Blog / Porady

Do trzech razy sztuka – czyli kupowanie wymarzonego Junaka m16 125.

˙Mój tekst jest raczej skierowany do ludzi z kategorią B, którzy zaczynają przygodę z klasą 125 i którym Junak m16 się bardzo podoba ale nie wiedzą czy dadzą radę.Ale być może każdy użytkownik forum znajdzie coś dla siebie. Na co dzień nie jestem wylewny i mam mało czasu na pisanie, ale przypomniałem sobie jak łapczywie szukałem informacji w internecie na temat em-szesnastki, informacji w których byłoby coś więcej niż „wygląda zajebiście”, koniec końców stwierdziłem że napiszę o swoich wrażeniach. Ostatnie zdanie tytułem wstępu – jeżeli gdziekolwiek w tekście padnie słowo „dynamicznie” – należy to rozumieć jako „dynamicznie jak na klasę 125”. No to jedziemy.

Do trzech razy sztuka – czyli kupowanie wymarzonego Junaka m16 125.

˙

Tym razem przekazujemy wam artykuł napisany przez naszego czytelnika U-571. Myślę że warto spojrzeć czasem na zakup oczami poszukującego. Życzę miłego czytania. Zapraszam oczywiście do komentowania i zadawania pytań. Beniamin

Motocyklista ze mnie tak naprawdę żaden. Nadrabiam wiekiem, wyobraźnią, milionem kilometrów przejechanych 4 kółkami oraz świadomością że rodzina mnie kocha (z wzajemnością). Wcześniejsze doświadczenia? Pony, Simson skuter, ETZ 251 na wsi i tyle. Dwa czy trzy razy w dorosłym życiu miałem okazję dosiąść maszyny na skraju uprawnień A2/A (na użytek tego tekstu umawiamy się że było to na zamkniętym odcinku, wyłączonym spod jurysdykcji Ustawy o Ruchu Drogowym – naprawdę nie namawiam do złego) więc chyba mogę powiedzieć że rozumiem tych wszystkich których 2 kółka pochłonęły bez reszty.

Marzenia o zakupie motocykla powróciły dopiero jak weszła w życie ustawa dopuszczająca kierowców z kat B na motocykle do 125 cm. Nie mówię że było łatwo przekonać rodzinę w momencie jak niemal codziennie słyszymy o nieszczęśniku na 2 kółkach, który zginął zabity przez nieostrożność swoją lub innych. Ale się udało. Zacząłem z niskiego „C”. Najpierw był Junak 121 w odmianie „marketowej” czyli ZIPP Toros Negro. Dlaczego tak? Mało się znam na motocyklach, a internet pełen jest ścierających się poglądów „nowy chińczyk” vs.”10 – 15 letni „japończyk”. Nie to jest jednak przedmiotem tego tekstu – więc idziemy dalej.Rozumu starczyło mi na tyle żeby poprosić kolegę z „A” o odbiór sprzętu i podwózkę pod dom. Po tym jak już zippek stał sobie przykryty pod domem na pierwszy ogień poszedł kask z marketu, który powędrował na półkę do głębokiej rezerwy. Po 2 dniach dokupiłem normalny kask i kurtkę z ochraniaczami. Potem 4 dni przerwy, które upłynęły mi na normalnym życiu, czytaniu instrukcji (czy też raczej ksero z ksero – porażka) i oglądaniu wszelakiej maści porad z youtuba z cyklu ” jak z kategorią B nauczyć się samodzielnie poprawnej jazdy na motocyklu nie robiąc sobie przy tym krzywdy”. Żeby nie przedłużać tego podrozdziału powiem tylko że do normalnego ruchu drogowego odważyłem się włączyć dopiero po 2 tygodniach (wcześniej dookoła bloku) a radość z jazdy zacząłem odczuwać po miesiącu ( wcześniej za bardzo skupiony byłem na tym żeby komuś lub sobie nie zrobić krzywdy). Minął kolejny miesiąc i zacząłem nieśmiało korzystać w korkach z przewagi jaką daje szerokość motoru i przyspieszenie (oczywiście przyspieszenie w zakresie 0-70 – potem to nawet daewoo Tico nas „objeżdża”) i tak do zimy…. Nadszedł 1 grudnia i motocykl powędrował do kontenera. Zalałem go do pełna i opatuliłem w ciepły kocyk. Jak tylko temperatura była powyżej 0 odwiedzałem go i odpalałem żeby sobie troszkę silniczek popracował. W prima aprilis ZIPPek opuścił legowisko i nasza przyjaźń trwała nadal. Ale była już to tylko przyjaźń z rozsądku. Czułem że nasza przygoda dobiega końca. Zrobił swoje. Pozwolił mi bez żadnych negatywnych przygód nauczyć poruszać się w ruchu miejskim (i troszkę poza) ale chemii między nami nie było……. (z innej beczki nauczył mnie jeszcze jednego – motocykl sprzedajemy na wiosnę, a nie na jesień – ale to osobna historia).

Tytułowa m16 już wtedy bardzo mi chodziła po głowie…… i na nieszczęście jeszcze Junak m12. W złotym malowaniu. I niestety nabyłem tą em-dwunastkę głównie z powodów ekonomicznych. Jeździło się nią naprawdę super. Jakość wykonania, wygląd, prowadzenie – naprawdę klasa wyżej od serii 121. Osiągi podobne. Minęło kolejne pół roku. Żona śmiała się ze mnie że ciągle oglądam m16 w internecie. Marudziłem, marudziłem i marudziłem i w końcu po tym jak obiecałem przez 2 lata nie komentować faktu iż małżonka ma więcej butów ode mnie i trójki naszych dzieci razem wziętych – dostałem zielone światło na m16. M12 szybko znalazł nabywcę i zaczęło się półroczne polowanie na „używkę w idealnym stanie”. Okazje były, ale czekałem jeszcze aż wejdą na rynek m16 w wersji z EURO4 i ile będą kosztować. Jak już się pokazały z żalem stwierdziłem że na razie mnie nie stać. Ale czasem opłaca się poczekać. Udało mi się kupić M16 125 na wtrysku z przebiegiem 426 kilometrów za cenę…. za naprawdę dobrą cenę. Była na tyle dobra że 10 razy sprawdzałem czy coś z nią jest „nie tak”. Gratis otrzymałem zamontowane już przelotowe tłumiki.

A jak to było z zakupem? To była sobota…… Ogłoszenie znalazłem na otoMoto. Jako człowiek z definicji podejrzliwy, 10 razy przeczytałem tekst zanim zadzwoniłem. „Tak, jest, stoi u nas. Tak, jest praktycznie nowy, tak, ma 245 kilometrów przebiegu, nie to nie wyprzedaż 2016, to nowy model na wtrysku, tak, można podjechać, nie, nie ma wad i uszkodzeń, tak, ma tłumiki przelotowe i dokładamy oryginały, tak, cena się zgadza”  Moje myśli krążyły od tego momentu od zagadnienia możliwości sprzedaży własnej nerki (żeby nie powiększać debetu na karcie) do logistycznej łamigłówki pt. „jak podjechać obejrzeć motocykl jak się ma trójkę dzieci a żona jest w pracy”. Zrobiłem jedyną rozsądną rzecz jaką mogłem. Puściłem  dwójce Starszych gwiezdne wojny, Najmłodszej Teletubisie, a sam wsadziłem głowę pod zimną wodę, usiadłem za biurkiem i zacząłem układać plan.

1) Zadzwonić do szwagra mojego szwagra, czyli jedynego człowieka na obrzeżu rodziny i znajomych który zna się na motocyklach. 2) Wziąć urlop na żądanie. 3) Umówić się na oględziny. 4) Powiedzieć Żonie że to już…… 5) Wytrzymać całą niedzielę i nie zwariować.

Udało się….nadszedł poniedziałek. Jest, stoi, mój wymarzony czarny diabeł ociekający chromami (tak wiem, cześć to plastiki) Jak mi przemiły Pan odpalił w hali Junaka – czas zatrzymał się w miejscu. To nic, że obok stało piękne białe Varadero 125 na wtrysku z kufrem i i tłumikiem LeoVince. w podobnej cenie….. W pewnym momencie myślałem że sprzedawca się ze mnie nabija bo robi śmieszne miny i rusza ustami, ale nie, On do mnie mówił, tyle że przelotowe tłumiki pracujące w zamkniętym pomieszczeniu zagłuszały wszystko….. Pominiemy teraz tę nudną część związaną z formalnościami, sprawdzeniem dokumentów, płatnością itp. Koniec końców, jeszcze tego samego dnia wieczorem, BUS przywiózł mi mojego M16 i rozładował pod klatką…… Odpalenie ? OK,  dokumenty? są, dodatkowe wydechy? są, uścisk dłoni, podpis i zostaliśmy sami. I od razu pierwszy problem… Nawet na biegu jałowym dźwięk czy też raczej ryk silnika spowodował że ludzie z mojego bloku natychmiast albo zaczęli wychylać się ze skwaszonymi minami przez parapet, albo zaczęli zamykać okna. Nic, będę się jutro martwił…. Wieczorem (jako że idea „picia na umór w celu zapewnienia pojazdowi bezawaryjnej eksploatacji” czy też jak mówią inni „ochrzczenia motocykla” jest mi kompletnie obca) wypiliśmy po szklaneczce cydru i do łóżeczka.

Wtorek. Nigdy mi się jeszcze chyba 8h w pracy tak nie dłużyło. Jest! 15.00 ! Kur… zaczęło padać, nie, nie wsiądę na 190 kilogramowy motocykl pierwszy raz w życiu w czasie deszczu, kompletny bezsens. Wytrzymam do środy, dorosły w końcu jestem….

Środa, godzina 16.00, sucho. Buty.skóra, rękawice, kask i już mnie w domu nie było. Chłopaki zawiedzione w oknie bo tata nie chce odpalić pod klatką…. Wyprowadziłem go 200 metrów na bardziej otwartą przestrzeń i jest…. nadszedł ten moment. Ruszamy.

1.POZYCJA. Problem z nogami (wysunięte kopyta do przodu), szukam podnóżków po starcie  – pod wieczór już się przestawiłem „psychicznie”. Sama pozycja – super wygodna „no i ten, tego”….. lanserska i te spojrzenia na osiedlu !

  1. WAGA. Ciężki kurcze…. niby wiedziałem że waży ponad 180 kg, ale wiedzieć i poczuć, to zasadnicza różnica. No i ja, umówmy się całe moje dorosłe życie 3 cyfrowa waga walcząca z 2 cyfrową, (chwilowo 2 cyfrowa przegrywa, ale to nieistotne) czyli razem prawie 300 kilo…. To niby jak to ma się razem składać w zakrętach albo zawracać??!! Wywali się ! Wywali ! Będzie gleba!!! Nic z tego 😉 Kwestia przyzwyczajenia, uwierzcie mi, 3 dni później już było wszystko ok, nadal mam jeszcze czasami „mrówki na kręgosłupie” jak go mocniej kładę w zakręcie, ale po panice z pierwszego łuku nie został już nawet ślad.
REKLAMA

 

  1. DYNAMIKA. Jaki muł…….. chyba rowery mnie na starcie objeżdżają. Nie, nie jest tak źle. To tylko pierwsze wrażenie. To przez ten ryk, człowiek boi się manetkę odkręcić. A Junaczek swoje waży i ma tylko 11 koni, trzeba kręcić żeby wystartować, sorry……. Tydzień po zakupie, wróciły oryginalne tłumiki. Na forum dowiedziałem się że szkodzę Junakowi na dotarciu tymi przelotami i (na moje wbrew logice – ale co ja tam wiem jestem historyk a nie mechanik) na dodatek tracę na mocy. I właśnie ten argument + sympatyczna rozmowa z pewnym aspirantem z KMP zdecydowały o powrocie do stanu fabrycznego. I wiecie co? To była super decyzja. Odpalam rano pod oknem, sąsiedzi znowu mówią mi „dzień dobry”, jest ciszej, o wiele lepiej się zbiera (subiektywnie) a dźwięk? Nie jest zły, naprawdę, ludzie przecież to nie HD, nie musi ryczeć 😉 Jest dobrze…A wracając do tematu dynamiki – po nabraniu odrobiny wprawy w ruszaniu i skrócenia skoku manetki sprzęgła, jest …. ok. Jak mawia młodzież – „dupy nie urywa”, ale naprawdę jak na klasę 125 jest ok. Nie schodźcie tylko przy dynamicznym ruszaniu poniżej 4,5 obrotów, niestety, poniżej tej wartości oraz przy mojej masie m16 przy ruszaniu przypomina ciężki rower. BTW, uwaga na górki !! Są dla Junaczka zabójcze……. Jeśli czytelniku ważysz tyle co ja i mieszkasz np w Bieszczadach czy innych Beskidach – odpuść sobie m16 w wersji 125.

 

  1. PRĘDKOŚĆ. Na początek informacja – licznik (mimo że taki ładny i elektroniczny) przekłamuje o ok 4-6 kilometrów (zawyża oczywiście) Max nie sprawdzałem, jest na dotarciu. Nieźle się zbiera do 80, później troszkę gorzej, raz (tylko raz) pociągnąłem go do 94 km/h co w przeliczeniu na realną prędkość daje jakieś 90. Zapas na manetce jeszcze wtedy jest (czyli jest potencjał na tzw. „stówkę”) ale o jakimkolwiek wyprzedzaniu na ruchliwej trasie zapomnijcie. Tylko dla ludzi o mocnych nerwach i wadze poniżej 70 kg 😉 Prędkość relaksacyjna to 75-80 km/h

 

  1. SKRZYNIA. O i tu zaskoczenie. Pamiętam jak MOTOBANDA „przejechała się” po skrzyni z m11 i RCRa. (no co, obejrzałem chyba wszystkie testy sto dwudziestek piątek w sieci w tym oczywiście Beniamina i Dawida). Jak dla mnie skrzynia jest super, naprawdę, chodzi lepiej niż w m12 i 121. Czuje ją doskonale, nigdy się jeszcze w niej nie pomyliłem. Luz zawsze wchodzi, bez zbędnego szukania. Pewnie są lepsze skrzynie na świecie, ale ja mam to gdzieś. Osobnym tematem jest oczywiście zestopniowanie. Pierwsze wrażenie? Co za ciul dobierał zębatki!! 1 ok, 2 praktycznie nie różni się od 3. 4 ok, a 5 wrzuca się przy 60 😉 Czemu tak krótko, czemu nie tak fajnie jak w m12? (długa czwórka i 5 wrzucana przy 90)? Odpowiedź jest brutalnie prosta. Masa motocykla. żeby nadążyć w miejskim ruchu trzeba się pogodzić z machaniem biegami. Owszem, czytam dużo m.in. o śmiałkach którzy zakładają zębatki od wersji 320. Ja podziękuje. Zostaje przy tym co jest. A, i jeszcze jedno większa niż w wersji 320 zębatka z tyłu powoduje pewien dyskomfort akustyczny spowodowany uderzaniem łańcuch o osłonę przy odpuszczaniu gazu, przyzwyczaicie się 😉

 

  1. KOMFORT i PROWADZENIE. O pozycji już pisałem, jest oczywiście twardziej niż w motocyklu z klasycznymi sprężynami, ale tragedii nie ma. Na razie najdłuższa trasa to 50 kilometrów jednorazowo – tyłek boli tak samo jak w m12. To tyle. Na kostce brukowej troszkę żeby dzwonią. Znowu kłania się zasada coś za coś. Prowadzi się bardzo dobrze, tam gdzie zaplanuje wyjść z zakrętu tam wychodzę. Za mało się na tym znam żeby się rozpisywać. Junak m16 nie lubi wzdłużnych nierówności (np Obornicka w Poznaniu – „Pyry” wiedzą o czym mówię) Pewnie to kwestia szerokiego laczka z tyłu. Hamowanie – bajka, używam głównie klamki, nożnego (CBS) mniej – generalnie te 2 tarcze z przodu robią swoje. Przód nurkuje przy naprawdę gwałtownym hamowaniu. Jest zdecydowanie lepiej niż w m12. W kategoriach komfortu postrzegam też wtrysk paliwa. Rewelacja. żadnego długiego rozgrzewania i martwienia się czy już mogę ruszyć, czy wyłączyć ssanie i czy aby nie zgaśnie 😉 Po prostu, odpalam, zakładam kask i rękawiczki i ruszam, oczywiście ze spokojem, pamiętając że tak naprawdę Junaczek rozgrzany jeszcze nie jest.

 

  1. „MIASTO-PRZYDATNOŚĆ” To ciekawe zagadnienie. Porównując 121 z m16 – jest to różnica mniej więcej taka jak między Oplem Corsą a Solarisem Urbino 18 😉 No dobra, troszkę przegiąłem, ale to porównanie chyba dobrze oddaje prowadzenie m16 w ciasnym ruchu miejskim. Nie ma co się na siłę przeciskać na pool position, zresztą i tak przyspieszeniem nikomu nie zaimponujecie, a każdy kierowca z TDI będzie się na Was wkurzał że blokujecie mu pas ruchu. Szeroko rozstawione lusterka traktuje jak wskaźniki – wejdą lusterka, zmieści się i motor. Przeciskam się tylko na tyle żeby zmieścić się na 1 zmianie świateł. Gdybym miał być szybkim dostarczycielem pizzy to by mnie szybko zwolniono – ale m16 do tego nie służy.

 

  1. ERGONOMIA i WYKOŃCZENIE. Pamiętacie może stare “pecety” i kieszenie na hdd zamykane na kluczyk? Wyobraźcie sobie że najprawdopodobniej chińczycy wyprodukowali tego za dużo i postanowili ten system zamykania bezpośrednio przenieść do stacyjki Junaka m16. Ergonomiczny koszmar. Osobnym (tym razem normalnym) kluczykiem blokujemy kierownicę i zamykamy wlew paliwa. To można przeżyć. Zatankowanie Junaka pod przysłowiowy korek jest możliwe chyba tylko jeżeli siedzicie okrakiem na maszynie i macie sporo cierpliwości.. Dla mnie szkoda się męczyć, tankuje po prostu za 40,- PLN i jeżdżę 😉 Dziwnie wyglądające spawy na styku zbiornika, średnie plastiki, ale za to nic się nie odkręca, nic nie trzeszczy.

PODSUMOWANIE: Jeżeli podoba Wam się m16, to znając jego ograniczenia będziecie zadowoleni, naprawdę. Powolne przemykanie bocznymi drogami lub mały lansik na osiedlu – w tym m16 jest najlepszy. Ale w mieście też daje radę. Jeżeli jednak  ma to być Wasz pierwszy motocykl w życiu, pamiętajcie że musicie nieźle potrenować żeby jazda nim sprawiała Wam frajdę.

Gdybym całe swoje wypociny spróbował ująć w formie tabeli – wyglądałoby to tak:

ZALETY WADY
+     kierowcom dorosłych motocykli lewa ręka sama idzie w górę na Wasz widok –        mocno średnie osiągi
+     wygodna pozycja –       średnia ergonomia i wykończenie
+     super hamulce –       nienajlepsza zwrotność i poręczność
+     dobre prowadzenie

 

 

LwG Wszystkim, pozdrawiam, U-571

Udostępnij ten post

Zdjęcie profilowe Beniamin Mucha
Beniamin to specjalista od "chińczyków". Członek Klubu Chińskich Motocykli. Na co dzień pracuje jako koordynator d.s. produkcji i sprzedaży. Z wykształcenia technik elektronik systemów komputerowych, inżynier elektrotechniki, magister automatyki i metrologi.

REKLAMA

10 komentarzy

  1. Widać ze autor jest bardzo początkującym użytkownikiem Junaka M16.. Wbrew pozorom jest to całkiem poręczny motocykl do jazdy miejskiej – lekki (co to jest 180kg na motocykl) i nadal stosunkowo mały i wąski. Proponuję pojeździć jeszcze co najmniej rok i wtedy zapewne odczucia co do poręczności i szeroko rozumianej manewrowości tego motocykla będą inne.. LwG!

    Odpowiedz
    • Za rok na pewno tak będzie ! 😉 Na razie jednak, tekst jest pisany z perspektywy człowieka który nie może się nadziwić jak to się dzieje że taki potwór jak GoldWing trzyma się pionowo 🙂 Pozdrawiam serdecznie

      Odpowiedz
  2. Zdjęcie profilowe Dawid Parus

    U-571 super się czyta Twój tekst … nawet śmiechłem pod nosem jak czytałem :). Dzięki za podzielenie się. Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  3. Zastanawiam się nad zakupem nowego Junaka 121 z tego roku na wtrysku, ale opinii mało widziałem. Cena połowę niższa od M16 ale na pierwszy motocykl(dosłownie pierwszy) by się nadał myślę, co powiesz o jeździe na 121?

    Zastanawiam się kiedy go zakupić, teraz, gdy już październik tuż za rogiem czy później, ewentualnie na wiosnę. Oraz dlaczego lepiej sprzedawać na wiosnę? 😉

    Odpowiedz
    • Na początek literówka: przebieg m16 to było 246 kilometrów a nie 426, a wracając do Twojego pytania: Mały, zwinny, zadziorny i zrywny, nie tak wygodny jak więksi bracia, dźwięk nie powala na kolana, wtrysk naprawdę poprawia komfort. Żarówka często padała ze wzgl. na brak wałka ograniczającego drgania silnika (silne wibracje i drgające lusterka na wyższych obrotach) ale ten element (żarówka i wałek) w modelu z wtryskiem pewnie poprawili.pozdrawiam serdecznie

      Odpowiedz
      • Zdjęcie profilowe Langer-Tychy

        Dwucylindrowe silniki LC Junaka (M11 / M16 / N25 / M20) jak też większość jednocylindrowych (oprócz tych najtańszych) były / są wyposażone w wałek wyważający.
        Od rocznika 2017 wszystkie motocykle (oprócz skuterów) marki Junak mają balancery.
        Żarówki ,,padają” najczęściej po wjechaniu z impetem w dziury, jakich spotkać mnóstwo na naszych drogach.
        Niemniej te nasze drogi i tak są o niebo mniej dziurawe niż np. za Bugiem.

        Odpowiedz
  4. Zdjęcie profilowe U571

    to nie był anonim, zapomniałem się zalogować 😉

    Odpowiedz
  5. Zdjęcie profilowe U571

    Na mój gust w kwestii zakupu lepiej poczekać do późnej jesieni/zimy – można coś z ceny urwać (wiem że moto to nie serek wiejski i ma długi termin przydatności ale chyba żaden sprzedawca nie lubi jak mu sprzęt zalega na magazynie)

    W kwestii sprzedaży – proste – wiosna – budzi się przyroda, marzenia i aspiracje, popyt jest większy a nowe modele z Chin jeszcze nie przypłynęły…..

    Odpowiedz
  6. Bardzo fajnie się to czyta. Hej, a możesz trochę napisać o użytkowaniu Junaka M12? Podoba mi się, ale mało jest wyważonych recenzji od użytkowników, szczególnie, jak ktoś przećwiczył trzy różne 125-tki w krótkim czasie. Pozdr. BIP

    Odpowiedz
  7. Super opis:-) Miałem podobnie 3 lata temu:-) Teraz dosiadam Intruza w wersji C800. Jest w sam raz do jazdy wokół komina. Pozdrawiam!

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany

Możesz używać tagów HTML i następujących atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>