też 125.

    Odpowiedz
  6. Każdy ma swoją rację, jednak nie rozumiem tej krucjaty i nawracania innych na swoją pojemność. Skoro większość ludzi mając kat. A chce sobie jeździć pojemnościami 600+ to niech sobie jeżdżą. Może więcej by jeździło 250-tkami gdyby istniał taki rynek, ale te kilka chińskich propozycji nie każdemu musi odpowiadać. Mnie wystarcza 125. Ktoś woli Hayabusę? Proszę bardzo.

    Odpowiedz
    • Podstawowy problem z brakiem rynku ~250 to mentalność. Kiedyś motocykl był etapem przejściowym pomiędzy rowerem a samochodem. Samochody były wówczas drogie i mało dostępne. Kiedy samochody spowszechniały to motocykle używane do transportu zanikły.
      Mimo że po latach zapaści ilość motocykli wzrosła, to nadal nie są on postrzegane jako pełnoprawne pojazdy użytkowy. Społecznie akceptowalne są jeśli służą dla lansu albo dla rekreacji – turystyki lub adrenaliny (wtedy na koszta się nie zważa). Lub jako zabawki – 125 (ale mają być stosunkowo tanie). Ale nowy 250 za 20-30 tys. – to się nie wpisuje w schemat.

      Odpowiedz
  7. Większość cech które tutaj podajecie ma dobry skuter o poj do 300 cc.
    Każdy ma swoją drogę którą musi przejść.
    Jeśli ktoś jeździ koło komina to generalnie brakuje mu czasu …..
    Nie ważne czy ma 600 czy 125 – po prostu nie ma czasu na jazdę motocyklem.
    Idealnie jest gdy Moto traktujesz jak środek transportu…wtedy każdy dzień staje się przygodą , nawiązuje się więź pomiędzy Tobą a maszyną która stanowi początek wspólnej przyjaźni. Ty dbasz o niego , wymienisz filtry olej a on niczym wierny twój rumak wiezie Cię do pracy. Aha…. może czasami mieć humory ( nie odpali ) ale nigdy nie będzie Cię obgadywał . Prawdziwy przyjaciel.

    Odpowiedz
  8. Trzy lata temu kupiłem bartona classica 125 z myślą, że zamienię go na coś większego po roku. Plan był taki, ze kupuję, uczę się jeździć a w międzyczasie robię prawo jazdy kat.A. Efekt jest taki, ze rok temu wymieniłem go na innego bartona, bmaxa, bo stwierdzilem ze nie potrzebuję większej mocy, tylko większy kufer i obszerniejszą kanapę 🙂 Myślę ze warto xzaczać od 125 przed zrobieniem prawa jazdy, bo ja bym tylko stracił niepotrzebnie pieniądze i czas. Nie każdy rodzi się łowcą adrenaliny 😀

    Odpowiedz
    • Nie o markę chodzi, tylko o podejście. Ja np. kupiłem Rometa 50 ccm (motorower), zmieniłem na 125 ccm (Junak) i szczerze mówiąc więcej nie trzeba mi na miasto i małe wyjazdy poza miasto.

      Odpowiedz
  9. Odnośnie Rometa SCMB 250 napisałeś: „mamy luty 2018 a na stronie Rometa czytamy „dostępny wkrótce”.” Myślę, że Romet nie wprowadzi do tego motocykla systemu ABS, ani też nie będzie sprowadzał kolejnych motocykli od producenta. Powód jest jeden, motocykl ten nie sprzedaje się, w sklepach zalegają modele z 2016 i już zaczyna je podgryzać korozja. Osobiście podoba mi się ten sprzęt, ale mam obawy co do jego trwałości (przestraszyły mnie sygnały o korozji w motocyklach stojących w magazynie) i uważam, że cena jest za wysoka przy tych Parametrach. Sprzedawcy, pomimo, że mają w ofercie wyłącznie rocznik 2016, nadal utrzymują cenę na poziomie 12 000 PLN. Za podobną sumę można mieć Benelli 251 z dużo lepszymi parametrami. Dlatego uważam, że cena SCMB jest zbyt wysoka, ale Romet tak już ma – lubi dużą marżę. Gdyby za tym szła jeszcze obsługa, baza sprzedażowa i serwisowa to bym zrozumiał. Takie jest moje zdanie. Pozdrawiam,

    Odpowiedz
  10. fizyki się nie oszuka zamiast wydawać kasę na 250 lepiej nabyć moto z silnikiem o pojemności 500. większa pojemność to wyższa kultura pracy, większa niezawodność i żywotność.

    Odpowiedz
    • Szanowny Panie Divv, przeczytaj dokładnie wszystkie komentarze pod tekstem i przemyśl. Może wyciągniesz z nich jakieś mądre wnioski. A gdyby się nie udało to radzimy zmienić forum. W tym dziale
      były przytaczane argumenty obu stron więc nie ma sensu kolejny raz wszystkiego przepisywać.

      Odpowiedz
      • Na szczęście administracja tego portalu rozumie czym jest dyskusja. To jest forum, a nie forum wzajemnej adoracji, więc różne punkty widzenia powinny być nie tylko akceptowalne, ale wręcz pożądane.

        Odpowiedz
        • Prawda. Kasujemy tylko skrajne oftopic i wrzuty niemerytoryczne. A co do tematu, to sam chciał bym 250 z jeszcze jednego powodu który nie został tu wymieniony.

          Miałem kiedyś Toyotę Celicę 2.0. Miała 170 kucyków. Szła pięknie. Trzymała się drogi by była przyklejona. Pięknie wyważona, na rondzie zawsze wszystkimi kołami piszczała :P. Codziennie powtarzałem sobie: dzisiaj jedź spokojnie. Nie pałuj. I co? I dupa 😛 … nie dało się nie pałować.
          Teraz mam pandę, i mam „sprzętowe ograniczenie” do powiedzmy 140. Ale w praktyce max 100 bo obroty już wysokie.

          Jestem na 200% przekonany, że mimo swojego wieku, nadal bym pałował litra. Te motocykle poprostu odcinają mózg. A taka 250-teczka, ma trochę więcej pazura niż 125, czyli to czego nam brakuje w 11konnych jednostkach. No i poza miastem fajnie sobie lata. Mam domenę motocykle250.pl ale nie mam kiedy tego uruchomić 😀

          Odpowiedz
          • Całkowicie się zgadzam. Pokusa często jest silniejsza w przypadku ujeżdżania sprzętów o dużej mocy. Często słyszę opinię, że „nie wypada przecież tak szybkim sprzętem jeździć tak wolno”. Nie spotkałem przepisowo jeżdżących sportowych (albo sportowo-turystycznych) litrów. Co innego cruisery. Dziwne – tym nie można się toczyć spokojnie 90 km/h, a tamtym już tak.
            Co do dylematu, czy kupić 250 czy może 600+, można wybrać wariant kompromisowy, o którym wspomniano już wyżej. Wybrać 500-tkę (np. Hondę CB500, CB500F, CB500X, Benelli 502 itp.), które wagowo często są niewiele cięższe od ćwiartek czy 300-tek.
            Są też lżejsze i zwinne motocykle 600+ (np. Yamaha MT-07 albo Tracer 700), ale tu z kolei może być ciężko osiągnąć spalanie zbliżone do 250/300.
            Każdy ma inne potrzeby. Byle znać granice umiaru, kierować się głosem rozsądku i nie patrzeć na innych. „Ćwiartka” potrafi dawać frajdę z jazdy też, jeśli nie wymagamy od niej nie wiadomo czego.
            Natomiast w przypadku długich podróży ze sporym bagażem wybrałbym jednak moto o większej mocy. Ale do miasta – bez sensu, moc w granicy kat. A2 w zupełności wystarczy. Takie moje zdanie.

          • A ja miałem kiedyś Lamborghini Diablo, ale był za niski na nasze drogi i teraz jeżdżę Seicento 🙂

          • Kompletnie nie rozumiem, czym się kierują taka osoba wchodząca na portal ludzi zakręconych na punkcie małych pojemności i próbująca wmówić tym ludziom, że są nie do końca normalni obstawiając małe pojemności. Przecież efekt włożenia kija w mrowisko murowany.

  11. Panowie to ja wtrącę swoje 3 grosze. Mam 190 wzrostu i 150 kg wagi (wiem dużo za dużo) i przy moich gabarytach nie znalazłem 125 na której byłoby mi wygodnie, te motorki po prostu są za małe. Przymierzałem się też do skuterków i tam też się nie mieszczę. Niestety zostają mi tylko duże zabawki bo są po prostu większe. Z miłą chęcią kupiłbym 125 na dojazdy do pracy

    Odpowiedz
    • A może Keeway TX by Tobie podpasował?.

      Odpowiedz
    • Skutery: Kymco Downtown (New Downtown jest ciaśniejszy), Kymco People GT125; Vespa Primavera i Sprint
      Motocykle: Junak M16, Junak RS125, Keeway TX125, Varadero
      Hyo GT125, może GV (ale tu niech się wypowiedzą jeżdżący nim), GSX125, YZF125.
      To są propozycje pod kątem wzrostu, z uwagi na mocną budowę sugerowałbym maxi skutery, bo motocykle 125 w większości są wąskie i małe, ale z drugiej strony w tym ich urok, bo wlezą wszędzie.

      Odpowiedz
      • „motocykle 125 w większości są wąskie i małe, ale z drugiej strony w tym ich urok, bo wlezą wszędzie.” – ale nie dotyczy to hyosunga gv 125. Masa 172 kg Długość 2260 roztaw osi 1480 . To duży motocykl – będzie pasował.

        Odpowiedz
        • rawla, właśnie na Ciebie liczyłem, że podzielisz się doświadczeniem użytkownika GV

          Odpowiedz
          • Mówisz, masz. Czego nie robi się dla kolegów z forum :D, Szerokość kierownicy 860, zbiornik 14l prędkość maksymalna bez zmęczenia silnika, na równiej powierzchni około 110 km/h. Osobiście znam człowieka o wzroście ponad 190 masie tez słusznej, ale bez przesady i nie wygląda głupio zwłaszcza że wymiary tego motocykla zbliżone sa do wymiarów np BMW r 1200 rt. Ten drugi jedynie ma wyżej siedzenia.

    • Mam zbliżone wymiary do autora: 186cm/120kg.

      Z chińczyków do których się przymierzałem wygodnie mi było na M12 i Keewayu TX SM. Kiepsko/ciasno było na: 121FL, 125Racer, Keewayach RKS i RKV i jeszcze kilku innych.

      Z „markowych”: Suzuki GSX-S125 to maleństwo (niski i wąski). Stojąc obok DUKE 125 wygląda jakby był o 1/3 mniejszy.
      Ja ostatecznie zdecydowałem się na DUKE 125, bo jest naprawdę spory, solidny (rama, koła i większość elementów dzielona z DUKE 390) i wygodny.

      Odpowiedz
  12. Napisz do jakich maszyn się przymierzałeś. Może jeszcze są takie, których nie testowałeś, a mają gabaryty odpowiednie?

    Odpowiedz
    • siedziałem na:
      Junak M12 Vintage – wygląd i pozycja jak na chińskiej zabaweczce 🙂
      Yamaha TRICITY 125 nie mieściły mi się stopy
      Yamaha X-MAX 400 na tym mi się wygodnie siedziało

      Odpowiedz
  13. Widzę, że Bajaj Pulsar 200ccm będzie dostępny w Polsce (jest to na ich polskiej stronie), w dwóch odmianach. Wreszcie mija u importerów niechęć do „dwusetek”.

    Odpowiedz
    • U importerów może i tak, ale u potencjalnych klientów, to wątpię. Sprzęt raczej trafi w totalną próżnię. Ewentualnie, jak będą później wyprzedawać te wynalazki po 2-3 latach, to pewnie ceny znacznie spadną.

      Odpowiedz
  14. Znane juz sa ceny Pulsar rs 200 za 12999 a NS 200 za 10999zł szkoda ze pulsar 125 nie wyglada jak 200 !!!!

    Odpowiedz
    • Cena na poziomie Rometa SCMB, więc pewnie Bajaj zastąpi ten model w palecie Rometa. Czy Bajaj ma szanse na sukces na rynku, uważam, że tak pod warunkiem dobrego supportu posprzedazowego

      Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany

Możesz używać tagów HTML i następujących atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>