Motovlog / Uncategorized

nowa marka w Polsce: Super Soco

nowa marka w Polsce: Super Soco

Witajcie po długiej przerwie. Mam dla was dzisiaj materiał który nie koniecznie klasyfikuje się do zamieszczenia na tej stronie, której domeną są jednak motocykle klasy 125. 

Nie mniej, jako że za dużo materiałów nie pojawiało się ostatnimi czasy, a długie jesienno-zimowe wieczory zachęcają do wyłapywania wszelakich nowości i ciekawostek, pomyślałem że pokażę wam takie dwa takie dziwolągi.

Przed wami materiał o marce Super Soco i dwóch modelach, oba elektryczne, i choć o różnej mocy silników, oba klasyfikujące się w kategorii motorowerów. Teoretycznie nuda, ale praktycznie sprzęty są zrobione na naprawdę wysokim poziomie, bardziej pasującym do pojazdów klasy 125, i coś w tym pewnie jest, ponieważ wiem że marka ma już przygotowaną propozycję dla posiadaczy kat. B/A1 prawa jazdy.

Wrzucałem wam już jeden filmik ze skuterem elektrycznym o osiągach wystarczających, by zawstydzić nie jedną 125. Był to Romet EV1, w którym z oryginału, po za bardzo dobrym seryjnym silnikiem,co odpowiedzialne za napęd wymienione zostało na dużo lepsze zamienniki. Seryjnie maszyna ta była, mówiąc krótko, porażką. Doceniam że w 2011 skuter elektryczny w ofercie Polskiego producenta/importera, wyglądał imponująco, bo takie innowacyjne posunięcie, ale sama maszyna nie miała nic ciekawego do zaoferowania. Silnik 3kw, ok, to sporo, ale napędzany kwasowymi akumulatorami, przez co całość ważyła nieco ponad 150kg…. jego spalinowy odpowiednik 105kg gotowy do jazdy. Zasięg w katalogu 50km, realnie 40, a jak zimno na dworze to nawet mniej… Tragiczny w prowadzeniu, za ciężki, za słabe do tej masy zawieszenie, zbyt mała sztywność ramy i heble godne skutera o połowie mniejszej masie, jak już wspomniałem drama, a kosztował on 6,5 tys zł…

Motorowery Super Soco to zupełnie inna półka, przede wszystkim cenowa, ale w zamian tu nie bardzo jest co poprawiać. Elektronika Bosch, markowe, inteligentne litowe akumulatory, wszystko zamknięte w nowoczesnej, leciutkiej ramie. Dobry zawias, bardzo dobre heble, co ciekawe, mimo że nie wymagany, to w modelu TC układ hamulcowy zaopatrzony w CBS, co sugerowało by gotowość do montażu tu silnika odpowiadającego mocą silnikowi 125ccm 🙂 Póki co mamy do czynienia z odpowiednikam 50ccm, i o takich maszynach traktuje poniższy filmik. Mam nadzieje że się spodoba, a kolejna wrzuta już powoli się szykuje, tym razem już z konkretną prawilną 125ccm 🙂

 

Udostępnij ten post

Czynny motocyklista realizujący swoją pasję w pracy zawodowej.

REKLAMA

23 komentarze

  1. Bardzo fajne sprzęty – zwłaszcza wersja TC. Cena też coraz bardziej akceptowalna, ale czy zawojują rynek? Elektryki mieli w ofercie i Romet i ZIPP – szału nie było. Wiele firm produkujących takie pojazdy niestety upadła (Vectrix , Brammo)…
    Niemniej pojawiają się ciągle nowi gracze np Askoll (jak mam być szczery to Askoll nie ma startu do Super Soco). Bardzo jestem ciekaw tej wersji z mocniejszym silnikiem na kategorię A1 (osiągów i ceny), bo dostępny w tej kategorii model Zero S cenę ma zaporową…
    Co do kosztów – oczywiście ważnym czynnikiem są niskie koszty eksploatacji (zwłaszcza jak można się gdzieś podładować za darmo). Ale cena zakupu niestety jest często zaporowa. W niektórych państwach można liczyć na finansowe wsparcie zakupu ekologicznych pojazdów, niektóre firmy rozważały też leasing najdroższego elementu – baterii. Gdyby coś takiego i u nas się pojawiło to kto wie…
    Póki co pojazdy elektryczne to wciąż jeszcze jeszcze falstart ale wcześniej czy później opanują rynek.

    Odpowiedz
    • Powoli do przodu, jak na razie to jeszcze elektryki za bardzo przeszkadzają zwolennikom wysysania z ziemi ropy. Cała infrastruktura związana z pojazdami spalinowymi, stacje, przepompownie, floty cystern co to wożą, dalej części zamienne, zaplecze serwisowe itp itd. Elektryka nie potrzebuje tak dużo, serwisanta wyszkolisz dużo szybciej, jak coś padnie, praktycznie od razu wiesz co, a naprawa jest o wiele łatwiejsza… nie mniej, przyszłość ta zbliża się bardzo wielkimi krokami i nawet nieźle wygląda 🙂

      Odpowiedz
  2. Dla mnie rewelacja. Ujeżdżałem kiedyś elektryczny skuterek Zippa ( jak pamiętam chyba VOLTENO). Moment a co za tym elastyczność sprawiały, że w mieście poruszałem się niezwykle sprawnie.
    Czekam na 125 ale „z tyłu głowy” mam zaporową cenę.
    Jak któryś z producentów pokona barierę cenową lub Państwo będzie wspomagać elektryki, to niepotrzebne będą programy i taka tam propaganda.
    Tymczasem lobby kopaczy ropy torpeduje napęd elektryczny w motoryzacji na dużą skalę.

    Odpowiedz
  3. A ja nie mogę się doczekać sensownej moto hybrydy, taka benzyna 125 + silnik elektryczny z „kersem” który zaczyna hamować i doładowywać aku po odpuszczeniu manetki, paliło by to ze 2 l/100km, miało przyspieszenie „cebuli” i nie było ograniczone zasięgiem… do miasta i bliskiej turystyki miód malina

    Odpowiedz
    • Tak tak a krowa to piękny ptak 😛 hybrydy to po pierwsze przeżytek, po drugie już są dostępne, ale na pewno nie działają tak jak piszesz, jeśli będą kiedykolwiek tak działały, to w dobie downsizingu będą ekwiwalentem takiej „cebuli”, więc i wymagać będą pewnych uprawnień. Moc, przyśpieszenia i prędkość maksymalna 125ccm to największe plusy takiej pojemności, bo możesz jeździć bez prawka na motocykl, bo nie rozwija to takich prędkości by mocniejszy podmuch wiatru zmiótł cię z wyznaczonej drogi, no i ma mocy na tyle byś mógł się na tym nauczyć jeździć.

      Odpowiedz
      • niby czemu przeżytek? pełen elektryk nadaje się jak na razie tylko do miasta, hybryda nie ma tego ograniczenia jedziesz gdzie tylko chcesz i nie szukasz gniazdka co 100km; co do uprawnień i tak i nie, silniki elektryczne mają potężny moment dostępny od „dołu” i taka para napędowa o mocy 15km i momencie ze 40 niutków w myśl przepisów nie wymagała by innych uprawnień niż B a rwała by do przodu „jak szatan”… aż żałuję że nie mam wolnych kilkunastu „baniek” w twardej walucie, na wdrożenie produkcji 😉

        Odpowiedz
        • przeżytek bo jest to pojazd owszem nowoczesny, można by powiedzieć innowacyjny, ale do niczego. Prius na przykład, na miasto i owszem jest spoko bo działa nam głównie silnik elektryczny, ale wszędzie indziej ten silnik spalinowy to porażka, i każda inna nowoczesna jednostka benzynowa sprawdza się lepiej, w sumie ekonomicznie wypadając lepiej. Po za tym cena produkcji, zakupu, utrzymania, nadal z ekonomicznego punktu widzenia niewspółmiernie drogo. Do tego pojazd który miał być rewolucją dla ekologii, a sama jego produkcja wytwarza więcej zanieczyszczeń do atmosfery niż mój poczciwy Polonez zrobi przez całe swoje samochodowe życie 🙂 Samochody na paliwa wodorowe, to jest przyszłość jak już, jedyne co z wydechu się wydobywa to para wodna 😉

          Odpowiedz
          • Zagazować na LPG i same korzyści :-). I w mieście tanio i poza nim.
            BRC chyba ma nawet zestaw dedykowany do Toyot.

          • Beniamin nie ma co się śmiać, znam gościa co jeździ zagazowanym Priusem. Myślałem że to żart, a to sama toyota zakładała instalacje, gostek robi ok 5-6 tys km miesięcznie głównie w trasach i kupił w tym celu priusa?!?! gdzie sens gdzie logika

          • Dynamika Priusa w trasie to nieporozumienie, jak się rozbuja to idzie, ale żeby się rozbujać to może się mierzyć z beczką.
            Skoro LPG wkładali do Tico, to i do Priusa da radę, tylko, że LPG jest z ropy, więc jaka tu ekologia.

  4. Tak długo, jak długo samochody czy motocykle z napędem elektrycznym nie będą na jednym „tankowaniu” przejeżdżały dystans równy lub przynajmniej mocno zbliżony do dystansów pojazdów z silnikiem benzynowym (dla samochodów osobowych przynajmniej 700 km a motocykli 300 km) , a czas „tankowania” do pełnia nie będzie dłuższy niż 10 minut,, (czyli zbliżony do tankowania zbiornika paliwa do pełna) tak długo pozostaną one w sferze teoretycznych rozważni i ciekawostek motoryzacyjnych jak tu. Dla mnie pojazd, który muszę ładować przez 5 godzin po przejechaniu zaledwie 70 km jest praktycznie bezużytecznym gadżetem, nawet wtedy gdy na powitanie gra, śpiewa czy wiąże krawaty bo nie tego oczekuję od motocykla czy samochodu.

    Odpowiedz
    • Absolutnie się z tą opinią nie zgadzam. Mojego motorka używam na dojazdy do pracy (30km w jedną stronę). Dzienne przebiegi mam w granicach 60-80km (100km max)
      I taki dystans jest dla mnie całkowicie wystarczający. Ładować może się w garażu w nocy – spokojnie 8-10 h. Gdybym miał jeszcze możliwość podładować się w pracy to już byłoby idealnie. Ale taki pojazd musi mieć parametry pozwalające na ciągłą jazdę z prędkością ok. 90km/h i rozsądne przyspieszenie. Jest to całkowicie realne – np. model Zero S 11kW – tylko jego cena jest zawrotna – nawet po odliczeniu amortyzacji w postaci kilkukrotnie niższych kosztów eksploatacji…

      Odpowiedz
      • Ja się z Tobą nie zgodzę.
        Rawla napisał, że to jego zdanie, i skoro robi dużo większe przebiegi to dla niego jest to ciekawostka, i z tym się zgadzam. Potrzebuje większego zasięgu i szybszego „naładowania”. Dodatkowo znaczna liczba ludzi parkuje swoje dwa kółka na odkrytych parkingach w osiedlach, gdzie nie maja możliwości podłączenia się do gniazdka, więc ładowanie w garażu również nie wchodzi w rachubę. Potraktujmy więc stanowczy protest kolegi bsw jako również tyko jego zdanie – wg jego potrzeb – a nie rację absolutną.

        Odpowiedz
        • W miarę rozpowszechniania się pojazdów elektrycznych powstanie też sieć gniazdek doładowania, tak jak kiedyś stacji benzynowych- kto pamięta ile ich było w latach 80-tych? Na osiedlach powinno być łatwo – wszak to jest w gestii wspólnoty mieszkańców. Co do czasu ładowania i zasięgu – taki przykład: kiedyś najważniejszą cechą telefonu komórkowego było jak długo trzyma bateria: 5, 7 dni a może 2 tygodnie? Obecnie każdy swojego szajsfona ładuje codziennie i nikomu to nie przeszkadza. To tylko kwestia zmiany przyzwyczajeń. Po prostu będzie się pojazd doładowywać na każdym parkingu, na zakupach, na obiedzie itd. Za to nie będzie się tracić czasu na stacjach benzynowych, na wymianach oleju i innych spalinowych dyrdymałach…

          Odpowiedz
          • Rozumiem, że w Twoim idealnym świecie do każdego! miejsca parkingowego będzie przyporządkowane gniazdko z urządzeniem „wrzuć” monetę, albo czytnikiem karty płatniczej. Tak jak napisał rawla. Dopóki (tu jestem nawet mniej wymagający niż rawla):
            1. Samochody elektryczne nie przejadą na ładowaniu – niechby 400-500 km
            2. Nie upowszechni się to przynajmniej w całej Europie – przecież nikt nie wyda tyle kasy na samochód żeby nim jeździć tylko do pracy. Wakacje też są potrzebne
            3. Ładowanie będzie trwać nie dłużej niż 15 min. na kolejne 400-500 km
            Są to mrzonki !!!

          • Dokładnie tak – ładowanie będzie wszędzie. I nie trzeba będzie żadnego wrzuć monetę – zbiorczy rachunek dostaniesz na koniec miesiąca od operatora – jak za telefon.
            Niektóre elektro-auta już przejeżdżają 400-500 km. Jak się uprzesz to
            pojedziesz na raty – zatrzymując się po drodze, chociażby na obiad czy inne rozrywki.
            Ale kto jeszcze jeździ samochodem na wakacje? Kupujesz wczasy i transport Cie nie interesuje. A na miejscu wynajmiesz sobie pojazd jak będziesz potrzebować…
            Mrzonki? – pożyjemy zobaczymy 😉

  5. Twoje stwierdzenie „Ale kto jeszcze jeździ samochodem na wakacje?” brzmi trochę jak „kto kupuje motocykle 125”? W tym momencie zaczynasz mierzyć innych swoją miarą jak Ci z motocykli 600cm+. Myślę, że na tym skończę polemikę z Tobą.
    Ja jeżdżę na wakacje samochodem – i to dość daleko – bo po drodze jest wiele fajnych miejsc do obejrzenia. Pozdrawiam.

    Odpowiedz
    • „po drodze jest wiele fajnych miejsc do obejrzenia” – i w każdym z nich podładujesz auto 🙂
      Pozdrawiam również

      Odpowiedz
      • moi rodzice opowiadali jak jeździli kiedyś nad morze, że zazwyczaj była to jednak swego rodzaju wyprawa nie koniecznie na kilka godzin. Nie mniej technologia idzie do przodu, jak już mówiłem elektryka w takiej wersji to nie jest finalna opcja, bo jeździmy ekologicznie, ale co z akumulatorami później ?? Lit nie należy też do stabilnych materiałów, do dziś z Szajsungiem note 7 do samolotu nie wpuszczają. W chinach taksówki robią na luzie 400km, a ładowanie do od 0 do 80% ( czyli jakieś 300km ) to tylko 15minut z tak zwanego quick chargera, można? można… W niemczech tak się jeździ bardzo popularnymi tam teslami. Sytuacja zmienia się przy motocyklu, tu mamy mniej miejsca na akumulatory, co za tym idzie gorzej z tymi zasięgami, ale cóż, pożyjemy zobaczymy 🙂

        Odpowiedz
        • Co do akumulatorów i nie tylko – odpowiedź jest prosta: recykling !

          Odpowiedz
  6. Moim zdaniem, jest jeszcze jeden powód dla którego elektryczne samochody i motocykle to raczej fantazja.:
    https://www.motofakty.pl/artykul/elektryczne-nie-jest-ekologiczne.html

    Odpowiedz
    • Najwięcej zalet jeśli chodzi o niewielkie szkodzenie środowisku podczas eksploatacji , a nie obciążające tak bardzo jak elektryki środowiska podczas utylizacji zużytego pojazdu wykazują silniki zasilane sprężonym gazem ziemnym ( CNG). Koszt produkcji/zakupu takiego auta jest wyższy od zwykłego benzyniaka czy diezla o jakieś kilka tys zł, ale ta inwestycja zwraca się dość szybko. Sam używam takiej Pandy. Koszt przejechania 100 km to ok. 15 zł. Gdyby naszemu premierowi zależało na upowszechnieniu napędu ekologicznego, a takim jest właśnie CNG, a nie napędzany węglem elektryk, to robiłby wszystko by takie auta ludzie kupowali i mieli preferencje większe, niż mają mieć elektryki. No ale u nas lobby węglowe jest na tyle silne, że auto z CNG to tylko problemy na każdym kroku, a nie zadowolenie właściciela z ekologicznego podejścia do środowiska.
      Ale temat jest poboczny – w motocyklach nie ma szans na zastosowanie CNG – za ciężkie są butle do tego gazu.

      Odpowiedz
      • CNG, spokojnie połowa Indii jeździ swoimi tuktukami na tym paliwie, choć tam głównie z ekonomicznych powodów…
        Jak ekologiczne by to nie było, lobby węglowe to jedno, a mamy przecież jeszcze modę, wyznaczaną przez naszych „celebrytów”, a w tym światku każdy szanujący się delikwent jak nie elektryka to ma w garażu hybryde…

        Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany

Możesz używać tagów HTML i następujących atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>