Blog / Motovlog

Z cyklu: Co po 125-tce? Voge 300 DS.

Z cyklu: Co po 125-tce? Voge 300 DS.

˙

Na chwilkę wpadł w moje ręce nowy Loncin – czyli VOGE w wersji turystycznej. Co prawda nie 125cc ale 300cc. Taka pojemność to dla mnie kompromis ceny, wagi oraz spalania względem osiągów. Dla kogoś kto jeździ przepisowo – w zupełności wystarczający. Zapraszam do obejrzenia prezentacji.

T-shirts gifts for motorcyclists

Udostępnij ten post

Beniamin to specjalista od "chińczyków". Członek Klubu Chińskich Motocykli. Na co dzień pracuje jako koordynator d.s. produkcji i sprzedaży. Z wykształcenia technik elektronik systemów komputerowych, inżynier elektrotechniki, magister automatyki i metrologi.

REKLAMA

69 komentarzy

  1. ja też taki chce, tylko nigdzie nie ma, wszystkie na testy wysłali 🙁

    Odpowiedz
    • Nic nie tracisz, są lepsze opcje.

      Odpowiedz
      • Tja, ja staram się być wyrozumiały, i jako adminowi chyba mi nie bardzo mi wypada krytykować ale…dłużej już nie wytrzymam:

        Moja babcia twoje wpisy nazwałaby: „Płyta się zacięła”…

        jak ktoś miał gramofon to wie o co chodzi :-).

        Odpowiedz
        • Długo wytrzymałeś, szacunek. osobiście już dawno zauważyłem to zaciecie. nawet sugerowałem gramofonowi zmianę płyty ale… ech

          Odpowiedz
      • Podstawowa różnica między nówką, a używką jest taka, że w przypadku nowego nieważne, do którego salonu danej marki pójdę, to w każdym ten sam model jest w tej samej cenie. Z używką musiałbyś przytaczać konkretne propozycje i to takie, które są z wynegocjowaną ceną. Wtedy można by uznać, że są to opcje zamienne.
        Przy nówce mniej trzeba patrzeć na stan techniczny, przy używce, a i owszem.

        Odpowiedz
        • Teoretycznie tak, jest mniejsze prawdopodobieństwo że cos trefnego trafisz, chociaż i to nie dość rzadko znam kilka przypadków że ktoś coś kupił i żałował bo w serwisie stało więcej, napewno prawdopodobieństwo jest silniejsze w chińskich sprzętach, mniejsze w japońskich. Co do tego owego sprzętu to niby fajny wygląd, niby tani, ale w zasadzie bez mocy, licznik dalej przekłamuje o 500km/h, jakiś taki mały, jakieś dziwne opony zamontowane, nie, nie przekonuje mnie to, sprzęt na 2 miesiące nie na lata. Na razie Chińczycy nie mają nic godnego oglądania, może jak 500 ta się pojawi to zerkne, na ten teraz nothing special. Dopłacę 5-8 koła i mam już pewną, mocną Japonię w kieszeni. O to się rozbiega, cena do możliwości.

          Odpowiedz
          • W Japonii to ciężko coś znaleźć w 300-kach, zeszłoroczny versys 300 gdzieś był za 26tys., nowa CRF Rally 300 to 29700, chyba już lepiej dołożyć 200pln i wziąć CB500X za 29900pln

          • No o tym mówię, jak ktoś chce porządne moto to może za 28-30 wyrwać sv650, cbf, cbx, kawasaki versys 300, Yamahę Mt03, w kwocie do 25-30 jest z czego japońskiego wybierać, dobre chińskie to dla mnie dobre były np Benka bn251 co kosztowało mniej niż 125, a dawało o wiele wiecej. Cena to powinna być siła a teraz to kompletnie nie ma sensu chińczyka kupować. O używkach to już nie wspomnę ale jak ktoś chce nowe to da radę.

          • Ale skoro 300setka powiedzmy markowa Japonia kosztuje 60% więcej niż markowa chinina, to czy rzeczywiście warto dopłacać?
            Czy jakość tej Japonii rzeczywiście jest warta tej dopłaty?
            Pamiętam jak kupowałem Rometa Z125 za 3tyś zł, a Yamaha YBR kosztowała 9tyś. Śmiałem się że ja mogę w tej cenie trzy razy motocykl zmienić…
            Teraz można by powiedzieć że kupując dwa nowe Japonie można mieć trzy nowe Chińczyki.

          • @Sa, MT03 był biały kruk w naszych salonach, obecnie została tylko R3, MT zaczyna się od MT07 za 30tys., SV650 to też 30tys., motocykle z początkiem roku poszły ostro w górę. Ceny Benelli też poszybowały.

  2. Ładny, przypomina hondę.
    Podoba mi się, rzecz gustu oczywiście.
    Zontesy zupełnie mi nie odpowiadają.

    Odpowiedz
  3. 3 za 1 – warto chinola kupić.
    3 za 2 – nie warto chinola kupić.

    Odpowiedz
  4. CB500F 2021 27700

    Odpowiedz
  5. KTM DUKE 390 2021 25050

    Odpowiedz
  6. BMW G 310 R 2021 23000

    Odpowiedz
    • G310R, Duke 390, CB500F, to wszystko nakedy, ten opisywany to teoretycznie ADV, więc raczej konkurencja to CRF Rally, G310GS czy Versys. Nie pamiętam czy KTM w końcu wypuścił ADV 390?
      Troszkę żałuje, że na 300R się nie załapałem, ale chodzi mi po głowie Dominar. 250 i 300 od Benelli niestety za ciasne.

      Odpowiedz
  7. nowa honda crf300 w wersji L (trochę niższa niż rally, bez owiewki i bez osłony silnika od dołu) kosztuje 24,2k; montowana w Tajlandii; cena całkiem ok, ale oczywiście sprzęt dość specyficzny i nie każdemu będzie pasować

    Odpowiedz
    • To samo co CRF250L ostatnia cena ok. 20tys., tylko silnik od CBR300, zamiast CBR250, zawieszenie niższe o 5-10mm niż w Rally i z mniejszym zbiornikiem paliwa tj. 7,8l , zamiast 12,8l w Rally

      Odpowiedz
  8. Jestem pod wrażeniem waszej wiedzy panowie, naprawdę pod wrażeniem

    Odpowiedz
    • Problem jest w tym że dobra japońska 125 jest lepsza od chińskiej 250-300.
      Osiągi wiele nie odbiegają.
      Tym bardziej jeśli porównamy w warunkach do których takie motorki zostały stworzone.
      A japońska 125 ma tą przewagę że spali poniżej 2L na 100km.
      A chińska 250-300 minimum 4L.
      Ekonomicznie traci taki motocykl sens.
      Jeśli ktoś szuka mocy to i tak zabawa zaczyna się powyżej 750 cm.
      Pomijam sa500 vel Parówa.
      Bo to jest jednostkowy przypadek ściśle ograniczony w swoim zamkniętym świecie.

      Odpowiedz
      • Co za burak 🙂

        Odpowiedz
      • Jakim cudem taka yamaha mt 125 z 15 km i 11.5 Nm może mieć podobne osiągi do takiego benelli 250 mającego 24,5 km i 21 Nm albo voge 300 z 26 km i 23 Nm? Może i prędkość maksymalna nie będzie jakoś sporo większa ale i tak 250 czy 300 będzie mieć lepsze przyspieszenie i lepiej będzie radzić sobie w dalszych trasach. Może i takie 38 konne benelli 302 spali ponad 4 l ale pewnie 250 spokojnie da się zejść poniżej 3,5 l.
        Ekonomicznie to kupno japońskiej 125 za ponad 20 tys nie ma żadnego sensu nie ważne czy będzie spalać 2 litry. Różnica w koszcie paliwa będzie i tak mniejsza niż różnica w cenie między chińską 250-300 a 125 japońską.
        Mt 125 z 2021 roku kosztuje 21900 a benelli leoncino 250 17500. Za te 4400 zł różnicy można zrobić prawko i pewnie na sporo tankowań zostanie.

        Odpowiedz
        • 3,5L ? Zapomnij. Zacznij od 4,2-5L obliczenia.
          Policz koszt prawka jak napisałeś.
          Po 10000 km już cena się zrówna.
          I od 10000 km chinolem idziesz w duże koszta a Japonią nadal jeździsz za grosze. Czyli około 6-7 miesiącach w moim przypadku.
          Jak tobie to pasuje to ok. Tylko nie narzucaj swojego zdania innym jak sa vel parówa.
          Tak jak pisałem wcześniej. Dla nie ma sens 125 i 1250. Pośrednie pojemności nie nadają się w trasę turystyczną i też do miasta się nie nadają.
          Do miasta, do roboty 125. W trasę 1250.

          Odpowiedz
          • Mój kuzyn miał chińską 250 jakieś 10 lat temu i wtedy spalała poniżej 4 l. Nikt nie każe ci ganiać na każdym biegu do odciny. O moim keeweyu niektórzy piszą że spala 3 l a mi spala od 2,2 do 2,7 l. Moja stara chińska 50 spala niewiele mniej paliwa.
            Nie każdego stać na 1250 i nie każdemu jest taki motocykl potrzebny. Idąc twoim rozumowaniem to narzucasz swoje zdanie innym.

          • Tja, Panie Anonimie proszę o wyjawienie tajemnicy jakim samochodem Pan jeździ skoro uważa że sens ma tylko 125 i 1250?
            Zrobiłem proste obliczenia, wziąłem sobie KTM Adventure 1290, który ma koni 160 i 138 Nm. Masa własna 220, ale żeby nie było do obliczeń wziąłem 600kg.
            Wychodzi że dysponuje to mocą 0,4KM na kg, i 0,35Nm na kg.
            Jeśli to jest wynacznik tego co nadaje się do podróżowania, i chcąc odnieść to do samochodu osobowego, to moja pełnoletnia Zafira (DMC 1980kg) powinna mieć
            528KM i 455 Nm. A muszę przyznać ze całkiem dobrze się nią jeździ przy jej 125KM a i nawet przyczepę kempingową ciągnie czasami…
            Wobec tego pozostaje zapytać czy Anonim jeździ samochodem który ma 455nM, czyli naprzykład 200konnym Dieslem albo benzynowym Mercedesem A45 AMG.

            Wolny rynek weryfikuje najlepiej co się nadaje a co nie… i skoro w sprzedaży jest cała gama pojemności od 50 do 1290 to znaczy że jest zapotrzebowanie…

  9. Przemysław, przeczytaj najpierw co już w tym temacie napisałem, bo tej chwili nie rozumiesz o co chodzi.

    Odpowiedz
    • Nie wiem co to za anonim ale nieźle oderwany od świata gościu. Nic się nie nadaje miedzy 125 i 1250, omg. Hondy maja dobra ekonomię, obecna cebula w 500 spala między 3-4 ,a i nc750 podobne wyniki osiąga.

      Odpowiedz
      • Sa vel parówa masz problemy ze zrozumieniem tekstu.

        Odpowiedz
  10. Co po (taniej chińskiej) 125? Japońska lub dobra chińska 125.
    Najlepiej zresztą od razu kupić dobre 125.
    Nie wiem co Wy macie z udowadnianiem, że tylko prawo jazdy i minimum 1000ccm.
    Mam kategorię A od dawna, motocykl o pojemność grubo ponad 1000ccm też od dawna, a mały Zontes 125 mnie po prostu cieszy. O to w sumie chodzi w motocyklach, żeby gęba się śmiała.
    Jasne, że nie przyspiesza rakietowo i na autostradzie wymięka, ale ABS daje poczucie bezpieczeństwa a moc wystarcza do odjechania autom spod świateł i wyprzedzania ciężarówek.

    Odpowiedz
  11. Panie Beniaminie, proszę nie wmawiać mi czegoś co nie powiedziałem.
    Ja piszę o sobie o nie udowadniam całemu światu że tylko mój pogląd ma sens. Jak Sa vel parówa.
    „Tak jak pisałem wcześniej. Dla nie ma sens 125 i 1250”.
    Jak widać napisałem że dla mnie osobiście. Dla moich oczekiwań.
    Też zawsze podkreślam że jak ktoś chce kupić 250 , 600 to jeśli tak uważa to ok.
    Nic mi do tego . I mogę zrozumieć też taki wybór.
    Więc proszę najpierw przeczytać ze zrozumieniem a potem oceniać.
    Ja mam auto za 100000 więc AMG nowego nie kupisz .
    Ale nie oczekuję od auta tego czego oczekuje od motocykla . Więc porównanie nie ma sensu.
    Jeszcze raz dosłownie napisze.
    Na co dzień tylko Japonia. Stówkę przelotowa można trzymać GPS. Można też więcej więc tir to żaden problem.
    W trasę tylko litr bo lubię wygodę, ale lubię też czasem odkręcić bez sensu .
    Ale też zauważa że napisał że od 750 zaczyna się zabawa . Więc 125 -1250 to jest moje zdanie .
    Tak z ciekawości ile pali Beniaminie chińska 250?

    Odpowiedz
    • Pełny motostat mojego aktualnego motocykla BN251 (3,78litra / 100km):
      https://www.motostat.pl/vehicle-stats/87670

      A tutaj mojego poprzedniego Keeway Cruiser (2,68litra /100km -przy tym spalaniu był super, ale nie oferowano nowego na sprzedaż w Europie. Gdyby był nie kupiłbym Benelli:
      https://www.motostat.pl/member/vehicles/stats/id/49375

      Pod koniec widać że spalanie wzrosło, i trzeba było tego poszukać.
      W motocyklu trzeba było też trochę eksploatacyjnych rzeczy porobić, nie miałem na to czasu, a w serwisie byłoby nieopłacalne.
      Stąd zdecydowałem się na nowy, a tego sprzedałem za 2000zł – uczciwa moim zdaniem cena.

      Odpowiedz
      • Dla mnie osobiście takie spalanie 3,8 jest o wiele za duże. Dojeżdżając do pracy zgodnie z przepisami moje spalanie nie przekracza 2L.
        A w spokojne dni na drogach mieszczę się w 1,8L.
        Dla mnie osobiście to jest jedna z podstawowych potrzeb wybierając motocykl na dojazdy do pracy.
        Jeśli do pracy miałbym bliżej (Teraz dzienni 70km) to wybrałbym rower / rower elektryczny.
        Oczywiście mogę też spalić 2.5L , trzeba było też wypróbować taki styl jazdy. Ale wtedy obroty nie schodzą poniżej 8,500 i takie pałowanie na 125 to nie moje klimaty.

        Odpowiedz
        • Jeśli stać cię na dwa jednoślady to OK. Ja musiałem znaleźć kompromis – dwa razy w roku trasa do 300km, może kiedyś znowu jakaś daleka trasa do Włoch (tam byłem 18konnym Cruiserem).
          A tak codziennie do pracy. Więc 250 jest dla mnie idealna. I dodatkowo jeżdżę przepisowo – nie miałem żadnego mandatu za prędkość. I to mi odpowiada.

          Odpowiedz
        • U mnie teoretycznie 8500obr/min to obroty mocy maksymalnej (wg instrukcji) szkopuł , że to już czerwone pole na obrotomierzu. Normalnie kręcę do 6500obr/min, dalej nie ma czego szukać poza wibracjami. Spalanie do 2,5l, jak na gaźnik chyba ok. Trochę brakuje przyśpieszenia, ale nie ma budżetu na litra 😉

          Odpowiedz
    • Sa vel parówa masz problemy ze zrozumieniem tekstu.

      Odpowiedz
      • Gościu się zaciął, tutaj już nie pomozemy. Lekarz i to dobry wskazany.

        Odpowiedz
        • Sa vel parówa napisał o sobie hahaha

          Odpowiedz
        • @Sa lub Sa500. Odpuść sobie. Jakkolwiek patrzeć na Twoje wypowiedzi to mamy różny – często skrajny – pogląd na to co wypisujesz, ale jednak jesteś podpisany i nikogo nie obrażasz. Dlatego proponuję odpuść sobie tę polemikę. Mieliśmy tu rozmawiać o motocyklach, a nie co kto jada na śniadanie. To tylko moje zdanie, ale uważam, że to co Janek mówi o Staśku, wcale nie świadczy o Staśku tylko o Janku.

          Odpowiedz
  12. Parówa to znane ” za moich czasów ” wśród motocyklistów określenie na człowieka przemądrzałego, prawiącego morały, pouczającego innych, szczycącego się czymś mało istotnym, jednocześnie wychwalających swój motocykl no i swoje umiejętności.
    Zachowanie takiej parówy jest irytujące w rozmowie i też niestety w jeździe. Na swoim motorku średniej pojemności wyprzedza na prostej , często ryzykownie, na trzeciego, a stan motocykla go nie obchodzi , ważne jest 500.
    A na zakrętach zwalnia i zatrzymuje grupę jadącą za nim, często przez brak umiejętności lub przez braki techniczne motocykla.
    Za moich czasów mówiło się że” jeździsz jak parówa” .
    Nawet nikt się na to nie obrażał, tylko próbował to zmienić.
    To było jasne o co chodzi.
    Czasy pierwszej japonii i tego zachwytu jak to jedzie w porównaniu z etz, jawa.
    Przeważnie takie parówy miały pierwsze kawasaki, Suzuki itd. z napędem rozciągniętym jak guma i wychodzącymi drutami z opony.
    Sa vel parówa przypomina takich osobników .

    Można powiedzieć mistrz prostej i lichej riposty .

    Odpowiedz
  13. Całkiem przypadkiem byłem w Warszawie w okolicy teoretycznie salonu Voge-a na Towarowej.
    Dlaczego teoretycznie, bo pomijając, że w środku dnia salon zamknięty na 4 spusty, to nie było w nim ani jednego motocykla Voge. Parę Junaków, Lambretty i Soco (przez szyby, bo nie da się wejść).
    Czyli jak zwykle salony są, ale towaru już nima, pozostaje zakup kota w worku. Strasznie drogi ten kot 🙂

    Odpowiedz
    • No cóż – jak się robi interesy z komunistami to musiało się tak skończyć. Powoli zaczyna być jak za komuny – puste półki, inflacja i drożyzna.
      Motocykli brakuje? Spróbuj teraz kupić nowe auto. Wpłacasz zadatek i czekasz tatka-latka bo nikt nie wie kiedy odbiór. Nawet znajomości w Polmozbycie nie pomogą…

      Odpowiedz
      • Zależy na placach są do wzięcia wersje mniej chodliwe, np. z klasycznym automatem. Na inne się czeka bo brakuje podzespołów, a czasem drobiazgów typu scalak.

        Odpowiedz
        • No właśnie tak się kupowało nowe auto za komuny – wyposażenie jakie akurat fabryka wmontowała i nie grymasić, nie przebierać…
          Te „drobiazgi” to przegięcie. 30 lat temu jedyne półprzewodniki to diody w alternatorze. A teraz w każdym elemencie chip musi siedzieć…

          Odpowiedz
    • Motoroom Warszawa już nie jest sprzedawcą Voge. Informacja z marketingu Bartona.

      Odpowiedz
      • Jeszcze rano był na mapie

        Odpowiedz
  14. Co to jest klasyczny automat ? I gdzie są te place ? Hahahah

    Odpowiedz
    • w Gdańsku miesiąc temu były jakieś Mazdy na stocku, w mazowieckim było parę Hond dobrze wyposażonych, itp.

      Odpowiedz
  15. Stoję przed wyborem nowej maszyny na sezon, Scrambler od Zippa poszedł w świat, czas na coś innego. Liczyłem że za 12-13 kupię jakąś 250-300 ale jak popatrzyłem na ceny to mi mina zrzedła. Najbardziej za mną chodzi Voge 300AC, ale 17 koła to już jest skrajna przesada moim zdaniem. Jakże lichy jest wybór w tym przedziale pojemności.
    Romet Classic, ADV400 to już białe kruki, czasem jakaś używka pojawi się w cenie 10-13 k. Zerowe zaplecze części, niby koledzy z grupy tam coś dobierają z jakiejś XSR, ale czy wszystko przypasuje?
    Romet SCMB250 j/w , niby jest nowa sztuka gdzieś skitrana ale ponoć problem z rejestracją jest bo nie spełnia norm, szkoda bo można jeszcze poniżej 10k wyrwać, choć patrząc już na nowsze motocykle chińskie to widać przepaść, a przecież SCMB swojego czasu był bardzo chwalony za jakość 🙁
    CF Moto 250CL-x zero informacji o dostępności na rynku ,a szkoda bo patrząc na ich kopie Duka czyli 250NK to przy zachowaniu podobnej ceny byłby potencjalny hit. W ogóle zobaczcie co pokazali na EICMA , no opad szczeny murowany.
    Voge 350AC , matko i córko jakie to jest piękne, możliwe że to jest maszyna na jaką czekam, ale patrząc na wzrost cen, to kwota w okolicy 20k jaką zapewne trzeba będzie zostawić za tą maszynę, lekko trąci myszką, alternatywa to wspomniany wyżej 300AC tylko że jeszcze przed zimą widziałem sztuki za ~14 koła, i to była dobra cena , dziś jest już prawie 17 i tyle to nie.
    Zontes 350GK to kolejny zajebisty sprzęt który idealnie wpisuje się w mój gust, ale zapewne cena przebije pułap 20k a imo za małą chinkę to gruba przesada.
    Benelli Leoncino , kocham się w nim odkąd dosiadłem go w Motorlandzie na premierę, myslałem że trafią na rynek sensownie wycenione używki, ale sytuacja jest słaba, patrze na trendy i ceny nie spadają poniżej ~18k.

    W obserwowanych aukcjach mam też Himalayana, Hyosunga GD250, także jak widzicie rozstrzał mam dosyć spory 🙂 Chciałbym nie przekroczyć w budżecie 15k i kupić sprzęt max 3-4 letni.
    Macie jakieś przecieki dotyczące oferty rodzimych importerów , co szykują ten rok , szczególnie z zakresu ponad 125?

    Generalnie sytuacja jest mocno nieciekawa, pozostaje mieć nadzieję na stabilizację sytuacji na świecie i spadki inflacji.

    Odpowiedz
    • Musi być nowy? Jak chcesz tanio i porządnie to CB500X, budżet przekracza ale spokój na lata, no i pali jak 125. Obecnie w tych pieniądzach co chcesz to 125 latają. Pytanie po co Ci zmieniać na motor co niewiele lepszy od 125 jest? Wbijaj na jakąś używkę 500+. Jak nie wymagający jesteś to sobie kup Benelli TRK250. Gdzieś tam jakiś jeszcze Dominar chyba nowy się znajdzie, Zontes 310T. No ceny poszły bo wiesz takie czasy, kiedy wrócą normalne i czy to niewiadomo, żebyś nie czekał jak ja za grafiką do kompa. Starsze motory nie gryzą, ja kupiłem swojego za połowę Twojego budżetu a miał 15 lat, a przez dwa lata jedynie lałem i akumulator zmieniłem. Także dużo taniej jak utrzymanie nowego by mnie kosztowało. Wiadomo trzeba też „trafić”. Na szczęście jesteś w komfortowej sytuacji i z takim budżetem można powybrzydzać, ale w starszych rocznikach.

      Odpowiedz
      • Ja się przesiadłem z Vstroma 650 z 2012 roku na 125 bo za szybki i za duży dla mnie na komfortowe latanie po mieście, 125 ciut za słaba ,choć Scramblerek idealny ,jakby tylko silnik tam dali 250 to bym jeździł cały czas. Japoński motocykl to i dużo większe koszta serwisu, idące w grube tysiące, moc która zupełnie nie jest potrzebna w mieście, zwykły turystyk a w 5 sekund od zera tracisz prawko. Pojeździłem, to nie dla mnie. Chcę jak najświeższy motocykl którym mógłbym jeździć kilka lat bez poważnych inwestycji. Mogę wydać 20k ale jak na zwykły środek komunikacji bez zaplecza serwisowego to trochę mnie boli.

        Odpowiedz
        • Benelli jest dosyć fajnym wyborem. Ta marka tak szybko nie zniknie, rozwija się. Jest też dobry dostęp do części oryginalnych na aliexpress.
          Może TRK251? Ja mam BN251 (wiadomo każda Sroka swój ogonek chwali), z tego co piszesz to szukasz czegoś co ja. 251 można utrzymać prędkość 125km/h, na autostradzie da się osiągnąć 145 (maks tego motocykla).
          Spalanie, wysokie bo 3,7litra na 100km.
          Ale naprawdę fajnie się to zbiera.
          Myślę że TRK251 będzie wygodniejsze.
          No Leonek 251 ładniejszy ale też droższy, a używek mało.
          Znaczy kto kupił to jest zadowolony :-).

          Albo używane BN302.

          Odpowiedz
          • Ja to czytam to nie wierzę, 3,7 wysokie spalanie, gość myśli że jak ma 5 sekund to od razu jedyne co możesz zrobić z motocyklem to stracić prawko. Japonia droga w utrzymaniu? Chyba tutaj lepiej porad nie szukać. Poczytaj inne fora, tam z sensem gadają. Benek dobrze poleca trk dla Ciebie.

          • No wiesz, moja Zafira pali 10 litrów LPG na 100, a może nią jechać wygodnie 4 osoby (a nawet 7).
            Mój Keeway Cruiser palił 2,8 litra na 100km. Poprzedni senke 125cc też tak palił.
            Dla kogoś kto potrzebuje motocykl na dojazdy do pracy i czasami w trasę, to spalanie jest ważne.
            Dla kogoś kto kupuje motocykl wyłącznie dla frajdy i jeździ nieczęsto, lub ma więcej kasy, to paliwo się nie liczy.

            Ja pisząc z czytelnikami dowiedziałem się że są ludzie skłonni kupić 125tke która waży ponad 160kg, nie przeszkadza im to, szukają w motocyklu czegoś innego. Nie muszę tego rozumieć, ważne że zaakceptuję ich wybór.

            Może warto tak samo w twoim przypadku, przyjąć do wiadomości ze są różne priorytety. Nie każdy dąży do prędkości czy mocy, dla niektórych ważne jest spalanie, inni szukają rozsądnego kompromisu między 125tka a 600 właśnie.

            Nie staraj się zrozumieć zaakceptuj i nie wciskaj na siłę wszystkim „litra”.

          • Przepraszam uniosłem się. Generalnie troche mają racji trochę nie. Musisz to sobie skalkulować i sam podjąć decyzję.

          • Benek, bo Ty jesteś teoretykiem hobbistą jak najmniejszego spalania i wszelkich statystyk z tym związanych. Nie no spoko, pewnie, ekonomia ma znaczenie, ale 0,9 litra to naprawdę nie robi różnicy. Wiesz ja też chciałbym mieć 4 garki przy spalaniu 1 litra na 100 ale wiesz, fizyka, chociaż honda ma większe pojemności przy spalaniu 125, więc jak ktoś chce oszczędnie to może i nie poddawać się ograniczeniom mniejszych klas. U mnie właśnie też spalanie jest trochę blokadą dla większych pojemności niż 600-650 (lubię środowisko) ale trzeba coś wybrać, moc i spalanie, albo brak mocy i spalanie. 600 wydaja się dobrym kompromisem, ten litr czy dwa to jest (jak dla mnie) różnica bez znaczenia, no bo jak się ktoś zastanawia czy za 5 czy za 10 zł musi więcej wlać to strach pomyśleć jak przyjdzie mu dać do serwisu coś wyregulować lub naprawić. Dla takich to rower zostaje. Druga sprawa, patrząc na elektryki np, mimo że coraz tańsze, ale wogóle nie opłacalne, bo zanim się zwróci cena w tym co dałby za paliwo to ten samochód to już strawi rdza dwa razy. Narazie nie kalkuluje się, chociaż myślę że w końcu się zacznie kalkulować :D, tylko gdzie ja to ustrojstwo podładuje.

        • Tak, mając przyspieszenie które za przeproszeniem wyrywa g*wno z d*py masz szansę na utratę prawka bardzo szybko, i nie wierze w to że mając pod sobą taką maszyne wiecznie będziesz jeździł zgodnie z przepisami. Śmigam po Wawie już od 11 lat i nigdy nie miałem kontroli, ale zawsze starałem się jeździć z głową na karku. Duży motocykl nie pomaga niestety. Tak spalanie dla mnie to bardzo duży wyznacznik jako że pokonuje dziennie po mieście około 80-100 km, Scramblerek palił poniżej 3l przy ciągłym pałowaniu, i taki wynik chciałbym zachować, ażeby eksploatacja motocykla była jak najtańsza. DL robił przy dziadkowej jeździe wyniki w okolicach 3.5l. Z używanych japońców miałem KLE500 i DL-a , KLE po pierwszym właścicielu z przebiegiem poniżej 50tkm z 2006, zadbany itp, pierwsza rzecz jaka zaczęła się poddawać to koło magnesowe, regeneracja od 500 wzwyż, nówka ponad 2k. A to zwykła część eksploatacyjna która się po prostu zużyła, pompa hamulcowa 550…W DL-u podobnie, przegląd , wymiana napędu, łańcucha rozrządu, pompy wody, zabieraka tylnego koła 3.200 zł u Mileny i Szparaga. Ja wiem że zapewne po takiej inwestycji maszyna pojeździ bez kolejnych inwestycji kolejne 5-6 lat, ale tyle to ja nigdy nie śmigałem jedną maszyną, najdłużej Zippem Trackerem 250, 3 sezony, z miasta przestałem wyjeżdżać odkąd mam dwójkę dzieciaków, tylko praca i jazda wokoło komina.

          @beniamin Mam 185 cm wzrostu, ten BN251 trochę zbyt mały. Moim faworytem jest Romet ADV400, na miasto idealny, krawężniki , schody nie stanowią problemu. Szkoda że model tak szybko zszedł ze stanów.

          Odpowiedz
          • A bo Ty jesteś z tych co używane zawiodły i wpędziły w kłopoty finansowe. No tak jest taka grupa ludzi. Zastanówmy się kto kupuje nowe auta, no Ci których stać lub Ci którym coś się cały czas psuło w starym. Nie przecze czasami koszt naprawy może być znaczny i przekroczyć wartość pojazdu, no to jest ryzyko niestety. Sam miałem taki przypadek. Ale suma sumaru, sporo kasy zaoszczędziłem na używkach, i w zasadzie poza jednym przypadkiem zmieniałem pojazdy nie bo mi się psuły tylko mi się nudziły. Ja takie ryzyko bez problemu podejmuje, ale ktoś faktycznie może być zrażony. Głowa do góry, ADV400 coś kiedyś czytałem że nie jest to udany model i miał jakieś problemy z czymś tam, gdzieś bym musiał artykuł znaleźć. To może jak takie Enduro Ci w głowie, to obczaj jeszcze Honde CRF300l, napewno trwalsze będzie, a nie kosztuje dużo.
            Sporo Cię impreza wyniosła z tego co pisałeś, do DL takie to drogie wszystko? napęd faktycznie można co parę lat wymienić, ale to koszt jak za kilo cebuli, ale łańcuch rozrządu i pompę w tak młodym roczniku? Myślałem że pancerne mają te silniki, znam gościa co lata po lesie już 15 lat pałując ten silniczek na niższych biegach i nic. Nie ładnie się Suzi zachowała.

          • W podkowie komis Motonita miał jeszcze niedawno DL250 2 sztuki krajowe po pierwszych właścicielach koło 16-17tys., ale byłem tam na początku wakacji, więc nie wiem czy jeszcze są

    • CF Moto 250NK jest w salonach cena od 12-15tys., stoją bo naród nie wie co to i omija.
      SCMB250 jest w salonie BikeMoto (u Kamila) w Jankach
      Jest parę Bajaj-ów NS200 w cenie około 10tys. oraz kilka Dominarów z pierwszych serii za 14-15tys. Nowego wzmocnionego Domianara 400 idzie wyrwać koło 17tys.
      Gdzieś widziałem Zontesa 300V też koło 17tys.
      Leoncino 250 wyprzedażowe i demo chodzą koło 15tys.

      Odpowiedz
      • Ten SCMB jest nowy a jednak ma już 6 lat xD ciekawe czy takie stanie mocno dało mu w kość, muszę podjechać do Kamila którego filmy oglądam odkąd tylko testuje chińskie sprzęty. Bajaj w ogóle tego padła nie rozważam, kolega miał nowego 125 , praktycznie od nowości nikt nie potrafił naprawić wadliwego ABS-u i kłopotu z wtryskiem. Poza tym zupełnie mi nie leżą te motocykle nie wiem czemu, po prostu patrzę na nie z obrzydzeniem. Leoncino albo kupić 250 z wystawy, albo używaną 500..wybór jest raczej prosty 🙂

        Odpowiedz
        • Skąd w Bajaj-u 125 problem z wadliwym ABS, jak tam jest CBS?

          Odpowiedz
          • oczywiście chodziło o CBS , mea culpa.

  16. Obstawiam przebieg sporo powyżej deklarowanego, ciężko sprawdzić w motocyklu jaka jest prawda, niemniej DL-a uważam za świetny sprzęt dla ludzi którzy chcą wygodnie podróżować jak znalazł. Ale na miasto za ciężki i za duży, manewrowanie w korkach uciążliwe. Kupno świeżego czy wręcz nowego chinolka jest imo mniej obarczone ryzykiem wpadki, gdy kupowałem DL-a , bardzo mocno wahałem się między nim a TRK które wtedy miały premiere, siedziałem na nim w Motorlandzie i moje serce mówiło, kup go, kup, dziś trochę żałuje. No nic, poczekamy trochę, może importerzy ściągnął do PL coś z tym maszyn co pisałem wyżej.

    @beniamin będziesz może testował tego Voge 300AC?

    Odpowiedz
  17. Jak ciężko sprawdzić, wystarczy na CEPIK wejść, masz tam przebiegi, więc luz. I nigdy nie kupuj od handlarza, ja parę razy podchodziłem i takie szroty jak oni maja to o panie, a w cenach jak z salonu. Jak się będziesz tą prostą zasadą kierował to ryzyko wpadki jest w granicach komfortu, chociaż sam nie wiem co chcę przez to powiedzieć 😀

    Odpowiedz
    • Problem może leżeć chociażby w niedotrzymaniu zaleceń serwisowych, złe dotarcie maszyny, czy zwyczajne nieszanowanie. Kupując nowy lub prawie nowy sprzęt ograniczasz takie ryzyko minimalnie. Przyjdzie to i więcej ofert się pojawi, tak myślę przynajmniej. zobaczymy również co mają w planach rodzimi importerzy, może wjedzie coś z motocykli o których wspominam, będzie w czym wybierać.

      Odpowiedz
      • W MFA w Łazach jest mają TRK251 i TRK502, i mieli Versysa 300, można się przymierzyć

        Odpowiedz
  18. A co do cepiku to mój ostatni motocykl miał pierwszy wpis przy 4000 tys, a kolejny przy 90.000 , musiał się diagnosta walnąć o jedno zero 🙂

    Odpowiedz
    • 4000 tyś = 4000000 Czyli cofnięty licznik 😛

      Odpowiedz
      • Wiemy Kasiu

        Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany

Możesz używać tagów HTML i następujących atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>