Motovlog

Nówka sztuka Junak RSX125

Nówka sztuka Junak RSX125

Dziś na szybko prezentacja nowego Junaka RSX. Krótki można by powiedzieć „walkaround”, a jak tylko pogoda się poprawi postaram się o konkretniejszą wrzutę 😉

Udostępnij ten post

Czynny motocyklista realizujący swoją pasję w pracy zawodowej.

REKLAMA

69 komentarzy

  1. W cenie 7000 byłby ciekawą propozycją. W tym roku nikt tego nie kupi bo jest do wyboru nowoczesny keeway rkf z nowoczesnym i mocnym silnikiem. Mamy też Benelli a niedługo nowe modele Benelli 125.

    Odpowiedz
    • Benelli bn125 pewnie jest lepszą opcją, o rkf już nie wspominając bo ma bardzo fajny silnik. Co do nowości benelli to ja nic w 125 nie widziałem. Jest sporo nowości w większych pojemnościach ale jak na razie żadnego filmiku z 125 nie widziałem.

      Odpowiedz
    • Te zmiany które opisałeś są kosmetyczne i nie mają znaczenia dla normalnego użytkownika, 10 koni zostało i to nie jest progres. Co do keewaya to różnica w salonie to jest nie 1000 a 600 i zdecydowanie jest to warte chłodzenia cieczą i większej ilości koni, zdecydowanie Kamil. Poza tym wolalbym moja stara maszyne w tamtej cenie niż nowa w tych cenach, bo miałbym to samo za dużo mniej. Na początek ok, można coś kupić ale nie za 9000 klocka (poza keewayem), optymalnie do 6000 dla początkującego. Kiedys przymierzałem się do zipka cafe i jako tako mi się podobał, zębatki już nie były tak jajowate jak w junakach. Prosta kanapa więc dla każdego było miejsce, ładnie się zbieral, silniczek też z jakimiś już modyfikacjami z tego co czytałem. Ostatecznie kolega kupil, smiga jeździ bezawaryjnie, mało pali, wygląda fajnie. Właśnie zastanawiał się nad z one r ale mu odradzalem bo mówię chłopie 9000 clocka za chinola? Kupił zipa za 5800 i jeździ zadowolony, przyznał mi rację, roznicy w osiągach nie ma, w brzmieniu nawet fajniej ten zipek brzmi, o niebo lepiej wyglada i zdecydowanie wygodniejszy. Tak pokrótce, ale kto jak woli, jak ktoś lubi przepłacać niech bierze. Co mi tam 🙂

      Odpowiedz
      • Zdublowal mi się komentarz, sorry. Za 7000 hm, moze i by się opłacało jak ktoś lubi male motorki. Jak dla mnie modele keewaya rkf (dla małego) i rkr (dla dużego) zmiotły cala konkurencję. W swojej cenie oferują dużo wiecej, czyli, moc, ciecz, dłuższe interwały między przeglądami (filt oleju). Dla importerów typu Junak, Romet zostaja tylko ich najtańsze opcje, kupno innych modelów mija się z celem. Cos lepsze od keewaya już tylko Japonia się wydaje.

        Odpowiedz
    • Poczekamy do końca roku, sprawdzimy statystyki i wtedy się okaże, czy faktycznie nikt nie kupi. Zresztą jak zostanie trochę leżaków to i lepiej, będą promocje, upusty, itp. na stary rocznik.

      Odpowiedz
  2. Jesienią może już będzie benelli trk125. ( Silnik rkf)Jest już dokładna specyfikacja na stronie producenta, reszta nowości w 2020. Jeż z silnikami z rkf.

    Odpowiedz
  3. Całkiem ten model przypadł mi do gustu. Czekam na pełną specyfikację techniczną. Boję się jednak, że model ten będzie prezentował trochę zbyt wysoką półkę cenową, jak na moje możliwości i raczej zatrzymam się na czymś, co po prostu jeździ.

    Odpowiedz
  4. Jeżeli cena będzie do 7000pln, ma szansę, z ceną w okolicach 8-9tys., będzie robił za kolejny mebel w salonach

    Odpowiedz
    • W kwocie do 10 tyś, robimy prawko kat. A i kupujemy używany, prawdziwy motocykl. Trzy lata temu tak zrobiłem, i ta moja „wiekowa” japonia przeżyła już wszystkie chińczyki znajomych.

      Odpowiedz
      • prawko z zera umiejętności -> 3-4tys.
        przyzwoity strój -> 1tys.
        zostaje 5tys., to na nowego chińczyka 125 za mało

        Odpowiedz
      • Szczerze mówiąc to *OSOBIŚCIE* mając do wyboru nowego chińczyka, którego sam dotrę i dopieszczę, a markowego będącego w tej samej cenie, ale z przebiegiem 50-75k, szlifie i innej, nieznanej przeszłości… No to wybiorę jednak chińczyka – co jest moją subiektywną opinią.

        Akurat takich chińskich nówek mamy przyzwoity wybór w granicach tych 5-6 tysięcy. A przynajmniej mamy do czasu wprowadzenia kolejnego wymysłu w formie EURO5, który chociaż mniej niż EURO4 i tak z pewnością uderzy nas po portfelach lub jakości.

        Odpowiedz
  5. jak tylko dostanę go w swoje brudne łapska to zrobię porównanie

    Odpowiedz
  6. Wszystko przez te naklejki, jakby logo poszło na zbiornik i był w jakimś żywszym kolorze, to by wyglądał, a tak szaro i smutno

    Odpowiedz
    • tutaj nie chodzi o naklejki. To jest motor z roczników 2018 – 2019, a osiągami dorównuje mojeju byłemu chinolowi sprzed paru lat, a dodatkowo kosztuje ponad dwa razy więcej. Niby tyle lat mineło a tutaj nic technicznie (prócz wtrysk, ale to zmiana taka se) się nie zmienia, bez sensu ta logika. W tej cenie to Keewaya RKR można mieć, który ma filtr oleju, więcej koni, chłodzenie cieczy. Bez sensu taki zakup. No chyba że ktoś nie umie liczyć 🙂 i nie wie co to jest chłodzenie cieczy i więcej koni.

      Odpowiedz
      • naprawdę nic się nie zmieniło ?? To może trochę techniki i logiki. Silnik CG125, fakt bezawaryjny jak jest w dobrych rękach, i bardzo regularnie serwisowany. Silnik CBF jak w RSX-ie ma na przykład wyeliminowany problem z tuleją sprzęgłową, która zwłaszcza u nowicjuszy lubiła się wycierać ( to powodowało rozbiórkę całego silnika do wymiany elementu za 50zł ). Cała skrzynia jest na dobrych jakościowo łożyskach maszynowych, nie występują igiełki. Do tego dochodzi bardzo skuteczny wałek balansujący, filtr owszem siatkowy, nie tak dobre rozwiązanie, ale zawsze coś, i przy tak częstych interwałach wymiany da radę. Moim zdaniem elastyczność tego silnika, odbiega od starszych konstrukcji na plus. Czy jest dużo lepiej, oczywiście że nie, a czemu miało by być dużo lepiej?? Przecież to nadal klasa 125, 10KM, dla początkujących, z jakiego względu miał by być mocniejszy ? To co się poprawiło to np. wyeliminowanie kiepsko pracującego ssania, załatwia to wtrysk. Mieszanka jest dobierana optymalnie, motocykl płynniej przyśpiesza, mniej spala, więc jest to duży krok naprzód w stosunku do twojego chinola sprzed paru lat. To nie jest R1, która z modelu na model dostaje coraz to bardziej wyśrubowane nowinki technologiczne, nie ta klasa. To ma być prosty, bezproblemowy w użytkowaniu motocykl, dla początkujących i na miasto. Ty kupiłeś motocykl np. 5 lat temu jako pierwszą sztukę, naumiałeś się jeździć, sięgasz po coś mocniejszego, ale gość co dziś pomyślał o zakupie 125, kupi właśnie takie coś. Dlaczego wybrać ma RSX zamiast RKR?? Bo praktycznie 1000zł zostaje mu w kieszeni, a jak ma pow. 180 cm wzrostu nie sądzę by dobrze się czuł na Keewayu. Idąc twoim tokiem rozumowania, po co mam kupować vana za 50 000zł jak w za 60 000 dostanę fajne sportowe cabrio….

        Odpowiedz
        • Te zmiany które opisałeś są kosmetyczne i nie mają znaczenia dla normalnego użytkownika, 10 koni zostało i to nie jest progres. Co do keewaya to różnica w salonie to jest nie 1000 a 600 i zdecydowanie jest to warte chłodzenia cieczą i większej ilości koni, zdecydowanie Kamil. Poza tym wolalbym moja stara maszyne w tamtej cenie niż nowa w tych cenach, bo miałbym to samo za dużo mniej. Na początek ok, można coś kupić ale nie za 9000 klocka (poza keewayem), optymalnie do 6000 dla początkującego. Kiedys przymierzałem się do zipka cafe i jako tako mi się podobał, zębatki już nie były tak jajowate jak w junakach. Prosta kanapa więc dla każdego było miejsce, ładnie się zbieral, silniczek też z jakimiś już modyfikacjami z tego co czytałem. Ostatecznie kolega kupil, smiga jeździ bezawaryjnie, mało pali, wygląda fajnie. Właśnie zastanawiał się nad z one r ale mu odradzalem bo mówię chłopie 9000 clocka za chinola? Kupił zipa za 5800 i jeździ zadowolony, przyznał mi rację, roznicy w osiągach nie ma, w brzmieniu nawet fajniej ten zipek brzmi, o niebo lepiej wyglada i zdecydowanie wygodniejszy. Tak pokrótce, ale kto jak woli, jak ktoś lubi przepłacać niech bierze. Co mi tam 🙂

          Odpowiedz
          • Jednemu podoba się blondynka, drugiemu brunetka, a trzeci woli rude. Jeden lubi szczupłe drugi te przy kości, a trzeci tak po środku.
            Każdy wybiera to co mu się podoba.
            Z Keewayem jest problem z siatką sklepów i serwisów, Romet i Junak nadal mają w tej kwestii przewagę, a wielu nie kupuje przez internet, tylko w sklepie. Więc jak w swojej miejscowości mają Junaka, a Keeway 100km dalej, to stanie na Junaku, albo używce.

          • Jak jas13 napisał, jest wiele czynników wpływających na wybór, Ty nie kupisz bo nie opłacalne, ale nabywców jakoś jednak znajdują, co dziwne lepiej niż Romet Z One R….

        • Mam dwa pytania:
          1. Co to są łożyska maszynowe? Znane mi są łożyska toczne i ślizgowe, ale maszynowe, jakoś nie. Przy okazji łożysko igiełkowe to też łożysko toczne.
          2. Na czym polega skuteczność wałka? Wiem, że wałki muszą przenieść obciążenia skręcające i gnące. O skuteczności wałka słyszę pierwszy raz.

          Odpowiedz
          • To miłe że starasz się jak zwykle podważyć moje zdanie, tudzież nie wiem właściwie co, ośmieszyć? Wytknąć błąd ? Czy zaszpanować definicjami ?? tak łożyska są tocznymi, jak by nie było, to jak by z charakteru ich pracy… wydaje mi się logiczne.
            Rozróżniam na przykład łożysko kulkowe, gdzie masz dwie bieżnie, do tego kulki, we wianku lub bez. Łożysko maszynowe to to samo, ale jest to zamknięte w jeden nierozbieralny element, składający się z dwóch bieżni okalających kulki, zdecydowanie bardziej trwałe rozwiązanie niż np. łożysko igiełkowe, które posiada jedynie bieżnię zewnętrzną.
            Kwestia wałka, posłuchaj i objeździj sobie kilka różnych silników, może zauważysz „subtelne” różnice działania tego elementu. Tak że pozdrawiam, życzę miłego trolowania 🙂

          • Jak już to łożysko toczne kulkowe.
            Zabezpieczone pierścieniami ?
            To już wyższa szkoła wyobraźni . Chyba że chodzi o bieżnie łożysk?
            A tak na poważnie bo można godzinami taki bezsensowny spór prowadzić.
            To jest dokładnie wszystko jedno jak ktoś coś sobie nazywa. Przecież wszyscy wiedzą o co chodzi. Nie ma co wskakiwać w temat i podsycać emocji.
            To jest słabe.

          • Uff – ale się nagadali – zatem k woli uściślenia – rawla ma rację:
            Łożyska mogą być ślizgowe albo toczne. Zatem czy wałeczkowe czy igiełkowe czy kulkowe czy w końcu rowerowe „wianki” to cały czas łożyska toczne. Łożyska ślizgowe były stosowane w skrzyni wsk – na tulejach z brązu.
            Natomiast nazwą „łożysko maszynowe” potocznie określa się wymienny, zestandaryzowany podzespół w skład którego wchodzą bieżnie i jak i same elementy toczne i nie ważne czy to kulki czy wałki/igiełki. Jeśli chodzi o parametry to wałki/igiełki mogą przenosić większe obciążenia od kulek, zatem tutaj argument trwałości był chybiony. Natomiast dość istotna jest jakość samych elementów łożyska. Dlatego łożyska kulkowe lepszych firm mogą przewyższać wałeczkowe z innych.

          • 1.Łożysko typu maszynowego, poniżej link:
            http://www.motocykle125.pl/wp-content/uploads/2019/04/lozyska-maszynowe.jpg
            Dobrzański T.: Rysunek Techniczny Maszynowy. WNT, Warszawa, 1998.
            2. Skuteczność wałka wyrównoważającego – stopień redukcji wibracji silnika.

          • Beniamin, ten link do łożysk dałeś dla beki?
            Łożyska już Rzymianie w pierwszym wieku stosowali.
            Nawet kulkowe (oporowe).
            Chińczycy pewnie wcześniej.
            Ale nazewnictwo na przestrzeni wieków się zmieniało.
            Podany w linku podział łożysk nie jest już stosowany.

          • Ok, nie jest stosowany,ale to nie znaczy że rawla może twierdzić że takie łożysko jak maszynowe nie istnieje. :-).
            Mam nadzieję że rawla przyzna się do błędu…

  7. Markowy sprzęt, przebieg 50-75k, po szlifie , z nieznaną przeszłoscią, za 6tyś? Nie ma takich okazji.

    Odpowiedz
    • Widywałem już za 3

      Odpowiedz
      • Za 3 to są gruzy

        Odpowiedz
        • e tam, za 6 tysi można już wyhaczyć fajne moto z niedużym przebiegiem w naprawdę dobrym stanie, po prostu trzeba patrzeć trochę szerzej niż popularne modele które służą do „upalania” młodym i gniewnym

          Odpowiedz
  8. Kamilu, maze lepiej zajmij się robieniem filmów o motocyklach i ich recenzjami- bo na tym rzeczywiście się znasz.

    Odpowiedz
    • ojej naprawdę, oj dziękuję, jak to dobrze że wyznaczyłeś mi drogę rozwoju i kariery, naprawdę dziękuję teraz już wiem co mam robić…

      Odpowiedz
      • Kamilu nie Ci są Twoimi wrogami, u którzy zwracają uwagę ni nieścisłowci w Twoich wypowidziaćhi, ale Ci, Którzy przyklaskują Tobie zawsze bez względu na to czy rację masz czy też nie W sprawie łozysk i wałka palnołeś, bo palnołeś. Wygaś emocje, poczytaj trochę a sam zrozumiesz. w któym miejscu zagalopowałeś się. Mimo wszystko wierzę w Twoją mądrość. I nie kpij ze mnie, bo szczerze mówiłem,, że co jak co, ale filmy robisz dobre. Ja tak nie potrafię.

        Odpowiedz
        • W skali do 10 Kamil robi filmy 9/10. Minimalnie brakuje żeby było idealnie.
          Beni robi 7/10 ale już napisał że postara dodać coś nowego.
          Oczywiście to tylko moja prywatna opinia która dotyczy moich oczekiwań.
          Rawla ma trochę racji co do „wrogów”, brawo dla Rawli że potrafi to ignorować.
          Też nie zwracam uwagi na to, po co się denerwować.
          Jest tyle ciekawych rzeczy do zrobienia.
          Szkoda czasu.

          Odpowiedz
        • nie no teraz zabrzmiałeś jak mistrz Yoda 😉 żeby wzbudzić we mnie emocje, nie wystarczy byle komentarz, i wybacz, ale jak mnie pamięć nie myli dotychczasowa korespondencja pokazuje że raczej robisz za nadwornego trola, i gotów jestem przyznać Tobie ten tytuł,m.in ze względu na pewną niekonsekwencję wypowiedzi, niby jestem dobry w czymś, ale się non stop Twoim zdaniem jednak mylę, zresztą nie tylko ja tutaj… nie denerwuje mnie to, raczej dodaje uśmiechu w ciągu dnia. Wszelkie „sprzeczki” można usprawiedliwić lekko lakonicznymi wypowiedziami, i tak też ja to ogarniam, w moim przypadku często też potocznym nazewnictwem. Wiem o czym mówię, może nie zawsze jestem w stanie to wyrazić, a już na pewno nie każdy musi się ze mną zgadzać. Nie znasz pojęcia łożysk maszynowych, no trudno, w wieku 7 lat jak rozbierałem jeszcze rowery to zakładałem piasty i supporty na łożyskach maszynowych zamiast wianków, teraz robię co innego ale nazewnictwo zostało,no ale to tylko ja.. Nauczyć mnie komentarzem raczej niczego nie nauczysz, jak uszczypliwy byś nie był, no sorry. Co by nie było wątpliwości w jakim nastawieniu odpisuję, miłego dnia życzę i pozdrawiam serdecznie, wracam do wymiany łożysk w 157FMI 😉

          Odpowiedz
          • Nie wiem , co roiłeś w wieku 7 lat, ale na pdstawie Twoich wypowiedzi o łożyskach wiem, że albo nie masz wykształcenia mechaicznego, albo spałeś na lekcjach z podstaw konstrukcji maszyn. Chcesz dlalej brnąć -, brnij. Przyznajesz mi tytuł – dziekuję i za to, chociaż miłym dla nie nie jest. Ja jednak ceniłem Cibe znacznie wyżej, ale zmusiłeśmnie do weryfikacji mojej oceny. To tyle co mam Tobie do powiedzenia.

          • Kamil, szkoda czasu na dyskusje z trollem internetowym o nicku rawla. To gość, który twierdzi, że silników motocyklowych się nie dociera. Brak mu podstawowej wiedzy, tak więc proponuję go kompletnie ignorować. Jego celem jest jedynie sianie zamętu i denerwowanie ludzi. Tak więc proponuję – nie karmić trola!

    • good joke

      Odpowiedz
  9. Domyślam się że Kamilowi chodziło o to że łożysko igiełkowe często jest zastosowane bez pierścienia i bieżni wewnętrznej i zamiast tego pracuje bezpośrednio na osi która jest słabiej utwardzona i z mniejszą dokładnością obrobiona niż bieżnia wewnętrzna i pierścień wewnętrzny łożyska kulkowego zwykłego.

    Odpowiedz
    • Kurczaki i dyskusja się zrobiła fest,. Jak o czymś piszę to się raczej opieram o praktykę, doktoratu z łożysk tocznych i zębatek nie robiłem jak rawla, to też wycinkami zaczytanymi z wikipedii rzucać nie będę. W pierwszym komentarzu pojawiły się nawet konkretne silniki, i na ich przykładzie mówiłem o różnicach w łożyskach tam występujących właśnie, może nie precyzyjnie, ale jak widać po dyskusji idzie nawet wypowiedź zrozumieć, co prowadzi do stwierdzenia że jednak tak ze mną jak i z większością tutaj użytkowników jest wszystko w normie 😉

      Odpowiedz
      • Opierasz się na praktyce – a więc nie masz wykształcenia mechanicznego. Dla mnie jesteś więć takim samym użytkownikiem jak większość. Większość użytkuje telewizory, a czy to oznacza, że znają się na elektronice? Większośc użytkuje komputery, a czy tooznacza, że znają się na programowaniu? Większośc uzytkowników kupuje apap czy to oznacza, że znają się na medycynie?
        Doktoratu z łozysk nie trzeba pisać, bo wiedzę tę posiada każdy ucześ szkoły zasadniczej o dowolnym profilu mechanicznym. Ale jak widać większość użytkowników motocykli nie ma wykształcenia mechanicznego, ale czy to oznacza, że znają się na mechanice w tym łożyskach, doborze przełożeń przekładni głownej oraz na czym polega docieranie współczesnych silników spalinowych i dlazego nie dociera się ich juz po wyjeździe z fabryki? Ale o czym tu duskutować z szeroka grupa zarozumiałych, butnych, uzytkowników motocykli 125 cc? Gdy zgadzasz sie z nimi jestes ok, jeżeli nie to jestes troll. Smarkacze.

        Odpowiedz
        • Cześć,
          rozwiń proszę temat:
          „oraz na czym polega docieranie współczesnych silników spalinowych i dlazego nie dociera się ich juz po wyjeździe z fabryki?”
          Zaciekawiłeś mnie tym że się nie dociera

          Odpowiedz
          • Nie bierz na poważnie wypowiedzi rawli, bo taki nasz forumowy głupio-mądry troll. Oczywiście, że każdy nowy silnik wymaga dotarcia. Tym bardziej taki chłodzony powietrzem. Oczywiście nie polega to tylko na pyrkaniu. Moje zdanie jest takie, że pyrkać należy do pierwszych 200-300 km, a później zaleca się stopniowy dawać w palnik, żeby pierścienie odpowiednio ułożyły się pod ciśnieniem. Dobrze sprawdza się tutaj zasada krótko, a intensywnie, bez przegrzania. Przejeżdżając zbyt spokojnie zalecany w instrukcjach dystans 1500-2000 km nie zrobimy silnikowy krzywdy, ale niestety przez taka ostrożną jazdę silnik będzie słabszy.

          • Powiem tak: Tayo w instrukcji Junkersa żony, opisało procedurę docierania, my przez pierwsze 300 km jeździliśmy do 7 tyś obrotów i delikatnie operowali gazem i przy wymianie oliwy „brokatu” było sporo, teraz tak do 8 tysi i delikatnie ostrzej, pewnie za chwilę podkręcimy do 9 tyś, po 500 km wymienię olej (koszt niewielki przecież) i dopiero wtedy zobaczymy co fabryka dała 🙂

  10. bsw, łożysko wałeczkowe to też chyba potoczna nazwa?
    Prawidłowo powinno być kulkowe, igiełkowe, baryłkowe, walcowe i stożkowe.

    Odpowiedz
  11. Panowie Inżynierowie prośba o nie szpanowanie tytułem i wiedzą popartą dyplomem. Znam wielu absolwentów szkół zawodowych i techników, którzy swoją wiedzą i doświadczeniem przewyższają inżynierów. Najładniejsze były przypadki, jak do zakładów przyjeżdżali doktorzy i profesorowie, a na miejscu im mówiono, że ich książkowa wiedza jest psu na budę.

    Odpowiedz
  12. Rawla, ty masz trochę racji. Ciekawe czy ktoś zatarł silnik 152,6,7,8 fmi?
    Poprzez złe docieranie?
    Kiedyś uczono że to są silniki luźno pasowane i tam nie ma co się docierać. Muszą się pierścienie ułożyć a to lepiej przy „max obrotach”.
    A te instrukcje docierania to raczej są po to żeby za szybko silnik nie padł jak faktycznie fabryka coś zepsuła albo jakiś syf został w silniku.
    Ale też się myślisz.
    Bo lepiej oddać Moto do praktyka niż teoretyka?
    Często osoby pracujące z zamiłowania są stokroć lepsi od mechaników wykwalifikowanych.
    Mój kolega jest tokarzem a każdy motocykl naprawia że aż miło popatrzeć.
    Kilkanaście lat temu przerobił klasycznego junaka na chłodzonego cieczą.
    A ja się pochwalę że jestem handlowcem a nie mam problemów z naprawami swoich motocykli.
    Interesuje się lakierowaniem. Wychodzi mi to bardzo dobrze.
    Moją wizytówką jest kolor czarny mat. Już nie jeden lakiernik mnie pochwalił za to jak ten lakier wygląda. Jak jest wytrzymały i odporny na np. palcowanie.
    Druga dziedzina która się interesuje to naprawa, można powiedzieć renowacja rowerów szosowych – wyczynowych ( kolarki ) z lat 80 i pocztu 90. Moje rowery wysyłałem do np. USA i Astrialii.

    Odpowiedz
  13. „Mam nadzieję że rawla przyzna się do błędu…” Mam przyznać się do błędu. Ok chętnie ale jakiego? Ja nie znam żadnych łożysk maszynowych i nigdy o nich nie słyszałem, aż do dzisiaj. Ale ok, niech będzie, skoro istnieją wajchy, wichajstry, śrubstoki, szptyrliki, k.. o przepraszam ladacznice, ,mopliki, waserwagi to mogą również istnieć i łożyska maszynowe. Ech też świat amatorów ….
    W kwestii Dobrzańskiego – Jemu też zdarzało się pisać bzdury.

    Odpowiedz
    • Niczego innego się nie spodziewałem…

      Odpowiedz
      • No jak to? Przecież przyznałem, że błędem moim jest że nie znam potocznego języka recenzentów motocykli. Mój błąd, mój błąd, mój bardzo wielki błąd. 😀

        Odpowiedz
        • Cześć rawla. Kiedyś już pisaliśmy o tym, żeby na siłę nie próbować być strasznie poprawnym w nazewnictwie wszelakim bo nie każdy jest specjalistą od wszystkiego. Śmiejesz się ze słów wajcha czy waserwaga. Gdybyś się spotkał z kolejarzami tzw. starej daty to byś wiedział, że wajcha to potocznie zwrotnica. Czy wtedy odmówisz im fachowości ponieważ posługują się językiem potocznym, żeby nie powiedzieć swoim slangiem. Kolejarz obstukujący koła młotkiem znał swój fach i to nawet jeśli niepoprawnie używał nazewnictwa. Gdybym miał wybrać murarza to z pewnością bym wziął wiekowego gościa dla którego poziomnica to właśnie waserwaga, ale on z pewnością potrafi rozróżnić wiązanie kowadełkowe od krzyżowego nie mówiąc o wozówkowym. Czy ludziom którzy w średniowieczu – bez żadnych szkół tylko z podstawową wiedzą geometryczną – budowali fantastyczne budowle stojące do dzisiaj odbierz miano budowniczych? Oni też przekazywali swoją wiedzę nowym pokoleniom z jakimś utartym nazewnictwem do którego młodzi adepci sztuki się przyzwyczajali, a przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka. Wykładowcy na studiach wymagali ciągle takiej poprawności nazewnictwa i niejako do tego nazewnictwa przyzwyczaili, ale ci elokwentni profesorowie od techniki w praktyce trochę się gubili. Jeden nawet do tego się przyznał na wykładzie. Skoro jednak nie znasz potocznego języka mechaniki tzn. że jesteś jakimś takim właśnie teoretykiem a może nawet wykładowcą o których było wyżej. Czy z domorosłych wynalazców/konstruktorów też będziesz się śmiał, że zbudowali jakieś urządzenie choć nie mają kierunkowego wykształcenia. Proponuję trochę pokory. Naśmiewasz się z innych a jak prosiłem Cię kiedyś żebyś mi odpowiedział na dwa proste pytania to tylko odpowiedziałeś że moja wiedza jest taka mała że nie będziesz odpowiadał – sic.

          Odpowiedz
          • A tak właściwie to o co tobie chodzi? Tyle się nagadałeś że aż utonąłem w tym zalewie słów.

          • Tak najprościej? Zarzucasz innym używanie słów których nie rozumiesz.

  14. Acha, i dodam jeszcze, że ostatnio kupiłem rurkę, rubaszną poprzecznie karbowaną.

    Odpowiedz
  15. „Tak najprościej? Zarzucasz innym używanie słów których nie rozumiesz” – Wojtek_adv widzisz, da się prościej i zrozumiale.

    Odpowiedz
    • Najprościej,
      Daj już sobie spokój z tymi wywodami i najlepiej znajdź dla siebie lepsze miejsce we wszechświecie. Męczysz tylko wszystkich na tym portalu.

      Odpowiedz
  16. PeterP, Jeżeli jest tak ja piszesz ( a zakładam że tak własnie jest), to tu właśnie dochodzimy do sedna sprawy. Odkrywamy tę bolesną prawdę, o jakości chińskich motocykli. Zestaw to co napisał Adam Klimek o silnikach ( moją ocenę aż się boję tu zamieszczać :D) z tym co sam opisałeś, masz informację zwrotną o technologii produkcji oraz materiałach jakie zostały użyte przez chińczyków do produkcji tych tanich motocykli. Masz informację zwrotną dlaczego chińskie tanie motocykle wymagają docierania. Niestety prawdy tej wielu tutaj nie chce przyjąć do wiadomości łącznie z wielkimi tego forum. Dlaczego ? Nie wiem. Nie zakładam ich złej woli,raczej zakładam ich niewiedzę. Pytanie , czy Chińczycy są w stanie zbudować silnik, który nie będzie wymagał takie zabawy, której efekty będą takie jakie sam opisujesz? Tak. Mogą,. Ale wtedy nie będą one kosztowały 8000 zł a 20000 zł. Ilu z Was wtedy by je kupiło?Wbrew temu, czemu wielu tu usługuje zaprzeczyć – tak stara, dobrze utrzymana ( co ważne ) Japonia.czy Korea, jest zdecydowanie lepsza od tych tanich, swoją uroda okrywających tandetę chińskich wynalazków. I co z tego że nowe ? Coś za coś Mała cena – kiepska jakość. Wysoka jakość ….

    Odpowiedz
    • @rawla, wszystko jest zawsze kwestią ceny. Jeśli klient chce tanio, niech zapomni o tym, że będzie zrobione dobrze.
      W chińskiej fabryce wykonają zarówno motocykl za 2000$ jak i za 200$. Samochody mimo teoretycznie wstępnego docierania w fabryce, jak przejrzysz instrukcję obsługi (czego praktycznie nikt nie robi), to również znajdziesz zalecenie producenta, o delikatniejszym traktowaniu samochodu przez pierwsze 2500-3000km.
      Zresztą docieranie motocykla to również zalecenie, a nie nakaz 🙂

      Odpowiedz
    • Powiedz mi dlaczego w instrukcji obsługi BMW X3 widnieje punkt pt: „Docieranie”, w którym napisane jest żeby przez pierwsze 2000 km nie przekraczać określonej liczby obrotów w zależności od tego czy jest to diesel czy benzyniak. W dodatku napisali żeby po przekroczeniu 2000 km stopniowo zwiększać obroty. W instrukcji Seata Leon rozdzielają docieranie na dwa etapy. Do 1000 km, następnie do 1500 km. Teraz zacytuję instrukcję z Seata: „Sposób jazdy samochodem w ciągu pierwszych 1500 km (1000 mil) wpływa na przyszłe osiągi silnika.” Rozumiem, że produkcja tych silników nie odstaje wiele od tych tanich Chińskich kiepskich silników, które również trzeba docierać. Dodatkowo to oszołomy – ci z BMW i Seata – bo napisali, że poprawne obchodzenie się z silnikiem w pierwszych kilometrach wpływa na przyszłe osiągi silnika. Nie trzeba być specjalistą aby odczytać to jako poprawę… aż się boję napisać mocy. Możesz to jakoś wyjaśnić? Żartowałem. Nie spodziewam się że mi coś wyjaśnisz tylko odpowiesz że piszę głupoty a moja wiedza jest żałosna. Tak swoją drogą. Po co BMW i Seat nas oszukuje?

      Odpowiedz
      • rawla – zapomniałem wpisać Twojego pseudonimu, ale powyższy wpis był skierowany do Ciebie. Mam nadzieję, że to akurat mi wybaczysz.

        Odpowiedz
        • O widzisz rawla. Coś konstruktywnie wreszcie napisałeś. Bardzo się cieszę. Jako nie mechanik mogę to przyjąć do wiadomości i tu się nie będę spierał bo dla mnie też to jest jakiś argument. Jak to jednak inaczej nazwać jeśli nie docieranie? Poza tym dlaczego napisali o przyszłych osiągach?
          Wesołych Świąt.

          Odpowiedz
        • Jeszcze jedno rawla. Możesz podać jakiś link do tego artykułu? Znalazłem kilka stron z tym Panem (total, motofaktor, moto.wp), ale żeby nie wyszło że przeczytałem coś innego.

          Odpowiedz
        • Każdy układ mechaniczny wymaga ułożenia od zarania dziejów techniki, np. klocki po wymianie przez pierwsze +/-200km układają się do tarczy, a docieranie ich na szybko kończy się grafitowaniem powierzchni, a nie ułożeniem.
          Zdrowych, Wesołych Wszystkim Dyskutującym

          Odpowiedz
      • Jeśli kojarzysz wątek to nie chodzi o to jak docierać, ale czy docierać. To, że w instrukcjach jest zalecane „babcine” docieranie to inna bajka bo nie każdy ma świadomość i wie jak docierać na ostro. „Przy okazji podpowiem, że 3500 RPM dla tego Seata to na 5 biegu jest już coś koło 140-150 km/h. Rawla uważa, że nie trzeba docierać nowoczesnych silników, a ja uważam że na początku trzeba.
        Wesołych Świąt!

        Odpowiedz
  17. Wg instrukcji obsługi motocykli marki np. Suzuki docieranie silnika odbywa się na dystansie 1600 km a inne jeszcze droższe marki wymagają nawet dłuższego docierania.

    Odpowiedz
    • To Bajaj jest droższy 😉 1000 i 2000 we wszystkich motocyklach, z prędkościami maksymalnymi w 40 i 60% maxa na biegu (ciekawe jakie to obroty).

      Odpowiedz
  18. Osoby posiadające choćby, szczątkową wiedzę mechaniczną powinny wiedzieć czym jest i czemu służy proces docierania. Dajecie się wodzić za nos jak małe dzieci. Wesołych świąt życzę.

    Odpowiedz
    • Ja docieram po swojemu zbytnio nie zwracając uwagi na instrukcje obsługi bo moim zdaniem tam niezłe głupoty piszą. Jak na razie z każdym kolejnym kilometrem moja 125 jeździ coraz żwawiej i rozpędza się do coraz większych prędkości w sprzyjających warunkach mimo że nigdy nie kładę się na bak. Dziś na prostej osłoniętej od wiatru drodze udało mi się rozpędzić rkv do 115 km/h(108 wg gps). Na początku fakt że silnik szybko się nagrzewał więc tarcie jakieś musiało być ale teraz mimo robienia po 60-90 km bez postoju i pewnie z połowy tego w trasie można dotknąć silnik po zatrzymaniu i jakoś wybitnie nie parzy. Od czasu do czasu warto dać w palnik a nie jeździć jak żółw. Mnie uczono by nie pałować zimnego silnika i nie doprowadzać do przegrzania i tego się trzymam. Spokojnych i wesołych świąt oraz ładnej pogody i czasu do jazdy życzę 🙂

      Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany

Możesz używać tagów HTML i następujących atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>