Blog / Ciekawostki / Nowości

Chińskie propozcyje na rok 2017, według Dawida McMullana

Chińskie propozcyje na rok 2017, według Dawida McMullana

Kolejny artykuł nadesłany przez Dawida McMullana. David McMullan to Anglik, który wyjechał do Chin i tam postanowił zostać. Zajął się łączeniem rynków europejskich z rynkiem chińskim. Stał się specjalistą w tej dziedzinie. Wydaje czasopisma i organizuje targi motoryzacyjne w Chinach.

Chińskie propozcyje na rok 2017

W roku 2016 rynek chiński stawiał czoła spadkom w sprzedaży na rynku krajowym i delikatnemu obniżeniu eksportu na rynki zwykle bezpieczne chińskim produktom jak Ameryka Łacińska i Afryka, co skierowało zainteresowanie producentów w Chinach na rynki europejskie i amerykańskie.

Pomimo tego, że wyrażenie ‚scrambler’, nie znaczy już tego co niegdyś (przynajmniej dla mnie) – pobieżne przejrzenie wystawy chińskich motocykli potwierdzi, że właśnie taki typ maszyny jest aktualnie ‚na topie’. Na zeszłorocznym targu Canton odwiedziłem boks każdego producenta i zapytałem, który z ich modeli zdobył zgodność z certyfikatem EURO 4.  Po usłyszeniu standardowych odpowiedzi, że ‚wszystkie’ je mają, poprosiłem o okazanie certyfikatów i tak naprawdę tylko jeden czy dwa modele posiadały zgodność z EURO 4. Piszę o tym dlatego, że na tej wystawie modele, które dopiero co otrzymały ten certyfikat, to nieodmiennie scrambler i cafe racer. Chiński przemysł motocyklowy, nie jest, w żadnym razie, liderem, jednak zaczął szybciej niż wcześniej śledzić trendy poprzez monitorowanie typów motocykli wypuszczanych przez firmy takie jak BMW, Moto Guzzi, Benelli, Ducati i inne, co przekłada się na bogactwo (muszę powiedzieć) przyzwoicie wyglądających scramberów i cafe racerów w stylu retro, gotowych w tym roku podbić drogi Europy i Ameryki.

Drugą stroną medalu tych old timerów są nowoczesne motocykle tzw. ‚dual sporty’, które chociaż były przez kilka lat produkowane w Chinach (sprzedawane głównie na rynkach Ameryki Łacińskiej), teraz jednak zaczynają pojawiać się na rynkach zachodnich.

Czy nadszedł już czas? To pytanie, stawiane wciąż przez przemysł chińskich skuterów elektrycznych dotyczące tego, czy wszystkie kraje zachodnie są gotowe na napływ chińskich skuterów na skale Holandii, Niemiec czy Szwajcarii. Każdy wie, że wiele miast ma dobrą infrastrukturę, przygotowaną na ładowanie pojazdów elektrycznych, brakuje im jednak skuterów, które można ładować. W ciągu ostatnich trzech miesięcy kontaktowało się ze mną sześciu niezależnych producentów skuterów z zapytaniem o możliwość wypuszczenia modeli na Europę i Amerykę.  Głównymi problemami, z którymi chiński przemysł się mierzy to akumulatory. Krajowe skutery elektryczne w Chinach działają na akumulatorach kwasowo-ołowiowych, a one są dozwolone jedynie w niektórych krajach zachodnich, pod warunkiem, że importer ma zaplecze do prawidłowej ich utylizacji, kiedy zostaną zużyte. Producenci akumulatorów litowo-jonowych są wciąż odrobinę zbyt drodzy, jednak spodziewam się napływu skuterów elektrycznych w drugiej połowie roku.

Ponieważ producenci będą chcieli dostać podgląd rynku, zobaczymy wiele fabryk małej i średniej wielkości wypuszczających solidne modele na rynki europejskie (jednak będą one pewnie zawsze rebrandingowane więc ich nie rozpoznacie). Te mniejsze fabryki mają teraz całkowity dostęp do łańcucha dostaw, które przez lata były używane przez Lifana, Loncina i Zongshena i są w stanie produkować modele motocykli wartych europejskich dróg. Wyglądajcie mniejszych firm, takich jak Pioneer, Fuego i WangQiang wprowadzających ładny wybór scramblerów, cafe racerów i dual sportów w 2017 roku.

Rok 2017 może (powiedziałem może) wyznaczyć nadejście w Europie, większych wytwórców chińskich promujących swoje własne marki. W Ameryce, do Zongshena (z ich marką ‚Cyclone’) i CFMoto (X-force i Z-force) dołączył Lifan, w nadziei, że nadrobi ostatnią katastrofę – czyli wprowadzenie do Stanów swojej marki ‚King Power’. Można łatwo przewidzieć, że chińskie firmy planują podobny scenariusz dla Europy.

Dotychczasowym problemem była zbyt wolna reakcja Chińczyków na wprowadzenie zgodności z certyfikatem EURO 4. Co więcej, było im dobrze i wygodnie robić fortuny w ich rynkowych monopolach w Ameryce Łacińskiej i Afryce, a w rezultacie pomijać w swoich planach rynki europejskie. Jest to coś, na co teraz nie mogą sobie pozwolić. Dodatkowo, wprowadzona przez Unię Europejską zgodność z Euro 4 jest, dla Chińczyków, trudna do osiągnięcia i ponownie przesunęła zdobycie celu (sugestia, że stało się tak poprzez twardy lobbing producentów japońskich jest tylko spekulacją…oczywiście).

Jednym z bonusów rozległego handlu między przemysłem zachodnim i chińskim jest umożliwienie sławnym starym markom brytyjskim, amerykańskim i włoskim ponowny wyjazd na ulice jako, że producenci europejscy i amerykańscy są teraz w stanie zaopatrywać się w dobre jakościowo części z Chin.

Z autorem artykułu Davidem McMullanem można kontaktować się mailowo pod adresem: englishmaninchina@gmail.com

Dawid udzielił też nam wywiadu który można przeczytać tutaj.

Z języka angielskiego przełożyła Aleksandra Mucha

Udostępnij ten post

Zdjęcie profilowe Beniamin Mucha
Beniamin to specjalista od "chińczyków". Członek Klubu Chińskich Motocykli. Na co dzień pracuje jako koordynator d.s. produkcji i sprzedaży. Z wykształcenia technik elektronik systemów komputerowych, inżynier elektrotechniki, magister automatyki i metrologi.




Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany

Możesz używać tagów HTML i następujących atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Lost Password

Register