Blog / Nowości

Oswajamy „Potwora” czyli jazda bez trzymanki na 8-setce.

Oswajamy „Potwora” czyli jazda bez trzymanki na 8-setce.

W tym roku nasza redakcja została zaproszona na jazdy terenowe nowym dzieckiem marki Benelli, czyli Leoncino 800. Byłem zdziwiony że, akurat nasza redakcja została również zaproszona, bo przecież koncentrujemy się na motocyklach małych pojemności, ale koniec końców okazało się że, zaproszenie było trafione…

W tym miejscu należałoby dokonać motocyklowego comingoutu a łatwe to nie jest, więc tak:

Mam pełne prawo jazdy kategorii A od 22lat, mogę jeździć jakim chcę motocyklem, ale nigdy na pojemności 500cc i większej nie zrobiłem więcej niż 15 kilometrów.

Zawsze przejażdżka kończyła się takimi samymi przemyśleniami:

  • za ciężkie dla mnie,
  • za szybko przyspiesza,
  • nie lubię łamać ograniczeń prędkości
  • nie czuję się komfortowo,
  • wracam do 250tki,

Najpierw był strach…

I nie chodzi o strach przed lotem do Włoch. Od razu wrzucono mnie na głęboką wodę. „Masz tutaj 8-setkę i jedź za nami….” no i się zaczęło. Najpierw dwa kilometry przez miasteczko, prowadzący peleton Włoch nie uważał za słuszne aby stosować się do znaku STOP. Zwalniał przed skrzyżowaniem, szybki „look” w prawo lewo i ogień dalej. Ja w tym samym czasie starałem się opanować sprzęt .

Po kolejnych trzech kilometrach byliśmy już na drodze widokowej wzdłuż wybrzeża. Oczywiście, jak na drogę we Włoszech przystało była ona usiana zakrętami. Większość z tych zakrętów była ślepa. W tym momencie naprawdę zacząłem się bać, bo nie dość że, motocykl ważył 220kg to jeszcze jechałem w grupie z motocyklistami, na co dzień jeżdżącymi na dużych sprzętach.

Wycofałem się na koniec grupy i jechałem swoim tempem. Na szczęście co chwilę grupa zatrzymywałą się i czekała aż pojawię się w lusterkach.

Zaufanie do samego siebie

Wraz z pokonywanymi kilometrami uświadamiałem sobie że, Leoncino 800 prowadzi się dobrze, nawet te 220kg przestało mi przeszkadzać. Reakcja na gaz była delikatna, miarowa, dająca poczucie pewności że, motocykl nie zaskoczy mnie postawieniem na koło, lub nie spowoduje uślizgu koła przy wychodzeniu z zakrętu. Jedyne na co trzeba było uważać to to żeby w zakręty wchodzić na trzecim biegu, na czwartym brakowało elastyczności, a na drugim za bardzo motocykl zwalniał po puszczeniu gazu. Nieocenioną pomocą był tutaj wyświetlacz aktualnie zapiętego biegu.

Coraz mocniej też składałem się w zakręty. Świadomość o tym że, na pierwszy montaż poszły markowe opony Pirelli dodawała pewności. Po 30 km na tym motocyklu prawie nie odstawałem od grupy zaawansowanych motocyklistów. Choć pewnie gdyby chcieli mnie zgubić nie mieli by z tym problemu…

Problem?

Na drugi dzień testów zapowiedziano model Leoncino Trail, motocykl ważył 234kg, i był wyższy od wersji szosowej o 29mm. Nie miałem z tym sprzętem najmniejszych problemów, no za wyjątkiem tego że, byłem tak podekscytowany że, nie potrafiłem trzy razy z rzędu odpalić motocykla… Motocykl gasł od razu po wbiciu pierwszego biegu… Z pomocą przyszedł mi kolega Rafał, z czasopisma Motocykl – powiedział trzy magiczne słowa: „Schowaj stopkę boczną”…

Na szczęście oprócz mojej dumy nic nie ucierpiało, ale wstyd mi do dziś… 🙂

Przyjemność i zabawa

Od razu ruszyłem za chłopakami w miasto, później na górskie zakręty. Jazda na 800 Trail dawała niesamowitą frajdę, silnik ten sam, ale zawieszenie dużo lepiej wybierało dziury, przednie koło 19 calowe też robiło robotę. Musicie mi uwierzyć że, Włoskie drogi w tamtym rejonie nawierzchnią bardzo przypominają nasze Polskie. Po wczorajszych kilometrach czułem się dużo pewniej, i chętniej odkręcałem manetkę gazu, a gdy spoglądałem na licznik w mojej głowie pojawiało się pytanie „czy nie mijaliśmy jakiegoś fotoradaru przed chwilą?”.

Na koniec zaplanowany był przejazd po szutrach, tutaj też jako początkujący w dużych pojemnościach dałem sobie radę… no prawie. Podczas zawracania brakło mi drogi i musiałem cofać motocykl pod lekką nierówność. Niestety nogami nie dawałem rady, użyłem więc amortyzatora przedniego. Należy trzymając wciśnięty hamulec oprzeć się na kierownicy, a gdy motocykl zanurkuje puścić hamulec, motocykl się cofnie. Wtedy naciskamy hamulec i powtarzamy czynność. Czynność powtórzyłem trzy razy, motocykl cofnął się o pół metra. W końcu Włoch który z nami jeździł drugiego dnia popchnął mi motocykl do tyłu. Wtedy też moja duma ucierpiała po raz drugi. Jak mocno ucierpiała dowiedziałem się gdy zobaczyłem że, to on prowadzi Leoncino Trail w poniższym filmiku…

Skleroza nie boli..

W drodze powrotnej do hotelu przypomniałem sobie że, na konferencji prasowej dotyczącej tego motocykla padło pytanie dlaczego ten silnik ma „tylko” 76KM, a nie na przykład 100. Tutaj inżynier odpowiedzialny za rozwój silników powiedział że, większa moc jest możliwa, trzeba wymienić dolot, mapy zapłonu oraz wydech, ale wtedy zmienia się przebieg krzywej momentu obrotowego, i motocykl mógłby się stać bardziej agresywny. A te dwa modele mają być przystosowane do początkujących motocyklistów, lub tych którzy przechodzą z niższych pojemności na większe. Ma równomiernie oddawać moc i pewnie się prowadzić.

I wtedy do mnie dotarło, że ja potrzebowałem tak naprawdę ledwie 200km żeby zacząć korzystać z Leoncino normalnie i bezpiecznie.

Czy ja kupiłbym Leoncino 800 ?

Jeśli miałbym odpowiedzieć na pytanie czy zakochałem się w Leoncino, to tak! Pewnie że się zakochałem. W końcu jestem Italofilem, a na dodatek lubię posiadać rzeczy które oprócz walorów użytkowych mają też dodatkowe smaczki. Żebyście zrozumieli o czym piszę posłużę się przykładem: Gdy słucham piosenek Al-a Bano i Rominy Power to staram się to robić na gramofonie, i na dodatek słuchać albumów jako przemyślanej całości. Tak samo Benelli daje nie tylko motocykl, ale również wspaniałą historię, w moim przypadku wspaniałe wspomnienia z wyjazdu do Pesaro a dodatkowy smaczek można jeszcze bardziej poczuć w muzeum Benelli.

Benelli 250cc z 1939roku, z turbiną, moc 54KM.

Ale ja nie kupiłbym Leoncino 800, bo mam umysł praktyczny, staram się kupować coś co bym wykorzystał. Taka moc nie jest mi potrzebna na dojazdy do pracy a dalszych wycieczek też nie planuję na razie. Mam też Benelli BN251 więc wszystko jest OK. Bardzo miło będę wspominał randkę z włoskim Lwiątkiem, ale to motocykl nie dla mnie.

Ale to ja, a przecież każdy z nas jest inny, i każdy ma inne potrzeby i na pewno są ludzie którzy wybiorą właśnie Leoncino 800. Zapewniam was będą mieli niesamowitą frajdę.

I zdradzę wam jeszcze jeden sekret. Leoncino jest motocyklem przy którym można usiąść z piwkiem w ręku i patrzeć na niego jak na dzieło sztuki. Jest piękny! Można nim się delektować. Ktoś mi kiedyś powiedział że Włosi od zawsze lubią otaczać się pięknymi rzeczami, nie muszą to być drogie rzeczy. Mają być użyteczne ale i koniecznie piękne.

T-shirts gifts for motorcyclists

Udostępnij ten post

Beniamin to specjalista od "chińczyków". Członek Klubu Chińskich Motocykli. Na co dzień pracuje jako koordynator d.s. produkcji i sprzedaży. Z wykształcenia technik elektronik systemów komputerowych, inżynier elektrotechniki, magister automatyki i metrologi.

REKLAMA

52 komentarze

  1. Trochę zazdroszczę wszystkim testerom gazetowym i internetowym tej możliwości testowania wybranego motocykla podstawionego przez importera z możliwością używania przez dłuższy czas. Jako zwykły zjadacz chleba mogę co najwyżej wziąć motocykl na 1h jazdy testowej, pod warunkiem, że akurat miejscowy salon ma taką testówkę, a ja mam czas pojechać do tego salonu (gonić 40km w jedną stronę na 1h jazdy też średni pomysł). Do jazdy testowej Dominara podchodzę (wstyd się przyznać) od Sierpnia zeszłego roku i pewnie najszybciej go przetestuje, jeśli go kupię. Na podejmowaniu decyzji zakupowej w oparciu o testy już się przejechałem kupując swoją 125, mam kompletnie inne odczucia co do sprzętu jak i obsługi posprzedażnej niż testerzy z blogów i gazet.

    Odpowiedz
    • Testowke możesz sobie wsiąść na parę dni, płacisz za dobę i nawet źle cenowo nie jest. Znaczy napewno w Japan salonach tak jest, ja tak sobie SV650 na testy wziąłem, w BMW mi też tak oferowali. Chociaz tam gdzie ten chiński szrot to nie wiem jakie zasady panuja, może jest inaczej.

      Odpowiedz
  2. Ja wiem czy można tu mówić o urażonej dumie, czasem warto mieć trochę pokory w stosunku do maszyny i do swoich umiejętności oraz luźno podchodzić do tej zabawy. Jak zachowuje spokój to i biegi wchodzą i redukcje z międzygazem książkowo, a jak zacznę się spinać (chojraczyć), to zaraz międzybiegi, twarde redukcje, wygaszanie na postoju, etc.
    To Leoncino 800 mimo większego silnika jest lżejsze od TRK502?
    Ciekawe ilu klientów skusi się na tę nowość w Polsce, zwłaszcza że brak znaczka, a trzeba wybulić już mocno ponad 30tys. pln

    Odpowiedz
    • A Jasiek, to że oni inaczej mówią niż faktycznie jest, to chyba wiesz dlaczego. Niezależne fora motocyklowe trzeba czytać i filmiki od niezależnych osób oglądać, tak się sprawdza model. Co do tego Leoncina, silnik to to samo co 752S. Czyli osiągi takie sobie jak na taką pojemność, spore spalanie. W tej cenie to jest żadna opcja. Płaci się chyba za styl, no bo za co innego to ja nie wiem, Japan taniej wyjdzie, a napewno lepiej. Poszalalo Benelli z cenami ostatnio, ale to winna bardziej sytuacji niż producenta.

      Odpowiedz
      • Benelli ma podobne ceny na wszystkich rynkach, a nie tylko u nas, ba na zachód od Odry bywa drożej. Problem polega na tym, że rynek wtórny rządzi się troszkę innymi prawami, na rynku wtórnym Honda to jest jakość (Honda to Honda), a reszta równa mniej lub bardziej do Hondy.

        Odpowiedz
      • Brzmisz jak „specialiści od płaskiej ziemii” z ich niezależnymi badaniami na youtube.
        Proszę podeślij linki do tych niezależnych forów motocyklowych oraz osób z youbie.

        Odpowiedz
        • Ależ ja nie mówię że jest jakiś zły, ja mówię że tych pieniądzach coś lepszego i bardziej pewnego można wziąść. Chociaż tutaj bardziej chyba o styl chodzi, może nie koniecznie możliwości

          Odpowiedz
          • Prosiłem o linki do „niezależnych” opinii.
            Masz czy to też tylko twoje luźne dywagacje nie mające pokrycia w rzeczywistości?

  3. Moje recenzja Benelli 800:
    – za ciężki
    – za słaby, przyspieszenie słabsze niż w mojej 500cie.
    – zaduze spalanie (patrząc na wyniki 752S)
    – precyzja jak jest taka jak 752S to szkoda gadać, licznik tam przekłamuje o 15 km przy 120, żenua, nie wiem jak spawy i rama
    – cena zwala z nóg, przebiła Japonię a Japonia nie jest.

    Dla mnie technikalia i cena dyskwalifikują ten motocykl, może za 25 maks do rozważenia. Ale dla tych co kupują oczami to może i być nawet fajny.

    Benek opisujesz motocykl dużo wyższej klasy jak ujeżdżałes przez 20 lat 125/250 to jasne że zrobi na Ciebie wrażenie i wielkość i masa i przyspieszenie (które tutaj jest bardzo mocno średnie jak na tą pojemność). Zresztą patrzysz że 500 i wyżej to łamanie ograniczeń i bezpieczeństwa, ale zależy kto jak jeździ, ja zmieniłem właśnie dla bezpieczeństwa i przez 3 lata na tej gigantycznej, śmiercionośnej maszynie nie miałem żadnego mandatu ani jakiś niebezpiecznych sytuacji. Takie pisanie to jak ktoś to przeczyta to zanim się zdecyduje na A to pomyśli, o matko jak zrobię to jedyne co mnie czeka to linka wokoło szyi żeby się nie męczyć. Sorry ale ja wymagam od redaktorów poruszania wszelkich kwestii a nie klepania po plecach producenta bo „mnie zaprosił”

    Odpowiedz
    • Dwa komentarze wyżej piszesz: „Chociaz tam gdzie ten chiński szrot to nie wiem jakie zasady panuja, może jest inaczej.”
      A to już recenzję przeprowadziłeś motocykla którego na żywo nie wiedziałeś a co dopiero mówić o jeżdżeniu (porównujesz przyspieszenia). Zwykły z ciebie tetryk zapatrzony tylko w to co sam masz. 🙂

      Odpowiedz
      • Maniek, ja po technikaliach mówię. Może by mnie ujął, ale na papierze słabo wygląda. „Recenzję” mogłęm w cudzysłów wziaść. No przyśpieszenie oceniłem po fimikach, nie powala.

        Odpowiedz
        • Zreszta Maniek, czy jakoś tam, ostatnio nawet chwaliłem chińską markę Voge, w dobrym pieniądzach jest, i pal licho że tylko 25 kucy ale już tym można wygodnie w miare w pojedynkę jechać, co prawda bezczelnie to jest małe, ale jak masz te góra 170 cm, to 300 ujdzie. Mnie się 500DS podoba i jak dla mnie jest całkiem tani, pytanie tylko jak z trwałością, dlatego ciężko by było mi się zdecydować na ten teraz na to to i wolałbym coś sprawdzonego, nie mówię że Hondę, ale japońskiego napewno. Benelli też się spoko wydaje, ale już nie w tych piniądzach.

          Odpowiedz
        • Czepiam się, ale to nie żadna twoja recenzja, technikalia też należy wziąć w cudzysłów. To jedynie twoja pobieżna opinia.

          Odpowiedz
  4. Sa lub Sa500. Kiedyś nawet lubiłem Twoje komentarze. Dzisiaj przez ludzi reprezentujących taka postawę jak Ty, nabrałem obrzydzenia motocykli, motocyklizmu i zarozumiałych motocyklistach. Nie dawno czytałem Twoje wypociny na temat olejów, to co pisałeś na ten temat, tego się nawet nie da skomentować, w twoich wypowiedziach nie ma niczego merytorycznego. Za to bez przerwy klepiesz o wyższości czegoś nad czymś. Od teraz przestaję tu zaglądać, bo nie znajdę tu niczego. Sa lub Sa500, chcesz to się obrażaj, nie chcesz to nie, ale przez Twoje wypowiedzi to motocyklowe forum po prostu spsiało. Nara.

    Odpowiedz
    • No trudno, co począć.

      Odpowiedz
  5. @Beniamin, możliwe, że Motor Land docenia Ciebie jako niezależnego opiniotwórcę, a poza tym ostatnio przemycasz na blog kolejne artykuły o 125+.
    Inna sprawa, że na stronie MotorLandu coraz więcej testów przez testerów z różnych periodyków, sądząc po ogłoszeniach sprzedaż pojazdów pod kat. A2 i A siadła, dlatego firma idzie w marketing. Szkopuł w tym, że na motocykl kat. A2 i A marek innych niż premium, najszybciej kupują ludzie, którzy jeździli dotąd chińskimi 125 i się nie sparzyli, inni 3 razy obejrzą każdą złotówkę zanim zaryzykują. Podobnie Ci którzy się sparzyli na chińskiej 125, patrz Sa.

    Odpowiedz
    • Ja tam się tak mocno nie sparzyłem i dalej uważam że chiński sprzęt klasy 125 jest dobrym do nauki, ja zwyczajnie zmieniłem bo mi się już nie oplacalo kolejna 125, za drogie się zrobiły. Patrz cena do możliwości. W dobrych pieniądzach to nawet polecam na pierwsze moto ale trzeba szukać.

      Odpowiedz
  6. Kto takie ładne zdjęcia potrzaskał, bo raczej sam nie dałeś rady być i na motocyklu i za obiektywem?

    Odpowiedz
    • Benelli zapewniło dwóch fotografów i przesłało nam zdjęcia. Był też operator drona i fotograf z motorlandu. Czego chcieć więcej.

      Odpowiedz
      • Leo 800 na rok w swoim garażu 😉

        Odpowiedz
  7. Zdjęcia z fotoradarów XD

    Odpowiedz
    • Czyli VIN chiński, a motocykl włoski.
      Co wolta, o 180 stopni.
      Czy Beniamin zmienił zdanie?

      Odpowiedz
      • Jaka wolta? Jakie 180 stopni.
        Benelli ma VIN Włoski – ZBN.
        Tam też, we Włoszech powstają te motocykle, są projektowane, a także prototypowe wersje są testowane – Dwóch testerów poznałem osobiście.
        Produkcja odbywa się w Chinach.

        Nasi rodzimi importerzy Chińskich motocykli nie mają wielkiego wpływu na projektowane motocykle, praktycznie mogą dobrać dodatki z katalogu i kolor. Kupują motocykle z numerem VIN Chińskim, zaprojektowane w Chinach i tam wyprodukowane. To jest chyba różnica? Szczególnie że, Benelli w Pesaro istnieje od 1911roku.
        Nie bardzo wiem o co ci chodzi.
        Jest jeszcze Rieju, ci znowu kupują „klocki” i składają u siebie – przynajmniej niektóre modele. Nadają im nr. VIN Hiszpański.

        Odpowiedz
  8. Szkoda tylko że ta piękna włoska bajka to zwykłe nawijanie spaghetti na uszy.
    Jest to zwykły chiński gniot, jakiś Qjian Jiang co sobie nazwę benelli kupił i tyle.

    Odpowiedz
    • Jak zwykle, jak agresywny atak to Anonim i nawet żadnego nika :-).
      To nie jest chiński gniot, ani nawijanie spaghetti na uszy. Marka Benelli ma długą i bogatą historię, a to że należy teraz do koncernu QJ? To co z tego?
      Do tego samego koncerny należy London Taxi i Volvo. I co to zmienia?
      W przypadku Benelli tylko tyle że fabryka jest w Chinach, ale przecież większość producentów motocykli ma tam fabryki.
      Cały dział inżynierii i designu jest w Włoszech. Na miejscu spotkaliśmy się z inżynierem silników jak i inżynierem zawieszeń i ramy.
      Oni mają ludzi pod sobą którzy to projektują motocykle. Tutaj to Chińczycy korzystają z wiedzy Europejskich inżynierów w nie odwrotnie.
      Zresztą silnik w Leoncino 800 to przekonstruowany silnik z Trek 1130, wtedy jeszcze QJ nie był właścicielem Benelli.

      Odpowiedz
      • Nic to nie zmienia że chiński właściciel kupił nazwę włoską i zatrudnia w Europie inżynierów z Europy.
        To chińska firma która produkuje chińskie produkty.

        Odpowiedz
        • Czyli twierdzisz że, produkty zaprojektowane przez wykształconych w Europie inżynierów są takiej samej jakości jak te zaprojektowane przez inżynierów Chińskich?

          Odpowiedz
          • Jeśli chodzi o inżynierów którzy aktualnie kończą uczelnie to myślę że Chińczycy są lepsi.

        • A i Volvo produkowane w chinach to też chiński produkt?

          Odpowiedz
          • Ciekawe co robią w Chinach, XC90 podobno robili tylko w USA. Natomiast jak na chiński produkt, to ceny w salonie zajebiste, a właściciele nowych Volvo nadal uważają, że poziom Super Extra

          • Benek, jeśli Volvo jest produkowany w Chinach no to samo przez się mówi że jest to chiński produkt, no bo jaki ma być, Polski? Ale to nie znaczy że jest zły, zależy czy trzymają reżim jakości i jakie materiały są użyte. Jednak zawsze warto sprawdzić z jakiej fabryki dany produkt wychodzi, ile razy to było że z Polskiej fabryki samochody gniły, albo ta sama opona miała dwie fabryki i ta z tej chińskiej nie polecali bo nie dawała się wyważyć albo była jakościowo gorsza. Przypadki znane. Ja nie naguje jakości chińskich modeli, czytam tylko co ludzie piszą i jakoś dalej nie są to produkty super, liczniki to już by sobie darowali, no bo jak to jest że tak przekłamują wskazania zużycia czy prędkości. Tyle lat i nic z tym nie zrobili. Benelli przekłamuje strasznie, mniej Zontes, najmniej Voge. I teraz za tą precyzję przyszło Ci płacić ponad Japonię, o nie, nie będzie tolerancji na takie coś. Smuteczek 🙁

          • @Sa, ostatnio przeglądałem angielskojęzyczne forum użytkowników G310R/G310GS. Ludzie tak jadą po tych motocyklach, że to masakra, podobno standardem są cyrki z alternatorem i wielu jechało z tego powodu na lawecie do ASO

          • A czy ja mówiłem że BMW jest dobre kiedykolwiek?, było dobre póki nie zaczęli produkcję w chinch. I tak Jaś zgadzam się z Tobą że to nie są dobre motocykle i mogę być jak najbardziej wrzucone do jednego worka z chińczykami.

      • Przecież Benelli to jest chiński szajs z elektroniką i wyposażeniem na poziomie markowych sprzętów z przed 15- 20 lat. Użyte materiały to też typowa „bieda” z gównolitu. Motocykl o mocy i osiągach motoroweru waży tyle co 200 konne sprzęty.. Napisać że ten chiński szajs dla trzeciego świata jest włoski, to jak napisać ze Ziemia jest płaska.

        Odpowiedz
    • Czy taki Fiat jest nadal włoski, skoro modele dostępne w EU są produkowane w Brazylii, Turcji, Tajlandii, Japonii, Polsce, Włoszech, USA, Rosji, itd.

      Odpowiedz
      • Fiaty produkowane w Tychach mają włoski VIN. Jakie w końcu to jest auto – włoskie czy polskie? Co z VW Caddy tylko pod Poznaniem produkowane? MAN w Niepołomicach itd.

        Odpowiedz
        • Tychy, Niepołomice, mi to wskazuje na Polskie miasta chyba że z geografia u mnie słabo.

          Odpowiedz
          • No właśnie! Fiat produkowany w Tychach, Turcji czy Brazylii postrzegany jest jako włoski, VW czy MAN są uważane za niemieckie. Niezależnie od miejsca produkcji. Tak samo Yamaha z Chin, Malezji czy Tajlandii uważana jest za japońską. Wniosek? Takie to są dywagacje na temat ,,chińskości” produktów marek postrzeganych jako topowe. Generalnie: liczy się raczej siedziba firmy – właściciela danej marki a nie fizyczne miejsce produkcji wyrobów sprzedawanych pod tą konkretną marką. Za to jak postrzegać Forda Ka, który produkowany był w tyskiej fabryce włoskiego Fiata? Polski / włoski / niemiecki / amerykański?

          • @Langer, obecny Ka+ jest z Indii,
            Natomiast znamiennym jest fakt, że najbardziej po motocyklach z chińską nutą, jadą Ci którzy ich nie mają i nie zamierzają mieć.

  9. Czyli Benelli ma włoski VIN, a jest produkowane w Chinach?
    Nie wierzę ? Beniamin to przyznał.
    A co z motocyklami z vinem austriackim, hiszpańskim itd . Mogą być jednak w Chinach produkowane ?

    Odpowiedz
    • Jak to możliwe, VIN czasem nie mówi o miejscu produkcji? Ta się kiedyś auta sprawdzało.

      Odpowiedz
  10. Apropo VIN-u jaki VIN mają Voge, bo teoretycznie po to Loncin stawiał fabrykę w Hiszpanii, żeby tam produkować na Europę?

    Odpowiedz
  11. Np. chińskie Derbi Terra?
    Może mieć różne nazwy, różny europejski Vin.
    I tu raczej nie ma żadnej inwencji europejskie. Po za kolorem i naklejkami.
    Jednym słowem Vin aktualnie nic nam nie mówi.
    A ktoś tu się upierał że Vin nam określa czy produkt jest chiński czy nie.

    Odpowiedz
    • Nie, Chiński numer VIN pomaga mi znaleźć fabrykę produkującą motocykl. A to mi daje duże możliwości jeśli chodzi o poszukiwanie opinii o jakości, o dostępności części zamiennych i tak dalej.
      Jeśli importer nada swój, Romet kiedyś tak zrobił, to wtedy dużo trudniej znaleźć taką informację.
      Czasem z kodu silnika da się coś wyczytać, albo z oznaczeń tłumika. Jak zostawią chiński VIN to podają wszystko na tacy :-).

      Odpowiedz
  12. Dla mnie Benelli jest włoskie. Jeżeli to są motocykle projektowane we Włoszech i produkowane w Chinach w fabryce, gdzie jest włoski nadzór, to wszystko się zgadza. Podobnie przecież robią Japończycy, którzy wyprowadzają produkcję do Azji Południowej, a nikt nie mówi, że Honda z Tajlandii to nie jest Honda. To że Benelli jakościowo nie jest pierwszâ ligą, mnie nie dziwi. Włoskie produkty nigdy przecież takie nie były (pamiętacie Fix It Any Time), ale utrzymują się na rynku, bo mają inne zalety. I jeszcze z innej beczki: jak polscy importerzy Benelli nie poprawia standardów obsługi klienta, to czarno widzę. W zeszłym roku próbowałem znaleźć dilera, który miałby testowy Imperiale. Zgadnijcie, czy mi się udało.

    Odpowiedz
    • Bo to nie są sprzęty do testowania, Jak bierzesz coś made in Japan z miłą chęcią dają motory na testy, nigdy nie miałem problemu. Też chciałem kiedyś potestować Imperiale i dupa, ale coś wydaje mi się że wielu by zrezygnowało, zasada jest taka, masz kupić potem się martw, co za polityka. Chociaż Voge teraz zaprasza na testy i to juz cos oznacza, jakiś plusik.

      Odpowiedz
    • Chyba jedyny Imperial testowy jest w salonie importera Motor Land w Dziekanowie Nowym pod Warszawą. Na pewno był użyczany różnym redakcjom (zresztą widać po nim), czy dają do testów zwykłym użytkownikom nie wiem, nie miałem czasu dotrzeć do salonu. Jak byli w Warszawie jeszcze czasem bywałem, ale do Dziekanowa totalnie mi nie po drodze.

      Odpowiedz
  13. Beniamin udaje że nie wie o co chodzi albo ma innych za mało inteligentnych.
    Przykład :https://www.ksr-moto.com/models/grs/
    Jest to motocykl ” produkowany ” w Austrii i z takim vinem.
    Tak naprawdę jest to chińskie benelii 250 z silnikiem 125.
    Czyli po Vin nie wiemy nic konkretnego. A co jest chińskie określa nam to czy Chińczycy są właścicielami danej marki. Nie ważne że jest to nazwa włoska z tradycją . Jest to chinol i tyle.
    Junak, Romet to polska nazwa z tradycją, a sprzedają chinole i nic więcej.
    Nawet można powiedzieć że Junak jest bardziej polski niż benelii włoskie.
    Bo Chińczycy nie wykupili nazwy Junak.
    Druga sprawa.
    Jak Japonia produkuje w Chinach to nadal jest Japonia. Bo są właścicielami swojej marki.
    Jak właścicielem benelli są Chińczycy to nieważne gdzie produkują. Jest to produkt chiński.
    Nie można sobie pod własne potrzeby interpretować faktów.

    Odpowiedz
  14. A jakie to k….a ma znaczenie? Motocykl to motocykl i tyle. Wsiadać, odpalać i jechać, a nie debatować nad sztucznym problemem w rodzaju: ilu (ile) aniołów da radę usiąść na szpicy szpilki?

    Odpowiedz
    • Co to za jakiś nowy Anonim, trzeźwo patrzący na świat?

      Odpowiedz
  15. Byłem o tak [_] blisko zakupu nowego TRK z salonu tuż po ich premierze, pozycja za sterem fajna , jakość niezła, ale tego samego dnia oglądałem też DL-a z 2012 i to jest jednak przepaść, Spawy , jakość tworzyw, jednak nadal daleko za Japończykiem. Dodatkowo było dokładnie 0 dodatkowych akcesoriów do Bena , nawet wyższej szyby ani stopki centralnej, a DL w tej samej cenie a ubrany od stóp do głów. Wziąłem DL-a, a po dwóch latach sprzedałem w 3 dni go za taką samą kwotę jak wydałem (21.5). Ogólnie Benelli ma całkiem ładne motocykle ale to zawsze chińczyk będzie aspirujący ceną do miana klasowo lepszych motocykli. Właściciele zawsze będą się borykać ze słabą siecią serwisową, spadkiem wartości przy odsprzedaży..Qianjiang powinien dogadać się z Geely/Volvo, jest już rozwinięta sieć sprzedaży i serwisów, co to za problem dołożyć stanowisko i ze dwóch mechaników od motocykli?

    Aha i żeby nie było, nie jestem antyfanem chińskich motocykli , po prostu uważam że Benelli jeszcze nie zasłużyło na przyrównywanie go do Hondy czy Suzuki, a sami zaczynają to robić, pozycjonując swoje sprzęty na podobnych półkach cenowych.

    Odpowiedz
    • Na taka renomę jak Japan to trzeba chyba latami pracować. Jakby nie patrzeć Benelli wydaje sie fajne, no ale ostatnie ceny za te motorki to jakieś nieporozumienie. Zobaczymy za parę lat jak się sytuacja z serwisowaniem i jakością trochę poprawi to może będzie to jakiś opcja.

      Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany

Możesz używać tagów HTML i następujących atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>