Blog / Podróże

8000 km wyprawy na Junaku RS 125 Pro

8000 km wyprawy na Junaku RS 125 Pro

Bloger, Krzysztof Troka podsumowuje 8000 km wyprawy na nowym Junaku RS 125 Pro. Trasa Krzysztofa wiodła przez wiele europejskich krajów, a jej celem była Sycylia. Dystans 8000 km pokonał na fabrycznym Junaku RS 125 w wersji PRO, która w standardzie jest wyposażona w chłodzenie cieczą oraz 12.2 KM mocy.

Ten nietypowy test nowej propozycji marki obfitował w wiele pięknych widoków, które relacjonuje Krzysztof Troka w podsumowaniu tej śmiałej wyprawy:

Wyprawa Junakiem RS125 Pro na Sycylię prowadziła przez Bałkany, zawsze chciałem zobaczyć Rumunię, Serbię i Bośnię z motocyklowego siodła. Wyznaczona trasa prowadziła przez 10 europejskich państw, to prawie 8000km.

Tym razem obyło się bez dramatycznych chwil jak to miało miejsce rok wcześniej w drodze do Rzymu. Dziesiątego czerwca wyruszyłem z Gdyni w kierunku Iłek na zlot Junaka Daytona, następnym etapem jeszcze w Polsce była Bieszczadzka Przystań Motocyklowa w Czarnej Górnej. Na mojej motocyklowej mapie to szczególne miejsce, raz z racji położenia i klimatu, a dwa to Marek i Marta, którzy tworzą wyjątkową atmosferę tego miejsca. Niestety tym razem, mój postój w Bieszczadzkiej nie trwał długo, już następnego dnia ruszyłem w kierunku Słowackiej granicy, aby pod wieczór przekroczyć granicę z Węgrami i u Bratanków poszukać noclegu. Na Węgrzech czułem się bardzo dobrze, do tego stopnia, że zostałem tam dwa dni, zamiast doby. Droga na Rumunię prowadziła przez Tokaj, nie mogłem oprzeć się pokusie i wiozłem przez całą drogę wielką butlę a jakże wybornego Tokaju.

Granicę z Rumunią przekroczyłem w pobliżu Satu Mare i obrałem kierunek na Bukowinę, aby przejechać przez wąwóz Bicaz, następnie przez Transfangorską i Transalpinę dwie najwyżej położone trasy w Rumunii. Niestety w tym czasie tylko Transalpina była dostępna, bez problemu mój Junak RS125 Pro wspiął się na 2145 mnpm. Nagrodą były piękne widoki i satysfakcja, że oto motocykl z silnikiem o poj, 125 ccm bez problemu radzi sobie na tak wymagających trasach.

Ostatni nocleg w Rumuni to Wielkie Rumuńskie Wesele, na którym byłem, wino i wyborną kawę piłem, bawiłem się z rumuńskim przyjaciółmi do białego rana. W następny dniu przekraczam granicę z Serbią i miałem zamiar tylko przeciąć ten kraj ze wschodu na zachód, Serbowie jednak nie pozwolili, ich gościnność jest wielka niczym góry. Przekraczając granicę z Bośnią myślałem, że widziałem już wszystkie piękne miejsca na Bałkanach, była jednak na mojej drodze Sutjeska, byłem zaczarowany. Kolejnym punktem był Dubrovnik, perła Adriatyku. Dwa dni to za mało, aby nacieszyć się tym miejscem.

Wieczorem Junakiem wjechałem na prom do Bari, aby ruszyć w kierunku Sycylii. Etna była celem wyprawy, stanąłem na kempingu z widokiem na wulkan, niestety był zaciągnięty chmurami, do późnej nocy czekałem, na moment, aby nacieszyć się widokiem największego czynnego wulkanu w Europie. Dopiero rano, tuż przed wyjazdem Etna na 20 minut odsłoniła swoje oblicze, mogłem wracać. Droga powrotna wiodła przez Neapol, Monte Cassino, nie mogłem sobie odpuścić również Wezuwiusza, który tego dnia kąpał się w słońcu. W Rzymie za zdjęcie zrobione amerykańskiej ambasadzie zostałem otoczony przez Włoskich żołnierzy i musiałem się gęsto tłumaczyć, że ja nie jestem terrorystą tylko turystą motocyklistą.

W Orvieto pod Rzymem jadłem najsmaczniejszą i największą pizzę. Ostatnie trzy dni to prawdziwy test dla mojego Junaka, prawie 2000 km do domu to wyłącznie autostrady, przez trzy dni manetka była odkręcona na maxa, wycisnąłem z niego wszystko, a on ani razu mnie nie zawiódł, nigdy się nie zbuntował, podczas wyprawy wymieniłem olej, smarowałem co dzień łańcuch, który tylko raz naciągnąłem, wymieniłem linkę sprzęgła i świecę na taką, która była bardziej odporna na wysokie temperatury.

Motocyklem ruszyłem w trasę bez żadnych ulepszeń, czy modyfikacji, był to taki sam Junak RS125 Pro jaki możecie kupić w salonie. Świetnie spisały się fabryczne opony, dobrze trzymały się drogi czy to w upalne czy deszczowe dni. I tak pierwszego lipca, po trzech tygodniach tułaczki, bez planu podróży tylko z punktami na mapie wróciłem do domu czując wielki niedosyt.

Chcę podziękować sponsorom, bez których ta wyprawa nie doszłaby do skutku. W pierwszej kolejności firmie Almot, właścicielowi motocykli Junak, która po raz kolejny udostępniła mi bez żadnych zobowiązań czy warunków motocykl na wyprawę. Dziękuję również Salon Sony Centre Riviera w Gdyni za udostępnienie na wyprawę aparatu HX90 i kamery sportowej 4K za pomocą, której mogłem przygotować relację z podróży dostępne na YouTube. Dziękuje również firmie MODEKA za udostępnienie na wyprawę kurtki i spodni model UPSWING, który tak dobrze sprawdził się w upalne dni. Dziękuję kolegom i koleżankom z forum Junak Daytona, którzy wsparli wyprawę w krytycznym momencie.

Udostępnij ten post

Założyciel strony motocykle125.pl. Z wykształcenia technik mechanik pojazdów samochodowych. Z pasji programista prowadzący własną działalność.

REKLAMA

57 komentarzy

  1. Za 8 tys tylko raz łancuch naciogał hahahah napewno po za tym genialna wyprawa

    Odpowiedz
    • Kilkanaście pierwszych sztuk, które trafiły do sprzedaży przerywały, ale już się z tym uporali, poza tym fopa nie sposób doszukać się w sieci negatywnej opinii, więc skąd twoja opinia adamie?

      Odpowiedz
      • Tych sztuk chyba jednak musiało być więcej, ale fakt, że problem chyba rozwiązany.

        Odpowiedz
        • PROBLEM NIEROZWIĄZANY

          Odpowiedz
    • A nie pomyślałeś, że mogli założyć mocniejszy łańcuch? Skoro motocykl ma więcej KM to i łańcuch lepszy?

      Jak ja uwielbiam te gadki ludzi którzy czegoś nie mieli, nie jeździli ale już z góry zakładają najgorsze… skąd wy się bierzecie?

      Nie powiedziałeś jeszcze, że perełki z rajchu są lepsze, 16 lat i 2tyś km przebiegu, co nie? :D:D

      Odpowiedz
      • Moj łancuch w keeway tx sie skonczyl przy normalnej jezdzie przy 6 tys nie mozliwe jest zeby łancuch naciagnac raz na 8tys z tobolami po gorach widze ze wasz poziom wiedzy w dnie sobie dolek wykopał…….

        Odpowiedz
        • Od 2003 roku mam simsona schwalbe z 85 roku. Kupiłem gdy miał stan licznika 8930, teraz ma okolo 35 tys, dokladnie nie wiem bo linka sie ukrecila. Łańcuch byl naciągany 3razy, raz po kupnie, raz jak zlapalem kapcia i raz przy wymianie opony. Nawet mala zębatka jest ta sama. Wiec co to jest 8tys km? Może poprostu normalny łańcuch założyli. To mój dziadek w wsk zrobil 40tys i raz łańcuch zmienił bo regulacji brakowało.

          Odpowiedz
        • Pan podróżnik dostał na wyprawę motocykl z Almotu. Jeżeli firma dba o PR chociaż w stopniu minimalnym, to wątpię, żeby dali mu motocykl w pełni seryjny bez odpowiedniego przygotowania. Wpływ na zużycie łańcucha miała zapewne eksploatacja, głównie trasa, więc łańcuch był rzadziej narażany na przeciążenie.

          Odpowiedz
          • pan podróżnik dostał motocykl seryjny bez specjalnych przygotowań z połamaną obudową baku i kierunkowskazem co by lepiej wyglądał na promocyjnych fotkach 🙂 Pozdrawiam

    • już w zeszłym roku eres podczas wyprawy do Rymu bardzo mnie zaskoczył, też, tylko raz naciągnąłem łańcuch, byłem mocno tym zaskoczony. Nie wiem co jest tego przyczyną, niektórzy twierdzą, że ma na to wpływ styl jazdy tak odmienny od miejskiego, ja od siebie mogę tylko dodać, że na koniec każdego dnia łańcuch smarowałem. Pozdrawiam

      Odpowiedz
  2. Ja kupilem swojego z pierwszej serii I może tak trafilem ale nic sie w moim nie dzieje… dodam tez ze za te pieniadze to nowej, tak udanej maszyny nie kupicie…lwg

    Odpowiedz
  3. W tym konkretnym modelu którym Pan Troka pojechał na Sycylie i z powrotem jest założony inny gaźnik- ze zwykłego Junaka Rs 125. Dlatego nie szarpie i jest mniejsze spalanie niż w seryjnym PRO. Ale to pewnie tylko przypadek że w seryjnym motocyklu montuje się gaźnik z innego moto…

    Odpowiedz
    • Nie ma innego wytłumaczenia jak to, że doskonale wiedzieli, że Pro ma problem i dlatego podmienili mu gaźnik. Dzięki temu w świat poszło info jaki to Pro wspaniały, a nie, że za tyle pieniędzy produkt ma poważną wadę. Czytając posty na forum junaka dziwię się, że jeszcze nikt nie oddał tego motocykla w ramach niezgodności z umową. Dopóki społeczeństwo będzie sobie pozwalało na takie skandale dopóty cwaniackie firmy typu Almot będą wypuszczały takie niedoróbki bez żadnych konsekwencji.

      Odpowiedz
      • można by rzec, amen. Proszę się wytłumaczyć z takiej hipotetycznej sytuacji kolego Seth. Stoisz nad trupem z zakrwawionym nożem w ręku, który przed chwilą wyrwałeś mordercy i ktoś cię w tej sytuacji nachodzi, pierwsze skojarzenie jakie się nasuwa, morderca. Brak świadków, teraz proszę udowodnić, że to nie prawda. Przykład może nie na temat, ale chcę zwrócić uwagę na to jak zbyt łatwo i szybko przychodzi szafowanie wyroków typu, wiedzieli to podmienili, z tego co wiem to nikt niczego nie podmieniał, jeszcze się nie zdarzyło abym na test dostał motocykl podrasowany, w zeszłym roku wybrałem pierwszy, który mi się spodobał pod względem kolorystycznym, no, ale ja jestem nie wiarygodny, rozumiem, że można mieć uzasadnione pretensje, ale z tego co wiem AlMot przesłał do wszystkich serwisów instrukcję dotyczącą regulacji EresaPro, mało tego, jeden egzemplarz został w ten sposób wyregulowany w centrali klientowi, który zgłosił się tam bezpośrednio, wszystko zajęło 15 min i wszystko działa prawidłowo. Pozdrawiam

        Odpowiedz
        • Kolego Troka czy Ty masz wszystkich za debili a siebie za najmądrzejszą osobę na świecie??? Chłopaki na forum Junaka udowodnili Ci, że gaźnik na wyprawie miałeś od zwykłego RSa więc proszę nie brnij dalej w te swoje bzdury bo Twoja wiarygodność już dawno leży gdzieś w okolicach poziomu gruntu a teraz to się już tylko zaczynasz ośmieszać. Po drugie instrukcja jak poprawić gaźnik w Pro nie wyszła od Almotu tylko od jednego z forumowiczów, to on kosztem swej pracy i czasu rozkminił co zrobić, żeby jako tako funkcjonowanie gaźnika poprawić a Almot to zwyczajnie zerżnął. Gdyby czekać na jakikolwiek ruch Almotu w tej materii to pewnie do dziś byśmy się niczego nie doczekali. Po trzecie ta drobna modyfikacja i tak nie do końca rozwiązuje problem bo o ile moto już tak nie szarpie w pewnym zakresie obrotów to dalej nie ma w nim mocy. Ja rozumiem, że sprzedaż 125tek w tym roku wbrew oczekiwaniom jest rozczarowująco mniejsza niż w zeszłym w związku z czym jest spory nacisk na wychwalanie sprzętu i naganianie nowych baranów na kupno takich niedoróbek jak RS Pro ale bez przesady. Miej że człowieku odrobinę godności i przestań już tak jawnie klakierować tego Junaka bo żal już czytać te Twoje wypociny i próby obrony.

          Odpowiedz
          • kolego Mariuszu nikogo nie ma za debila i nikogo tak nie traktuję, osoby u których stwierdzam opisaną przez ciebie dysfunkcję omijam szerokim łukiem, gdyż są one z reguły niezrównoważone i używają w dyskusji inwektyw zamiast prowadzić dyskusję merytorycznie, postaraj się czytać ze zrozumieniem, nigdzie nie napisałem, że instrukcja wyszła od almotu tylko, że almot rozesłał ją do serwisów. jest to jednak spora różnica, odnośnie gaźnika to nikt niczego nie udowodnił tylko zauważył na filmie, że w moim motocyklu jest gaźnik od zwykłego eresa, o czym nie miałem wiedzy, jeśli śledzisz wątek na forumjunaka to na pewno wiesz, że koledzy, którzy kupili pro doliczyli się trzech różnych gaźników, a z racji tego, że gaźniki montuje fabryka, a nie almot to raczej odpada celowe działanie, o które wszyscy posądzają firmę, nadal twierdzę, że to przypadek, że akurat do mojego trafił ten „lepszy”. na koniec poświęciłem cały ubiegły piątek aby sprawdzić o co chodzi z tym szarpaniem tu dzież dławieniem, podjechałem do mastera w Gdyni, był na stanie jeden eres pro złożyłem go, wymontowałem gaźnik i przełożyłem do mojego i ruszyłem w trasę, przejechałem ponad 50 km, motocykl nie wykazywał żadnych niepożądanych reakcji, ciągnął równo, przyspieszał płynnie od 60 do 120 km na 5 biegu. Kompletnie nic. Całość jest nagrana i mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu trafi do sieci. Pozdrawiam

        • Dlatego już kiedyś napisałem na innym forum, że nie posądzam kolegę o celowe zatajanie prawdy odnośnie gaźnika. Za karygodne uważam postępowanie importera, który za każdym razem jak pojawiają się jakieś problemy nabiera wody w usta. Zresztą to akurat dotyczy większości naszych Januszy biznesu bo jak się poczyta opinie o Romecie, Bartonie itp. to praktycznie wszędzie jest takie samo olewnictwo klientów. Sprzedać i zapomnieć – to ich dewiza. My jako klienci płacący niemało za ich produkty powinniśmy domagać się pewnych standardów jakości i obsługi klienta a nie za wszelką cenę bronić ich d… jak to kolega czynił. Kiedyś była wymówka, że sprzęt tani to i wymagania powinny być małe. Tyle, że cena Rs Pro czy niektórych innych produktów Junaka, Rometa czy Bartona zaczyna się niebezpiecznie zbliżać do cen Ybr czy Cb125F więc wymówka niskiej ceny zaczyna tracić na swej aktualności. Przestańmy się godzić na bylejakość produktów i serwisów bo płacimy swoimi ciężko zarobionymi pieniędzmi, których nikt za darmo nam nie daje. Mam nadzieję, że temat naszej dyskusji wyczerpaliśmy a jeżeli kolegę gdzieś uraziłem to przepraszam. Życzę wielu nawiniętych kilometrów i mam nadzieję, że jeszcze niejednokrotnie będzie mi dane przeczytać opisy kolegi z następnych tras. Pozdrawiam

          Odpowiedz
        • Proszę przeczytać forum Junaka gość,który zgłosił sie do centrali nadal ma problemy a jeśli chodzi o serwisy wróciłem i co serwis zrobił tak jak mówi Almot i NIC sami twierdza ,że to nic nie daje. Już nie długo będą zwroty w ramach niezgodności z umową

          Odpowiedz
  4. Jestem pełen podziwu.Jednak 125 daje sobie radę. LwG.

    Odpowiedz
  5. Nie jest to nic szczególnie męczącego, dzienne przebiegi nie przekraczały 300 km dopiero wracając do domu będąc już we Włoszech ostatnie trzy dni to dystanse po około 750 – 800 km i one również nie były jakość szczególnie męczące. Rs jest diablo wygodny. Pozdrawiam

    Odpowiedz
  6. Obserwuje ten rynek nowych 125 sam mam chinska 125 i zamiast kupowac nowe za 8 lepiej kupic urzywane za 5 i dolozyc jezdzic i sie cieszyc bo chinskie to badziewie nie tylko ja sie wkurzam caly naprawy hwarancyjne trwaja wieki serwisy tragiczne a media tylko trabia jakie te motorki super jak by jednoslad np kilka prawdziwych recenzji zrobil to by w rzyciu nikt im motocykla do testow nie dal zwlaszcza ze testowki i tak sa lepsze od tego co ludzien kupuja

    Odpowiedz
    • Dlatego będziemy teraz robić wywiady z użytkownikami i wrzucać na to Youtube. Tak jak wywiad z Norbertem. Użytkownik zdradza dużo więcej. Mogą się obrażać, producenci, mamy to w d. Właśnie dlatego podczas rejestracji nowego użytkownika proszę o podanie miejscowości. Będziemy się kontaktować z użytkownikami którzy mieszkają blisko od naszego miejsca zamieszkania, a którzy chcieli by coś powiedzieć o swojej maszynie. Ja ogarniam Wielkopolskę, a Beny Dolny Śląsk.

      Odpowiedz
      • A w której zakładce można wpisać swoją miejscowość?

        Odpowiedz
      • Możesz napisać gdzie znajdę wywiad z Norbertem pozdr

        Odpowiedz
  7. Witam,
    chłopy nie kłócić się o jakiś tam gaźnik.Czy był fabryczny czy inny i tak nie ma większego znaczenia. Sam przejechany dystans imponuje i za to wielki szacun dla Pana Troki.
    Natomiast, ja na temat „chińskich” motocykli mam jedną opinię.
    Otóż ze względu na swoje różnego rodzaju „niedociągnięcia techniczne” , tego typu pojazdy powinny być kierowane dla osób które realnie potrafią we własnym zakresie uporać się z awariami i problemami technicznymi oraz niedociągnięciami fabrycznymi.
    Bez tego potencjalny nabywca ( bez wiedzy i umiejętności naprawczych ) niestety nie może liczyć na porządny i kompetentny serwis w tzw. ASO, a sam nie ogarnie tematu. Taka jest prawda.
    Być może od przyszłego roku będzie nieco lepiej, gdyż mają wycofywać gaźniki z motocykli i zastępować je wtryskami. Więc „problem” regulacji odpadnie, ale z kolei czy tzw. ASO będą posiadały komputery , oprogramowanie, interfejsy aby obsłużyć sterowanie wtrysków ?

    Odpowiedz
    • Zgadzam się z Tobą. Za podróż i relację wielki szacun. Myślę, że taka wycieczka to marzenie większości motocyklistów – w tym i moja. Nikt tu nie umniejsza zasług kolegi Krzysztofa w tej materii. Ale naprawdę zaczyna mnie już powoli mocno drażnić jego ślepy upór w chronieniu tyłka Almotu i jego pieśni pochwalne na temat Rs Pro. Ludzie jak krowie na rowie udowodnili mu, że gaźnik miał zupełnie inny dzięki czemu nie miał żadnych problemów z jazdą a ten z uporem maniaka próbuje z wszystkich zrobić idiotów i wmówić, że się na niczym nie znają. I jak tu nie sądzić, że „chodzi na sznurku” Almotu i wychwala produkty nie bezinteresownie? A teraz jeszcze opowiada idiotyzmy jaki to Almot jest cacy bo przesłał instrukcję do serwisów jak poprawić gaźnik tak jakby zapomniał, że to jeden z forumowiczów Junaka wpadł na ten pomysł. Almot kompletnie nic nie zrobił, nawet d…y nie ruszył w tym kierunku by cos pomóc. Dobrze, że istnieją jeszcze niezależne strony jak ta gdzie można prawdę napisać o tych Januszach polskiego biznesu motocyklowego jak Almot czy Barton. Całe ich wsparcie i pomoc techniczna kończy się w momentach sprzedaży motocykla. Później tylko aby klient tyłka nie zawracał, a jak zawraca się go zbywa i wmawia że tak ma być. A co do wtrysków to nie ma się czym cieszyć bo jak Janusze sobie z gaźnikami nie radzą to już widzę te nasze serwisy wyposażone w oprogramowanie do układów wtryskowych. Oj żebyśmy się nie zdziwili.

      Odpowiedz
    • To napraw sobie cieknoce lagi na wlasny koszt czy prostuj tarcze i zebatki np w Romecie RCR powodzenia

      Odpowiedz
  8. Nie sądzę aby motocykl pana Troki (wielki szacun za wyprawy oraz prezentacje sprzętu) był motocyklem do końca seryjnym.Na takie wyprawy nawet firmówki potrzebują przygotowania.Czy seryjny łańcuch polsko chinolskiego Junaka może wytrzymać 8 tyś km – moim zdaniem nie.Mój po 4 tyś zakończył regulację…

    Odpowiedz
    • nic na to nie poradzę, moto było seryjne, a przygotowania do wyprawy zrobiłem we własnym zakresie, wstawiłem motocykl na podnośnik, sprawdziłem połączenia, wszystkie śruby, luzy zaworów, naciąg łańcucha, zmieniłem olej i ruszyłem w drogę. Mój łańcuch w junaku 123 wytrzymał 8 tyś km, ale przejechałem na nim jeszcze 900 km, gdyż do wymiany był w niedzielę, a ja byłem w trasie w drodze do domu i tak z duszą na ramieniu z łańcuchem, który już od Warszawy ciągnął się prawie po ziemi, wróciłem z Bieszczad do domu. Na drugi dzień zaraz z rana podjechałem do serwisu i kupiłem nowy łańcuch za 30 zl. Pozdrawiam

      Odpowiedz
    • Jest to możliwe, łańcuchy nie lubią częstej zmiany biegów, a tym samym zmiany obciążenia. Jazda w trasie praktycznie ze stałą prędkością może wpływać na mniejsze zużycie łańcucha, ma tu znaczenie stosowanie dobrych smarów i umiejętna redukcja biegów.

      Odpowiedz
  9. Aha wiec łancuch wytrzymal prawie 9 tys był raz naciagniety i skończyła sie regulacja łancuch do wymiany ?

    Odpowiedz
    • W 123 naciągnąłem łańcuch co 500 km lub częściej dla tego w eresie tak mnie to zaskoczyło

      Odpowiedz
      • Pana odpowiedz jest wymijajaca. Czy łancuch raz naciagniety przez 9 tys km nagle skonczył regulacje na wachaczu ? Pytam dla jaj bo kazdy wie ze to nie realne i łancuch musial być naciagany wielokrotnie

        Odpowiedz
        • Przeczytaj jeszcze raz bo mam wrażenie, że nie zrozumiałeś 🙂 Pozdrawiam

          Odpowiedz
  10. Ja będę bronił tego motocykla (Junak RS 125 PRO), bo to super moto w tej klasie.
    Więcej – wg mnie zastrzeżenia dot. wadliwego gaźnika wynikają jedynie z tego, że użytkownicy jeżdżą nim na za wysokim biegu przy zbyt niskich obrotach. Jak ktoś kiedykolwiek jeździł autem o małej pojemności z zasilaniem gaźnikowym, to będzie wiedział, że nie przyspiesza się na wysokim biegu z połowy dostępnych obrotów, tylko redukuje i leci. Jeżdżę PRO od miesiąca, 1900km przebiegu, zero problemów.

    Odpowiedz
    • To prawda , miałem kiedyś Daewoo Tico na gaźniku, i żeby wyprzedzić traktora to trzeba było zrobić solidną redukcję na biegu i gaz prawie do dechy. Wtedy szedł jak strzała.
      Pozdrawiam

      Odpowiedz
      • nie wiem czy zrzucenie biegu o jeden w dół to „solidna” redukcja. Można ironizować, ale przyspieszanie na piątce z 5000obr./min. w 125ccm jest nieco zastanawiające…

        Odpowiedz
      • Najlepszą wyścigówką była beczka 2.0D, 55KM i 115km/h max. Bez dobrej górki nie było nawet marzeń o wyprzedzaniu.

        Odpowiedz
    • użytkownicy jeżdżą nim na za wysokim biegu przy zbyt niskich obrotach…… Przyjeżdżaj i nas naucz jezdzić

      Odpowiedz
      • Kup cinquecento 704ccm i ucz się sam, wyjdzie taniej.

        Odpowiedz
        • Szczekasz jak Ci każą i tyle

          Odpowiedz
          • Mam od środy RS PRO na testach i nie odczuwam jakiejś dziwnej dziury. Fakt że po przekroczeniu 6tysięcu czuć że zaczyna fajnie ciągnąć. Ale jak się go traktuje jak sportową maszynę (a taki mamy silnik) to idzie jak przecinak. Na czwartym biegu do 10tyś, i jak wbijesz piątkę to masz 8 tysięcy i ciągniesz dalej.

          • żeby pojazd był dynamiczny i ekonomiczny, powinno się jeździć w w zakresie obrotów między maksymalnym momentem a maksymalną mocą

  11. Ale co niektórzy się czepiają tego Junaka , czy też poszczególnych stwierdzeń.
    Ej , kurde, facet zrobił chińskim sprzętem 8000km.
    Każdy z nas wie, że co jakości marek japońskich czy europejskich chińskie produkty są daleko w tyle.
    Więc jak ja bym miał jechać w Europę 8000 km czy to chińczykiem czy Gold Wingiem, to bezwzględnie musiałbym się do tej wyprawy przygotować. Dotyczy to zwłaszcza motocykla.
    Więc jadąc chińskim motocyklem , mam świadomość że :
    – po trasie nie będę miał dostępu do części
    – nie będę miał dostępu do serwisu chińskim marek ( wiemy że serwisy innych marek nie chętnie spoglądają na chiny)
    – nie zdołam zabrać 30 kg narzędzi i części
    Więc dla swojego dobra mogę się pokusić o :
    – zmianę łańcucha na lepszy (przecież jest to element eksploatacyjny) , bądź zabrać takie środki smarne aby wytrzymał ten dystans.
    – porządnie wyregulować gaźnik bądź zmienić go na inny jeżeli z fabrycznym jest jakiś problem,
    Mało tego , nie wiem jakie są w RS 125 PRO opony , jeżeli plastyk – to bezwzględnie bym wymienił- chodzi o bezpieczeństwo a nie udowadnianie że ten model Junaka jest doskonały.
    Jeżeli Almot chciałby w ten sposób sprawdzić fabrycznego RS 125 PRO to niech wynajmie na parę dni tor wyścigowy w Poznaniu i zrobi na tym motocyklu 400 okrążeń (400 x 4km = 1600km ), albo autostradą A4 ( 672 km w jedną stronę) i tak kilka razy tam i z powrotem.

    I teraz tak, czy te modyfikacje umniejszają swego rodzaju wyczyn p. Troki. Moim zdaniem nie. Dystans 8000 km to kawał drogi i wiele rzeczy może się wydarzyć po drodze. Większość motocyklistów chińskich pojazdów przez rok tyle nie robi.

    Facet ma szczęście, że realizując swoją pasję może liczyć na wsparcie sponsora- super sprawa.
    Dostał motor, na takim odcinku do przetestuje.
    Dwie strony są zadowolone Pan Troka ma przygodę życia oraz być może wynagrodzenie, a Almot promocje produktu i szeroko rozumiany marketing za stosunkowo nieduże pieniądze.
    Miejmy nadzieję, że Pan Troka podzieli się opinią i spostrzeżeniami z Almotem, a importer właściwie zareaguje na zgłoszone wady i usterki ,bo na pewno jakieś wady wyszły w trakcie tego przejazdu.

    Odpowiedz
    • C’est la vie. Za ten wpis masz u mnie Duuże Piwo 🙂

      Odpowiedz
    • W całej europie sprzedaje się Chińskie motocykle. Jeżeli chodzi o Keewaya to serwis jest w całej europie dostępny. Inne marki są sprzedawane pod innymi naklejkami niż u nas, ale myślę że spokojnie da się znaleźć w razie potrzeby odpowiedni serwis.
      Jak planowałem trasę do Italii Keewayem właśnie to się okazało że tam więcej serwisów keewaya niż u nas…

      Odpowiedz
      • Bo u nas nie na rękę pewnej marce zbyt rozrośnięty serwis Keeway, ale dopóki centrala na Węgrzech nie dostaje zbyt wiele skarg, to ciężko liczyć na zmianę.

        Odpowiedz
  12. Prośba do Pana Benjamina żeby sprawdził jaki jest zamontowany gaźnik w testowanym RS PRO być może jest od zwykłego RS-a. Druga sprawa to ścierający się ślizg który u mie pada po 600-700 km. Wystarczy odkręcić dwie śrubki zdjąć plastikowy dekielek żeby dostać się do zębatki zdawczej i ślizgu. W moim przypadku ślizg ścina od dołu przy samej zębatce zdawczej. U chłopaków na forumjunaka występuje często to samo zjawisko niezależnie od naciągu łańcucha. Ja wymieniłem już 3 ślizgi.

    Odpowiedz
    • Na razie wzięło mnie przeziębienie, ale w miarę możliwości sprawdzę ten ślizg i gaźnik.
      Na razie zrobiłem 50 km i całkiem fajnie mi się jeździło.

      Odpowiedz
    • Zerknąłem na ten ślizg. I moim zdaniem to on jest za długi i nie przylega do wahacza. Odkręciłem tą czarną osłonę koła (błotnik) i naciągnąłem ten ślizg do tyłu. Teraz otwór nie pasuje, ale ślizg ma właściwą pozycję. A po dokręceniu błotnika trzyma się całkiem dobrze. Z Almotu mam informację że badają sprawę.

      Odpowiedz
      • Ja z Almotu mam info że nie ma możliwości żeby cięło ślizg wystarczy tylko dobrze naciągnąć łańcuch. Oni zdejmowali ten błotnik, sprawdzali dokładnie i tam się nic nie powinno dziać. Szkoda tylko że miałem już trzy kombinacje z naciąganiem: mocno naciągnięty, normalnie-2-3 cm luzu, a teraz dosyć luźny łańcuch i przejechane na nim około 600 km. Na razie nie dzwoni ale na weekendzie sprawdzałem jak wygląda ślizg i od spodu są już wytarte 2 rowki przez łańcuch więc to tylko kwestia czasu aż się całkowicie przetrze. Ciekawy jestem spalania w testowanym PRO ponieważ w większości forumowych Jankach na fabrycznym gaźniku wynosi od 3,5 do 3,8 l/100 km. Natomiast u jaskiniowca na gaźniku ze zwykłego RS-a wynosi około 3 l/100 km i idzie podobno jak burza. Dlatego pytanie czy to prawda i czy jest sens zmieniać gaźnik.

        Odpowiedz
  13. Odnośnie ślizgu , tak jak z gaźnikami stwierdzono na forum Junaka że jedne pro mają ślizg z poprzedniego modelu RS inne jakąś nowszą wersję (tą zwisającą) , niestety ścina obydwa typy i tak jak w przypadku gaźników problem nie dotyczy wszystkich , moim zadaniem winna jest niepoprawna regulacja wysokości zawieszenia co powoduje ścinanie od spodu przy za bardzo opuszczonym zawieszeniu albo od góry przy za wysokim , niestety zakres tolerancji jest tak mały że ciężko utrafić z tym ustawieniem należałoby ustawiać to pod konkretnego użytkownika , problem będzie jeśli nie jeździmy tylko sami bo wtedy należałoby każdorazowo dostosowywać te ustawienia w zależności czy poruszamy się sami czy z pasażerem .
    Jeśli chodzi o gaźniki to jest to problem dość powszechny , szarpanie i dziura w mocy w pewnym zakresie obrotów , doświadczyła tego większość użytkowników bez względu czy były to pro z pierwszej dostawy czy z drugiej w której zastosowano trochę inny model gaźnika (niestety nie ten z RS) , na forum junaka na palcach jednej ręki można policzyć osoby które nie mają tego problemu , dlaczego niektóre jeżdżą poprawnie trudno mi odpowiedzieć , ja osobiście moje boje z regulacją gaźnika ostatecznie zakończyłem , pomimo różnych kombinacji z ustawieniami gaźnika ostatecznie udało mi się pozbyć szarpania ale dziura w mocy i tak pozostała , w końcu po tym jak zauważyliśmy na filmiku z wyprawy że testowy RS PRO wyposażony jest w gaźnik z poprzedniego modelu , zainwestowałem 299 zł w gaźnik do zwykłego RS , zamontowałem , wyregulowałem i definitywnie pozbyłem się problemu szarpania i dziury , śmiem twierdzić że silnik na tym gaźniku dużo lepiej pracuje i stał się elastyczniejszy i spadło spalanie . Oprócz mnie co najmniej jeszcze jedna osoba założyła gaźnik ze zwykłego RSa i również jest zadowolona , koledzy idąc naszym śladem zaczęli się upominać w serwisach o wymianę na takowy gaźnik ale serwisy nie chcą tego robić uzasadniając to tym że motocykl nie chce jeździć na tym gaźniku i ten gaźnik niszczy silnik bo jest przeznaczony do silnika dwuzaworowego (większej bzdury nie słyszałem ) , na potwierdzenie proszę poczytać wpisy w tematach o szarpaniu PRO na forum Junaka , serwisy zapominają jednak w tych swoich twierdzeniach że właśnie w taki gaźnik był wyposażony testowy PRO , dlaczego ten egzemplarz tak fajnie na nim jechał przez tyle km i dlaczego silnik przeżył jego destrukcyjne działanie ?? , jak dotąd nikt mi na to pytanie nie odpowiedział . Ogólnie z motocykla jestem zadowolony , z serwisu niestety nie .

    Odpowiedz
    • Dopóki Almot nie zrobi akcji serwisowej związanej z np. zmianą gaźnika, żadne ASO nie zmieni gratis gaźnika. Powód jest banalny, Almot za to nie zapłaci, ani klient, więc serwis jest do tyłu. Jeśli w czasie gwarancji zmienisz gaźnik na inny tracisz gwarancję i ASO dlatego stawia bajki, żeby się zabezpieczyć przed ewentualnymi roszczeniami klienta po wymianie gaźnika na inny model.

      Odpowiedz
  14. Czyli co lepiej czekać na wtrysk?
    Chciałem kupić jakiegoś używanego RS 125 Pro w nowym roku ale nie mam żadnego doświadczenia w serwisowaniu sprzętu i wolałbym nie mieć takich problemów za często jak te opisywane wyżej czy to z gaźnikiem czy ze ślizgiem 🙁

    Odpowiedz
    • Zakupisz z wtryskiem będziesz gościem w pseudo serwisie ,który cię wydoi z kasy a gażnik rozbierzesz sam i przez wtrysk nie przybędzie mocy .Ja ma na koszt własny wymieniony z RS i jest ok polecam

      Odpowiedz
  15. Motto 2016-07-14, 11:23
    Kilkanaście pierwszych sztuk, które trafiły do sprzedaży przerywały, ale……. Panie Motto to proszę wejść na forum i trochę poczytać czy to kilkanaście większość się nie przyznaje a PROBLEM jest i będzie wszyscy zostali olani totalnie od wł firmy do pseudo serwisów

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany

Możesz używać tagów HTML i następujących atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>