Blog / Porady

Okiem użytkownika: Słowo o chińskich motocyklach…

Okiem użytkownika: Słowo o chińskich motocyklach…

Przy zakupie motocykla z państwa środka nasłuchacie się niestworzonych historii, a to o tym że sąsiadowi babci szwagra odpadło koło w skuterze, że koszty napraw sa okrutne, że lans żaden a najlepiej nowo zakupiony sprzęt należy od razu pchać na złom bo tam jego miejsce. Zastanawiacie się jaka jest prawda? A ja zapytam co widzicie codziennie na ulicach waszych miast?

Chińskie 50tki, które jak się sprzedawały tak się sprzedają dalej (choć po wejściu ustawy o 125ccm może się to zmienić). I jakoś ludzie nimi się kulają. Teraz wyobraźcie sobie że w Chinach mieszka 1 miliard 360 milionów ludzi i niech tylko 10% z nich posiada własny pojazd to wyjdzie wam, że codziennie rano 130 milionów obywateli uruchamia chiński silnik i jedzie do pracy. W większości przypadków są to motocykle lub motorowery z MANUALNĄ skrzynią biegów, te w automacie są raczej niepewne. Dodatkowo warto zauważyć, że o ile pojazdy Japońskie są tam również dostępne to tylko dla ludzi zamożnych.

9394-guilin-chiny-motocykle-i-skutery-podstawowy-srodekWyjściem pośrednim jest zakup pojazdu chińskiego produkowanego w kooperacji z którymś z zagranicznych producentów (Jianshe-Yamaha, Haojue-Suzuki, Sundiro-Honda).  Dla pozostałych obywateli zostaje wybór motocykla z całkowicie rodzimej produkcji, fabryk jest tutaj niezliczona ilość. Większość o nazwach nie do wymówienia dla europejczyka.

            Jakość motocykli chińskich w Europie zależy tak naprawdę od importera.  Na ile ten chce zapłacić za jakość a na ile chce zarobić na klientach. Firmy Chińskie nie robią sobie problemu z rozwijaniem własnych salonów sprzedaży, własnych autoryzowanych serwisów, większość z nich bazuje na importerach. Tylko nieliczne firmy oprócz sprzedawania motocykli importerom rozwijają własne sieci sprzedaży. W tej grupie można wymienić firmy Keeway, Shineray, Zongshen, Lifeng/Regal Raptor (Junak, Johnny Pag), Lifan.

Przy zakupie chińskiego sprzętu nie należy się więc sugerować ceną a raczej opiniami użytkowników tychże maszyn. Czytając jednak niespecjalizowane fora motocyklowe natkniemy się w większości na ludzi, którzy nigdy nie mieli do czynienia z prawdziwą chińską myślą techniczną, a jak to w Polsce bywa są malkontentami którym wydaje się że pozjadali wszystkie rozumy.

Nie byłbym całkowicie szczery gdybym nie zaznaczył iż rzeczywiście Japońskie motocykle są w większości lepiej wykonane i mniej awaryjne, ale czy na pewno są warte swojej ceny? Normy jakości panujące w koncernach wiodących marek sa niezawodne a u chińczyków bywa różnie. Ale ceny na pewno nie odnoszą się do kosztów produkcji. Honda potrafi sprzedawać te same motocykle co w Europie w Indiach za połowę polskiej ceny a w USA Suzuki potrafi sprzedawać 250-tki w cenie dostępnych w Polsce chińczyków. Dopłacają do interesu? Nie sądzę. Tutaj chodzi o prestiż, przecież gdyby w Europie, uwzględniając koszty dealerów sprzedawać motocykle  20% drożej niż w Indiach ludzie zaczęliby się zastanawiać nad jakością i prestiż marki by spadł. Klient chce wydać taką kasę za ten motocykl i tyle, inaczej byłby zbyt tani a przez to nieatrakcyjny. Patrząc z perspektywy klienta chcącego przeznaczyć dwie średnie krajowe pensje na motocykl (5000zł) jest to bzdura, ale nie do takich klientów Honda czy Yamaha chce dotrzeć.

Tyle teoretyzowania, czas na fakty.

Przejechałem „chinolami” 50tyś. km, i jest to mały pikuś. Osobiście znam człowieka który Jinlunem 250ccm przejechał 80tyś.km oraz drugiego który chińską 125-tką przejechał ponad 60tyś.km (po czym kupił następnego chinola). Nie tak dawno też, przypadkowo w Białej na Opolszczyźnie, spotkałem człowieka na Junaku 901 (50ccm) który przejechał tym sprzętem 55tyś.km robiąc trasy dzienne po 300km. Porównując te przebiegi z przebiegami markowych turystyków wydają się one niewielkie, jednak uwzględniając cenę motocykli i ich przeznaczenie okazuje się, że warte były swojej ceny. Spełniły swoją rolę i pozwoliły na spełnienie marzeń, za rozsądną cenę.

Kupując chińczyka należy się jednak liczyć z tym iż fabryka bywa niedokładna, o ile silniki 125 są raczej niezawodne to w nadwoziu trafiają się błędy montażu, niedokręcone śruby, luźne konektorki instalacji elektrycznej, źle spasowane plastiki, odwrotnie przykręcone detale, plastikowe śliskie opony. Posiadając podstawy zmysłu technicznego można spokojnie większość niedoróbek fabrycznych usunąć w ciągu kilku godzin. Można też wybrać dobrego sprzedawcę który przeprowadzi dobrze przegląd zerowy (uruchomieniowy). Czasem warto dopłacić 100 czy 200zł do motocykla aby mieć idealnie wyregulowany gaźnik, dokręcone wszystkie śruby czy odpowiednio naciągnięty łańcuch i wyregulowane czujniki stopu.

Na temat motocykli które na naszym rynku już jakiś czas są sprzedawane można nawet znaleźć poradniki o chorobach wieku dziecięcego które należy usunąć zawczasu aby cieszyć się długą i bezawaryjna jazdą. Na przykładzie Rometa K 125 są to:

  • pseudo terenowa opona tylna do wymiany na szosowego dunlopa lub czeskiego mitasa koszt 60-100zł
  • wymiana przedniej opony na czeskiego mitasa (opcjonalnie)
  • zakup zapasowej manetki gazu (w starszych rocznikach lubiło pękać mocowanie linki) koszt 25zł
  • wymiana oryginalnych szpilek wydechu na szpilki z hondy cg koszt 30zł
  • przeglądnięcie instalacji elektrycznej połączone z dociskaniem konektorków
  • opcjonalnie (nielegalne) wycięcie katalizatorów koszt 10-50zł zależny od spawacza
  • wymiana przewodów WN oraz świecy po kilku tysiącach km koszt 30zł

Należy więc zadać sobie pytanie czy kilka godzin spędzonych w garażu jest warte kilku tysięcy złotych które trzeba dopłacić za markowy Japoński sprzęt? Zawsze mówię moim znajomym, że jeżeli jeździli kiedyś komarkiem, WSKą, WFMką, Cezetą lub podobnym pojazdem to w ciemno mogą brać chińczyka bo dadzą sobie radę z drobnostkami które mogą ich spotkać.   I  na pewno po kilkutysiącach kilometrów powiedzą, że te współczesne chińczyki są dużo lepszej jakości od tamtych kultowych sprzętów.

Przy chińczykach dochodzi jeszcze jedno bardzo ważne zadanie, wymagana jest bezwzględna dbałość o sprzęt oraz przestrzeganie czynności serwisowych,  zadbany chiński motocykl będzie służył długo i bezawaryjne, a nawet jeżeli jakaś awaria wystąpi to z reguły koszty części są śmieszne (np. kompletna skrzynia biegów do Rometa kosztuje 300zł, moduł zapłonowy do 125tki 70zł, klocki hamulcowe 25zł). Dużo się też słyszy o rozciąganiu się chińskich łańcuchów, ale to wynika tylko z błędnej pielęgnacji. Po prostu te łańcuchy nie są przystosowane do smarowania nowoczesnymi sprayami. Zestaw napędowy w moim Romecie wystarczył na 20tyś.km ponieważ był smarowany olejem przekładniowym co 500km.  Ważne jest również zabezpieczenie elementów ramy przed korozją, ja zawsze robię tak ,że po myciu wszelkie zakamarki spryskuje samochodowym „kokpit sprayem”. Ładnie się błyszczy i chroni przed wodą.

Jeżeli jednak nie mieliśmy nigdy do czynienia z pojazdami z PRL-u i na dodatek nie mamy odrobiny rozeznania technicznego i z każdą drobnostką oddajemy samochód do mechanika to albo musimy znaleźć dobry niemarkowy serwis motocyklowy lub emerytowanego mechanika pamiętającego duże i małe fiaty albo kupić nową Japonię. Dlaczego nową? Bo niestety z używkami to jest jak na loterii albo trafisz na motocykl którym dziadek jeździł co niedzielę do kościoła albo na taki że dziadek płakał przy sprzedaży (ze śmiechu że się pozbył miny).

Do wszystkiego należy podejść z rozsądkiem i dobrze rozeznać temat. Nie dajmy się zwariować, w całej Unii jeździ się na małych motocyklach klasy 125 i w dużej mierze są to chińczyki. Nikt się tam nie przejmuje że jeździ chińczykiem, jazda motocyklem ma sprawiać przyjemność kierującemu a nie kumplom z pod bloku którzy poklepią po plecach z gratulacjami zakupu Japońskiego markowego sprzętu (oby nie z niemieckiego szrotu). Masz kasę na zbyciu kupuj Japonię, masz mniej kasy a więcej umiejętności czy choćby chęć drobnego dłubania przy motocyklu kupuj Chińczyka i nic się nie bój. DASZ SOBIE RADĘ!

Lewa w górę, i do zobaczenia w trasie.

Beniamin M.

Przeczytaj też inny artykuł tego autora: Motocyklem małolitrażowym w trasę

1

Udostępnij ten post

Beniamin to specjalista od "chińczyków". Członek Klubu Chińskich Motocykli. Na co dzień pracuje jako koordynator d.s. produkcji i sprzedaży. Z wykształcenia technik elektronik systemów komputerowych, inżynier elektrotechniki, magister automatyki i metrologi.

REKLAMA

86 komentarzy

  1. wybrałem używanego japończyka a nie nowego chińczyka z 2 powodów.
    I stereotypowo – lęk przed jakością…
    ale ważniejsze
    II nowy chińczyk traci 50% ceny w zasadzie w dniu zakupu. Kup chinczyka za 5 tysi – za rok sprzedasz go (choćby w idealnym stanie) za 2,5
    Kupisz za 5 tys japońca… za 2 lata sprzedasz za… 5 tys,

    Odpowiedz
    • A teraz wyobraź sobie że kupujesz tego mało używanego chinczyka za pół ceny i śmigasz bez stresu tak jak ja zrobiłem
      Jeżdżę turystycznie i nigdy mnie zetka nie zawiodła

      Odpowiedz
  2. Leoncjo. Z utratą wartości masz trochę racji, ale tylko trochę. W niektórych sytuacjach może to być nawet nieprawda. Kup nową Yamahę YBR 125 za 10900 zł i nowego Junaka 123 za 5300 zł. Po dwóch latach sprzedaj. I tu moje pytanie. Czy jesteś pewien ,że więcej stracisz na Junaku.
    18-letnia Suzuki GN kosztuje dokładnie tyle samo co jej fabrycznie nowa kopia Benyco BR, czyli 3700 zł. Benyco wygląda solidnie i ma dwuletnią gwarancję. Ile możesz stracić na takim moto. Są to grosze a nówka to nówka.

    Odpowiedz
  3. Dużo zależy od tego, na ile czasu kupuje się motocykl. Ja nie zamierzam robić prawka A, więc na B pozostają tylko i wyłącznie motorki 125, zatem raczej jeden sprzęt na przynajmniej kilka lat. Dywagacje w temacie utraty wartości w okresie jednego czy dwóch lat dla wielu nie mają znaczenia – za 4 czy 5 lat rynek i ceny motocykli 125 mogą wyglądać zupełnie inaczej niż obecnie, więc szkoda tracić czas na takie kalkulacje. W moim przypadku decydujące znaczenie miał silnik – wybrałem 11 kW mocy, chłodzone cieczą w wydaniu hiszpańskim z 2008 r. (w cenie nowego taniego chińczyka) oraz nadzieja, że będzie to działać długo i bezawaryjnie. Chińczyków z takimi silnikami nie ma, a japończyki z takimi silnikami (varadero, yzf) nawet używane mają ceny 2 x nowy chińczyk mocy 11 KM.

    Odpowiedz
    • Każdemu wydaje się, że kupi nowy – i będzie jeździł 5 lat… prawda jest taka (a wiem to z doświadczenia), że apetyt rośnie w miare jedzenia (jeżdżenia 😉 ) i już po 1 sezonie chciałoby się zmienić, na lepsze, szybsze, mocniejsze…
      Wówczas dopiero dywagacje o stracie wartości mają znaczenie i wówczas dopiero orientujemy się że jest to potencjalny problem.
      Teraz, kiedy będzie teoretycznie większa podaż – może się to nieco zmienić…

      Odpowiedz
  4. Leoncjo, mnie ze stereotypów wyleczył Klub Chińskich Motocykli oraz mnich.jupe24.pl.
    Zaś co do straty wartości to Rometa 125 kupiłem za 3000zł na raty z dowozem pod dom i 2letnią gwarancją. Motocykl służył mi głównie na dojazdy do pracy (non stop pasującej się CZ-ty miałem serdecznie dosyć). przez dwa i pół sezonu wydałem na paliwo 2600zł. Gdybym jeździł samochodem wydałbym 6tyś. Motocykl sprzedałem za 1200zł. Więc wyszedłem na plus.
    Motostat z wydatkami:
    http://www.motostat.pl/member/vehicles/stats/id/18903

    Odpowiedz
  5. Sam rozglądam się za 125-tką. Jak poczytać różne fora to większość osób pisze, że lepiej wybrać markową używkę. Pytanie ilu z tych „polecających” miało jakąkolwiek realną styczność z „Chińczykiem”. Ceny markowych 125-tek są kosmiczne, wg mnie całkowicie oderwane od rzeczywistości bo jeśli za 17-18 letni sprzęt woła się od 5 tyś. (Yamaha Virago) do ponad 10 tyś. (Honda Shadow) to są to ceny dużo wyższe od bardzo dobrych aut z tego okresu. Wracając do wypowiedzi Leoncjo to wg. mnie jeśli kupił teraz motocykl „na górce” za 5 tyś. to za 2 lata nie sprzeda go za tyle, na pewno na tym straci i to więcej niż mu się dzisiaj wydaje. Rynek się szybko nasyci i ceny zaczną spadać. Pytanie czy nastąpi to już w tym roku czy troszkę jeszcze trzeba będzie poczekać.

    Odpowiedz
    • Pasiu i chyba trudno się spodziewać, że 17-18 letni motocykl nie będzie wymagał powiedzmy „dofinansowania” i że będzie bezawaryjnie jeździł przez kolejne 5lat…nawet japońskie gumy i przewody nie są niezniszczalne. A i przy zakupie Japońskiej używki trzeba dokładnie sprawdzić kto tym jeździł, bo jak wiadomo kat. A1 jest od 16roku życia, a młodzi są często gniewni…

      Wśród nowych chińczyków też musisz rozeznac się odpowiedzialnie bo chińczyk chińczykowi nie równy. Nawet junak nie kupuje wszystkich motocykli w jednej fabryce…

      Odpowiedz
      • 99% ofert sprowadzanych z zagranicy używek oferowanych jest przez handlarzy, dokładniejsze ich sprawdzenie jest niemożliwe. Wszystkie są w idealnym stanie, gotowe do jazdy ze znikomym przebiegiem…. bo przecież Niemiec które je miał „trzymał w garażu i wyjeżdżał 3 razy w roku na przejażdżkę” A tak z ciekawostek, „korekta” przebiegu w takim motorku kosztuje 50zł 🙂

        Odpowiedz
  6. Jakieś 5 lat temu nie kupił bym żadnego nowego chińczyka, obecnie jakość się poprawiła ale nadal chyba nie o to chodzi, żeby kupować sprzęt który jest niesprawny. Pojazd z niedokręconymi śrubami stwarza niebezpieczeństwo, jeśli ktoś ma choć trochę pojęcia to sobie poradzi ale co jeśli nie ma? Reszta in plus, padnie silnik, można wymienić, zasyfi się gaźnik czy padną uszczelniacze w zawieszeniu to często taniej wymienić niż naprawiać 🙂 Gdybym miał taką potrzebę to na dzień dzisiejszy mógł bym kupić spokojnie chiński pojazd, ale nie potrzebuję 🙂 Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • Gorzej jeżeli nowicjusz trafi na katowaną używkę z niemieckiego szrotu.
      Jeżeli rzeczywiście kupi z dobrego salonu Japońską używkę z jakąś gwarancją uruchomieniową to jak najbardziej tak.
      Być może też sam ściągnie od prywatnego użytkownika z niemiec to też jeszcze ok.
      Jezeli chodzi o nową Japonię, to oczywiście jakość jest montażu jest lepsza, choć niektóre egzemplarze Yamahy YBR 125 montuje się na tej samej lini montażowej co „angielski” AJS 125 w fabryce Jianshe. Wystarczy porównać numery VIN i nie przepłacać.

      Dyskusja jest czysto akademicka, temat rzeka.
      Jeżeli ktoś boi się używki to niech wybierze „dobrą” chińską markę i dobry salon sprzedażowy, bo właśnie salon odpowiedzialny jest za końcowy montaż. Jeżeli serwis ma kumatych mechaników to przy każdym przeglądzie serwisowym motocykl zostanie gruntownie sprawdzony. Z doświadczenia wiem że wszystkie możliwe niedoróbki montażowe wychodza na gwarancji, motocykle chińskie z przebiegiem 6tyś.km już się nie rozkręcają.

      Odpowiedz
  7. Powiem tak: nie do końca masz rację
    Dlaczego ? Otóż odpowiem przykładem.
    w 2012 roku w marcu kupiłem KYMCO Nexxon 50 – tajwan, nie chiny, super. Od tamtego momentu przejeździłem 3 sezony (2012, 13, 14) i zrobiłem 5000 km (niewiele). Praktycznie co rok się coś popsuło i to na tyle poważnego że skuter trafił do serwisu KYMCO (głównie zamek kanapy, stacyjka, zębatka, pękł pseudo-filtr paliwa, etc. etc.). Tajwańskie kymco jest uważane za kompletnie bezawaryjne. a tu awarie, moto po tyg 2 tyg w serwisie, ceny serwisu kosmiczne (auto mniejsze ceny generuje) i teraz tak: czy ogólnie jestem zadowolony z Kymco ? Tak, mało pali, silnik i skrzynia się nie psują, elektryka też nie, w sumie pierdoly tylko. Czy kupię jeszcze raz KYMCO ? Nie, idę w inny motocykl i pierdoły unieruchomiające mi moto na tydzień mnie nie interesują. To nie kwestia kasy, ale po prostu rozwiązań. Stawiasz sprawę tak że japan i kasa x 2 to nie tak wygląda. Są modele włoskie, hiszpańskie i japan okazuje się może być niedrogi, zwłaszcza ostatnio ceny się zmieniły. I pointa: jak ja po 3 latach się boję tajwańskiego KYMCO, które jest uważane za bezawaryjne, to Ty mi o tanich chinach „w których coś tam trzeba czasem poprawić” to mi nawet nie mów. Sorry, ale tak to wygląda.

    Odpowiedz
    • Jak już pisałem, dyskusja jest czysto akademicka.
      Mój romet też bywał na naprawach gwarancyjnych, ale po upływie 6tyś.km lałem i jeździlem. Teraz w Keewayu przy przebiegu 32tyś.km, mam tak samo (wymieniłem tylko moduł zapłonowy).
      Po za tym widzę jakie przebiegi i jakie awarie wystepują u Chłopaków z Klubu. Chłopaki jeżdżą do Grecji, Rumunii, na Nordkap, dookoła Bałtyku, na Ukrainę, na Litwę, Sam byłem we Włoszech w tym roku. Teraz nawet Sachs i Benelli są Chińskie, więc z włoskich czy austriackich zostaje Aprilia… Cześć ludzi z Klubu wymieniła na Japonię z powodu niedosytu mocy(tego problemu akurat w segmencie 125 nie będzie),i gdyby były chińskie większe pojemności w cenie połowy japońskiego odpowiednika, pewnie znów by kupili nówkę.
      A KYMCO produkuje w Chinach… być może twój również jest chiński…
      Dziwi mnie też że płaciłeś za naprawę, przecież pojazd powinien być na gwarancji przez dwa lata.

      Odpowiedz
  8. Beniamin, czy mi się wydaje czy ty masz wąsa? To jest najlepszy dowód że chinolem można jechać bardzo długo heheh. Lewa!

    Odpowiedz
  9. Witam, też mam wąsa i jeżdżę starą japonią i nowym chińczykiem(125).W sezonie jakieś 7-8tyś.Na żadne z nich nie narzekam,sam serwisuję.Czytając nieco z,,BOKU” tą dyskusję świetnie się bawię bo każdy z Was ma rację! Przecież punktów widzenia jest tyle ile pkt.siedzenia.Naprawiałem kiedyś CB400 i dołożyłem ponad 1,5tyś.-sprzedałem poniżej kosztów.Kupiłem XL125s i dwa sezony w terenie pomęczyłem,sprzedając za TYLE ile mnie kosztowała razem z dokładką.Nową japonię 18lat używam i lux a teraz Chiny125 z wyprzedaży katuję (na ile można katować skuter) bo w dwie osoby po górach sądeckich to powinien się chyba zatrzeć! A 50-tką też na Słowację fruwałem (?)i nic.Kolega mechanik(motocyklowy!!!) powiedział o Kymco ,,nie ma szału”,więc za połowę ceny jest rasowy chińczyk, na razie jeździ…(6tyś.km).A za 3lata cena spadnie do 1/3 sklepowej i pewnie ,,stracę” z 1500zł…JAKIE STRACĘ? Ja to wyjeżdżę! Zużyję! Z wielkim ,,bananem”na twarzy i muchami w zębach!!! A prawidłowo zadbanym sprzętem jeszcze się Ktoś będzie cieszył może przez kilka lat.Zresztą tak samo jak ponad 20-to letnią DR-SUZI. I o to chodzi, a raczej jeździ!Powodzenia i do zobaczenia na trasie.Pawel.

    Odpowiedz
  10. nigdy w życiu chinola nigdy!!!

    Odpowiedz
    • A jakieś konstruktywne uwagi? Nie kupisz bo się wstydzisz takim jeździć? Nie kupisz, bo już miałeś, zrobiłeś 50tyś.km i wiesz o czym piszesz?
      Czy może po prostu chciałeś gdzieś coś napisać a nie wiedziałeś gdzie?

      Odpowiedz
  11. A ja chciałem zapytać czy to prawda że w 2015 Romet ma w ofercie odświeżonego K 125? Warto go kupić czy może ZK 125? Motocykl ma być do dojazdów do pracy, ma działać, bez szaleństw, dobrze by było gdyby spokojnie pojechał 100km/h.

    Odpowiedz
    • ZK jest składany w Polsce (początek numeru vin to S). Czy k nadal jest w Polsce montowane tego nie wiem. W modelu ZK masz solidniejszą ramę i wahacz. W razie wypadu za miasto czy w dwie osoby jest to lepsze rozwiązanie. Oba modele mają taki sam poziom awaryjności(czyli znikomy). Najważniejsze jest zwrócenie uwagi na dobry przegląd zerowy w sklepie.

      Odpowiedz
      • A silnik jest ten sam w obu modelach? Raczej będę sam na tym jeździł. Praktycznie rozpędzi się to do 100km/h czy trzeba jakichś zmian dokonywać?

        Odpowiedz
        • O ile się nie mylę była kiedyś dostępna wersja z czterema zaworami, oznaczana jako ZK125/120. Produkcja jednak nie była kontynuowana. Jeżeli kupisz nówkę to silnik będzie taki sam jak w K125. Jeżeli będziesz jeździł sam, i w alpy się nie wybierasz to warto po dotarciu motocykla wymienić zębatkę z przodu na jeden ząb większą niż jest, wydłużą ci się biegi, silniki nie będzie tak drgał a i prędkość zdziebko lepsza będzie..

          Odpowiedz
  12. Dzięki Beniamin. Zostanę przy ZK 125, cena niewygórowana, interesuje mnie tylko nowy.

    Odpowiedz
  13. Mam pytanie o z 125 i zk 125 oczywiście Romet. Co lepiej kupić ? Piszecie że zk jest jeszcze montowane w Polsce. A k 125 też czy już w Chinach? No i najważniejsze czy jest różnica między rocznikem 2014 a 2015 lub starszymi np 2013 ? Można zaobserwować wyprzedaże tych modeli i znikome zainteresowanie ich kupnem.

    Odpowiedz
    • Co do kraju montażu/produkcji to musisz zerknąć na numer VIN (numer ramy). Jeżeli zaczyna się on od SZ to jest to produkcja Polska, jeżeli zaś od L to są to Chiny.

      Odpowiedz
  14. Mam Rometa K125 od nowości. Przejechałem ok. 15 tys. km w 4 lata. Awarii ZERO. Nawet świecy nie wykręcałem. Prawdą jest, że trzeba na początku dokręcić śruby w podwoziu i silniku i pilnować wymiany oleju i naciągu łańcucha, jakaś przepalona żaróweczka itp. Nic poza tym. Warto wymienić koło łańcuchowe zdawcze na 16 zębów. Znacznie poprawi to trakcyjność motorka. Potrafi wyciągnąć nawet ok. 115 km/godz. Ale najlepiej pracuje silniczek w zakresie 70-80 km/godz. Spalanie 2,5- 2,8 l/100.
    Tak, że ci, którzy nigdy nie mieli żadnego motocykla są często na forach największymi specjalistami. Nie mają pojęcia o motocyklach. Piszę to z pełna świadomością jako doświadczony 20 letnim stażem motocyklista. Większość tych „pseudo fachowców” nie potrafi pisać poprawnie, błąd na błędzie, nie zna fachowych nazw części, a uważa się za pępek świata w zakresie motoryzacji. Trochę pokory panowie.

    Odpowiedz
  15. Benjamin, to napisz jakiego chinola warto kupić i gdzie? Najlepiej z transportem i na raty. Piszesz o znaczeniu przeglądu „0”, to sprzedaj metę bo myślę o jakimś nowym czajna 125.
    Pzdr!

    Odpowiedz
    • To nie jest takie proste, żebym ja mówił Tobie co masz kupić. Kupisz, będziesz niezadowolony i będzie na mnie.
      Ja z mojej strony staram się jak najobiektywniej oceniać sprzęty które wpadają mi w ręce. Ogólnie polecam Zongsheny z wyższej półki cenowej, lub Keewaye. Ze średniej półki dobre są Zontesy. Nie wiem ile kasy masz do dyspozycji ani jaki typ motocykla Ci odpowiada.Do każdego też musisz się przymierzyć,żeby wiedzieć czy Ci będzie wygodnie. Ważne jest też jego przeznaczenie: Dojazdy do pracy, na ryby, w teren, turystyka itd, itp…

      A co do serwisów to planowane jest na tym portalu umieszczenie porównywarki serwisów, w której każdy będzie mógł umieszczać opinię. Opinie o serwisach/sprzedawcach łatwo jest znaleźć na internecie.Wystarczy wejść na forum ludzi jeżdżących chińskimi motocyklami i zapytać o serwis w twoim rejonie.
      Można też kupić pojazd i serwisować przy siedzibie głównej importera, ale to tylko gdy ma się blisko. Ja kupiłem kilka lat temu Rometa 125, wysyłkowo w firmie mototrip z Krakowa. Motocykl był poskładany bardzo dobrze, i nie miałem problemów związanych z przeglądem zerowym, ale nie wiem jak na dzień dzisiejszy sprawuje się Mototrip i czy nadal pracują tam Ci sami mechanicy.

      Odpowiedz
      • Pytanie mam następujące
        Jakie firmy w Polsce sprzedają motocykle marki Zongsheny?

        Odpowiedz
        • Arkus&Romet modele: Z-One oraz ADV 250 oraz Almot model Junak M12 i Junak 131
          Odpowiednio Z-One-S, Z-One-T, RX3, RA1, ZS125-30

          Odpowiedz
  16. Mam pytanie, chcę kupić motocykl 125 na ten rok ( 2016) ale z możliwością wymiany silnika na 250 ccm. Który model ma taką ewentualną możliwość patrząc pod względem technicznym. Zbieram kasę na kurs prawa jazdy A. Nie chcę czekać aż zdam i chcę zacząć jazdę 125ccm już na wiosnę. Jeśli będę zdawał tak jak większość po 4 razy to sezon 2016 tylko na 125 spędzę.

    Odpowiedz
    • Do silników motocykli z silnikami 156FMI/157FMI OHV i OHC można kupić 230ccm, które pasują praktycznie w otwory montażowe 125.
      Nie widziałem natomiast silników 200+ dla Junaka M12, Junaka RS 125, Rometów Z-One.

      Odpowiedz
      • Witam wszystkich użytkowników chińczyków.
        Beniamin jaka jest różnica po między Z a ZK
        Co sądzisz o KINROAD XT 150.

        Odpowiedz
        • Model Z nie jest już produkowany od kilku lat. Miałem Z-125 i muszę powiedzieć, że oprócz usterek wieku dziecięcego (szpilki wydechu, krzywa nóżka centralna i parę innych pierdół) był to całkiem fajny motorek. Jeżeli chodzi Ci o ZXT i ZK to jakościowo będą do siebie bardzo zbliżone, tak samo zresztą jak i osiągami. Bierz który Ci się bardziej podoba. Różnice w wyglądzie są oczywiste.

          Kinroad XT 150? Poczytaj o Benyco Dark Star lub Zipp Raven. To to samo tylko z ciut większym silnikiem. Chyba tylko jedna dostawa dla Benyco była z Yamasaki a nie Xiantian (Kinroad),
          .

          Odpowiedz
          • Dzięki Beniamin waham się między tą zk a tym KINROAD na allegro znalazłem zetkę 150 z 2014r za 2700 w Garwolinie nowa,KINROAD używany 2007r tez za tyle samo.

          • Jeżeli masz prawko to poszukaj 250tki. Jeżeli nie masz to nie ryzykuj. W razie stłuczki policja na pewno sprawdzi silnik a wtedy czekają tylko kłopoty. Mi ostatnio sprawdzali działanie tylnej wycieraczki w samochodzie i mierzyli głębokość bieżnika opon. Zerknięcie na napis na cylindrze to pikuś.Z150 na pewno był tuningowany przez właściciela, jeżeli zrobił to dobrze nie będziesz narzekał. Jeżeli zrobił tanio to mogą się dziać cuda…

          • Prawko mam więc niema problemu też myślałem o 250 ale są już droższe i jakoś mniej dostępne.Ta Z150 jest nowa z salonu,te modele właśnie z 2014r są teraz dostępne w dobrej cenie na wyprzedażach bo każdy woli 125 bo wiadomo nie trzeba prawka.Przepraszam że piszę nie po kolei ale pod twoim ostatnim wpisem nie ma opcji odpowiedz,nie wiem czy to dlatego że pisałem z innego komputera.

          • A Z175? Też w dobrej cenie, a to fajny sprzęt made by Senke.

          • Beniamin w Z150 silnik na jakim japońskim silniku jest wzorowany?

          • Honda CG 125, o poszerzonej średnicy cylindra. 162FMI?

        • Z175 może i fajny ale to enduro już bardziej podoba mi się z150,a tak właściwie to marzy mi się jakiś czopperek ale nowe są za drogie a używanego chińczyka się trochę boję.Aha jeszcze jedno wczoraj byłem w pobliskim sklepie motoryzacyjnym i facet namieszał mi w głowie,bo gdy spytałem go o rometa to powiedział że oni już rometów nie sprowadzają bo to lipa i ludzie po dwóch dniach już z reklamacjami przychodzili już szam nie wiem co o tym myśleć.

          Odpowiedz
  17. Rok temu kupiłem arrow fly 125.
    Myślałem o używanej CBR, ale gdy dowiedziałem się że nowa rama kosztuje tyle co nowa Honda w salonie, mój wybór padł na chińczyka. Nie widziałem droższej ramy do chińczyka niż 1000 zł. Takiego kryterium chyba nikt nie bierze pod uwagę. Czytałem na jakimś forum że chłopak na Suzuki zaliczył szlifa, a moto dodatkowo uderzyło w jakiś słupek. W wyniku czego pękła rama. Całe forum odradzało mu naprawę. Zakup używanej ramy też nie wychodził tanio, a o nowej nie było mowy, jak wcześniej wspomniałem lepiej kupić było nowe moto. Podsumowując ciesze sięże mam chińczyka przynajmniej mogę go naprawić w cywilizowany sposób używając nowych części. Do wszystkich którzy mają używaną Japonię przejrzyjcie swoje ramy bo nie znacie dnia i godziny. A tak w ogóle jestem fanem japońskiej motoryzacji mam preludke VTEC z 93r od jakichś 10 lat i nigdy mnie nie zawiodła. Ale dwóch kółek muszę być pewny i jeżeli podwyższe kategorie to też kupie nowy sprzęt. Na Hondę mnie nie stać, więc będzie koreaniec. Pozdrawia wszystkich lwg.

    Odpowiedz
    • Bierz Daelima. 🙂

      Odpowiedz
  18. Witam wszystkich użytkowników chińczyków.
    Beniamin jaka jest różnica po między Z a ZK
    Co sądzisz o KINROAD XT 150.

    Odpowiedz
  19. Beniamin zapomniałeś w artykule dodać, że w Europie te chińskie motocykle są często droższe niż u nas.
    Natomiast na naszym rynku w ofercie pojazdów z chińskim rodowodem brakuje pojemności powyżej 125. Przed wejściem ustawy był jakiś wybór, obecnie jest to tylko M16, M11 i J.Pag, pozostałe są na papierze, bo mało kto ma większe pojemności.
    Nowy Zontes 250 pokazany przez Junaka (wg słów panów na stoisku) prawdopodobnie nie wejdzie do oferty.

    Odpowiedz
    • Nie ma chinoli pow. 125 ccm bo nie ma na nie popytu. Kto kupi taki motocykl, gdy japońskie 600 ccm są tanie i dobre? Gdyby nie było szału na 125 ccm i Honda Shadow zamiast 12 tys. kosztowałaby 7 tys. zł… Chętnych na np. na Junaka RS byłoby wielokrotnie mniej. Poza tym przy maszynkach na kat. B wiele niedoróbek, detali, fuszerek uchodzi płazem, bo mała pojemność, bo prostota konstrukcji, bo śmieszna cena. Ale przy dużym motocyklu rośnie skomplikowanie konstrukcji, zmniejsza margines na wpadki a wraz z ceną rosną oczekiwania nabywcy.

      Odpowiedz
      • Masz dużo racji. Tylko taki Benyco Dark Star 125 poj. który jest sprzedawany w Chinach także w wersji silnikiem 250. Importer mógłby sprowadzić tą wersję o nieco większej pojemności. A jeśli cena byłaby umiarkowana, też znaleźliby się na nabywcy.
        W Rosji, a nawet w Czechach jest wiele chińskich motocykli, które są oferowane nie tylko w pojemnościach 125, ale i 200, 250. Jedynie w Polsce jak uchwalili prawo, że można bez prawo-jazdy kat. A jeździć sprzętami 125 poj., to teraz głównie tylko takie sprowadzają. Dlatego wiele ludzi w Polsce łamie prawo i tuninguje swoje motorki 125 na 150 i więcej pojemności.

        Odpowiedz
  20. Witam, jakie są zasadnicze różnice pomiędzy junakami 121 i 131, byłem już zdecydowany na 121 ale 131jest niewiele droższy i już nie wiem…

    Odpowiedz
    • 131 ma wałek wyrównoważający, to bardzo mocny argument

      Odpowiedz
  21. Witam ROMET Z150.Czy jest ktoś kto miał albo ma ten sprzęt i mógł bu coś o nim powiedzieć z góry dziękuje.

    Odpowiedz
  22. Nowa Honda cb125f to 9000 zl (Honda Plaza 2015r), Junak to 6000 zł. przy zakupie na raty różnica w cenie raty to 40 zł. Czy dalej opłaca się kupić Junaka lub innego chińczyka ?

    Odpowiedz
    • wsiądź na Honde CB125F a później na Junaka RS125, owszem liczniki w Junaku może nie najładniejsze, ale już wygoda siodła i ilość miejsca na korzyść Junaka. Teraz pytanie jak często jeżdżąc zwrócisz uwagę na urodę motocykla, a jak często na wygodę dolnej części pleców?

      Odpowiedz
    • …a czy jakikolwiek zakup na raty może się opłacać?
      no chyba że motocykl będzie zarobkowy:)

      Odpowiedz
      • Oczywiście jeśli odłożyłeś wystarczającą ilość kasy, to możesz kupować za gotówkę. Jeśli masz stały dochód , to zakup na kredyt nie jest głupim pomysłem w sytuacji, gdy nie zdołasz w interesującym Cię terminie zebrać odpowiedniej kwoty.
        Wydanie co miesiąc 300 zł jest łatwiejsze niż wydanie jednorazowo np. 6 czy 10 tysięcy.
        Koszt kredytu (odsetki) to często kwota równa cenie kilku paczek papierosów na miesiąc, a nawet może być zerowy- wkrótce będę miał dostępny kredyt ,,zero procent”. Klient płaci 10 albo 20 rat (cena pojazdu ,,rozbita” na 10 lub 20 części) i nic więcej.

        Odpowiedz
      • No dokładnie
        Jeśli nie masz gotówki to znaczy , że aktualnie nie stać cię na dany wydatek
        … a wszystko prócz gotówki podraża sprawę:)

        Odpowiedz
  23. Jestem na etapie wyboru jakiejś 125-tki. Mam mieć wygodną pozycję, ma być bezproblemowy. Używać będę do spokojnej jazdy rekreacyjnej (1-szy motor dla starszego gościa). Patrząc na ceny wydawało mi się że prosta ale nowa honda CB125f za 9000 to lepszy wybór niż coś chińskiego za 6000 do 7000. Jestem z zachodniopomorskiego. Ktoś wie gdzie najlepiej i najpewniej kupić/obejrzeć RX125.

    Odpowiedz
  24. Mam Ravena 125 od tygodnia. Zrobiłem na nim 500 km.Motocykl spisuje się świetnie
    Jedyny minus to łańcuch który już trzeba podciągnąć i drgania powyżej 80 km/h Czy ktoś może użytkuje taki sprzęt?
    Jakieś porady?
    .

    Odpowiedz
  25. Hej, kilka słów do autora, zdjęcie z artykułu zrobione jest w Wietnamie.
    Mieszkałem troche w Wietnamie, bywałem w Kambodzy, tam nikt nie kupuje chińskich motocykli, bo szkoda im kasy, one prawdziwej eksploatacji nie wytrzymuja. Tylko Honda i Yamaha, najbardziej popularne modele to Honda Wave i Yamaha Sirius, W Kambodzy Honda Dream, inny rynek inne modele, inne ceny też, nową Yamaha 110 mozna kupić za 4K zł 🙂

    Odpowiedz
    • I słusznie, bardzo rozsądnie robią. Jakby i w Polsce japońskie motocykle były sprzedawane w podobnych cenach co chińskie, to mało kto by kupował chińszczyznę.

      Odpowiedz
    • Ta Honda Wave 110i do jazdy po zatłoczonych miastach azjatyckich jest wręcz stworzona. Plusem jest półautomatyczna skrzynia biegów. I cena za ten motorek też jest niczego sobie. W Wietnamie i Kambodży jak do tych 4 tys. złotych doda się koszty transportu do Polski i Vat 23%, to wyjdzie polska cena. A tu jest opis tego motorka:

      http://www.autocentrum.pl/motocykle/publikacje/honda-wave-110i-taniej-nie-mozna/

      Odpowiedz
  26. Witam. Przeczytałem już wiele opinii na wielu forach i wiem że nowe i używane motory mają swoje plusy i minusy. Ale nadal szukam konkretnej odpowiedzi na pytanie: „czy warto kupić jakiegoś chinczyka do ok 5000zl jeśli kogoś po prostu nie stać na firmowke a w dodatku obawia się ze trafi na taki model który był ostro katowany”. Jeśli tak to jaki motorek moglibyście mi polecić a przynajmniej taki któremu warto się lepiej przyjrzeć.

    Odpowiedz
  27. Motorek potrzebuję na dojazdy do pracy i jakieś przejażdżki ale niezbyt dalekie. Zwykły motor do zwykłej jazdy. Głównie byłby on używany w ładne dni bo w czasie deszczu to wolał bym jednak jechać samochodem. A co do wzrostu to ok 177 cm i waga ok 100kg . Raczej bym jeździł sam bo żona na pewno nie wsiadzie na motor a czteroletnia córka jeszcze jest po prostu za mała na jazdę motorem chociaż znam takich co jeżdżą z takimi dzieciaczkami.

    Odpowiedz
  28. Jeszcze jedno , jeśli polecił by mi ktoś jakiś sklep albo jakiegoś dealera z Krakowa albo okolic to był bym wdzięczny. Głównie dlatego żebym wiedział do kogo i gdzie się mam zgłosić z problemami dotyczącymi motoru

    Odpowiedz
  29. Dziś pytałem w Nowym Sączu w salonie gdzie między innymi gość handluje też junakiem to polecił mi junaka 122 RS rok produkcji 2015 za 4750zł ale mówił że jeszcze może coś urwać. Co wy na to. Czy to był by dobry wybór?

    Odpowiedz
    • Obejrzyj może jakiś motocykl z silnikiem ohc. Są troszkę żwawsze. A jak chcesz coś tańszego to przysiądź się do bartona N125. Nikt nie powie ci co masz kupić. Decyzję musisz podjąć samemu. Ten blog jest niezależny i nie może, z założenia promować konkretnych marek. Powodzenia w poszukiwaniu.

      Odpowiedz
      • Wiem rozumiem ale dobrze jest czasami wiedzieć co na dany temat radzą inni. Ale dzięki

        Odpowiedz
        • Hugo…. Bartona N125 z dowozem w dowolne miejsce w Polsce kupisz za 3499zł z rocznika 2015.

          122RS nie jest warta dopłaty ponad 1000zł.

          Odpowiedz
          • Coz szkoda ze nie ma nigdzie testow tego Bartona, jedyne co to dwa kilkuminutowe filmiki na yt.

  30. Witam 🙂
    Rozkminiałem podobne problemy pod koniec lata widząc jak objeżdzają mój samochód w drodze do pracy wszelcy jednośladowcy powyżej 50cm3. Przy wyborze najbardziej zależało mi na: możliwie niskim spalaniu, nowoczesności i trwałości mechanizmów, wygodzie i poręczności w jeździe podmiejskiej-miejskiej-wycieczkowej, kilkutysięcznej cenie (tak bliżej 5 tysi niż 10). W pełni świadomie wybrałem i kupiłem we wrześniu u dilera Hondę nówkę 2016 „Wave 110i” (JC51 AFS110CSF) w jedynie słusznym (oferta na Polskę) kolorze czerwonym za niecałą 7-kę. Podpinam się do tematu o „chińczykach” bo moja „Cerwona Pcółka” też jest chińska ! Mam podane w papierach dokładne dane chińskiej fabryki w której została zrobiona (na szczęście zaprojektowana wcześniej w Japanii 🙂
    Przejechałem do dziś kilkanaście setek, zaliczony przegląd zerowy. Konkrety :
    minusy przejściowe – luz w główce ramy (już usunięty przez ASO) / krzywo założona opona na przedniej feldze (sam kiedyś poprawię), brak energooszczędnego oświetlenia LED (sam pozmieniam wszystkie żarówki, które się da na LED-owe),
    minusy trwałe – to dość krótki pojazd (dla Azjatów o niewielkim wzroście), więc jadąc solo by być wyprostowanym siadam gdzieś na środku kanapki, akurat na garbie rozpoczynającym część dla pasażera – po godzinie, dwóch zaczyna się uwieranie i trzeba odpoczywać przesuwając się na sam przód (właściwa pozycja kierowcy) do dość dziwnej, nader skulonej pozycji „dostawcy pizzy” (może zmienię kiedyś profil kanapy u tapicera) / rozrząd silnika śmiesznie terkoce jak nożna maszyna do szycia, ale nie jest głośny (za to wydech jest nawet troszkę basowy) / bardzo mały schowek pod kanapą – tylko 7 litrów / bardzo mały zbiornik – tylko max. 4 litry / zauważalne dla dłoni drgania od silnika, który nie ma wałka równoważącego – da się jednak wytrzymać przez nawet 7 godzin / nie ma możliwości „wrzucenia na luz” lub wciśnięcia sprzęgła przy zjazdach i dojazdach – silnik w czasie jazdy jest praktycznie zawsze połączony z tylnym kołem i na zjazdach najłatwiej jest nim po prostu hamować, ew. precyzyjnie zmniejszać gaz – można się przyzwyczaić,
    PLUSY – silnik jest nowoczesny, specjalnie zaprojektowany by oszczędzać paliwo i jednocześnie dobrze „ciągnąć” (ma rolki w dźwigienkach rozrządu, przesuniętą w bok oś wału – zmniejsza opory suwu pracy, natrysk oleju pod tłok, korzystną dla elastyczności geometrię tłok-cylinder – skok tłoka ponad 10% większy niż jego średnica, inteligentne sterowanie zapłonem i wtryskiem benzyny – NIE MA GAŹNIKA ! – regulacja w pętli z sondą lambda, katalizator), pojemność zmniejszona do 109 cm3 – naprawdę wystarcza ! / rozpędza się wyraźnie lepiej od przeciętnych samochodów do prędkości 80-90 km/h – maksimum ciężko „wyjudłane” to 100-105km/h / skrzynia biegów działa bez zarzutu, ma dobrze zestopniowane 4-y biegi, praktycznie jadę cały czas na 4-ce 30-100km/h / jest stosunkowo lekki – 99kg i niski – łatwo trzymać go nogami po zatrzymaniu – krótki przód b. ułatwia manewry i jednoetapowe zawracanie nawet na najwęższych drogach i ulicach / pusta przestrzeń przed kanapą umożliwia wsiadanie-zsiadanie jak na rowerze damskim – często się to przydaje gdy nie można zamachnąć nogą z tyłu / spalanie przy suchej pogodzie ok. 10-15 st.C REWELACYJNE ! (trasa międzymiastowa 400km – 80km/h – 2,0l/100km / trasa wycieczkowa – Roztocze – 300km – 70km/h – 1,7l/100km / trasa wycieczkowa – Roztocze – 400km – 60km/h – 1,5l/100km / najlepszy dotychczasowy wynik – trasa podmiejsko-miejska 200km – 50-60km/h – 1,44l/100km ! 🙂 / wykonanie maszyny całkiem staranne i estetyczne, ogólnie dość dokładne / duże 17 calowe, eleganckie aluminiowe koła na zgrabnych, wąskich oponach dobrze radzą sobie na gorszych asfaltach / wygodne uruchamianie – rozrusznik + skuteczny starter nożny w rezerwie / obsługa w czasie jazdy wszelkich manipulatorów ręcznych i nożnych – OK
    Wiem, że Wave na pierwszy rzut oka wygląda jak motorower lub nawet (wg dyletantów) skuter, ale dla mnie jest to nawet zaletą, szczególnie wtedy gdy staram się oszczędzać paliwo i jadę naprawdę wolno 40-50 km/h – nikogo to nie dziwi i specjalnie nie złości bo kierowcy przyzwyczajeni są do ślamazarnych skuterków, a ja czasem im się odwdzięczam za cierpliwość i w kilka sekund przyśpieszam do prędkości 70-90km/h 🙂
    Myślę, że dla kogoś mającego podobne potrzeby i wymagania jak moje i nie nastawionego na pojazd o zdecydowanie motocyklowym charakterze ta sprawdzona przez dziesiątki lat i milionów egzemplarzy (Wave to aktualne rozwinięcie legendarnej Hondy Cub) taka „Cerwona Pcółka” jest warta te 6-7 tys. zł ( z biegiem lat odda tę kasę w zaoszczędzonym paliwie). Uwaga: rocznik 2015 Honda Polska sprzedawała po 6050 zł (niestety we IX już ich nie było), przypuszczam, że w styczniu 2017 obecny rocznik 2016 też będzie można nabyć za ok. 6 tys. – taka cena jest już chyba do przyjęcia dla szukającego dość dobrego i nawet markowego jednośladka ?
    Jeżeli ktoś chce jednak bardziej wyrazisty motocykl to proponuję dokładnie przeanalizować i najlepiej wypróbować pojazd o numer większy, czyli Hondę CB125F (sam jeszcze o nim myślę) bo ma takie oto ważne zalety :
    1. Rocznik miniony można kupić już za ok. 8 tys.
    2. Ma trochę mocniejszy silnik (pełne 125 cm3) przy zachowanych wielu zaletach silniczka Wave110i : skok tłoka większy od średnicy, wtrysk, zaawansowane sterowanie itd. , a wg producenta pali w testach standardowych 1,9l/100 (Wave 1,7/100), więc można się spodziewać przy oszczędnej jeździe 1,6-1,7l/100.
    3. Ma 5 biegów, sprzęgło manualne i mniej drży (wałek wyrównoważający).
    4. Ma obrotomierz, licznik pomocniczy i inne fajne drobiazgi.
    5. Ma więcej miejsca na kanapie, kierujący nie musi uciekać do tyłu.
    6. Ma kilkunastolitrowy bak i większy od Wave schowek.
    7. Ma jeszcze większe 18 calowe koła na mocniejszych oponach
    8. Ma LED-owy reflektor św. mijania.
    9. Ma konkretny, „motocyklowy” wygląd.
    Względem Wave będzie w niektórych aspektach trochę trudniejszy w użytkowaniu bo waży o 27 kg więcej, jest wyższy i ma dłuższy, mniej manewrowy przód. Za to wioząc za plecami dziewczynę nie musisz kulić się z przodu jak krasnoludek na „Cerwonej Pcółce”.
    Uwaga: w obydwu pojazdach można po dotarciu bez utraty gwarancji założyć w ASO większą o 2 zęby zębatkę napędową wydłużając tym samym wszystkie biegi o ok. 14%, zmniejszając dynamikę o 14% (czyli raczej do jazdy bez pasażera), ale obniżając zużycie paliwa przypuszczalnie o ok. 10%.
    Wszystkie o kolejny numer w jakimś sensie wyższe jednoślady 125 Hondy wydają się już niestosownie drogie no i nie palą poniżej „magicznych” 2 litrów.
    Ja ze swojej „110i” jestem bardzo zadowolony i zamierzam używać jej nawet przez naście lub dziesiąt lat, ew. zastąpię ją wspomnianym wyżej CB125F (też na długie lata).

    Odpowiedz
  31. witam, od zawsze jako młody jeżdziłem motocyklami ,była to wsk 125 ,175 kobuz, potem była mz etz 150 , etz 250 , CZ 350.oraz JAWA 350 SPORT.stare dobre czasy.Na świat przyszły dzieci i nie było czasu by kontynuować zamiłowanie do moto,ale czas szybko upłynął , dzieci urosły, pies zdechł , czas po pracy mam dla siebie więc może moto? Jakieś sześć lat temu kupiłem kawasaki klr 250 rocznik 85 zrobiłem może z 10 tyś km po czym sprzedałem i nie płakałem ale się nauczyłem że gówna już nie kupię ,lepiej nowe w rozsądnej cenie niż używane nie wiadomo jak katowane…. w związku z tym pytanie do znawcy tematu chińskiego moto pana Beniamina …..z mechanicznymi rzeczami sobie poradzę , potrafię sam sobie naprawić oraz serwisować moto,prawko kat B, szukam crossa lub enduro marki Czajna od 250 cm wzwyż . ważne by mnie uradziło i dało trochę frajdy z jazdy mam 80 kg wagi oraz 177cm i by można to zarejestrować, czy jest mi pan coś zaproponować?? z góry dziękuje i pozdrawiam

    Odpowiedz
    • Rozumiem że interesuje cię nowy sprzęt z salonu?
      Bo jeżeli tak to wybór w Polsce praktycznie nie istnieje.
      Można rozważyć Zonsghena RX3, czyli Rometa ADV 250. Lub pomyśleć o kupnie Benyco Tekkena (lub Zipp VZ-5, Barton Hyper) i wsadzenie do niego silnika 233cc kupionego osobno (są salony które oferują takie przeróbki). Osiągniesz wtedy około 16KM (KLR miał 17KM?). Napisałem już do Benyco czy mają homologację na to że rama i hamulce są przewidziane na 250. Mając taki glejt można by pokusić się o rejestrację 125tki na 250cc i nie ryzykować w razie wypadku.
      Bardzo dobrym motocyklem jest Asiawing 450
      Hooligan 450 http://motocykle.motomoto.pl/info/moto/312/
      Hooligan 250 http://motocykle.motomoto.pl/info/moto/311/
      niestety cena powala na kolana…
      Romet ADV 400 (shineray) nie wiadomo czy wejdzie, ani ile będzie kosztował.

      Z używek poleciłbym Zippa Trackera 250 (najpewniej od Loncina, lub Qingqi, musiałbyś zdobyć począrek VIN wtedy ci potwierdzę)

      Szukając w Europie, można by się pokusić o Keeway TX 200.
      A już najlepszym wyjściem było by Xingyiue, czyli Motorro Vellas BM400 (sprzedawany w brazyli pod marką Gillera).

      Odpowiedz
      • Jest jeszcze SWM, ale ceny podobne do KTM

        Odpowiedz
      • witam dzięki za odzew….rzeczywiście wyboru za bardzo nie ma a po głębszej analizie i przejrzeniu ofert ceny też czasem zaskakują wysokością..ale jeśli już coś jest co przyciąga oko to nie można tego zarejestrować ( LONCIN MMR 250X) lub nie jest dostępne w Polsce. LONCIN LX 250 GY-3 piękna maszyna choć w pierwszym przypadku po wykonaniu kilku telefonów jeden z panów do którego dzwoniłem mógłby coś doradzić za niewielką dopłatą. Do początku sezonu pozostało trochę czasu więc tylko szukać a jak znajdę … liczę na opinię osoby która zna temat. pozdrawiam

        Odpowiedz
  32. Witam Autora i znawcę, poczytałem i jestem pod wrażeniem. A oprócz tego mam pytanie, bo sporo juz szukam po necie i kiepsko mi wychodzi znajdywanie. Czy wiadomo Ci coś o produkcji, osiągach ASJ NAC12 rocznik 2009. Kto robi, gdzie to robi, do kogo podobne, albo z kogo zerżnięte i jak to robi? 🙂 Może dużo tych pytań, ale strach kupić, a piękny. Czy można znaleźć i gdzie instrukcje serwisową i jakieś opisy, bo na stronie ASJ opisują tylko aktualne modele. Czy w ogóle warto, czy sie będzie psułi czy ktoś to w Polsce będzie umiał naprawić? Choć cokolwiek odpowiedzi proszę. Pozdrawiam pasjonatów (ja dopiero zaczynam)

    Odpowiedz
    • AJS NAC 12 to lifeng (regal raptor) u nas znany jako junak m25 , tyle że junak miał silnik 250cc a AJS ma 125cc. Śmiem przypuszczać że części z m11 czy m16 125 będą pasować do silnika. Rama i cała reszta będzie taka sama jak M25.
      Jak podasz pierwsze trzy znaki VIN to potwierdze na 100% priducenta.

      Regal raptor silniki kopiował z hondy rebel, tyle że dosyć znacznie je zmodyfikował.

      YBR to Jianshe…czyli może lepiej Junaka RS.

      Odpowiedz
  33. Zapomniałem dopisać, że rozpatruję albo AJS NAS12 125 opisany wyżej albo Yamaha YBR 125

    Odpowiedz
  34. Witam,
    a co kolega Beniamin poleciłby dla mnie: 189 cm wzrostu i dobre ponad 100 kg wagi?

    Odpowiedz
  35. Beniamin a co myślisz o Benyco Cruiser 125. Mi się osobiście podoba, pasuje do moich gabarytów i wieku (170cm, 80 kg, 50 +). Jaki to ma silnik odnośnie awaryjności.

    Odpowiedz
    • Obejrzyj moją video recenzję. Zrobioem sporo kilometrów tym sprzętem. Na pewno jest to motocykl ze średniej półki. Co oznacza na początku trochę pracy. Sprawdzić należy śrubki, jak poprowadzona jest elektryka (kilka opasek pewnie trzeba będzie dołożyć, styki zabezpieczyć wazeliną techniczną). Ramę też warto zabezpieczać przed korozją, najtańszy sposób to samochodowy kokpit spray.
      Powiem tak jeżeli miałeś kiedyś wsk lub ogarka czy motorynke. Dasz radę i będziesz mile zaskoczony.

      Technicznie silnik jest nie do zajechania, to sprawdzony klon hondy cg (taki jak w romecie k125). Tłumik pięknie brzmi….

      Oglądałeś też inne sprzęty?

      Odpowiedz
  36. Beniamin, czy Heist Cleveland 125 posiada silnik także z chińskiej fabryki? rozważam ten model lub M16 125, za M16 przemawiają 2 cylindry, za Heist jego pochodzenie (choć pewnie i tak z chińskich części), wygląd bardziej Junak…Sam nie wiem…

    Odpowiedz
  37. Dzień dobry.
    Przymierzam się do zakupu pierwszego motocykla. Ma służyć do nauki, zarówno jazdy jak i napraw, jednak miło by było gdyby na każdy dzień jazdy nie przypadało 6 w garażu. Preferuję bardziej klasyczno/chopperowy styl, nakedem też nie pogardzę, gabaryty mam w normie 184cm/75 kg więc raczej na żadnym nie będę wyglądał jak na kucu 🙂 Budżet raczej ograniczony – do 3000 zł – jednak biorę pod uwagę, że trzeba będzie nieco dorzucić na gmole, wymianę śrub, olejów itp. Z obecnego przeglądu stosunkowo łatwo dostępnych używek:
    -Romet Soft Chopper
    -Junak 121
    -Daelim VS 125
    -Romet K125 (jeśli byłby w dobrej cenie)

    Któreś z tych są warte większej uwagi? A może jeszcze coś innego? Jaki jeszcze modele byłyby godne polecenia? Czy warto dorzucić jeszcze z 1000 zł tylko po to, żeby zakupić zajechaną, jednak dwucylindrową Hondę Rebel? Warto rozglądać się teraz czy poczekać do jesieni na zakończenie sezonu i niższe ceny używek?

    Odpowiedz
    • nie wiem co jest grane ale o dziwo teraz są lepsze ceny za używki niż na jesieni tak że brałbym teraz. z tego co napisałeś jak dla mnie to typ nr. 3.

      Odpowiedz
  38. Ja w grudniu zeszłego roku kupiłem za dokładnie 3 tyś nowego SYMa XS 125. Jest to koreańska kopia Yamahy YBR. Idealnie mieściłaby się w Twoim budżecie, ale teraz już go w tej cenie nie widziałem.

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany

Możesz używać tagów HTML i następujących atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>