Blog / Motovlog

Spagetti po bolońsku na bogato – czyli Malaguti Dune 125

Spagetti po bolońsku na bogato – czyli Malaguti Dune 125

Tym razem skupiłem się na dokładnym omówieniu motocykla i nie zobaczycie filmików z jazdy, choć na końcu filmu możecie zobaczyć jak wyglądam na tym motocyklu ze wzrostem 182 cm a także jak ten motocykl przyspiesza.
Licznik sprawdzony wg. GPS przekłamuje o 2-3 km/h.

Udostępnij ten post

Beniamin to specjalista od "chińczyków". Członek Klubu Chińskich Motocykli. Na co dzień pracuje jako koordynator d.s. produkcji i sprzedaży. Z wykształcenia technik elektronik systemów komputerowych, inżynier elektrotechniki, magister automatyki i metrologi.

REKLAMA

59 komentarzy

  1. I co możma miec 15 kM z Chin? Można. Może być niezła jakość z Chin? Może O i tego Chińczyka kupiłbym od razu. Przy motocyklu takim jak ten człowiek zastanawia się nad sęsem rpbienia PJ kat A. To cudo wystarczy w zupełności.

    Odpowiedz
    • Kupiłbyś? Z tymi „morderczymi oponami” ?

      Odpowiedz
      • Nabije azotem i będzie git.

        Odpowiedz
        • Azotem? a po co?

          Odpowiedz
          • Wczoraj była beka z azotu.

      • TAk, a opony zawsze można wymienić. :

        Odpowiedz
    • 1. Jakie cudo? Nie widzę.
      2. Strasznie drogi.
      3. Silnik Aprili, a nie chiński.
      4. Mówiłem, że drogi? W tej cenie są już 400, a to nawet nie oferuje niczego szczególnego w tym pułapie cenowym.

      Odpowiedz
      • Ad 1. ??
        Ad 2. Podaj tańszy przykład o tej samej pojemności i mocy.
        Ad 3. Fakt
        Ad 4. Cena raczej rynkowa – patrz punkt 2.

        Odpowiedz
        • Suzuki GSX-S125, co prawda 2018 (aby spełnić twoje wymagania odnośnie niższej ceny), za to bardziej markowy. Ogólnie próg 15 koni w klasie 125 to dziwne wchodzenie daleko za granice znacząco większych pojemności, gdzie jedyny sens istnienia to przepisy w europie odnośnie uprawnień. Taki Bajaj czy Benelli wcale nie oferują tak mało w klasie 200~400…

          Odpowiedz
        • Ad2. RKF jest mały ale czy technicznie oferuje aż tyle mniej ? ( 6tyś. różnicy )
          RKF jest słabszy na papierze, jednak wydaje się mocniejszy .
          Ad4.Chodzą słuchy że TRK już od wiosny 2020 będzie u nas dostępny w cenie do 12tyś.

          Odpowiedz
          • Keeway ma również RKR, dla tych wyższych. Do tego szykuje się mała ofensywa Keeway/Benelli w tym segmencie i ten nowy, 12,8 konny silnik ma się stać bazą pod kilka nowych modeli. Osobiście uważam, że Keeway oferuje najlepszy stosunek jakości do ceny i chyba ostatnie opłacalne motocykle dla osób, które mają wiek do robienia kategorii A (np ja).

          • Jak to od wiosny, a miał być od końca lata?

      • ad 4 no i zes…. sie polska bida i płacze że drogo.

        Odpowiedz
    • PJ kat. A daje luz, możesz kupić i poruszać się legalnie dowolną pojemnością, w tym również 125-kami o parametrach wykraczających poza kat.A1, typu 30 konne Mito czy NSR.

      Odpowiedz
    • Zainteresował mnie ten motocykl.
      Wiec trochę poszukałem na jego temat.
      Niestety z żalem ale z mojej listy wypadł.
      Moc 15 KM ? Tak ale to moc silnika.
      Znalazłem kilka wykresów z hamowni i na kole ma tylko 13KM i tylko 10Nm.
      Najlepsi przekraczają 14KM na kole i przekraczają 12Nm.
      Ciekawy jestem czy ktoś już interesował się , sprawdzał aktualne – topowe modele 125 pod względem v-max. Czy coś się w przepisach zmieniło.
      Tak to wygląda jakby prędkość była ograniczona do 108km/h według GPS .

      Odpowiedz
  2. Aż przykro to czytać, że wśród motocyklistów jest tyle uszczypliwości!

    Odpowiedz
    • To nie jest kółko wzajemnej adoracji.

      Odpowiedz
      • Jak ktoś śledzi tę stronę jakiś czas to doskonale widzi, że nie jest tak jak mówisz. Napisałem to – może trochę pod wpływem impulsu – jak przeczytałem wpis rawli, wyśmiewający biedniejszych Polaków.

        Odpowiedz
  3. Według mnie, to trzeba być totalnym leniem, któremu nie chce się iść na kat. A, albo mieć nadmiar gotówki, żeby kupować jakiekolwiek 125 (nawet markowe) w kwocie powyżej 8 tyś. Przecież w naszych warunkach, to tak naprawdę są motorowery o lepszych osiągach. Dokładając niewiele więcej, a w niektórych przypadkach nawet w tej samej cenie, co jakieś „mocniejsze” 125 można kupić moto 250-400, które zapewni o wiele przyjemniejszą i moim zdaniem bezpieczniejszą eksploatację. Średniaki są naprawdę super.

    Odpowiedz
    • Nie wiedziałem że motorowerem można legalnie jeździć ponad 45 km/h. Pokaż mi seryjny motorower który ma lepsze osiągi od 125 i którym można legalnie jeździć. Jak kogoś stać to niech i kawasaki 125 sobie kupuje za ponad 20 tys. Jego pieniądze i może z nimi zrobić co zechce. Niektórzy nie chcą robić prawka i kupować większej maszyny ze względu na rodzinę. Łatwiej przekonać rodzinę do 125 na kategorie B niż choćby 250 i robienia kategorii A. Czy zabronisz im kupowania droższej 125? Czy muszą jeździć tanimi 125 bo ty tak chcesz? Dla mnie też wydawanie 15 tys czy więcej na 125 to nieporozumienie ale skoro kogoś stać i mu się taki motocykl podoba to czemu miałby tego nie robić.
      Ps. Tak jestem leniem któremu się nie chce robić kategorii A ale akurat mam moto poniżej 8 tys. A i moja rodzina miała nawet problem z tym że 125 kupowałem mimo że od 8 lat jeździłem 50.

      Odpowiedz
    • Wg mnie nawet mając kat. A bez sensu jest jeździć po mieście czymś, co ma silnik większy niż 125-250 ccm. Chyba tylko po to, by łamać wszelkie przepisy i psuć opinię prawdziwym motocyklistom (kwestię dużych pojemności w ciężkich kruiserach czy czoperach pomijam – jeżdżący tymi motocyklami z reguły nie łamią przepisów dot. prędkości).
      Na autostradzie ,,125” też ma prawo się poruszać, przynajmniej w Polsce.
      Na pewno większa pojemność jest totalnym zaprzeczeniem bezpiecznej pojemności. Niemal codziennie giną użytkownicy mocnych motocykli, najczęściej z powodu zbyt szybkiej jazdy. Bardzo rzadko zdarzają się wypadki na wolniejszych pojazdach. A najbardziej rozwala mnie argument, że na 125 nie da się wyprzedzić TIRa. No po co?! Rozkoszuj się jazdą , a nie wyścigami z ciężarówkami.

      Odpowiedz
      • Wyobraź sobie, że mocniejszy motocykl nie służy tylko do pałowania i można nim jeździć przepisowo, a nadmiar mocy wykorzystuje się m.in. do tego, żeby bezpiecznie i szybko wyprzedzić właśnie TIRa, czy kolumnę wolno jadących pojazdów, a na dłuższych przelotach utrzymywać prędkość nie katując silnika obrotami. Niejednokrotnie możliwość szybkiego i sprawnego przyśpieszenia uratował mnie w sytuacjach podbramkowych. Zachęcasz użytkowników 125 do wyprzedzania pędzącego TIRa? Mam nadzieję, że mało kto weźmie na poważnie twoje rozważania, bo inaczej łatwo skończy w czarnym worku. Popieram Kolegę Sa w tym temacie. Ceny 125 zostały sztucznie nadmuchane. Pamiętam czasy, gdy tym handlowałem, to kiedyś skutery 125 były w hurcie droższe tylko o 100 zł (słownie sto złotych) od tych z silnikami 50. W chińskim hurcie odpowiednik takiego moto w stylu K125, to było ok. 500 dolarów. A teraz?… No, ale kto bogatemu zabroni 🙂

        Odpowiedz
        • Jak junak ma 200 punktów sprzedaży. Do każdego punktu rocznie wciśnie 6 sztuk motocykli ( na koszt dielera) to nim raczej nie w głowie konkurowanie ceną.
          To i tak daje „sprzedanych” 1200 sztuk.

          Odpowiedz
        • @e46, zgadza się, że po wejściu ustawy ceny 125 poszybowały ostro w górę, niektóre tzw. 10-cio letnie markowe używki osiągają ceny wyższe lub zbliżone do ich cen salonowych. Z drugiej strony ustawa dopuszczająca 125 na kat. B ożywiła tę klasę, przed tym ruch na rynku był słaby, głównie kupowali posiadacze kat. A1. Kat. A1 w Polsce mało kto robił, bo wystarczyło poczekać rok i można było robić kurs na kat. A.

          Odpowiedz
          • Wytłumaczcie mi – wszyscy narzekają na ustawę. Ustawa weszła w całej Europie? Przecież Yanamaha czy Hyosung nie zmienią cen na świecie tylko dlatego, że w 1 czy 3 krajach zmieniła się ustawa. Używki też chyba tak bardzo nie skończyły względem sąsiadów.

          • @Mateusz, po wejściu ustawy 125 na kat B, cena Yamahy YBR skoczyła 1000pln.

    • Dałem za nowy motocykl więcej niż 8000 zł. Jak będę chciał sobie sprawić jeszcze jedna 125 w innym stylu za kolejne 8000 albo więcej to tylko moja sprawa. Wyobraź sobie, że w tej chwili w ogóle nie czuję potrzeby posiadania kat. A.

      Odpowiedz
      • Żadna 125 nie jest wystarczająca, markowe owszem są lepsze, ale nie w tych cenach. Nie ma sensu, w cenie malaguti zrobisz prawko, kupisz nową 250-400, benelli lub bajaj i zostanie Ci jeszcze trochę w kieszeni, a wrażenia, osiągi, wygoda, wielkość przebiją te wasze rowery z silnikami. Nie wiem po co ta dyskusja, nie opłaca się i tyle, proste? proste

        Odpowiedz
        • Sa, po prostu pogódź się z tym, że każdy ze swoimi pieniędzmi może zrobić co zechce. Nawet zapłacić 30 tys za mały motocykl – dla kogoś są też takie oferowane. Na pewno nie dla kogoś, kogo na nie nie jest stać. Nie oceniaj innych wg swojego potencjału finansowego.
          Veyrony i Goldwingi też są dla kogoś produkowane, i to na pewno nie dla Ciebie.

          Odpowiedz
        • Sa, nie potrafię odczytać twojego przekazu.
          Sam masz taniego chińczyka i tobie się to opłaca czy nie?
          Jesteś za czy przeciw ?
          Moim zdaniem nie ma sensu większa pojemność od 125 do miasta, tak jak Langer napisał.
          Dodam tylko że jadąc mocniejszą maszyną to katujesz sprzęt i siebie.
          Bo ile koni wykorzystasz.
          Ciągle pierwszy bieg i pół sprzęgło. To jest jazda?
          Czyli 125 w pewnych sytuacjach bardzo się opłaca.
          Gadasz tak bo właśnie nie masz A i nie rozumiesz co mówisz.
          Co do ceny, to wcale nie jest drogi. Tylko my mało zarabiamy.
          Mieszkałem 10 lat za granicą.
          Jak nie mogłem zaoszczędzić 1000-1200 euro miesięcznie to zmieniałem pracę.
          To na taki motocykl 4 miesiące musiałem oszczędzać .
          Teraz mieszkam tutaj i mogę zaoszczędzić miesięcznie 1000 zł. To muszę oszczędzać 16 miesięcy.
          Teraz to faktycznie się zastanawiam i może jednak coś tańszego wybiorę .
          Ale kiedyś dla mnie, a pewnie dla wielu nawet obecnie to ten motocykl jest bardzo rozsądnie wyceniony.

          Odpowiedz
          • Już odpowiadam:
            – markowy sprzęt – cena do możliwości – bardzo słaba
            – tani chińczyk – cena do jakości – bardzo słaba
            Ja mam coś pomiędzy, tj, jakość bardzo dobra, osiągi bardzo kiepskie, ale w cenie bardzo małej, więc bardzo korzystny zakup, opłacalny jako dojazdy do pracy oraz do nauki, pozatym wielkość i brzmienie zniewala.
            Co do prawa jazdy, będę robił, mam też model upatrzony już, oczywiście jest to kolejne przejście, tj. miałem kiedyś tanie 125, porażka, teraz też mam 125, 10 letnie, używane, rewelacja. Orientuję się też co teraz jest na rynku, większością jeździłem i powiem tyle że teraz nie zazdroszczę kupującym, co by nie wybrali a tym wysokim, to poprostu współczuję i to bardzo. Panie Anonimie wyrażam swoją opinię popartą doświadczeniami, polecałem również 125 obecnie będące na rynku warte zakupu. Mam nadzieję że wyjaśniłem, jak nie to proszę pisać.

        • @Sa to że dla ciebie 125 jest niewystarczająca nie znaczy że dla każdego będzie. Może ktoś ma inne wymagania. Tak trudno to zrozumieć? Chyba niektórzy mają ból dupy o samo istnienie klasy 125. Tak boli to że komuś może się podobać jazda takim „rowerem z silnikiem”. Jeśli ktoś lubi jeździć takimi motocyklami to wszelkie dywagacje o opłacalności stają się nic nie warte.

          Odpowiedz
          • Panie Przemysławie proszę się nie unosić, wyżej odpowiedziałem o co mi chodzi, co więcej Twój Keeway uważam za bardzo dobrą maszynę, ale ile by koni nie miała jedno ją dyskwalifikuje, mianowicie wielkość i dźwięk, co jeśli chodzi o dźwięk może by się udało poprawić ale wielkość pozwala tylko zakwalifikować ten sprzęt do kategorii „roweru z silnikiem”. Co nie uważam że do ekonomicznego przemieszczania się czy to wielkie czy niewielkie dystanse może dla niewymagających wystarczyć

          • Dlaczego ciągle niektórzy patrzą na 125 porównując je z większymi maszynami. Chcesz mocniejszy sprzęt to taki sobie kup. Chcesz większy to też coś się znajdzie. Chcesz z rasowym i głośnym wydechem to nic ci nie stoi na przeszkodzie by taki kupić. Ale narzekanie że 125 jest tylko 125, jest mała, lekka i nie ryczy jak litr jest dziwne jak dla mnie.
            Nie wie co można mieć do dźwięku wydechu rkv. Jak na moje ucho to jak na 125 całkiem fajnie gada. Wymiary jak dla mnie też mają swoją zaletę. Mogę go trzymać w niewielkim garażu obok samochodu co przy większej i cięższej maszynie byłoby niemożliwe.

    • Mam podobne zdanie. Patrząc na przeznaczenie i osiągi 125, osobiście zszedłbym z ceną do obecnego minimum, czyli 5-6 tys. Nie widzę sensu płacenia więcej za pojazd, który w mieście porusza się z prędkością skutera 50cm3, a poza miastem, jazda to męczarnia. Dlatego, że każdy ma swoje wymagania. A kupno mocnego motocykla, nie oznacza, że komuś życie nie miłe (tak jak wielu sugeruje). Fakty są takie, że na mocnym motocyklu w każdych warunkach jeździ się przyjemniej i bezpieczniej. Jeśli dla kogoś takie motocykle są wyłącznie synonimem zapier**lania, warto zmienić nastawienie.

      Odpowiedz
  4. Witam,
    Każdy jeździ czym chce i płaci za to ile uważa za stosowne. Próby narzucania innym swojego punktu widzenia są bardzo niestosowne i nie powinny mieć miejsca w śród ludzi na poziomie.
    W związku z tym proponuje permanentnie ignorować ludzi nie spełniających kryterium dobrego smaku w dyspucie a sami, jak to czasami już bywało starajmy się pomagać innym jeżeli taka potrzeba zaistnieje i cieszmy się swoimi 125 jak najdłużej. Myślicieli wmawiających nam ze jeździmy złomami i powinniśmy wszyscy jak leci zrobić inne prawo jazdy i najlepiej zacząć jeździć, oczywiście dla frajdy Tirem z naczepą lub „koparkospychaczem” ja z cała stanowczością odsyłam na przysłowiowe „drzewo” a najlepiej niech się uzewnętrzniają ze swoimi poglądami na innych forach.
    Pozdrawiam serdecznie wszystkich posiadaczy i miłośników 125 i tylko ich.

    Odpowiedz
    • Zgadzam się 🙂
      Mit o chińskim „badziewiu” to tylko mit.
      Są motory 125 chińskie, które przejeżdzają kilkadziesiąt tys km bez poważnych awarii a mówienie i szufladkowanie ludzi według statusu posiadania; markowe to lepsze a co za tym idzie sami jesteśmy kimś lepszym dla takich ludzi…
      Takie stereotypowe myślenie dzieli Nas ludzi z pasją zupełnie nie potrzebnie. Mówienie, że lepiej kupić 20 letnią Yamahe niż nowego chińczyka nijak ma się do codziennego użytkownika.
      Same koszty serwisu, części zamiennych itd są dużo niższe a częstotliwość ich wymiany i tak w większości wychodzi taniej niż kupno markowych części do swojego wymarzonego 20 letniego Japończyka.
      Po co tak dzielić ?
      Sam miałem dylemat kupując 125. Używany 20 letni Japończyk czy nowy Chińczyk.
      Wybrałem to drugie po długiej weryfikacji, oględzinach tych pięknych 20 letnich motorów i jakości wykonania nowych chińczyków.
      Opamiętajmy się, cieszmy się tym co mamy i szanujmy wybory innych.

      Odpowiedz
  5. Nie krytykujcie ludzi wybierających 125tki (i to jeszcze na portalu o 125tkach). Każdy ma swoje motywacje.
    Oczywiście, że główną motywacją może być brak prawka A. Ja gdybym miał „A” kupiłbym pewnie BMW G 310 GS lub kawasaki versys 300. Taki wybór bo szukam typowego turystyka. Nie mam jednak „A” i na razie nie zamierzam robić, więc wybór padł na Malaguti Dune. Dlaczego nie zamierzam robić? Trzy główne przyczyny:
    1. Żona, która jest przewrażliwiona na punkcie motorów. Łatwiej przekonać, że to taki rower z silnikiem kosiarki który nie potrzebuje nawet prawka na motor i jeżdżą tym nastolatkowie 🙂 Podsumowując dla spokoju ducha rodziny.
    2. Wykorzystanie sprzętu, czyli do czego potrzebujemy motoru. Ja obecnie rowerem robię po 150-180km w ciągu 12 godzinnych wypadów. Zawsze jeżdżę drogami gminnymi przez wsie, często szutrowymi przez pola, nigdy głównymi chyba, że przez krótki kawałek, gdy nie ma innego wyboru. Motor potrzebny mi tylko po to by zwiększyć zasięg. Motorem również nie zamierzam jeździć głównymi drogami, a tam gdzie jeżdżę, TIRy się nie zapuszczają bo mają zakaz. Problem wyprzedzania tirów mnie nie będzie dotyczyć. Moja prędkość przelotowa nie powinna być większa niż 40-70km. Mi tyle wystarczy. Motor służyć ma do wycieczek i delektowania się samą jazdą a nie przemieszczeniem z punktu A do B. Od tego mam samochód, który jest wygodniejszy i bezpieczniejszy.
    3. Mam mocną nogę i zawsze są chwilę (nawet pomimo dużego rozsądku), gdy mnie coś poniesie i lubię wykorzystać pełną moc jaką mam pod maską. Z motorem obawiam się, że będzie podobnie, z tym, że w aucie mam poduszki i kurtyny powietrzne oraz 5 gwiazdek CAP, systemy kontroli trakcji i automatycznego awaryjnego hamowania. Na motorze jak mnie poniesie, staję się tylko potencjalnym dawcą nerek 😉 … a mam rodzinę.

    To są moje motywacje, każdy jakieś ma, i nie ma co krytykować.
    Prawdą jest, że ceny dobrych 125 są za wysokie i że można kupić w tej cenie coś większego i lepszego. Rozumiem więc oburzenie starych wyjadaczy, ale Wy też zrozumcie motywacje innych ludzi wybierających 125tki. Samo zrobienie prawka A to przecież nie jest problem, nie każdy jednak tego potrzebuje.

    Odpowiedz
    • Witam,
      Widzę że nie do końca mnie zrozumiałeś.
      Nie ma znaczenie z jakich powodów dokonałeś swoich wyborów a na pewno nikomu nie musisz się znicz tłumaczyć. Niestety twoja wypowiedz dała do ręki oręż trolom i innym zapatrzonym w siebie myślicielom-po prostu tłumacząc się dałeś im szansę aby mogli Cię ocenić czyli postawić się ponad Ciebie.
      To oni, zazwyczaj mają jakiś problem, zapewne już nikt nie chce z nimi konwersować dla tego chcą podnieść swoje ego przez takie oceny i jak widać udaje się nakarmić troli.
      Nie bądź pożywką dla troli, bądź sobą i bądź z tego dumny a inni niech pocałują cię w d…ę.
      Mam nadzieję że Twoja żona zrozumie twoją pasję i nie będzie między wami żadnej nerwowości. Pozdrowienia dla żony, serdeczne, wiem jak ciężko kobietom zrozumieć tę pasję.
      Pozdrawiam.

      Odpowiedz
    • Zielony dowaliłeś. Zdradzę Ci sekret większe pojemności mogą być bezpieczniejsze tylko trzeba z głową jeździć, tak jak na 125 i na innych jednośladach.

      Odpowiedz
      • Sa, jest jeszcze jeden bardzo ważny powód by kupować ,,słabe” motocykle. Dawid (,,Skazany na stunt”) będąc dzisiaj u mnie przekazał mi, że chce kupić jakąś ,,125” bo zna siebie bardzo dobrze i wie, że z każdego pojazdu wyciska maximum . Więc dla własnego i innych bezpieczeństwa sprzedał mocniejsze maszyny. Uznał, że ,,125” mu w niemal wszystkich sytuacjach życiowych (poza profesjonalnymi stunterskimi pokazami) wystarczy.

        Odpowiedz
        • Nie no Langer proszę Cię człowiek co wyciska maximum z maszyn nie zadowali się małymi pojemnościami, a jak będzie miał większy to nie będzie nawet musiał aż tak wyciskać. Ja lubię czasami poprostu dobrze przycisnąć, czasami lepiej odejść od świateł bo widzę że mi na oponie jakiś wariat siedzi, będę czuć się bezpieczniej mogąc wiedzieć ze mam zapas na manetce. Ale miło że pytasz. Powtarzam, do pracy, do załatwienia czegoś na mieście, do jazdy prawym pasem w niezbyt dużymi mieście 125 wystarczy, do czerpania czegoś więcej z jazdy, do zabawy już niestety nie

          Odpowiedz
          • Nic nie rozumiesz.
            Ktoś kto wyciska z maszyny maximum podczas pokazów może się zapomnieć na drodze publicznej i też dać po gazie. Przekroczenie dopuszczalnej prędkości, a tym samym stworzenie dużego zagrożenia dla siebie i innych jest całkiem prawdopodobne.
            Znając siebie, wiedząc że lubisz czasami przycisnąć lepiej mieć pod tyłkiem coś słabszego niż mocniejszego. No chyba że Twoim życiowym celem (przynajmniej do czasu, czego nikomu nie życzę) jest tylko łamać przepisy. Twój wybór, innym nie odmawiaj prawa do używania rozumu.
            Gdy jakiś wariat siedzi mi na ogonie, to staram się być od niego mądrzejszy i przymykam gaz. Polecam ten sposób.
            Do zabawy jest piaskownica, nie szosa.

          • Dość naiwnym jest stwierdzenie, że przepisy łamie się przez zapomnienie. Sam mam w samochodzie 5s do setki, ale to absolutnie nie oznacza, że regularnie łamię przepisy. Mając więcej mocy, wykorzystuje się ją najczęściej w momencie flustracji, bo ktoś blokował pas, bo ktoś wkurzył na drodze, bo korki… W nocy to nawet znacząco poniżej dopuszczalnej idzie się kulać. A, i po autostradzie najczęściej NIE chce się jechać szybko.

          • Kolejna bajka Langera. Jak ktoś naprawdę nie chce mocnego, ciężkiego motocykla, ale ma kat. A, to kupuje moto 250-400 i wtedy łączy dwa światy. Poręczność 125 z wystarczająca dynamiką, która go nie zaskoczy. Sam posiadam – jeszcze – motocykl o pojemności 750, i też myślę o czymś bardziej poręcznym, ale do 125 biegowej już nie wrócę. Skuter 125 owszem, bo jest po prostu wygodniejszy, zwłaszcza w mieście.

          • Moje pierwsze auto, którym jeździłem 6lat, mialo do 80km/h 36s, do 100km/h coś koło 1min. Więc jak motocykl ma do setki jakieś 25s, to nir jest źle.
            @Sa, jeśli ktoś chce mnie wyprzedzić, to i tak to zrobi, więc go puszczam

        • Witam,
          Potwierdzam zastosowany tok myślenia podany przez kolegę jako bardzo prawidłowy i właściwy a nawet pożądany.
          Osoby rozsądne, znające swoje możliwości czasami zapewniają w ten sposób swoje bezpieczeństwo i innych, oczywiście. Każdemu z nas zdarza się chwila nieuwagi, zapomnienia, zaaferowania innymi wydarzeniami dziejącym się w naszej okolicy i w tym momencie osłabia się nasza wewnętrzna kontrola nad parametrami jazdy, zanim z powrotem powrócimy do stanu pełnego skupienia na tej czynności mija „chwila czasu ” i właśnie w zależności od naszych i pojazdu możliwości może się okazać że mamy już na liczniku 200 km/h mając mocną maszynę lub tylko 80 km/h mając słabszą. W przypadku osoby zawodowo „dającej po garach” czyli praktycznie z wyuczonym takim systemem jazdy, takie podejście do pojazdu „po pracy” uważam za bardzo dojrzałe i odpowiedzialne, więcej powiem, można przyjąć, że w ten sposób, właśnie ta osoba podzieliła sobie czynności na jazdę w pracy ( pełna kontrola, maksymalne osiągi) i po pracy ( odpoczynek, relaks, luz) w którym to przypadku część parametrów tej jazdy jest automatycznie, że tak powiem ograniczona przez możliwości pojazdu nawet w chwili zapomnienia przez kierowcę.
          Wielkie gratulację dla tego kierowcy za rozsądek, przyznanie się do własnej słabości i przede wszystkim za znalezienie odpowiedniego rozwiązanie tej kwestii bezpiecznie dla niego i nas wszystkich.

          Odpowiedz
      • @SA, oczywiście, że mogą, np. przy wyprzedzaniu albo uciekaniu przed wiejskim gangiem skuterów 😉
        Zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego składki OC drastycznie rosną wraz z pojemnością silnika? Nie, to nie jest kaprys ubezpieczycieli, to tylko statystyka, kierowcy z większymi pojemnościami powodują więcej wypadków i kolizji gdyż rozwijają większe prędkości i uzyskują większe przyspieszenia. Statystycznie masz większe szanse na przeżycie jadąc pojazdem o małej pojemności i to akurat nie ulega dyskusji. A co do rozsądku i umiejętności to oczywiście jest to niezwykle ważne, jednak nawet przy max rozsądku dalej nie masz wpływu na to czy rozjedzie Cię pijak czy niedzielny kierowca nie popatrzy akurat w lusterka a jadąc 50-60km/h masz większe szanse przeżycia czy uniknięcia wózka niż zapieprzając 120-150.

        Odpowiedz
        • Cześć, stawki OC nie rosną drastycznie wraz z pojemnością, u mnie różnica po między 125 a 750 to… 30 zł teraz płaciłem za duże moto 155 zł w PZU, motocykl zarejestrowany w Warszawie

          Odpowiedz
  6. Szkoda dawać ponosić się emocjom.
    Pasja ma dzielić a nie łączyć.
    Ja ze swoją żoną negocjowałem 2 sezony żeby kupić sobie motor.
    Wybrałem świadomie model, na który czekam i również podobnie jak koledzy nie zależy mi na rekordach prędkości a na delektowaniu się każdym kilometrem. Mi będzie służyć do pracy do codziennego dojazdu oraz weekendowych wypadów.
    Nie dajmy się wciągnąć kłótnie bo do niczego dobrego nie prowadzą. Niech pasja nas łączy

    Odpowiedz
    • Ty się z żoną nie negocjuj. One wszystkiego się boją. Ja to zawsze przed faktem dokonanym stawiam

      Odpowiedz
      • Moja żona już zaakceptowała nawet ze mną pojechała kupić haha

        Odpowiedz
        • Gratuluję i radochy z jazdy życzę.

          Odpowiedz
          • Radocha będzie za kilka dni jak przyjedzie

    • Moja mi zabrała 50cc, ze stwierdzeniem „kup sobie nowy”

      Odpowiedz
  7. Że tak wyrwę się z dyskusji ogółu i zadam pytanie testującemu. Co to za garnek (kask znaczy)?

    Odpowiedz
  8. Nie karm trolla. Nie reaguj na jego zaczepki, a on zginie śmiercią naturalną.

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany

Możesz używać tagów HTML i następujących atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>